Mimo silnych sprzeciwów USA, pierwszy stały światowy trybunał do sądzenia osób winnych najpoważniejszych przestępstw uzyska potrzebne do tego podpisy krajów ONZ.
Delegaci 10 państw członkowskich ONZ - Bośni i Hercegowiny, Bułgarii, Irlandii, Jordanii, Kambodży, Konga, Mongolii, Nigru, Rumunii i Słowacji - złożą w czwartek dokumenty ratyfikacyjne do układu z 1998 roku o ustanowieniu Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) podczas uroczystości w nowojorskiej siedzibie Narodów Zjednoczonych. W ten sposób łączna liczba krajów, które to uczyniły wyniesie 66, o sześć więcej niż potrzeba do powołania trybunału. Zrobią to wszystkie jednocześnie, by zaszczyt zostania sześćdziesiątym państwem nie przypadł tylko jednemu krajowi.
Polska ratyfikowała układ jesienią ubiegłego roku.
Układ o ustanowieniu MTK, wstępnie podpisany ogółem przez 139 krajów, wejdzie w życie 1 lipca, a sam trybunał, jak się oczekuje, zacznie działać w przyszłym roku w Hadze (Holandia). Będzie to spóźniona realizacja obietnic czynionych 56 lat temu, gdy międzynarodowy trybunał sądził w Norymberdze przywódców Trzeciej Rzeszy za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości i gdy zapowiadano powołanie stałego sądu do rozpatrywania spraw tego rodzaju.
Według Koalicji za Międzynarodowym Trybunałem Karnym, reprezentującej około 1000 organizacji i znawców prawa, w ciągu minionych 50 lat w około 250 konfliktach zbrojnych zginęło na świecie przeszło 86 milionów cywilów.
Philippe Kirch, ambasador Kanady w Szwecji i przewodniczący komisji przygotowującej powołanie MTK, spodziewa się, że trybunał zacznie działać wkrótce po oczekiwanym na początku 2003 roku spotkaniu przedstawicieli państw-stron układu, które ma powołać prokuratora i sędziów.
Dla wielu krajów i organizacji powołanie MTK jest historycznym kamieniem milowym, zwieńczeniem wieloletnich starań o zapewnienie, aby sprawcy największych zbrodni nie mogli uniknąć kary.
Rada Bezpieczeństwa ONZ powołała w ostatnich latach dwa sądy tymczasowe: przed jednym z nich odpowiadają winni zbrodni popełnionych w byłej Jugosławii podczas wojen w latach 90., a przed drugim osoby oskarżone o zbrodnię ludobójstwa w Ruandzie w 1994 roku.
Jak powiedział działacz organizacji praw człowieka Human Rights Watch, Richard Dicker, właśnie zbrodnie popełnione podczas wojny w Bośni w latach 1992-95 i w czasie konfliktu etnicznego w Ruandzie uzmysłowiły światu pilną potrzebę utworzenia stałego trybunału międzynarodowego do sądzenia najcięższych zbrodni.
Powołanie MTK jest "hołdem dla ofiar ludobójstwa" w tych krajach - dodał Dicker.
"Międzynarodowy Trybunał Karny jest potencjalnie najważniejszą instytucją praw człowieka utworzoną w ciągu ostatnich 50 lat. Będą przed nim stawać przyszłe wcielenia Saddama Husajna, Pol Pota i Augusto Pinocheta" - powiedział Dicker.
Odmiennie do układu odnosi się Waszyngton, który uważa, że MTK jest niepożądanym uzupełnieniem międzynarodowego systemu prawnego. Nowy trybunał ma sądzić osoby oskarżone o masowe morderstwa, zbrodnie wojenne i inne poważne przestępstwa, przy czym będzie miał jurysdykcję tylko w sprawach, których poszczególne kraje nie chcą albo nie mogą rozpatrywać same.
Waszyngton obawia się, że kraje Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej zaczną zasypywać trybunał pozwami przeciwko obywatelom USA i żołnierzom amerykańskim stacjonującym w różnych częściach świata. Utrudniłoby to działalność Stanów Zjednoczonych w wojskowych misjach humanitarnych i w innych przedsięwzięciach międzynarodowych.
Administracja George'a W. Busha zapytała nawet ONZ, czy mogłaby wymazać z układu podpis USA, złożony przez byłego prezydenta Billa Clintona pod sam koniec kadencji, 31 grudnia 2000 roku.
Clinton podpisał układ, aby "potwierdzić zdecydowane poparcie dla zasady, iż odpowiedzialność za przestępstwa ma wymiar międzynarodowy, i dla stawiania przed sądem winnych ludobójstwa, zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości".
Jednak uwzględniając zastrzeżenia i obawy Pentagonu i Republikanów w Kongresie, Clinton oznajmił wtedy, że układu nie powinno się przesyłać do Senatu do ratyfikacji aż do chwili, gdy USA otrzymają wyraźniejsze zapewnienia, iż personel amerykański nie będzie mógł być sądzony przed nowym trybunałem bez uzasadnionego powodu.
