Coraz bardziej tajemniczy wybuch (aktl.)

Coraz bardziej tajemniczy wybuch (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Do zeszłotygodniowej eksplozji w Korei Płn. doszło w innym miejscu niż pierwotnie podejrzewano, a może eksplozji w ogóle nie było - oznajmił południowokoreański minister ds, zjednoczenia.
Chodzi o potężny wybuch z 9 września, który wzbudził na świecie obawy, że Korea Północna przeprowadziła próbę atomową. Sejsmografy zarejestrowały wówczas wstrząsy, a satelity - widok chmury, układającej się w charakterystyczny dla wybuchów nuklearnych grzyb.

Od alarmistycznych doniesień mediów zdystansowały się później USA i Korea Południowa, zaś Phenian zapewnił, że eksplozja miała miejsce na terenie wielkiej budowy, gdzie powstaje elektrownia wodna. W ramach tego przedsięwzięcia miała zostać wysadzona w powietrze góra.

Korea Północna na prośbę goszczącego w tym tygodniu w Phenianie brytyjskiego wiceministra spraw zagranicznych Billa Ramella zaprosiła zagranicznych dyplomatów do obejrzenia miejsca tajemniczej eksplozji. W czwartek kilku ambasadorów, w tym z Polski, zostało, zawiezionych na teren budowy wielkiej elektrowni wodnej w regionie Samsu na północy kraju.

Po powrocie ambasadorów południowokoreański wiceminister ds. zjednoczenia Lee Bong-jo Lee wywołał po raz pierwszy konsternację, mówiąc, że wszystko wskazuje na to, iż do wybuchu doszło gdzie indziej, na zachód od Samsu. W późniejszych piątkowych wypowiedziach Lee skłonił się ku tezie, że zgodnie z tym, co mówi Phenian, do eksplozji doszło w Samsu. Potem oznajmił, że po zbadaniu sprawy uważa, iż  sygnały sejsmiczne i dziwne chmury nie były wynikiem eksplozji. Powiedział wręcz - wbrew wcześniejszym zapewnieniom - że eksplozji wcale nie było.

"Nie ma informacji na poparcie tezy o wybuchu na obszarze, skąd pochodziły dane wskazujące na wybuch" - oświadczył niespodziewanie wiceminister. Jego zdaniem podejrzany obłok widziany z kosmosu powstał w sposób naturalny w ziemskiej atmosferze, podobnie jak naturalne miały być wstrząsy sejsmiczne.

Z kolei dyplomaci, którzy wizytowali budowę w Samsu, m.in. polski ambasador Wojciech Kałuży, na miejscu uzyskali dokładne dane, jakiej ilości materiałów wybuchowych użyto do usunięcia warstw ziemi. Dyplomaci dowiedzieli się także, że w zeszłym tygodniu wybuchy miały miejsce w środę i czwartek, a nie tylko w czwartek, jak dotąd informowały zachodnie media oraz, że planuje się dalsze wybuchy.

Stany Zjednoczone, Korea Południowa, Japonia, Rosja i Chiny od  wielu miesięcy rozmawiają z Koreą Północną o jej programie nuklearnym. Rozmowy nie posuwają się do przodu. Kolejna tura była planowana na koniec września w Pekinie, ale zapewne do niej nie  dojdzie, bowiem Phenian chce poczekać z tym do listopadowych wyborów prezydenckich w USA. Pretekstem do odwlekania rozmów są ujawnione niedawno jednostkowe eksperymenty ze wzbogaceniem uranu i odzyskiem plutonu.

em, pap