W piątek wyrok na Niaklajeua

W piątek wyrok na Niaklajeua

fot. Wikipedia
Na trwających w Mińsku procesach byłych kandydatów na prezydenta Białorusi sąd w środę odłożył do piątku ogłoszenie wyroku na Uładzimira Niaklajeua i Witala Rymaszeuskiego, a dla Mikoły Statkiewicza i Dźmitryja Wusa prokurator zażądał 8 i 7 lat kolonii karnej. Kandydaci są sądzeni w związku z demonstracją opozycji w Mińsku w wieczór po wyborach prezydenckich 19 grudnia zeszłego roku.
Niaklajeu i Rymaszeuski są oskarżeni o organizację działań poważnie naruszających porządek publiczny. Prokurator zażądał dla nich trzech oraz dwóch lat więzienia w zawieszeniu na dwa lata.

Sądzeni na odrębnym procesie Statkiewicz i Wus są oskarżeni o organizację masowych zamieszek podczas demonstracji. Kary dla dwóch ostatnich, jakich domaga się prokurator, są najwyższe, jakich zażądano w toczących się od połowy lutego w Mińsku procesach związanych z demonstracją.

Niaklajeu, poeta, lider kampanii obywatelskiej "Mów Prawdę!", powiedział w środę w ostatnim słowie, że uważa swój proces za polityczny. - Jestem sądzony za to, że chciałem być prezydentem, za to, że domagałem się wolnych i uczciwych wyborów - mówił. Jego ostatnie słowo było jednocześnie przemówieniem w obronie języka białoruskiego i świadomości narodowej. Jak tłumaczył, właśnie po to, by bronić tych wartości zaangażował się w politykę. Rymaszeuski przyznał, że wzywał ludzi na demonstrację, która odbywała się bez zezwolenia. Przekonywał jednak, że skłoniły ich do przyjścia nie wezwania polityków, a pragnienie wolności. - Oni przyszli walczyć o naszą i waszą wolność, wolność wszystkich ludzi w tym kraju - mówił, zwracając się do sędzi i prokuratora.

Czworgu sądzonym z kandydatami ich współpracownikom grożą również kary w zawieszeniu. Są to: działacze kampanii "Mów Prawdę!" Andrej Dźmitryjeu, Alaksandr Fiaduta i Siarhiej Wazniak oraz wiceszefowa organizacji opozycyjnej Młody Front Nasta Pałażanka.

Na procesie Mikoły Statkiewicza i Dźmitryja Wusa mogą zapaść wyroki najsurowsze z dotychczas wydanych. Wraz z kandydatami sądzeni są uczestnicy demonstracji: Andrej Paźniak, Alaksandr Kwiatkiewicz, Arciom Hrybkou i Dźmitry Bułanau oraz były milicjant Alaksandr Kłaskouski. Według śledztwa są to "najaktywniejsi uczestnicy masowych zamieszek" 19 grudnia.

Wysoka kara, 8,5 lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie, grozi Kłaskouskiemu. Jest sądzony za udział w masowych zamieszkach, znieważenie milicji i podawanie się za osobę urzędową. Kłaskouski przyszedł na demonstrację w mundurze pod zimową kurtką - jak tłumaczył, po to, by go nie zatrzymano. Na nagraniach z demonstracji widać go przed szeregiem specnazowców ze śladami krwi na twarzy, wyraźnie wzburzonego i przeklinającego. Jak tłumaczył, chciał powstrzymać milicjantów, by nie bili ludzi.

W wieczór 19 grudnia tysiące ludzi protestowały przeciwko oficjalnym wynikom wyborów, dającym prawie 80 proc. urzędującemu prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence. Grupa ludzi zaczęła niszczyć drzwi wejściowe do budynku rządu - według opozycji była to prowokacja. Milicja i wojska wewnętrzne rozbiły demonstrację, do aresztów trafiło ponad 600 osób.

pap, ps

Czytaj także

 0

Czytaj także