Nie królem, lecz prezydentem

Nie królem, lecz prezydentem

Były monarcha afgański Mohammed Zahir Szach oświadczył w Kabulu, że nie chce być królem Afganistanu, nie wykluczył jednak objęcia urzędu szefa państwa.
Zahir Szach, który po 29 latach wygnania powrócił do kraju w połowie kwietnia, w wywiadzie, udzielonym agencji France Presse, zastrzegł, że zgodziłby się na objęcie urzędu prezydenckiego jedynie w sytuacji, gdyby z takim wnioskiem wystąpiło do niego Zgromadzenie Przywódców Plemiennych Afganistanu - Loja Dżirga.
Loja Dżirga ma zebrać się - z udziałem byłego monarchy - w dniach 10-16 czerwca w Kabulu, by powołać nowy afgański rząd. Zastąpiłby on obecny gabinet tymczasowy Hamida Karzaja i doprowadził kraj do demokratycznych wyborów, planowanych za dwa lata. Powszechnie oczekuje się, że Loja Dżirga zatwierdzi Hamida Karzaja jako szefa nowego rządu.
Tymczasem misja ONZ w Kabulu poinformowała we wtorek o krwawym przebiegu kampanii powoływania uczestników czerwcowego zgromadzenia. Od początku maja - powiedział kabulski rzecznik ONZ - w Afganistanie zabito już co najmniej ośmiu kandydatów do  Zgromadzenia. Większość z nich przeszła już pierwszy lokalny szczebel wyborów. Informacja ta potwierdza oceny zagranicznych obserwatorów co do wciąż niestabilnej sytuacji w Afganistanie.
87-letni Zahir Szach (panujący w latach 1933-1973, do czasu obalenia go przez własnego kuzyna Dauda, który ogłosił Afganistan republiką) uważany jest za jedyną osobistość, mogącą zjednoczyć zwaśnione grupy afgańskie i walczących o władzę lokalnych watażków. Wielokrotnie publicznie popierał rząd Hamida Karzaja, powołany na podstawie porozumienia ugrupowań afgańskich, zawartego 22 grudnia ubiegłego roku na konferencji w Berlinie.
nat, pap

Czytaj także

 0