Niemiecka partia Zielonych ma najwięcej członków w swej historii

Niemiecka partia Zielonych ma najwięcej członków w swej historii

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Niemiecka partia Zielonych poinformowała w czwartek, że liczba jej członków wzrosła do 51 825. To największa liczebność w historii tego ugrupowania. Tylko w ciągu minionego roku do Zielonych przystąpiło ponad cztery tysiące osób.
"Zainteresowani dosłownie szturmują nasze drzwi" - przyznała jedna z liderek ugrupowania Steffi Lemke, cytowana w internetowym wydaniu tygodnika "Der Spiegel". Jak oceniła, świadczy to, że Zieloni są na słusznej drodze. Według Lemke, tylko w miniony weekend podczas zjazdu ugrupowania we Fryburgu zebrano około 500 wypełnionych deklaracji członkowskich.

Nowi Zieloni to ludzie stosunkowo młodzi; średni wiek przystępujących do tej partii wynosi 38 lat. Według komunikatu prasowego Zielonych dla ponad połowy nowych członków głównym motywem decyzji o wejściu do ugrupowania jest wola przeforsowania ideałów partii. Dotychczas swój rekord pod względem liczebności Zieloni ustanowili jesienią 1998 r., gdy do tej partii należało 51 812 osób. Choć w minionych miesiącach Zieloni cieszą się ponad 20-procentowym poparciem w sondażach, to wciąż są najmniejszą z głównych niemieckich partii. Jak oświadczyła Lemke, celem na najbliższe lata jest dorównanie dwóm pozostałym mniejszym ugrupowaniom: liberalnej FDP oraz Lewicy, do których należy po około 70 tys. osób. Według niektórych sondaży istniejąca od 30 lat partia Zielonych cieszy się obecnie takim samym, a nawet nieznacznie wyższym poparciem niż największe ugrupowanie opozycyjne - Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD).

W 2011 r. odbędą się wybory do parlamentów regionalnych w kilku landach, w tym w Berlinie, gdzie według sondaży Zieloni mogą po raz pierwszy stanąć na czele rządu. Na burmistrza niemieckiej stolicy kandyduje szefowa parlamentarnej frakcji Zielonych Renate Kuenast. Także w Badenii-Wirtembergii, pogrążonej w konflikcie o projekt budowy nowego dworca kolejowego w Stuttgarcie, sondaże są dla Zielonych bardzo korzystne. Według komentatorów Zieloni zyskują głównie dzięki słabości pozostałych partii oraz wskutek zdecydowanego sprzeciwu wobec kontrowersyjnych decyzji chadecko-liberalnej koalicji rządzącej, szczególnie o wydłużeniu okresu eksploatacji elektrowni atomowych o średnio 12 lat oraz budowie nowego dworca w Stuttgarcie.

W środę podczas debaty budżetowej w Bundestagu chadecka kanclerz Niemiec Angela Merkel ostro zaatakowała Zielonych, zarzucając im, że ich program opiera się na sprzeciwie wobec wszystkiego. "Jeśli tak dalej pójdzie, Zieloni będą za świętami Bożego Narodzenia, ale przeciwko poprzedzającemu je Adwentowi" - ironizowała kanclerz. Komentując wystąpienie Merkel, media oceniły, że Zieloni stali się najgroźniejszą siłą opozycyjną dla koalicji chadecko-liberalnej.

pap

 1

Czytaj także