Kto się boi unitów? (aktl.)

Kto się boi unitów? (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Agresja tłumów i protesty z antypolskimi akcentami towarzyszą przeniesieniu siedziby Kościoła greckokatolickiego z Lwowa do Kijowa. Zdaniem rzecznika Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego, to akcja polityczna, za którą stoi Moskwa.
Setki milicjantów ochraniały kijowską uroczystość przeniesienia siedziby zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (unickiego) ze Lwowa do  Kijowa. Od momentu przeniesienia zmieni się również tytuł, którym posługuje się zwierzchnik Kościoła Greckokatolickiego. Zamiast dotychczasowego tytułu arcybiskupa większego Lwowa będzie on teraz tytułowany arcybiskupem większym kijowsko-halickim.

Przeniesieniu siedziby zwierzchnika kościoła unickiego wywołało agresję niektórych środowisk na Ukrainie. Obok budowanej dopiero katedry, przy której o godz. 9.00 rozpoczęła się ceremonia, zebrało się ok. tysiąca demonstrantów, w tym wierni i duchowni Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Wykrzykiwali oni: "Katolicy do Polski", "Zdrajcy" i nie chcieli wpuścić ludzi na teren świątyni. Zachowujący się agresywnie tłum szarpał m.in. nawet katolickie zakonnice, nie pozwalając im wejść na uroczystość.

Podczas uroczystości zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, kardynał Lubomyr Huzar, podkreślił, że winnymi dzisiejszych podziałów wśród chrześcijan są ludzie i że właśnie oni powinni ten błąd naprawić.

"Jesteśmy stworzeniami grzesznymi. Dopuściliśmy do tego, że  jedyny Kościół Chrystusowy podzielił się. Musimy przywrócić pierwotną jedność i doprowadzić do zażegnania konfliktów" -  powiedział. Przypomniał, że Kijów jest "kolebką wschodniego chrześcijaństwa i właśnie z tego miasta wiara ta rozprzestrzeniła się wśród innych narodów wschodniej Słowiańszczyzny". Huzar apelował do ludzi zebranych obok budowanej katedry greckokatolickiej o życie w wierze i zaufaniu do Chrystusa.

Przemówienie zwierzchnika grekokatolików było zagłuszane przez ok. tysiąc uczestników wiecu, zorganizowanego przez Postępową Socjalistyczną Partię Ukrainy, partię "Derżawa" oraz wiernych Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Obecni na nim byli także księża Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego.

Liderka partii Natalia Witrenko oświadczyła, że przeniesienie centrum grekokatolicyzmu do stolicy Ukrainy jest "aktem agresji katolicyzmu ". "Przypomnijmy sobie, kto przychodził do nas z mieczem. Czy nie Polacy i Francuzi, czy nie Niemcy, których papież zasiada teraz w Watykanie?" - krzyczała. Witrenko oskarżyła też demokratyczne władze Ukrainy o "wyprzedaż ziemi zdrajcom". "Unici! Nie świętujecie swojego zwycięstwa! Zdobyliście ten skrawek ziemi na lewobrzeżnej Ukrainie podstępem. Tu nigdy nie było Unii Kościołów greckokatolickiego z katolickim i nie będzie!" - groziła. Socjalistka apelowała też o odrodzenie sojuszu prawosławnych państw: "Ukraina, Białoruś i Rosja będą zawsze razem".

W południe w ramach protestu ulicami Kijowa przeszła droga krzyżowa z Ławry Peczerskiej (zespół klasztorny z  siedzibą Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego) do Nuncjatury Apostolskiej.

Gotowość do dialogu z przeciwnikami przeniesienia centrum greckokatolickiego ze Lwowa do Kijowa zadeklarował zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (unickiego), kardynał Lubomyr Huzar. - Kościół, na czele którego stoję, "nie zagraża nikomu" - podkreślił. - Nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego przeniesienie mojej siedziby do Kijowa "wywołuje taki strach" wiernych i hierarchii Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego.

Te protesty to akcja polityczna, nie mająca nic wspólnego ze sprawami wiary - uważa rzecznik Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego, ojciec Jewstratij Zoria. Biorących udział w protestach wiernych i duchownych Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego, a także przedstawicieli radykalnych partii politycznych nazwał "ludźmi, którzy działają z polecenia Moskwy, starając się zaszkodzić państwowości Ukrainy". Przeniesienie siedziby zwierzchnika grekokatolików do Kijowa nazwał "krokiem naturalnym", gdyż, jego zdaniem, "siedziba zwierzchnika jakiegokolwiek wyznania, czy religii, powinna znajdować się w stolicy".

Ojciec Zoria podkreślił także, że "pomimo pewnych konfliktów Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego stara się współpracować z grekokatolikami", dlatego też jej przedstawiciele byli obecni na niedzielnych uroczystościach.

Innego zdania jest Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego, protestująca od początku przeciwko przeniesieniu siedziby zwierzchnika unitów. W środę jej patriarcha Wołodymyr w piśmie do  Benedykta XVI zwrócił się o "anulowanie dekretu" w tej sprawie, podpisanego przez papieża Jana Pawła II.

"Kościół greckokatolicki miał zawsze wyraźnie regionalny charakter" i jego przeniesienie do stolicy "nie przyczyni się do  poprawy stosunków międzywyznaniowych" na Ukrainie - podkreślił patriarcha.

Oskarżył on jednocześnie Kościół unicki o wykorzystywanie "sytuacji politycznej" na Ukrainie - gdzie na początku roku przejęła władzę prozachodnia i nacjonalistyczna opozycja - a także "wewnętrznych problemów" między różnymi wyznaniami prawosławnymi na Ukrainie do umocnienia swych pozycji w kraju.

Na Ukrainie istnieją trzy Kościoły prawosławne. Wrogość wobec grekokatolików okazuje tylko Cerkiew, podporządkowana patriarchatowi Moskiewskiemu. Patriarchat Kijowski i Cerkiew Autokefaliczna tolerują unitów.

Zakazany przez Stalina w 1946 roku i od 1990 roku znowu działający legalnie Ukraiński Kościół unicki liczy obecnie, według własnych danych, 5,5 mln wiernych, zamieszkujących głównie zachodnią część dawnej radzieckiej republiki, z prawosławną w  większości ludnością.

ika, em, pap

 0

Czytaj także