Komentarz w uważanym za organ rządu dzienniku "Myanma Alin" podkreślał, że mieszkańcy zdewastowanej przez żywioł delty rzeki Irawadi poradzą sobie jedząc "świeże warzywa" i "bogate w proteiny ryby rzeczne" i obejdą się bez "tabliczek czekolady od społeczności międzynarodowej".
Gazeta zaznaczyła, że choć kraj ucieszył się z pomocy międzynarodowej, "ludność Birmy jest samowystarczalna". Ironizowała też, że za "akt człowieczeństwa" należy uznać odmowę udzielenia kredytu i pomocy pieniężnej dla ofiar cyklonu przez niewymienioną z nazwy instytucję finansową.
20 maja Bank Światowy poinformował, iż nie jest w stanie zapewnić pomocy finansowej zniszczonej przez cyklon Birmie ze względu na jej długi. Birmańskie władze wojskowe nie spłacają zadłużenia wobec BŚ od 1998 roku.
W wyniku cyklonu Nargis, który 2 i 3 maja nawiedził południową Birmę, zginęło lub zaginęło ponad 133 tys. osób. ONZ i Czerwony Krzyż szacują, że od 1,6 mln do 2,5 mln osób potrzebuje pomocy - schronienia, wody i żywności.
pap, ss