Żniwiarze - gwiazdami telewizji

Żniwiarze - gwiazdami telewizji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Żniwiarze mają być przez najbliższe tygodnie na pierwszych stronach wszystkich białoruskich gazet oraz maksymalnie zapełnić krajowe programy telewizyjne i radiowe.
Białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka przewodniczył trzygodzinnej naradzie międzyresortowej poświęconej żniwom.
W niedzielę z uwagi na możliwość niższych niż przewidziano plonów (niespotykane upały wysuszyły zasiewy, a w wyniku zapowiadanych na ten tydzień deszczów zboże może się sypać), polecił zakończenie żniw do 1 sierpnia - trzy tygodnie wcześniej niż zwykle.
Zdaniem Łukaszenki, gdyby nie wprowadzony przezeń "stan wyjątkowy w rolnictwie" - 24-godzinny dzień pracy kołchozów, ostra kontrola przez KGB wykorzystania maszyn i składowania zboża, walka z pijaństwem - państwo mogłoby stracić pół miliona dolarów. W  niedzielę prezydent twierdził, że Białorusi groziłaby utrata niepodległości na pięć lat.
Obserwatorzy od lat podkreślają propagandowy charakter czwartkowej narady, organizowanej już od ośmiu lat - zebranie transmitowane jest na żywo przez państwowe radio i telewizję, a jego długie fragmenty wielokrotnie powtarzane.
Oprócz polecenia wydanego ministrowi informacji, Łukaszenka nakazał też, jak to określił, znalezienie sposobu, by niezależna prasa na Białorusi nie wyśmiewała żniw. "Trzeba zrobić tak, żeby wzbudzić w nich poczucie obowiązku pisania o żniwach dobrze" - mówił.
Prezydent wysłuchał też sprawozdania najwyższych urzędników państwowych, m.in. szefa Banku Narodowego, prezesa "Biełnaftachimu" - monopolisty na rynku przetwórstwa paliw, ministra rolnictwa i gubernatorów obwodów.
Okazał wielkie zdziwienie, kiedy powiedziano mu, że urodzaj będzie niższy od zaplanowanych ponad sześciu milionów ton zboża. Jak to określił - choćby się krew lała z nosa, poziom sześciu milionów ton ma być osiągnięty. Ministerstwo Rolnictwa przewiduje 5,7 mln ton.
Po wysłuchaniu sprawozdań o stanie kampanii żniwnej prezydent złagodził stanowisko co do terminu zakończenia żniw - teraz twierdzi, że ostateczny termin to pierwsza dekada sierpnia. Zapowiada jednak, że za wszelkie próby skażenia statystyki i zawyżenia wskaźników "będzie przykładnie karać".
nat, pap