Lekcje francuskiego i światowa dyplomacja

Lekcje francuskiego i światowa dyplomacja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kiedy Catherine Ashton została minister spraw zagranicznych Unii Europejskiej mówiło się, że brakuje jej doświadczenia w dyplomacji. Czy sprawa się zmieni na lepsze? Są pewne przesłanki, by patrzeć na sprawę optymistycznie, podaje "Wall Street Journal".
Francuscy eurodeputowani od czasu wyboru baronessy stosowali wobec niej swego rodzaju wojnę podjazdową. Na początku tego tygodnia zasugerowali jej powrót do szkoły, aby podszlifować swój francuski. Ashton wzięła sobie komentarz do serca i spędzi tydzień, jako gość Organisation Internationale de la Francophonie (Międzynarodowa Organizacja Frankofonii) we Francji – Wyjeżdżam do Avignon, które jest ponoć pięknym miejscem. Jak zauważyliście, dobrze rozumiem francuski, gorzej z posługiwaniem się technicznym słownictwem. – tłumaczy.

Spory wokół zdolności językowych Ashton są tylko kolejnym elementem układanki. Wcześniej była mowa o burzliwych negocjacjach wokół traktatu lizbońskiego czy nieobecności na Haiti zaraz po trzęsieniu ziemi. Wielokrotnie wytykano również nieumiejętne poruszanie się w kuluarowych debatach.

Sprawy związane z Ashton skutecznie zakryły proces tworzenia Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDE) – przyszłego korpusu dyplomatycznego Wspólnot. Projekt zakłada m.in. utworzenie ambasad Unii Europejskiej i bliższej współpracy w zakresie spraw zagranicznych. Oprócz tego, ma zostać utworzony oddział wywiadu. Francuzi i Brytyjczycy wątpią w powodzenie projektu. Dla nich wymiana informacji między MI5 i MI6 a wywiadem francuskim nie potrzebuje pośrednictwa Ashton. Baronessa nie zraża się ani komentarzami na swój temat, ani czarnowidztwem europejskich elit.

PP, The Wall Street Journal