Błogosławiony książę Czartoryski

Błogosławiony książę Czartoryski

Dodano:   /  Zmieniono: 
Salezjanin, książę August Czartoryski znalazł się wśród sześciorga wyniesionych na ołtarze podczas niedzielnej mszy na placu św. Piotra w Rzymie przez Jana Pawła II.
W homilii podczas mszy św. beatyfikacyjnej odczytanej osobiście w czterech językach, Jan Paweł II postawił polskiego salezjanina Augusta Czartoryskiego (1858-1893) za przykład dla  młodzieży. "Moi drodzy młodzi przyjaciele, uczcie się od błogosławionego Augusta gorąco prosić w modlitwie o światło Ducha Świętego i o mądrych przewodników, abyście mogli poznawać Boży plan waszego życia i byście zdołali zawsze kroczyć drogą świętości" - powiedział po polsku papież.

Postać księcia Augusta Czartoryskiego przedstawił podczas ceremonii beatyfikacji przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik, metropolita Przemyśla, gdzie spoczywa ciało nowego błogosławionego.

Podczas mszy św. Jan Paweł II  otrzymał, wśród innych darów, ozdobiony herbem rodziny Czartoryskich różaniec z bursztynu i  srebra, a także pozłacany kielich mszalny.

Na zakończenie uroczystości papież szczególnie serdecznie pozdrowił rodzinę nowego polskiego błogosławionego. "To dla mnie osobista radość, że przy tej okazji mogę gościć w Watykanie rodzinę nowego błogosławionego, tak bardzo zasłużoną dla Polski. Byłem z tą rodziną osobiście związany jako biskup krakowski -  zwłaszcza z księdzem infułatem Stanisławem Czartoryskim" -  powiedział ponownie po polsku Jan Paweł II.

Papież życzył też polskim salezjanom, którzy w osobie księcia Augusta Czartoryskiego "zyskali - jak powiedział -  swego nowego patrona", aby "przykład błogosławionego współbrata umacniał ich gorliwość, a jego opieka i wstawiennictwo wspierały w codziennej posłudze".

Licznie zebrani na placu św. Piotra polscy pielgrzymi powiewając biało-czerwonymi flagami entuzjastycznie odpowiedzieli papieżowi oklaskami i okrzykami: "Niech żyje papież" i "Dziękujemy".

Poza Augustem Czartoryskim papież beatyfikował jeszcze pięć kobiet, związanych z tą samą rodziną zakonną, założoną przez św. Jana Bosko - hiszpańską zakonnicę Eusebię Palomino Yenes (1899-1935), portugalską mistyczkę Alexandrinę Marię da Costa (1904-1955), Włoszkę siostrę Nemesię Valle (1847-1916), która życie poświęciła wychowaniu i  kształceniu młodzieży, pracującą dla Indian w Ameryce Południowej kolumbijską zakonnicę Laurę Montoya (1874-1949) oraz Meksykankę siostrę Marię Guadalupe Garcię Zavalę (1878-1963).

Na zakończenie niedzielnych uroczystości beatyfikacyjnych na  placu św. Piotra Jan Paweł II zaapelował, aby "rodzina ludzka mogła znaleźć drogę sprawiedliwości i pokoju".

Starania o beatyfikację księcia Augusta Czartoryskiego (1858- 1893) - polskiego arystokraty, który zrezygnował z wygód życia arystokratycznego i poświęcił się pracy wśród najuboższych, trwały 83 lata.

23 stycznia 2003 roku Konsulta Lekarzy watykańskiej Kongregacji ds. Kanonizacyjnych oficjalnie potwierdziła cud uzdrowienia ks. Władysława Deca - salezjanina z Przemyśla - dokonany za  wstawiennictwem Augusta Czartoryskiego. W maju tego samego roku cud ten potwierdziła Konsulta Teologów Kongregacji, a w  październiku cud uznali kardynałowie i biskupi tejże dykasterii.

August został beatyfikowany na mocy zatwierdzonego w kwietniu przez papieża Jana Pawła II dekretu przedstawionego przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych.

Książę August Czartoryski (1858-1864) był niedoszłym spadkobiercą, założonej 111 lat temu przez jego ciotkę Izabellę rodzinnej ordynacji w Gołuchowie (Wielkopolskie).

