Dzisiaj Black Friday. Przepychanki i walka o towar uwiecznione na nagraniach

Dzisiaj Black Friday. Przepychanki i walka o towar uwiecznione na nagraniach

Kadr z nagrania z RPA
Kadr z nagrania z RPA / Źródło: Twitter / KlanFirm
Gorączka zakupowego szaleństwa opanowała konsumentów na całym świecie. W dniu, w którym można nabyć produkty po atrakcyjnych cenach, wielu z nich już od bladego świtu oczekiwało na otwarcie sklepów. Tradycyjnie nie brakuje przepychanek, bieganiny i rywalizacji o towar.

Udostępnione w mediach społecznościowych nagrania mogłyby być uznane za fragment filmu „Igrzyska śmierci”. To jednak nie hollywoodzki film, a sceny żywcem wzięte ze sklepów na całym świecie. Dzisiaj Black Friday, czyli święto łowców okazji. W dniu, w którym wiele marek decyduje się na atrakcyjne zniżki, trzeba nastawić się nie tylko na zakupowe przyjemności. Wizyta w centrum handlowym niesie ze sobą ryzyko bycia popchniętym, czy nawet stratowanym. Tutaj obowiązuje prawo dżungli: wygrywa silniejszy. Dowodzą tego filmiki zamieszczone na .

Walka o towar

Brazylia, Republika Południowej Afryki czy Stany Zjednoczone. To tylko jedne z nielicznych państw, w których gorączka „Czernego Piątku” ogarnęła konsumentów. Część z nich jeszcze na długo przed otwarciem sklepów zajmowała miejsca przed budynkami, by zapewnić sobie dogodną „pozycję wyjściową". Później trzeba było jeszcze ustawić się przed drzwiami, a następnie nie przespać „startu”, który następował w momencie otwarcia centrum handlowego. Liczyła się nie tylko dobra pozycja, ale także szybkość biegu oraz umiejętność rozpychania łokciami.

twittertwitter

W dniach taki jak ten trudno o przemyślane zakupy. Gdy dana marka oferuje ograniczoną ilość towarów, klienci często łapią to, co znajdzie się w zasięgu ich wzroku i rąk. Później w kolejce do kasy można wymienić się produktem z innymi osobami tak, by ostatecznie wyjść ze sklepu w pełni usatysfakcjonowanym. Brzmi atrakcyjnie? Okazuje się jednak, że sprzedawcy stosują triki, które mają zachęcić klientów do zakupu. Mówił o tym w rozmowie z Wprost.pl Dr Marek Borowiński.

twittertwitter

„Chcemy wygrać, chcemy być zwycięzcami”

Dr Marek Borowiński (Shop Doctor) zauważył, że „błędem jest to, że klienci nie kontrolują poziomu cen”. – Produkty mają pewne ceny. Dwa, trzy tygodnie przed Black Friday są one trochę podnoszone, a następnie mocno obniżane, ale oczywiście od podniesionej wartości – dodał w rozmowie z Wprost.pl.

Borowiński przypomniał również, że podczas wyprzedaży pojawiają się „szalone emocje, którym często ulegamy i które nami rządzą”. – My działamy na podstawie tego, co widzimy. Jeżeli widzimy tłum ludzi zainteresowanych czymś, zaczynamy się zastanawiać: cóż to takiego atrakcyjnego?”. To tak zwany, dawno opisany, efekt stada. Chcemy wygrać, chcemy być zwycięzcami, trochę drapieżnikami. Tu wkracza pierwotny instynkt. Skoro inni zdobywają, to ja nie mogę być gorszy. Wtedy wyłącza się logika, a włączają się emocje, czyli chęć bycia lepszym od kogoś i zdobycia czegoś lepszego. Myślę, że to jest rzecz, która nas gubi – zauważył ekspert.

Co ciekawe, Marek Borowiński dodał, że na zakupy mają wpływ również czynniki fizjologiczne. – Jeżeli jesteśmy głodni, mamy bardziej wyostrzone, szybsze reakcje umysłu, czyli jesteśmy bardziej skłonni działać pod wpływem chwili, impulsu – stwierdził.

Czytaj też:
Black Friday. Ekspert zdradza, jakie triki stosują sklepy, aby zachęcić klientów do zakupów

Źródło: Twitter
 0

Czytaj także