Stany Zjednoczone od początku zgłaszały zastrzeżenia do układu, proponując różne poprawki. Pentagon domaga się, aby nowy sąd nie mógł w żadnym wypadku rozpatrywać spraw przeciwko amerykańskim żołnierzom.
Amerykańscy przeciwnicy trybunału wnieśli w Kongresie USA propozycje przewidujące nawet wstrzymanie pomocy wojskowej dla krajów, które ratyfikowały układ z 1998 roku, a także użycie siły zbrojnej w celu uwolnienia Amerykanów zatrzymanych na polecenie MTK.
W październiku zeszłego roku Louis Michel, szef dyplomacji Belgii, która przewodniczyła wtedy Unii Europejskiej, i minister spraw zagranicznych Niemiec Joschka Fischer wysłali do sekretarza stanu USA Colina Powella list, w którym wyrazili niepokój z powodu tych propozycji i poprosili, by administracja Busha złagodziła planowane uchwały.
Amerykańscy zwolennicy przystąpienia do układu mówią, że obawy Pentagonu i innych sceptyków są nieuzasadnione. Były minister obrony Robert McNamara zwracał przed rokiem uwagę, że jurysdykcji trybunału, który ma być złożony z 18 prawników o światowej renomie, "podlegałyby tylko osoby, które dopuszczają się wyraźnie określonych przestępstw, budzących oburzenie całej społeczności międzynarodowej". Ponadto "zgodnie z układem, nikt nie może zostać skazany bez wyraźnego dowodu, że zamierzał popełnić czyn sprzeczny z prawem" - wskazywał McNamara, dodając, że "co najważniejsze, każdy kraj zachowuje prawo sądzenia swych obywateli zgodnie z własnym ustawodawstwem".
Ambasador Kirsch jest dobrej myśli i oczekuje, że gdy sąd zacznie działać i pokaże, iż jest instytucją bezstronną i niepolityczną, opory wobec MTK, amerykańskie i inne, osłabną.
Większość krajów europejskich już ratyfikowała układ, wynegocjowany w Rzymie w 1998 roku. Uczyniła to także Kanada oraz wiele państw Ameryki Łacińskiej i Afryki. Zwlekają kraje Azji: eksperci prawni mówią, że żaden tamtejszy rząd nie chce znaleźć się w awangardzie inicjatywy prowadzącej do utworzenia sądu opartego na prawodawstwie zachodnim, który mógłby podważyć ich suwerenność.
Białą plamę na mapie ratyfikacji stanowi także Bliski Wschód. Izrael podpisał układ o MTK, ale go nie ratyfikował. Nie uczynił tego również żaden kraj arabski, z wyjątkiem Jordanii.
em, pap
Polska ratyfikowała układ jesienią ubiegłego roku.
Układ o ustanowieniu MTK, wstępnie podpisany ogółem przez 139 krajów, wejdzie w życie 1 lipca, a sam trybunał, jak się oczekuje, zacznie działać w przyszłym roku w Hadze (Holandia). Będzie to spóźniona realizacja obietnic czynionych 56 lat temu, gdy międzynarodowy trybunał sądził w Norymberdze przywódców Trzeciej Rzeszy za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości i gdy zapowiadano powołanie stałego sądu do rozpatrywania spraw tego rodzaju.
Według Koalicji za Międzynarodowym Trybunałem Karnym, reprezentującej około 1000 organizacji i znawców prawa, w ciągu minionych 50 lat w około 250 konfliktach zbrojnych zginęło na świecie przeszło 86 milionów cywilów.
Philippe Kirch, ambasador Kanady w Szwecji i przewodniczący komisji przygotowującej powołanie MTK, spodziewa się, że trybunał zacznie działać wkrótce po oczekiwanym na początku 2003 roku spotkaniu przedstawicieli państw-stron układu, które ma powołać prokuratora i sędziów.
Dla wielu krajów i organizacji powołanie MTK jest historycznym kamieniem milowym, zwieńczeniem wieloletnich starań o zapewnienie, aby sprawcy największych zbrodni nie mogli uniknąć kary.
Rada Bezpieczeństwa ONZ powołała w ostatnich latach dwa sądy tymczasowe: przed jednym z nich odpowiadają winni zbrodni popełnionych w byłej Jugosławii podczas wojen w latach 90., a przed drugim osoby oskarżone o zbrodnię ludobójstwa w Ruandzie w 1994 roku.
Jak powiedział działacz organizacji praw człowieka Human Rights Watch, Richard Dicker, właśnie zbrodnie popełnione podczas wojny w Bośni w latach 1992-95 i w czasie konfliktu etnicznego w Ruandzie uzmysłowiły światu pilną potrzebę utworzenia stałego trybunału międzynarodowego do sądzenia najcięższych zbrodni.
