Pies z głową niedźwiedzia wywołał sensację. Kryje się za tym wstrząsająca historia

Pies z głową niedźwiedzia wywołał sensację. Kryje się za tym wstrząsająca historia

„Niedźwiedź czy pies???” – pytanie postawione użytkownikom popularnego w Rosji portalu społecznościowego VKontakte przez pracowników schroniska „Nasz Dom” w Czelabińsku wywołało niemałą sensację. W końcu zwierzę poddano specjalistycznym badaniom, a przy okazji wyszło na jaw, że ma ono za sobą trudną przeszłość.

Ubłocona, pozlepiana sierść, niezbyt masywna sylwetka – pies który 11 grudnia trafił do schroniska po odłowieniu przez hycla nie wyglądał okazale. Zwierzę z marszu stało się jednak sensacją w rosyjskich mediach społecznościowych za sprawą nietypowego wyglądu pyska – bardziej przypominał on bowiem łeb niedźwiedzia niż psa. Wykorzystując to podobieństwo, pracownicy działającego w Czelabińsku na Uralu schroniska, przedstawili nowego internautom nowego podopiecznego, pytając, czy to pies, czy niedźwiedź.

Galeria:
Pies czy niedźwiedź? Zwierze stało się sensacją w Rosji

Chyba nie zdawali sobie wówczas do końca sprawy, jaką burzę wywołają. W komentarzach natychmiast rozgorzała dyskusja, a zdjęcia zwierzęcia obiegły rosyjskojęzyczne portale. Już po kilku dniach administrator profilu "Naszego Domu" na portalu VKontakte dementował wcześniejszy wpis, tłumacząc, że znajda to z całą pewnością pies. Sprawę ostatecznie rozstrzygnęły badania weterynaryjne, o których wyniku poinformowała jedna z pracownic schroniska, Julia Siergiejewa. Specjaliści ustalili, że pies najprawdopodobniej jest potomkiem kundla i przedstawiciela rasy chow chow. Lekarze doszli do takiego wniosku po zbadaniu języka psa, który miał charakterystyczny kolor.

Więcej o jego przeszłości powiedziała Polina Kefer, jedna z wolontariuszek pracujących w „Naszym Domu”. – Pies jest w stanie ciężkiego stresu. Szukamy odpowiedzialnych i doświadczonych ludzi, którzy by się nim zajęli, ale na razie nikogo takiego nie znaleźliśmy – tłumaczyła kobieta, której wypowiedź cytuje portal „Siberian Times”. Zdaniem pracowników schroniska, zwierzę było przez długi czas ofiarą przemocy. Pies jest bowiem bardzo nieufny, stroni od ludzi i unika fizycznego kontaktu. – Ten pies to źle wyhodowany chow chow. „Dzieło” jednych z tych domorosłych hodowców, którzy udają, że mają rasowe zwierzęta. Gdy psy wyrastają na coś takiego, wyrzucają je jak zepsute zabawki – wyjaśniała Kefer.

Czytaj także

 0