Radosne spotkanie prezydentów USA i Brazylii

Radosne spotkanie prezydentów USA i Brazylii

Przywódcy państw, którzy dążą do zacieśnienia stosunków z prezydentem USA Barackiem Obamą, powinni się uczyć tej sztuki od brazylijskiego prezydenta Luiza Inacio Luli da Silvy - zauważa agencja Reutera, nawiązując do sobotniej konferencji prasowej obu liderów, na której panowała bardzo rozluźniona atmosfera.

Konferencję zorganizowano po spotkaniu Obamy i Luli da Silvy w Białym Domu. Brazylijski prezydent rozpoczął ją od wyrazów współczucia dla gospodarza w  związku z licznymi kryzysami, w obliczu których stanęły Stany Zjednoczone. Gdy wyjawił, że częściej modli się za amerykańskiego prezydenta, niż za siebie samego, Obama odparł: "Zdaje się, że rozmawiałeś z moją żoną".

Na tym żarty się nie skończyły. Gdy Obama po wyjątkowo długiej wypowiedzi przeprosił za swoją gadatliwość, Lula da Silva wielkodusznie powiedział: "Nie ma  problemu, panie prezydencie. Wszyscy zbyt dużo gadamy".

Także problemy w stosunkach bilateralnych przywódcy potrafili obrócić w  żarty. Nawiązując do wysokich ceł, jakie USA nakładają na importowane z Brazylii biopaliwo, Lula ds Silva zaproponował Obamie wizytę w swoim kraju, aby ten mógł się przekonać, jak dobrze jeździ się autem napędzanym mieszanką benzyny i  etanolu. Gdy amerykański prezydent wyraził chęć przyjazdu, zwłaszcza do Rio de Janeiro, jeden z dziennikarzy zasugerował, że Obama mógłby rozpocząć swoją wizytę od dżungli Amazońskiej.

"Wycieczka do Amazonii bardzo by mi się podobała - powiedział Obama. -  Podejrzewam, że spodobałaby się także Partii Republikańskiej, zwłaszcza gdybym się tam zgubił" - dodał demokratyczny prezydent.

ND, PAP

Czytaj także

 0