Były poseł PiS przed sądem. Dziś proces miał się zakończyć, ale doszło do zaskakującego zwrotu

Były poseł PiS przed sądem. Dziś proces miał się zakończyć, ale doszło do zaskakującego zwrotu

Sędzia / zdjęcie ilustracyjne /
Sędzia / zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / PawelKacperek
W poniedziałek miały zostać wygłoszone mowy końcowe w procesie byłego posła PiS Grzegorza J., który jest oskarżony o korupcję. Jednak prokuratura na ostatniej prostej złożyła wniosek, który zaskoczył obrońców.

W poniedziałek 12 lutego przed Sądem Rejonowym w Rybniku miała miejsce kolejna rozprawa w procesie byłego posła Prawa i Sprawiedliwości Grzegorza J. Polityk sprawował mandat poselski w latach 2005-2019. Grzegorz J. został zatrzymany w styczniu 2022 roku. Jest oskarżany o przyjmowanie łapówek w zamian za rekomendacje i przyczynienie się do zatrudnienia w spółkach z udziałem skarbu państwa. Grzegorz J. nie przyznaje się do winy.

Wraz z nim zarzuty usłyszały trzy inne osoby – Michał G., Jarosław J. i Karol S. To przedsiębiorcy, którzy w zamian za doprowadzenie do zawarcia umów z przedsiębiorstwem państwowym na wykonanie prac remontowo-budowlanych mieli złożyć obietnicę uzyskania korzyści majątkowych między innymi b. posłowi PiS.

Zwrot w procesie byłego posła PiS. Miały być mowy końcowe, jest zaskakujący wniosek prokuratury

Poniedziałkowa rozprawa rozpoczęła się od przesłuchania ostatniego świadka w sprawie, brata jednego z oskarżonych, a jednocześnie członka zarządu w jednej ze spółek zależnych dużej firmy górniczej. Ten zapewniał, że od lat zna Grzegorza J., ale były poseł nie miał żadnego wpływu na zatrudnienie go. Świadek miał też zaprzeczyć, by kiedykolwiek widział lub słyszał, by J. wpływał na obsadę stanowisk oraz by ktokolwiek odwdzięczał mu się łapówkami za zatrudnienie w którejś ze spółek.

Spodziewano się, że jeszcze dziś dojdzie do wygłoszenia mów końcowych w sprawie. Sąd poinformował jednak, że 1 lutego prokurator wniósł wniosek dowodowy w postaci materiałów z kontroli operacyjnej. Chodzi o zapis podsłuchów rozmów telefonicznych Dawida Ż., jednego z kluczowych świadków w sprawie w formie dwóch płyt CD i stenogramów. – Dokumenty i zapisy pozwolą na wszechstronne ustalenie okoliczności i merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy – przekonywał prokurator.

Wniosek zaskoczył obrońców, którzy stwierdzili, że potrzebują czasu, aby dokładniej zapoznać się z materiałami. W związku z tym termin następnej rozprawy zaplanowano na 27 marca.

Czytaj też:
Była wiceprezes ARP i jej podwładny na ławie oskarżonych. Chodzi o korupcję
Czytaj też:
Roman Giertych zapowiada „czas rozliczeń”. Sędziowie będą musieli oddać pieniądze?

Opracował:
Źródło: Gazeta Wyborcza / nowiny.pl