Nie wiadomo, jakiej narodowości byli zabici. Pojazdy z napędem na cztery koła, którymi jechali, były "podobne do tych, którymi poruszają się członkowie władz okupacyjnych w Iraku" - pisze Reuters. Z takich terenowych wozów korzystają też pracownicy firm i dziennikarze.
Według Associated Press, powołującej się na mieszkańców Faludży, w samochodach znajdowali się cudzoziemcy. Świadkowie mówią o co najmniej czterech zwłokach, inni o ośmiu; żadne źródło nie podało jednak dotąd konkretnej liczby. Associated Press Television News pokazała amerykański paszport obok ciała jednego z zabitych. Telewizja Reutera pokazała natomiast m.in. zwłoki jasnowłosego cywila, leżące koło płonącego samochodu. Płonęły także jego nogi, a na białej koszuli widać było plamy krwi.
Ludzie krzyczeli "Niech żyje islam!" i "Allah Akbar".
Również w środę pięciu żołnierzy amerykańskich zginęło w zamachu bombowym w prowincji Anbar, w miejscowości Malahma, położonej 20 kilometrów na północny zachód od Faludży.
Faludża znajduje się w tzw. trójkącie sunnickim, w którym mieszkają zwolennicy obalonego dyktatora. Tam najczęściej dochodzi do ataków na siły koalicji i współpracujących z nimi Irakijczyków.
oj, em, pap