"Rosja chce stałego dostępu do tarczy w Europie"

"Rosja chce stałego dostępu do tarczy w Europie"

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powtórzył, że Rosja chce, aby USA umożliwiły jej stały dostęp do obiektów tarczy antyrakietowej w Europie Środkowej.

 

Jednocześnie oświadczył, że nie może tutaj być mowy o jakiejkolwiek wzajemności.

Ocenił też, że Moskwa powinna być przygotowana na pokonanie każdego systemu antyrakietowego, na wypadek, gdyby został wykorzystany do ataku na Rosję.

"Jako dowód zrozumienia naszych obaw (związanych z tarczą) zaoferowano nam środki budowy zaufania i przejrzystości. Jest tam propozycja skierowania naszych oficerów do Polski i Czech. Jest też oferta technicznego monitorowania tych obiektów za pomocą środków wideo" - poinformował Ławrow w wywiadzie dla radia Echo Moskwy.

Szef MSZ Rosji podkreślił, że warunek stałej obecności rosyjskich oficerów na terenie obiektów amerykańskiej tarczy w Europie Środkowej jest głównym punktem negocjacji z Waszyngtonem.

"Nas w tym wszystkim interesują tylko dwie rzeczy: stała obecność naszych oficerów i niezawodne środki technicznego monitoringu" - oznajmił Ławrow.

"Dla nas jest istotne, abyśmy mogli widzieć, sekunda po sekundzie, na co ten radar (w Czechach) jest skierowany i co się dzieje w bazie rakiet przechwytujących w Polsce" - wyjaśnił.

"W propozycjach pisemnych (strony amerykańskiej), w odróżnieniu od ustnych, nie ma wzmianki o naszej stałej obecności. Napisano jedynie, że oficerowie mogą być oddelegowani do rosyjskich ambasad w Polsce i Czechach i pracować w tych miejscach na zasadzie wzajemności" - powiedział szef MSZ Rosji.

Według niego, "nasuwa się pytanie, o jaką wzajemność może chodzić?". "My nie zamierzamy budować naszych systemów obrony przeciwrakietowej wokół USA, Polski i Czech. O wzajemności nie może więc być mowy" - oświadczył Ławrow.

Jego zdaniem stanowisko Polski i Czech, które - jak to ujął - nie dopuszczają nawet myśli o stałej obecności rosyjskich oficerów w obiektach tarczy, deprecjonuje całą koncepcję środków budowy zaufania i transparentności.

Szef rosyjskiej dyplomacji zaakcentował, że jego kraj nie zamierza nikogo przekonywać do zmiany stanowiska. "Nie my to wszystko wymyśliliśmy" - powiedział.

Ławrow zauważył również, że "warunki prawne, na jakich zbudowane zostaną bazy w Polsce i Czechach, nie są jeszcze znane". "Uzgodnienia między Waszyngtonem a Warszawą i Pragą są dopiero w toku. Decyzje w sprawie środków budowy zaufania i przejrzystości można będzie podjąć dopiero wtedy, gdy warunki te będą znane" - wskazał.

W jego ocenie, "jeśli w tych porozumieniach będzie zapisane, że Polacy i Czesi mają prawo weta wobec tego, co Amerykanie zamierzają robić w tych obiektach, to będzie to nowa sytuacja".

"Wydaje się jednak, że będzie tak, jak jest w każdym innym przypadku amerykańskiej obecności wojskowej za granicą, a mianowicie że to oni (Amerykanie) będą gospodarzami odpowiednich obiektów" - powiedział Ławrow.

Rosyjski minister oświadczył także, że "pojawienie się elementów tarczy w Polsce i Czechach będzie oznaczało wprowadzenie do Europy po raz pierwszy w historii komponentu strategicznego, ofensywnego systemu USA".

"Potwierdzaliśmy nieraz zainteresowanie regionalną, globalną i zbiorową architekturą (systemu bezpieczeństwa) i wyraziliśmy gotowość kontynuowania rozmów na te tematy. Jednak amerykański system nie może być rozpatrywany jako podstawa prawdziwie zbiorowego projektu" - podkreślił rosyjski minister.

Działania Rosji "powinny być podyktowane pragmatyzmem i poszukiwaniem odpowiedzi, które nie pozwolą wciągnąć nas w nowy, kosztowny wyścig zbrojeń" - oświadczył.

"Tworzenie środków, które będą (w stanie) pokonywać obronę przeciwrakietową, w wypadku, jeśli - a nuż - ktoś zechce ją wykorzystać do dokonania ataków wymierzonych w Rosję - tu nie ma nic osobistego, to czysty biznes" - oznajmił Ławrow.

Według czeskiej agencji CzTK, strona amerykańska wyobrażała sobie inspekcje jako międzynarodowe kontrole - wspólne amerykańsko- czesko-polskie. Jednak - jak pisze CzTK - o tych planach nawet nie zaczęto rozmawiać z Rosjanami, którzy dają do zrozumienia, że w dialogu o systemie przeciwrakietowym dla nich głównym partnerem są Amerykanie.

Kreml sprzeciwia się tarczy mimo zapewnień USA, że 10 rakiet przechwytujących w Polsce i radar w Czechach nie zagrażają Rosji. Rosyjscy wojskowi argumentują, że nie chodzi o intencje Stanów Zjednoczonych, lecz o to, że radar - jak twierdzą - może być w przyszłości wykorzystany do penetracji rosyjskiej przestrzeni powietrznej.

Aby wyjść naprzeciw rosyjskim niepokojom, Waszyngton zaproponował, by zezwolić Rosji na inspekcje baz tarczy w Polsce i Czechach, ale za zgodą obu krajów. Obiecał też, że system nie będzie aktywny, dopóki nie udowodni się, że zagrożenie ze strony Iranu, przeciwko któremu tarcza jest skierowana, jest już realne.

ab, pap

-
 2

Czytaj także