Wdowa po Emilianie Kamińskim: Zabiła go bezradność wobec tego, co się działo

Wdowa po Emilianie Kamińskim: Zabiła go bezradność wobec tego, co się działo

Justyna Sieńczyłło z synem Kajetanem Kamińskim
Justyna Sieńczyłło z synem Kajetanem Kamińskim Źródło: Archiwum prywatne
Łykał stres, nie wyrzucał go z siebie. Owszem miał ujście na scenie, ale tam nie pozbędziesz się wszystkiego. Funkcjonowanie z taką świadomością i obciążeniem, że dzieło twojego życia, któremu poświęciłeś tyle lat i wszystkie pieniądze, serca i pracę ludzi wkoło, może pójść na zatracenie, odpowiedzialność za to miejsce, za sąsiadów, za całą kamienicę i bezradność wobec tego, co się działo, zabiła go – o mężu, zmarłym w 2022 roku Emilianie Kamińskim, mówi Justyna Sieńczyłło.

Katarzyna Burzyńska-Sychowicz „Wprost”: Walczycie o dzieło życia pana Emiliana Kamińskiego i twoje Justyno – o Teatr Kamienica. Na czym polega problem?

Justyna Sieńczyłło: Strych kamienicy, w której znajduje się Teatr Kamienica, dostała pewna spółka. Prawo własności otrzymała za 0 zł, bo miała wykonać remont kamienicy, naprawić windy, wyremontować klatki schodowe. Wspólnota mieszkaniowa zakładała, że ten inwestor najpierw dokona adaptacji strychu na lokale mieszkalne i dopiero później otrzyma własność tych lokali – tak się nie stało: otrzymał własność bez wyłożenia złotówki na jakiekolwiek prace budowlane. Strychy nie zostały zaadaptowane, są w opłakanym stanie, nie ma tam ani wody, ani kanalizacji, tak naprawdę to jest stan surowy. Dziś owy „inwestor” twierdzi, że wspólnocie nic się nie należy, bo rzekomo roszczenie się przedawniło, czyli wychodzi na to, że uzyskał lokale o powierzchni ponad 100 metrów kwadratowych z prawem do jej podwojenia przez nadbudowę w świetnym miejscu w centrum Warszawy praktycznie za darmo.

Kajetan Kamiński: Sposób, w jaki ta kamienica została przejęta, jest szokujący. Wszystko odbyło się bez udziału miasta. W 2014 r. jedna z firm należących do wspomnianego wyżej biznesmena złożyła do wspólnoty wniosek o zamurowanie piwnicy kamienicy, w której znajduje się centrum naszego teatru. To by nas pozbawiło wyjścia ewakuacyjnego i toalet, w związku z czym nie byłyby spełnione podstawowe warunki sanitarne, teatr straciłby główny port komunikacyjny. Mój ojciec, będąc honorowym człowiekiem, zaczął się buntować, mówić głośno, że to jest niesprawiedliwe. Kolejnym krokiem strony przeciwnej było utworzenie pod adresem kamienicy ośmiu fikcyjnych spółek, co zwiększyło jego możliwości przy głosowaniu wspólnoty.

Nazwy spółek układają się w słowa: zemsta, aktor, teatr, pokonać, nienawidzę – w różnych językach m.in. serbskim, chorwackim i suahili.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.