Afgański Sojusz Północny schwytał jednego z najważniejszych przywódców Al-Kaidy - twierdzi dziennik "Los Angeles Times".
Zatrzymanym ma być 35-letni Ahmed Abdel Rahman, kierujący obozem szkoleniowym Al-Kaidy. Jest on synem szejka Rahmana, skazanego w USA za zamach w 1993 r. na World Trade Center.
W środę rzecznik Pentagonu, admirał John Stufflebeem powiedział natomiast, że w nalotach amerykańskich zginęło co najmniej siedmiu liczących się przywódców Al-Kaidy oraz - wiele tysięcy zwykłych bojowników tej organizacji. Ci, którzy pozostali przy życiu, nie są w stanie komunikować się ani ze sobą, ani z szefem Al-Kaidy Osamą bin Ladenem.
Adiutant bin Ladena, Atef zginął około 14 listopada w czasie nalotu amerykańskiego - miejsce jego pobytu zostało wskazane pilotom przez działającą już na ziemi grupę agentów CIA. Atefa natychmiast zastąpiło dwu innych "przybocznych" bin Ladena - Sajef al-Adl i Abd al-Aziz al-Dżamal. Z "najwyższej dwudziestki" Al-Kaidy nie żyją także Egipcjanie Mohammed Salah i Tarik Anwar al-Sajid Ahmad. Zginęli w amerykańskim nalocie na Chost we wschodnim Afganistanie na początku listopada.
Mimo to - ostrzega "Los Angeles Times" - tysiące członków Al-Kaidy w Afganistanie nadal pozostają na swobodzie, nie tylko na terenach kontrolowanych jeszcze przez talibów. Miejsce zabitych w nalotach amerykańskich przywódców organizacji - jak np. adiutanta Osamy bin Ladena, Mohammeda Atefa - zajmuje nowa grupa bojowników. Nienaruszona praktycznie pozostaje siatka zagraniczna Al-Kaidy, zdolna do organizowania nowych ataków terrorystycznych, nawet mimo braku kontaktów z głównym afgańskim sztabem Al-Kaidy".
em, pap
W środę rzecznik Pentagonu, admirał John Stufflebeem powiedział natomiast, że w nalotach amerykańskich zginęło co najmniej siedmiu liczących się przywódców Al-Kaidy oraz - wiele tysięcy zwykłych bojowników tej organizacji. Ci, którzy pozostali przy życiu, nie są w stanie komunikować się ani ze sobą, ani z szefem Al-Kaidy Osamą bin Ladenem.
Adiutant bin Ladena, Atef zginął około 14 listopada w czasie nalotu amerykańskiego - miejsce jego pobytu zostało wskazane pilotom przez działającą już na ziemi grupę agentów CIA. Atefa natychmiast zastąpiło dwu innych "przybocznych" bin Ladena - Sajef al-Adl i Abd al-Aziz al-Dżamal. Z "najwyższej dwudziestki" Al-Kaidy nie żyją także Egipcjanie Mohammed Salah i Tarik Anwar al-Sajid Ahmad. Zginęli w amerykańskim nalocie na Chost we wschodnim Afganistanie na początku listopada.
Mimo to - ostrzega "Los Angeles Times" - tysiące członków Al-Kaidy w Afganistanie nadal pozostają na swobodzie, nie tylko na terenach kontrolowanych jeszcze przez talibów. Miejsce zabitych w nalotach amerykańskich przywódców organizacji - jak np. adiutanta Osamy bin Ladena, Mohammeda Atefa - zajmuje nowa grupa bojowników. Nienaruszona praktycznie pozostaje siatka zagraniczna Al-Kaidy, zdolna do organizowania nowych ataków terrorystycznych, nawet mimo braku kontaktów z głównym afgańskim sztabem Al-Kaidy".
em, pap