W ten sposób odszedł z urzędu premier Sher Bahadur Deuba i jego ministrowie. Telewizja indyjska podała, że znaleźli się w areszcie domowym. Associated Press pisze z Katmandu, że rzeczywiście domy prominentnych polityków zostały otoczone przez wojsko, a także, że w stolicy przerwana jest łączność telefoniczna, lotnisko jest zamknięte, a po ulicach jeżdżą wojskowe pojazdy.
Deuba powiedział dziennikarzom, że nie uznaje decyzji króla i będzie się jej sprzeciwiał.
Król powiedział, że na czele nowego gabinetu stanie on sam. "To doprowadzi do odbudowy pokoju i prawdziwej demokracji w kraju w ciągu trzech lat" - dodał.
Gyanendra zapowiedział m.in., że siły zbrojne otrzymają dodatkowe uprawnienia w zakresie zapewniania bezpieczeństwa. Zapewnił, że nie oznacza to zamachu na prawa człowieka.
Premier Deuba został już raz zwolniony przez Gyanendrę, w 2002 roku, pod takimi samymi zarzutami. Wywołało to wówczas masowe protesty na ulicach. Król przywrócił go na stanowisko premiera w ubiegłym roku, powierzając misję doprowadzenia do odkładanych wyborów parlamentarnych najpóźniej w marcu 2005 roku i wznowienia rozmów z maoistami. Deuba nie wywiązał się z zadania. Ostatnie wybory w Nepalu odbyły się w maju 1999 roku, wybrany wówczas parlament działał do 2002 roku.
ss, pap