Boom na polskie musicale. „Nie jesteśmy już ubogim krewnym Nowego Jorku czy Londynu"

Boom na polskie musicale. „Nie jesteśmy już ubogim krewnym Nowego Jorku czy Londynu"

Zdjęcia ze spektaklu „Starzyński”
Zdjęcia ze spektaklu „Starzyński” Źródło: Materiały prasowe / Krzysztof Bieliński
Mam poczucie, że przeżywamy w Polsce bardzo dobry czas dla musicalu. Za nami już etap nadrabiania zaległości – przez lata staraliśmy się przyswoić najważniejsze światowe tytuły z lat 80., 90. i 2000., realizowaliśmy ich polskie prapremiery. Jestem przekonany, że robimy to już na poziomie, który nie każe nam myśleć o sobie jako o „ubogim krewnym” Londynu czy Nowego Jorku – mówi Jacek Mikołajczyk, reżyser teatralny, teatrolog, zastępca dyrektorki do sprawy artystycznych Teatru Syrena.

Krystyna Romanowska: Czy „Starzyński”, którego premiera odbyła się w zeszłym tygodniu, jest „musicalem narodowym”?

Jacek Mikołajczyk: Nie wiem, czy użyłbym określenia „narodowy”. Chyba nie mieliśmy takich ambicji. Oczywiście, w historii polskiego teatru muzycznego był moment, kiedy myślano o stworzeniu czegoś w rodzaju narodowego teatru musicalowego. W latach 70. Danuta Baduszkowa, wieloletnia dyrektorka Teatru Muzycznego w Gdyni, miała nawet pomysł, by tak tę scenę nazwać.

Dziś jednak sytuacja wygląda inaczej. Mam poczucie, że przeżywamy w Polsce bardzo dobry czas dla musicalu. Za nami już etap nadrabiania zaległości – przez lata staraliśmy się przyswoić najważniejsze światowe tytuły z lat 80., 90. i 2000., realizowaliśmy ich polskie prapremiery. Jestem przekonany, że robimy to już na poziomie, który nie każe nam myśleć o sobie jako o „ubogim krewnym” Londynu czy Nowego Jorku.

Jasne, że nie dysponujemy tak zaawansowanymi technologiami jak West End czy Broadway, ale nasze realizacje zachodnich tytułów są dziś naprawdę solidne i artystycznie dojrzałe. A kiedy musical się ugruntował i zakorzenił w Polsce, naturalnym krokiem stało się poszukiwanie własnych tematów. Ten proces trwa już od kilku lat.

Nieprzypadkowo właśnie w Teatrze Muzycznym w Gdyni.

Źródło: Wprost