Polacy i Niemcy już dawno się pojednali

Polacy i Niemcy już dawno się pojednali

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Stosunki polsko-niemieckie przez długi czas uchodziły za napięte, tymczasem polska mniejszność zdążyła stać się ważnym elementem niemieckiego społeczeństwa – pisze „Die Welt“. Według najnowszych badań Polacy doskonale radzą sobie z integracją, a poza tym mają niejednego asa w rękawie.
Nawet w Berlinie dało się odczuć polską żałobę: w czwartek odwołano tam ceremonię otwarcia festiwalu filmu polskiego. W najbliższych dniach będą jednak odbywać się projekcje – bo potrzebne jest, aby polska i niemiecka kultura przenikały się wzajemnie. Inna scena: na kościelnym ołtarzu umieszczono krzyż owinięty w polską flagę z czarnym kirem. Wierni zapalają przed nim świeczki i z niezwykłą żarliwością odmawiają modlitwę za ofiary katastrofy pod Smoleńskiem. Około pięćdziesięciu osób przyszło tu na wieczorną mszę. Również inne berlińskie kościoły, w których są odprawiane nabożeństwa w języku polskim, są w ostatnich dniach pełne ludzi. Ostatnia tragedia nie tylko złączyła Polaków w niewypowiedzianym bólu, ale także zwróciła uwagę Niemców na doświadczony cierpieniem sąsiedni naród. Z zaskoczeniem zauważają teraz, że żyje wśród nich wielu Polaków i prawie nigdy stwarzają oni powodów do konfliktów.

Polacy na dobre zadomowili się w niemieckim społeczeństwie – pisze „Die Welt". To dotyczy zarówno 400 000 obywateli RP, jak i kilku milionów osób o polskich korzeniach. Najsławniejszy spośród nich, Łukasz Podolski, podczas meczu w poprzednią sobotę wyszedł na murawę z czarną opaską na ramieniu. Polsko-niemiecka integracja przebiega bez problemów, mimo iż Polacy na różne sposoby podkreślają narodową tożsamość. Jednym z nich jest religia – Polska Misja Katolicka umożliwia wzajemny kontakt Polakom mieszkającym w Niemczech. Mocne powiązanie katolicyzmu z poczuciem polskości nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zostać zaakceptowanym w niemieckim społeczeństwie.

Wrażenie nieustannych trudności w polsko-niemieckich stosunkach oraz przeświadczenie o ich historycznym obciążeniu jest nadal obecne wśród obywateli obydwu narodów, jednak zdaniem Christiana Schrötera, zastępcy przewodniczącego Towarzystwa Polsko-Niemieckiego w Berlinie, nie trzeba nalegać na natychmiastowe polepszenie wzajemnych relacji. Już są dobre – twierdzi Schröter. Niemieckie szkoły współpracują z większą liczbą partnerskich placówek w Polsce niż we Francji, z kolei pod względem liczby miast partnerskich Polska plasuje się na trzecim miejscu – za Francją i Wielką Brytanią.

W cieniu politycznych kłótni, zwłaszcza tych z udziałem Eriki Steinbach, nastąpił imponujący w swym zakresie proces zbliżenia dwóch narodów: w 2009 roku Polacy stanowili 38 proc. turystów odwiedzających Niemcy. Polska zajmuje w Niemczech dziewiąte miejsce na liście krajów, w których planowany jest pobyt dłuższy niż 5 dni, dla Polaków zaś ich zachodni sąsiad to najczęstszy cel zagranicznych podróży. Ponadto według opublikowanej w lutym ankiety już tylko 14 proc. procent Polaków deklaruje, że obawia się Niemiec. W 1990 roku twierdziło tak aż 88 proc. respondentów, a w 2004 – wciąż 45 proc. Najnowsza ankieta przeprowadzona przez „Welt am Sonntag" pokazuje, iż zastrzeżenia ze strony Niemców odgrywają coraz mniejszą rolę – 68 proc uznaje polsko-niemieckie relacje za dobre lub bardzo dobre, a 70 proc. uważa Polaków za wystarczająco zintegrowanych.

Niektóre stowarzyszenia wypędzonych, mimo iż budziły kontrowersje na scenie politycznej, przyczyniły się do zacieśnienia polsko-niemieckich kontaktów. Jedną z takich organizacji jest Polski Gminny Kongres Ziomkostwa Prus Wschodnich, którego obrady odbyły się w zeszłym roku we Frankfurcie nad Odrą i Słubicach. Serdeczny stosunek do Polaków mają także członkowie ziomkostw z Pomorza, zaznaczają jednak, że Polacy nigdy nie zgadzają się równe traktowanie cierpień niemieckich wypędzonych z tragedią okupacji i Holocaustu.

W opinii niemieckiego dziennika, wizerunek Polski poprawiła także jej sytuacja w obliczu światowego kryzysu ekonomicznego. W 2009 roku Polska jako jedyny członek UE wykazała wzrost gospodarczy – w pierwszych miesiącach wyniósł on 1,7 proc., pod koniec roku już 3 proc. Mieszkańcy Warszawy i Poznania coraz częściej kupują tanią ziemię we wschodnich landach, co irytuje mieszkających tam Niemców, przyzwyczajonych do wizji „Polaka-nieroba". Finansowane przez UE badania wykazały niedawno, że Polska ma szansę gospodarczo wyprzedzić Niemcy w 2040 roku.

Czy na pewno jest to możliwe? Roland Sprung, który od 16 lat mieszka w Warszawie i prowadzi prywatną agencję prasową, jest dość sceptyczny. Warszawa i Poznań to wysepki dobrobytu, ale wystarczy pojechać 80 km od stolicy, żeby zobaczyć o wiele biedniejszy obraz Polski. Poza tym wciąż istnieje przepaść między polskimi a niemieckimi dochodami. Sprung nie chce wypowiadać się na temat kupowania działek za zachodnią granicą, ale wśród Polaków zaskakuje go umiejętność solidnego wykonywania dwóch zawodów jednocześnie. Polacy nie narzekają na pracę i nie ma mowy o syndromie wypalenia – mówi Sprung. Stare przysłowie jest prawdziwe – Polak potrafi. Trzeba tylko pozwolić mu się realizować.

MB

 2

Czytaj także