Mocanu, który pod koniec sierpnia uda się ponownie do Paryża, by rozmawiać na temat mniejszości romskiej, bronił jednocześnie stanowiska swojego rządu wobec Romów. Stanowisko to było również często krytykowane w samej Rumunii. - Sytuacja polepszyła się - powiedział Mocanu, lecz zastrzegł jednocześnie, że "mamy problem z dostępem Romów do edukacji. - Nie sądzę, że w Rumunii jest jakiś antyromski rasizm. Chodzi przede wszystkim o nieufność Rumunów wobec najbiedniejszych z nich - dodał rumuński polityk.
Francja wydaliła pierwsze dwie grupy Romów, łącznie 86 osób, w związku z nowymi działaniami w sferze bezpieczeństwa ogłoszonymi przez prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego. W piątek z Paryża odleci samolot ze 139 osobami na pokładzie. Jak wcześniej zapowiedziało francuskie MSW, do końca sierpnia ma być odesłanych do Rumunii i Bułgarii około 700 Romów. Wydalani Romowie otrzymują od francuskiego rządu jednorazową zapomogę w wysokości 300 euro dla każdego dorosłego i 100 euro dla dziecka.
Francuskie organizacje obrony praw człowieka sprzeciwiają się zaostrzeniu polityki wobec Romów i uważają, że przyczynia się ona do wzrostu "stygmatyzacji" tej społeczności. Zwracają jednocześnie uwagę, że deportacje imigrantów romskich z Francji nie są niczym nowym: według oficjalnych danych, w ubiegłym roku wydalono z terytorium francuskiego do Rumunii i Bułgarii około 10 tysięcy osób tego pochodzenia. Jednak wiele z nich powróciło potem do Francji, gdyż dzięki posiadanym paszportom Bułgarii i Rumunii mogą swobodnie poruszać się po Unii Europejskiej. Deportacje Romów do Rumunii są od niedawna przedmiotem konfliktu między Paryżem a Bukaresztem.
PAP, arb