Afganistan: krok do przodu

Afganistan: krok do przodu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Po pięciogodzinnej bitwie talibowie zostali wyparci z okręgu Zari Bazar w  prowincji Bałch, podała agencja AIP oraz rzecznik Atty Mohammada, dowódcy sił opozycyjnych.
Po obu stronach zginęło pięciu żołnierzy.

Zari Bazar leży w odległości około 100 kilometrów od Mazar-i-Szarif, największego miasta na północy Afganistanu, które w ostatnich miesiącach przechodziło z rąk do rąk. Od maja tego roku kilkakrotnie miasteczko zajmowały m.in. oddziały Raszida Dostuma, wypierane następnie przez talibów.

Jak podała prywatna afgańska agencja AIP, w nocy amerykańskie samoloty bombardowały linie obrony talibów w rejonie dawnej bazy lotniczej Bagram na północ od Kabulu a także właśnie w prowincji Bałch i Samangan.

AIP doniosła też o katastrofie amerykańskiego śmigłowca w Pakistanie we wtorek rano, w której zginęło czterech Amerykanów. Z relacji AFP wynika jednak, że katastrofa wydarzyła się w nocy z  niedzieli na poniedziałek, a nie we wtorek, jak podawano wcześniej. AFP uzyskała potwierdzenie informacji o katastrofie amerykańskiego śmigłowca także z anonimowych wojskowych źródeł pakistańskich. Śmigłowiec - twierdzą te źródła - został uszkodzony przez talibańską obronę przeciwlotniczą, jednakże udało mu się dotrzeć na pakistańską stronę granicy. Spadł w momencie, gdy kierował się do bazy wojskowej Dalbandin, użyczonej przez Pakistan Amerykanom. Pakistańskie źródła odmówiły jednak podania dalszych szczegółów.

Dzień wcześniej ambasador talibów w Pakistanie Abdul Salam Zajef oświadczył, że w Afganistanie zginęło dotychczas 95 żołnierzy amerykańskich. Informacji tych nie potwierdziło dowództwo amerykańskie, które mówi, że jak dotychczas nie poległ tam żaden żołnierz USA.

O sukcesach na froncie opozycyjny Sojusz Północny informował również w poniedziałek. Mimo znacznego oporu ze strony talibów, miał on odzyskać tereny utracone podczas minionego weekendu.

Rzecznik Sojuszu Północnego Mohammed Aszraf Nadim twierdził, że bojownicy opozycji odcięli główną drogę do Mazar-i-Szarif i odzyskali kilka kilometrów terenu, który utracili w weekend, gdy ich atak na miasto został odparty.

Siły opozycji były także w poniedziałek wspomagane przez amerykańskie odrzutowce B-52, które bombardowały linie frontu talibów: ich artylerię i pozycje czołgów, a także położone poza miastem ośrodki dowodzenia.

Bombardowane były pozycje talibów w pobliżu Talokan, byłej stolicy opozycji w pobliżu granicy z Tadżykistanem, zajętej przez talibów w ubiegłym roku, a także wzdłuż linii frontu w rejonie Kabulu. Do ciężkich walk doszło w poniedziałek w prowincji Samangan.

USA nalegają na afgańską opozycję, by zajęła Mazar-i-Szarif, miasto położone w odległości 55 km od granicy z Uzbekistanem. Dzięki temu otwarta zostałaby droga dostaw z tego kraju dla słabo uzbrojonych bojowników opozycji.

W zajętym przez opozycję mieście Dżabal Saraj obalony przez talibów prezydent Burhanuddin Rabbani dokonał w poniedziałek przeglądu kilku tysięcy swych żołnierzy, zapewniając ich, że dżihad, który prowadzą, "jest słuszny". "Możecie uchronić świat przed terroryzmem" - powiedział żołnierzom.

USA natomiast mianowały ambasadora Jamesa Dobbinsa swym wysłannikiem do rozmów z różnymi grupami afgańskiej opozycji, które mają stworzyć nowy rząd tego kraju.
em, pap