Wicepremier Izraela: kradzież w Auschwitz to profanacja

Wicepremier Izraela: kradzież w Auschwitz to profanacja

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Izraelski wicepremier i minister ds. rozwoju regionalnego Silwan Szalom określił w piątek kradzież napisu "Arbeit macht frei" z bramy wejściowej byłego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau jako "wstrętny czyn, który ma charakter profanacji". "Ten gest świadczy po raz kolejny o wrogości i przemocy wobec Żydów" - podkreślił.
"Jesteśmy zbulwersowani tą wiadomością" - oświadczył z kolei rzecznik prasowy izraelskiego MSZ Jigal Palmor. "To może być jedynie czyn osoby obłąkanej. Mamy całkowite zaufanie do polskich władz, że znajdą sprawcę" - zadeklarował. Oburzenie kradzieżą napisu wyraził też izraelski instytut upamiętniający ofiary Holokaustu Jad wa-Szem. Dyrektor instytutu Awner Szalew napisał w oświadczeniu, że znak ten stał się symbolem mordu dokonanego na sześciu milionach Żydów w czasie Holokaustu. Dodał, że jest zszokowany i określił kradzież jako "atak na pamięć o Holokauście i eskalację ze strony tych elementów, które chciałyby powrotu do ciemnych czasów".

"Akt ten stanowi rzeczywiste wypowiedzenie wojny ze strony elementów, których tożsamości nie znamy, ale podejrzewam, że chodzi tu o neonazistów kierujących się nienawiścią do obcych" - oświadczył Szalew. "Wzywam wszystkie oświecone siły na świecie, które walczą z antysemityzmem, rasizmem, ksenofobią i nienawiścią, aby przyłączyły się do walki z tymi trendami" - zaapelował. Z informacji policji oraz przedstawicieli Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau wynika, że kradzież nie była przypadkowa. Sprawcy byli do niej dobrze przygotowani. Wiedzieli, jak się dostać na teren placówki, w jaki sposób zdjąć symbol, a także znali sposób działania wartowników oraz rozmieszczenie kamer monitoringu.

PAP, dar

 2

Czytaj także