Na opublikowanych zdjęciach widać m.in. ręczny granatnik przeciwpancerny, plecaki, radio, kamizelki czy taśmy z amunicją. Terroryści opublikowali także zdjęcie karty identyfikacyjnej żołnierza US Army. Dowództwo amerykańskiej armii w Kabulu zaprzeczyło wszelkim sugestiom mówiącym o tym, że podległy im żołnierz mógł zostać uprowadzony, a Ryan Larson, o którym mówili islamiści, pełni obowiązki w swojej jednostce.
"Specjalista Larson wziął udział w operacji przeprowadzonej wspólnie z siłami afgańskimi. Jego identyfikator oraz sprzęt zostały pozostawione na polu walki po działaniach" - napisał w oświadczeniu dotyczącym tej sprawy komandor Ron Flesvig, rzecznik amerykańskich wojsk. Wciąż nie wiadomo, kiedy dokładnie sprzęt został porzucony na polu walki. Media spekulują, iż należy wiązać tę sytuację ze starciem z lipca, gdy pięciu amerykańskich operatorów sił specjalnych zostało rannych.
