Według gazet algierskich, szef sztabu tutejszej armii, gen. Mohammed Lamari, wizytował w niedzielę oddziały w prowincji Illizi na Saharze, niedaleko miejsca, w którym mają być przetrzymywani zakładnicy. Inspekcja ta, według gazety "El Watan", może zapowiadać rychły atak elitarnej jednostki na uzbrojonych rebeliantów, w których rękach znajduje się 10 Niemców, 4 Szwajcarów i jeden Holender.
Inne gazety piszą o "impasie" w rokowaniach w sprawie uwolnienia zakładników. Według dziennika "Le Quotidien d'Oran", w tej kwestii istnieją rozbieżności między Algierem i Berlinem. Dotyczą one dalszych działań mających doprowadzić do uwolnienia przetrzymywanych cudzoziemców, wśród których jest najwięcej obywateli niemieckich.
Według algierskiego dziennika, Berlin, który chce uczestniczyć we wszelkich decyzjach co do dalszych działań wobec zakładników, opowiada się za wypłaceniem porywaczom okupu i jest przeciwny nowym ryzykownym operacjom wojskowym, mogącym zagrażać życiu uprowadzonych turystów.
Tydzień temu wojsko algierskie uwolniło pierwszą grupę europejskich turystów - 10 Austriaków, 6 Niemców i jednego Szweda. Zginęło wtedy 10 porywaczy.
Łącznie w lutym i marcu na algierskiej Saharze zaginęło 32 zachodnich turystów. Według armii algierskiej, turystów przetrzymywali fundamentaliści islamscy z ugrupowania znanego jako GSPC. Jest ono kierowane przez Hassana Hattaba i podejrzewane o związki z terrorystyczną organizacją Osamy bin Ladena Al-Kaidą.
em, pap