W końcu dowiedzieliśmy się, jak 340 dni w kosmosie wpłynęło na zdrowie Scotta Kelly'ego. Są wyniki badań

W końcu dowiedzieliśmy się, jak 340 dni w kosmosie wpłynęło na zdrowie Scotta Kelly'ego. Są wyniki badań

Scott Kelly (1999)
Scott Kelly (1999) / Źródło: NASA/domena publiczna
Loty kosmiczne z pewnością są świetną zabawą, jednak mało kto mówi o tym, jak wpływają one na zdrowie astronautów. Następuje utrata masy mięśniowej, odwapnienie kości, uszkodzenia oczu, zmiany w układzie odpornościowych i zakłócenie genomu. Wszystko to wpływają znacząco na skrócenie ogólnej długości życia. Scott Kelly spędził 340 dni w przestrzeni kosmicznej – od 2015 do 2016 roku. Teraz, prawie trzy lata po jego powrocie, zbadano to, jak wpłynęła podróż na jego zdrowie.

Wyniki badań opublikowane zostały w magazynie „Science”. Nie są one jednoznaczne – Kelly ma lepsze i gorsze wyniki – w zależności od tego, co badano. Ogólny wniosek jest taki, że podróże kosmiczne są niezwykle ciężkie dla ludzkiego ciała i będziemy musieli wiele się nauczyć, zanim będziemy gotowi żyć na Księżycu lub Marsie.

Scott Kelly był doskonałym „obiektem” badań, ponieważ ma brata bliźniaka – Marka Kelly'ego – który również jest astronautą. Obydwaj pracują dla NASA, na ogół byli zdrowi i sprawni, a co najważniejsze, mają ten sam genom. Niektóre z najważniejszych eksperymentów medycznych dotyczyły układu krążenia.

Problemy sercowo-naczyniowe

W trakcie lotu kosmicznego Scott sam badał sobie ciśnienie krwi i regularnie pobierał próbki krwi i moczu. Mark przeszedł identyczne testy na Ziemi. To właśnie monitorowanie tętnic dało najbardziej uderzające wyniki. Wykazano, że tętnica szyjna Scotta rozszerzyła się i zgęstniała wkrótce po przybyciu na orbitę. Pozostała też taka przez cztery dni po powrocie na Ziemię.

Nastąpiły także małe nieprawidłowości dotyczące białek c-reaktywnych (CRP), które mówią o problemach sercowo-naczyniowych. Paradoksalnie więcej stresu u Scotta spowodował powrót na Ziemię. Liczba CRP wzrosła ośmiokrotnie. Ten poziom utrzymywał się przez 36 dni po powrocie na Ziemię.

Układ odpornościowy a stres

Jeżeli chodzi o układ odpornościowy – obfitość i funkcje limfocytów T i innych składników immunologicznych była mniej więcej identyczna między bliźniakami, zanim Scott odbył podróż. Podczas jego pobytu w kosmosie, 50 z 62 miar cytokin – interferon, interleukina i inne białka układu immunologicznego – zmieniły się diametralnie. – Obserwowane przez nas zmiany to reakcja na stres. Prowadzimy różne badania na ludziach, których wyniki są względnie stabilne, jednak gdy reagują na stres, ich układ odpornościowy się po prostu wyłącza – mówi Michael Snyder, przewodniczący Wydziału Genetyki Uniwersytetu Stanforda. Dobra wiadomość jest taka, że układ odpornościowy Scotta powrócił do poziomu wyjściowego, gdy ten wrócił do domu.

Genom

Wpływ na genom był jeszcze bardziej dramatyczny. Jak tłumaczą naukowcy, gdy Scott dotarł w przestrzeń kosmiczną, tysiące jego genów zaczęło się zmieniać. – Obejmowały one rzeczy, które wpływają na utrzymanie i naprawę DNA, a także wzmacniają układ odpornościowy, gdy to potrzebne – mówi Christopher Mason, profesor biomedycyny w Weill Cornell Medical Center.

Wśród zmian genetycznych były tzw. inwersje chromosomalne i transpozycje, o których wiadomo, że są związane z promieniowaniem kosmicznym. Nie wszystkie te zmiany zniknęły.

Co ciekawe, telomery Kelly'ego nieoczekiwanie wydłużyły się średnio o 14,5 proc. po tym, jak dotarł w przestrzeń kosmiczną. To fragment chromosomu, zlokalizowany na jego końcu. Telomer skraca się podczas każdego podziału komórki. Proces ten, będący „licznikiem podziałów”, równocześnie z każdym skróceniem zwiększa ryzyko nowotworzenia oraz przekłada się na proces starzenia się. Niestety to miało swoją cenę na Ziemi. Niemal natychmiast – w ciągu 48 godzin od lądowania – telomery Kelly'ego powróciły do długości bazowej, a niektóre, co gorsza, skróciły się.

Czytaj także:
Czy odświeżacze powietrza są bezpieczne dla zdrowia?

Czytaj także

 1
  • A ja ciągle z tymi cymbałami jak grochem o ścianę. Andrzej Baryka w książce, której jestem współautorem pisze, że podróże stricte kosmiczne - do gwiazd - są możliwe wyłącznie gdy nauczymy się przenosić samoświadomość człowieka na inne nośniki niż mózg ludzki. A tu nawet się okazuje, że te krótkie pomiędzy planetami jednego układu planetarnego są niemożliwe i to z tak banalnego powodu jak zdrowie.
    Andrzej Lisiak