Wykrwawiał się na ulicy. Przechodnie zamiast pomóc, nagrywali filmy i robili zdjęcia

Wykrwawiał się na ulicy. Przechodnie zamiast pomóc, nagrywali filmy i robili zdjęcia

Nóź, krew, zdj. ilustracyjne
Nóź, krew, zdj. ilustracyjne / Źródło: Fotolia / Victoria Meyo
Mężczyzna leżał na ruchliwej ulicy w Delhi i śmiertelnie się wykrwawiał, a ludzie nagrywali całą sytuację telefonami i robili zdjęcia, zamiast udzielić rannemu pomocy.

Akbar Ali rzekomo miał dwa noże wbite w żebra i intensywnie krwawił leżąc przy drodze w Delhi. Rozpaczliwie prosił przechodniów o wodę, ale oni – choć jak wynika z nagrań – wyraźnie go widzieli, nie udzielali pomocy. 25-latek przypuszczalnie został dźgnięty w trakcie zatargu z co najmniej dwoma mężczyznami i zmarł z powodu obrażeń, już po przewiezieniu do szpitala.

– Walczył aż do ostatniego tchu. Wyciągnął jeden nóż ze swojego żebra, lecz nie poradzić sobie z drugim. Błagał o pomoc, ale tłum wolał nagrywać filmy – powiedział Najare Imam dziennikowi „Indian Express”.

Dwóch mężczyzn – spawacz Mohd Shubhan i malarz Mohd Afzal – zostali aresztowani w związku ze śmiercią. – Twierdzili, że Ali próbuje wymusić na nich pieniądze. Przyznali, że kiedy doszło między nimi do starcia, po tym jak odmówili zapłaty, dźgnęli go nożami, aby się bronić – powiedział oficer policji.

Brat zmarłego zaprzeczył twierdzeniu, jakoby poszkodowany był przestępcą. Stwierdził, że został zaatakowany ze względu na romans, który miał z żoną jednego z oskarżonych kilka lat wcześniej.

Policja nie odznalazła Akbara Aliego w rejestrze karnym. Dochodzenie trwa.

Czytaj także

 6
  • Hare kriszna, hare rama, hare hare - hinduizm
    •  
      Czy ktos wie jak udzielic pomocy czlowiekowi z wbitymi dwoma nozami w klatke piersiowa? Ja nie mam pojecia. Z drugiej zas strony podejrzewam, ze za nieumiejetna pomoc prawo przewiduje jakas sankcje. Z pewnoscia nie zrobilbym zdjecia. Sezon ogorkowy w pelni: Wprost zapodaje "newsy" z Indii
      • Prawdopodobnie wczoraj w jednej z południowych dzielnic Anadyru, mimo niepewnej sytuacji, doszło do scysji między znającymi się tylko z widzenia dwoma mieszkańcami miasta. Jak donoszą lokalne media dwaj Czukcze rozmawiali w swoim języku, podniesionym głosem, bardzo ekspresywnie przy tym gestykulując. W porze obiadowej. Dzień był pochmurny, ale nie bardzo. Nie wiadomo, kim byli uczestnicy kłótni.

        Za winnego całego zajścia uważa się tego drugiego. Źródła zbliżone do nieoficjalnych donoszą, że to prawdopodobnie murarz-tynkarz, który w trakcie scysji zwymyślał stojącego przed nim w kolejce masarza-wędliniarza bez opłaconej składki. Mężczyznę ubranego raczej niestosownie do rangi wydarzenia. Oskarżył go, po czym naraził na szwank. Podczas zajścia nie uszkodzono ani jednej jurty.

        Jak się okazało naoczni świadkowie byli notowani przez policję. Byli trzeźwi. Media donoszą, że jednak nic nie widzieli i nic nie słyszeli ze względu na okoliczności. Prawdopodobnie całe wydarzenie dotyczyło problemu. Dochodzeniem objęto cały region. W śledztwie pomaga prasa, internauci i anonimowi ludzie. Zbliża się mroźna zima, a reniferom nic nie grozi.

        Czytaj także