Powołanie MTK jest "hołdem dla ofiar ludobójstwa" w tych krajach - dodał Dicker.
"Międzynarodowy Trybunał Karny jest potencjalnie najważniejszą instytucją praw człowieka utworzoną w ciągu ostatnich 50 lat. Będą przed nim stawać przyszłe wcielenia Saddama Husajna, Pol Pota i Augusto Pinocheta" - powiedział Dicker.
Odmiennie do układu odnosi się Waszyngton, który uważa, że MTK jest niepożądanym uzupełnieniem międzynarodowego systemu prawnego. Nowy trybunał ma sądzić osoby oskarżone o masowe morderstwa, zbrodnie wojenne i inne poważne przestępstwa, przy czym będzie miał jurysdykcję tylko w sprawach, których poszczególne kraje nie chcą albo nie mogą rozpatrywać same.
Waszyngton obawia się, że kraje Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej zaczną zasypywać trybunał pozwami przeciwko obywatelom USA i żołnierzom amerykańskim stacjonującym w różnych częściach świata. Utrudniłoby to działalność Stanów Zjednoczonych w wojskowych misjach humanitarnych i w innych przedsięwzięciach międzynarodowych.
Administracja George'a W. Busha zapytała nawet ONZ, czy mogłaby wymazać z układu podpis USA, złożony przez byłego prezydenta Billa Clintona pod sam koniec kadencji, 31 grudnia 2000 roku.
Clinton podpisał układ, aby "potwierdzić zdecydowane poparcie dla zasady, iż odpowiedzialność za przestępstwa ma wymiar międzynarodowy, i dla stawiania przed sądem winnych ludobójstwa, zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości".
Jednak uwzględniając zastrzeżenia i obawy Pentagonu i Republikanów w Kongresie, Clinton oznajmił wtedy, że układu nie powinno się przesyłać do Senatu do ratyfikacji aż do chwili, gdy USA otrzymają wyraźniejsze zapewnienia, iż personel amerykański nie będzie mógł być sądzony przed nowym trybunałem bez uzasadnionego powodu.
Stany Zjednoczone od początku zgłaszały zastrzeżenia do układu, proponując różne poprawki. Pentagon domaga się, aby nowy sąd nie mógł w żadnym wypadku rozpatrywać spraw przeciwko amerykańskim żołnierzom.
Amerykańscy przeciwnicy trybunału wnieśli w Kongresie USA propozycje przewidujące nawet wstrzymanie pomocy wojskowej dla krajów, które ratyfikowały układ z 1998 roku, a także użycie siły zbrojnej w celu uwolnienia Amerykanów zatrzymanych na polecenie MTK.
W październiku zeszłego roku Louis Michel, szef dyplomacji Belgii, która przewodniczyła wtedy Unii Europejskiej, i minister spraw zagranicznych Niemiec Joschka Fischer wysłali do sekretarza stanu USA Colina Powella list, w którym wyrazili niepokój z powodu tych propozycji i poprosili, by administracja Busha złagodziła planowane uchwały.
Amerykańscy zwolennicy przystąpienia do układu mówią, że obawy Pentagonu i innych sceptyków są nieuzasadnione. Były minister obrony Robert McNamara zwracał przed rokiem uwagę, że jurysdykcji trybunału, który ma być złożony z 18 prawników o światowej renomie, "podlegałyby tylko osoby, które dopuszczają się wyraźnie określonych przestępstw, budzących oburzenie całej społeczności międzynarodowej". Ponadto "zgodnie z układem, nikt nie może zostać skazany bez wyraźnego dowodu, że zamierzał popełnić czyn sprzeczny z prawem" - wskazywał McNamara, dodając, że "co najważniejsze, każdy kraj zachowuje prawo sądzenia swych obywateli zgodnie z własnym ustawodawstwem".
Ambasador Kirsch jest dobrej myśli i oczekuje, że gdy sąd zacznie działać i pokaże, iż jest instytucją bezstronną i niepolityczną, opory wobec MTK, amerykańskie i inne, osłabną.
Większość krajów europejskich już ratyfikowała układ, wynegocjowany w Rzymie w 1998 roku. Uczyniła to także Kanada oraz wiele państw Ameryki Łacińskiej i Afryki. Zwlekają kraje Azji: eksperci prawni mówią, że żaden tamtejszy rząd nie chce znaleźć się w awangardzie inicjatywy prowadzącej do utworzenia sądu opartego na prawodawstwie zachodnim, który mógłby podważyć ich suwerenność.
Białą plamę na mapie ratyfikacji stanowi także Bliski Wschód. Izrael podpisał układ o MTK, ale go nie ratyfikował. Nie uczynił tego również żaden kraj arabski, z wyjątkiem Jordanii.
em, pap