Kurski odmówił emisji spotu „Polska to chory kraj”. Językoznawcy tłumaczą mu sens hasła

Kurski odmówił emisji spotu „Polska to chory kraj”. Językoznawcy tłumaczą mu sens hasła

Kadr z nagrania
Kadr z nagrania / Źródło: YouTube / Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie
Rada Języka Polskiego na prośbę Rzecznika Praw Obywatelskich wyjaśniła Jackowi Kurskiemu, że hasło „Polska to chory kraj” niekoniecznie „obraża ojczyznę” i „nacechowane jest agresją”, jak chciałby tego szef TVP. Tak przynajmniej Kurski tłumaczył decyzję o odmowie emisji spotu polskich lekarzy. Werdykt RJP opisał portal Wirtualne Media

We wrześniu tego roku Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie wypuściła spot, w którym dwóch aktorów wcieliło się w Grzegorza Schetynę i Jarosława Kaczyńskiego. Ich gra w szachy była oczywistą metaforą rozgrywki o władzę w Polsce. Na nagraniu, wokół pochłoniętych grą polityków upadali kolejni lekarze. Całość miała obrazować zapaść w służbie zdrowia, której problemów politycy nie chcą zauważać. Oprócz nagrania, w polskich miastach pojawiły się też billboardy głoszące, że „Polska to chory kraj”.

TVP nie chce spotu

Kampania społeczna nie dotarła jednak do widzów TVP, ponieważ na emisję spotu nie wyraził zgody Jacek Kurski. Prezes TVP twierdził, że „emisja spotu, którego już sam tytuł zawiera treść obraźliwą dla naszej ojczyzny, stoi w oczywistej sprzeczności z obowiązkami nadawcy publicznego”. Na to z kolei nie zgodził się RPO Adam Bodnar, który o rozstrzygnięcie wątpliwości zwrócił się do Rady Języka Polskiego.

Rada stwierdza teraz, że w takich przypadkach zawsze trzeba brać pod uwagę kontekst, bo obraźliwe w każdej sytuacji są tylko określone słowa, np. określenia ludzi takie jak „bałwan, pajac, kanalia”. RJP tłumaczy, że „Polska to chory kraj” może oznaczać złą sytuację zdrowotną Polaków, złe funkcjonowanie kraju czy po prostu odbieganie pewnych jego aspektów od normy.

Agresja? Niekoniecznie

Kurski twierdził m.in., że jeśli „coś jest chore” oznacza to, że „ma w sobie elementy agresji”. RJP odpowiedziała i tu nie zgodziła się z prezesem TVP. – Agresja językowa bowiem to działanie językowe mające uczynić odbiorcy lub przedmiotowi wypowiedzi szkodę – jeśli więc zdanie Polska to chory kraj dotyczy np. sytuacji zdrowotnej Polaków i pojawia się w tekście mówiącym o stale rosnącej liczbie zachorowań, to trudno byłoby doszukać się w nim cech agresji językowej – tłumaczono.

Czytaj także:
Kurski o „Wiadomościach”: Gdyby nadawały propagandę, nikt by tego nie oglądał
Czytaj także:
Działacze PiS obwiniają prezesa TVP o wynik wyborów? Kurski wydał oświadczenie
Czytaj także:
Pawłowicz broni Kurskiego i TVP. „Realizują obowiązek informacyjny”

Źródło: Wirtualne Media, Rada Języka Polskiego

Czytaj także

 2
  •  
    Zapaść w służbie zdrowia nie jest bynajmniej zapaścią lekarzy. Jeszcze nie spotkałem biednego lekarza. Niestety, w pogoni za pieniądzem gubi się gdzieś troska o pacjenta.
    Nie twierdzę tu bynajmniej, że lekarze powinni zarabiać mało. powinni zarabiać adekwatnie do swojego wykształcenia i odpowiedzialności, jaką ponoszą. Twierdzę natomiast, że coraz gorzej jest z etyką w tym i nie tylko w tym środowisku.
    •  
      Czyli, jeśli powiemy że: "Rada Języka Polskiego, to chory twór" - to nikt nie powinien się obrazić z tego powodu, nieprawdaż? To że komuś coś źle funkcjonuje po beretem nie powinno być przecież obraźliwe, a jedynie wymagać troski lekarskiej! Gamonie a "Rada"!