Spór o to, kto jest „bardziej ruski”. Prof. Paulina Polko: Oburzali się na „dziadka z Wehrmachtu”, zrobili to samo

Spór o to, kto jest „bardziej ruski”. Prof. Paulina Polko: Oburzali się na „dziadka z Wehrmachtu”, zrobili to samo

Jarosław Kaczyński, Mariusz Błaszczak i Donald Tusk
Jarosław Kaczyński, Mariusz Błaszczak i Donald Tusk Źródło:PAP / Paweł Supernak
Znów mamy pusty spór na linii Kaczyński-Tusk o tym, kto jest „bardziej ruski”, zamiast debaty o Unii i Polsce. Kampania sprowadzi się do duopolu PiS-PO, pozostałe ugrupowania, zwłaszcza koalicyjne, tworzące obecny rząd, zostaną zmarginalizowane. Do urn pójdą najtwardsze elektoraty, a społeczeństwo utwierdzi się w przekonaniu, że te wybory go kompletnie nie dotyczą – mówi w rozmowie z „Wprost” dr hab. Paulina Polko, kierowniczka katedry Nauk o Bezpieczeństwie w Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej.

Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Polaryzacja nastrojów politycznych nasila się nie tylko w Polsce. Środowy zamach na premiera Słowacji był pierwszym od ponad 20 lat tak poważnym atakiem na europejskiego przywódcę politycznego. Jak zapanować nad społecznym niepokojem? Politycy zdają egzamin?

Paulina Polko: Nie zdają. Sami polaryzują społeczeństwo, bo przy rozgrzanych emocjach łatwiej się mobilizuje elektorat. W Słowacji, podobnie jak w Polsce, zbiegły się wybory, więc ta polaryzacja utrzymywała się dłużej niż zazwyczaj. Radykalizacja jest jednym z jej skutków. Symboliczne jest to, że dniu tego zamachu w Polsce ukazał się spot wyborczy w agresywnym stylu, którego rządzący obiecywali unikać. Oburzali się, gdy PiS grał „dziadkiem z Wehrmachtu”, gdy prezentował Donalda Tuska jako samo zło i przyjaciela Putina, ale na fali walki o kilka punktów procentowych – zrobili to samo.

Z kolei PiS rewanżuje się wcale nie lepszym spotem o Tusku i tym, kto był „naprawdę sojusznikiem Rosji przez ostatnie lata.

I w ten sposób znów mamy pusty spór na linii Kaczyński-Tusk o tym, kto jest „bardziej ruski”, zamiast debaty o Unii i Polsce. Kampania sprowadzi się do duopolu PiS-PO, pozostałe ugrupowania, zwłaszcza koalicyjne, tworzące obecny rząd, zostaną zmarginalizowane. Do urn pójdą najtwardsze elektoraty, a ludzie utwierdzą się w przekonaniu, że te wybory ich kompletnie nie dotyczą.

Magdalena Adamowicz, żona zamordowanego kilka lat temu prezydenta Gdańska opublikowała list otwarty do Jarosława Kaczyńskiego. „Pomału, zaczęłam radzić sobie z traumą. Ale zamach na premiera Roberta Fico i tak tę traumę przywołał na nowo i dał mi do zrozumienia, że nie wolno mi milczeć. Że twarde przypominanie do czego prowadzi używanie nienawiści w polityce, jest moim obowiązkiem” – napisała. No właśnie, ale czy to publiczne apelowanie cokolwiek zmienia?

Słowa mają znaczenie, bo od nich zaczyna się działanie. Zwłaszcza, gdy wypowiada je osoba, która doświadczyła skutków tej nienawiści. Ale zmiana wymaga nieakceptacji zachowań agresywnych, polaryzacyjnych przez media, które uwielbiają proste dychotomie, przez ekspertów, którzy także zaczynają radykalizować swoje wypowiedzi, by być zapraszanym i cytowanym, a także – przez społeczeństwo.

Źródło: Wprost