Gruzińska minister mówiła o plądrowaniu wiosek, domach zrównanych z ziemią buldożerami i spalonych uprawach. Rosyjskie siły miały być wspierane przez oddziały paramilitarne wywodzące się z innych grup etnicznych, m.in. Osetyjczyków, a nawet Czeczenów.
Gruzja od początku kryzysu oskarża Moskwę o czystki etniczne w regionie i wyrzucanie z domów rdzennych Gruzinów, zmuszanych do ucieczki.
Na konferencji prasowej nieco później Tkeszelaszwili oświadczyła, że gruzińskie władze nadal nie mają dostępu do Osetii Południowej i trudno powiedzieć, ile osób zginęło, a ile zostało rannych.
Ambasador Rosji przy OBWE Anwar Azimow odrzucił oskarżenia o przeprowadzanie czystek. "Być może dochodziło do walk między Gruzinami a mieszkańcami Osetii Południowej, ale większość Gruzinów opuściła region jeszcze przed agresją" - powiedział. "Do największych czystek etnicznych doszło, gdy Gruzja zaatakowała Osetię" - oświadczył Azimow.
W jego opinii Osetia Płd. jako "niepodległe państwo będzie gotowa przyjąć wszystkich Gruzinów, którzy opuścili to terytorium". "Jestem pewien, że jeśli istnieje krzywdzące nastawienie wobec Gruzinów żyjących w Osetii Południowej, to nowe władze podejmą odpowiednie i skuteczne kroki, by położyć mu kres" - kontynuował Azimow.
12 sierpnia władze Gruzji pozwały Rosję do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) o dokonanie czystek etnicznych w latach 1993-2008.
MTS, najwyższy organ prawny ONZ, ma zająć się pozwem Gruzji w dniach 8-10 września.pap, em