Geniusz czy potwór? Co zrobić, gdy kochany artysta okazuje się złym człowiekiem

Geniusz czy potwór? Co zrobić, gdy kochany artysta okazuje się złym człowiekiem

Dodano: 
D4vd
D4vd Źródło: Newspix.pl / Daniel DeSlover/ZUMA Press Wire
Kochamy tę piosenkę, tę książkę, ten film, ten obraz. Stoi za nimi człowiek – twórca. Co zrobić, kiedy „dopada nas” jego biografia? Co zrobić, kiedy ów twórca okazuje się podłym człowiekiem?

Jest ich wielu. Carravagio, Roman Polański, Miles Davis, Paul Gauguin, Woody Allen, Jacek Kaczmarski, Michael Jackson, Bertrand Cantant, Józef Chełmoński, Doris Lessing, Joanna Kos Krauze. Statystycznie to głównie mężczyźni. Twórcy, z którymi mamy problem.

– Ja to czułam. Miałam 16 lat. Słuchałam „Romantic Homicide” i mnie ruszało – opowiada Michalina. – A potem przyszedł news, że raper D4vd zadźgał nożem swoją 14-letnią dziewczynę. I włożył ciało do bagażnika. Jak ja mam teraz go słuchać? – pyta samą siebie. – Moje ucho docenia jego utwory, ale moja głowa nie jest w stanie ich znieść. Poza tym słuchanie czyichś utworów, jak ta osoba żyje, to dawanie jej kasy. A ja nie chcę, żeby on zarabiał – mówi.

Z nieba do piekła

Z twórcami historia radzi sobie na wiele sposobów. Bywali Bogami, Anonimami, Prorokami, Rzemieślnikami. Ich grzechy, występki i zbrodnie tłumaczono wielorako. Narodowy Wieszcz Mickiewicz zdradzał żonę – bo cierpiał dla Polski. Stanisław Przybyszewski zdradzał, pił, porzucał – bo był dekadentem. Taka epoka. Francuski poeta Paul Verlaine bił żonę – bo ona była banalną mieszczką, a on pokochał zakazaną miłością wizjonera, geniusza – Artura Rimbaud.

Poststrukturalizm zaproponował inne rozwiązanie „śmierć autora”, czyli kompletne oddzielenie go od dzieła. Cieszmy się dziełem – radzili poststrukturaliści. – Zapomnijmy o jego autorze i jego życiowych pomyłkach, które, niestety, rzucają cień.

XXI wiek pokazał jednak, że w epoce massmediów i świata bez granic, o życiu autora i jego występkach nie sposób zapomnieć. Wydarzenia o skali globalnej, jak ruch #metoo, wybuch afery Harveya Weinsteina, a w Polsce choćby wstrząsające wyznania córki Jacka Kaczmarskiego o przemocy, molestowaniu, alkoholizmie natchnionego barda „Solidarności”, pokazały, że zła i krzywdy nie można zamieść pod dywan.

Umocniło się przekonanie, że nie ma ludzi „lepszych” i „gorszych”. Biznesmen, arystokrata, artysta, a nawet geniusz – każdy z nich to człowiek, który nie ma prawa, aby krzywdzić innych.

Plama się rozlewa

Źródło: Wprost