Według porucznika Nathana Christensena porwany statek z transportem 33 czołgów T-72 zmierzał do portu w Mombasie, ale towar, który przewoził, miał być dostarczony nieznanym nabywcom w Sudanie. ONZ nałożyło embargo na sprzedaż broni do strefy konfliktu w Darfurze, ale zakaz nie obowiązuje dla całego Sudanu.
Przedstawiciel ukraińskiego MSZ zapewnił jednak, że transport zmierzał do Kenii. "Według moich informacji miejscem przeznaczenia ładunku była Kenia, a odbiorcą tamtejsze ministerstwo obrony" - powiedział agencji AFP rzecznik ukraińskiego MSZ Wasyl Kyryłycz.
Amerykanie obawiają się, że broń znajdująca się na pokładzie statku może trafić w ręce ugrupowań terrorystycznych powiązanych z Al-Kaidą. W niedzielę na wody w pobliżu wybrzeży Somalii wpłynął amerykański niszczyciel "USS Howard", aby uniemożliwić ewentualny wyładunek broni z "Fainy".
W poniedziałek Christensen poinformował, że ukraińska jednostka została otoczona przez dodatkowe amerykańskie okręty, a z powietrza kontrolują ją amerykańskie śmigłowce.
Amerykanie będą mieli na oku "Fainę", zanim dotrze płynąca do Zatoki Adeńskiej rosyjska fregata "Nieustraszimyj". Rosyjski okręt uzbrojony w rakiety znajdował się w niedzielę "gdzieś na Atlantyku".
Według ukraińskich władz załoga statku pod banderą Belize liczyła 21 osób: 17 Ukraińców (w tym kapitan), trzech Rosjan i Łotysza. W poniedziałek kapitan statku poinformował francuskie radio "RFI", że jeden z członków załogi zmarł na atak serca.
"Na pokładzie jest 21 członków załogi, w tym zmarły, który chorował i dostał ataku serca" - powiedział przedstawiciel załogi Wiktor Nikolski. Według moskiewskich mediów zmarły to kapitan statku, Rosjanin Władimir Kołobkow.
W weekend piraci, którzy uprowadzili "Fainę", zażądali 20 mln dolarów okupu. Zadeklarowali, że po uzyskaniu okupu są gotowi uwolnić statek wraz z ładunkiem i załogą.
pap, keb