Miesiąc temu minęła 105. rocznica śmierci Izabelli z Czartoryskich Działyńskiej - twórczyni zamku i słynnego w całej Europie z okazów przyrodniczych parku dendrologicznego w Gołuchowie. Księżna pragnęła, by August, jej najstarszy bratanek, został spadkobiercą ordynacji i opiekował się zgromadzonymi na zamku cennymi polskimi i zagranicznymi dziełami sztuki.

Według kustosz oddziału Muzeum Narodowego w Gołuchowie Danuty Marek, książę August przebywał na zamku wielokrotnie, m.in. w sierpniu 1874 r., kiedy to przyjechał ze swoim ojcem Władysławem. O zamiarach Izabelli uczynienia Augusta spadkobiercą świadczy list z 1866 r. jej męża Jana Działyńskiego do pełnomocnika żony, niejakiego Szlagowskiego: "Również ważna jest uwaga, że spadkobiercami mojej żony (jeżeli nie własne jej dzieci odziedziczą) będą: albo Guciu Czartoryski, który będzie miał z 10 milionów franków majątku, jeżeli dożyje i niemałej ważności byłoby dopięcie tego, żeby był obywatelem wielkopolskim, albo też dzieci księcia Adama, mojego szwagra".

Plany Izabelli nie były pozbawione emocjonalnego podłoża - księżna była szczególnie przywiązana właśnie do Augusta. Kiedy w wieku sześciu lat książę został osierocony przez matkę (Marię Amparo hr. de Vista Allegre), Izabella troszczyła się o jego wychowanie, a później także o szwankujące zdrowie bratanka.

Ciągłe żywe zainteresowanie Działyńskiej najpierw dzieckiem - zwanym pieszczotliwie Gugu - a później dorastającym już młodzieńcem przebija z licznych wzmianek w pisanych przez nią listach. Jednak plany księżnej wobec Augusta przekreśliła ostatecznie podjęta przez niego nieodwołalna decyzja wstąpienia do zakonu ojców salezjanów. "Niewykluczone, że ten krok ukochanego bratanka zahamował na jakiś czas zabiegi wokół tworzenia ordynacji i spowodował zarazem pewne zniechęcenie Izabelli do spraw gołuchowskich w ogóle" - powiedziała kustosz.

Według niej, w 1881 r. wszystkie pokoje pierwszego piętra na zamku w Gołuchowie były już urządzone, łącznie z apartamentem przeznaczonym dla bratanka księżnej - Augusta. Ten nie kwapił się jednak do życia na dworze. W wieku 20 lat napisał do ojca: "Wyznam Panu, że jestem tym wszystkim zmęczony. To są niepotrzebne zabawy, które mi dokuczają. Jest mi nieprzyjemnie być zmuszanym nawiązywać znajomości na licznych przyjęciach".

Listy Augusta stają się coraz bardziej powściągliwe. Teresa Bojarska w "Uchu igielnym" z 1983 r. podaje, że przykładem na to może być list kondolencyjny do Izabelli: "Dopiero po przyjeździe moim do Meranu dowiedziałem się o śmierci wujaszka. Wielka pociecha, że wujaszek przyjął sakramenta święte. Mam nadzieję, że i ciocia, i ja zobaczymy go znowu w niebie, a tam już śmierci nie będzie. Całuję rączki kochanej cioci. Prawdopodobnie zobaczymy się wkrótce z ciocią albo w Paryżu, albo w Gołuchowie".

Ordynacja Książąt Czartoryskich była ostatnią, na założenie której zgodziły się władze ówczesnego zaboru pruskiego. Dokument założycielski został potwierdzony 15 listopada 1893 r. przez cesarza Wilhelma II. W tym samym roku zmarł August.

Życie kapłańskie księcia trwało zaledwie rok. Zmarł w Alassio, w oktawie Wielkanocy, siedząc w fotelu księdza Stanisława Bosko. Miał 35 lat i pięć lat ślubów za sobą. Jego ciało przewieziono do Polski i złożono w parafialnej krypcie obok grobów rodziny w Sieniawie, gdzie przystąpił do pierwszej Komunii Świętej. Z czasem zwłoki księcia Augusta przeniesiono do  kościoła salezjanów w Przemyślu, gdzie spoczywają do dziś.

em, pap

 0

Czytaj także