Bezkarna jak sutenerka

Bezkarna jak sutenerka

Dubaj
Dubaj / Źródło: Fotolia / marekkijevsky
Resort sprawiedliwości powinien skontrolować śledztwo w sprawie sutenerek wysyłających polskie prostytutki do krajów arabskich – mówi Piotr Krysiak, autor książki „Dziewczyny z Dubaju”.

Po co napisał pan książkę „Dziewczyny z Dubaju”?

Aby obnażyć prawdę. Nie zgadzam się na to, żeby celebrytki na świeczniku zostawały moralnym autorytetem młodzieży. A przecież to one uczą nas, jak jeść, jak ćwiczyć, jak wychowywać dzieci. Słowem, jak żyć. Panie z telewizji prezentowane są jako wzór cnót i wzór do naśladowania, a tymczasem okazuje się, że mają drugie życie albo niechlubną przeszłość, która koliduje z tym, jak je postrzegamy. Mam kilkunastoletnią córkę, ona na szczęście nie jest pod wpływem celebrytów, ale obserwuję jej rówieśników. Gdy jakaś gwiazda telewizji, blogerka lub youtuber coś powiedzą, dla nich jest to święte. Jak pojawią się na ściance – młode dziewczyny marzą, aby stanąć obok nich. Oczywiście nie chcę generalizować.

Nie wszystkie gwiazdy show-biznesu, nie wszystkie dziewczyny z tytułem miss zarobiły na swoje torebki i samochody, uprawiając najstarszy zawód świata. Przypuszczam, że takich jest zdecydowana mniejszość, ale są. A w mojej ocenie nie powinno ich na świeczniku być.

Czyli chce pan zmienić świat. Ale czym różnią się historie dziewczyn, które zachęcone blichtrem klasy biznes wyjeżdżały na ekskluzywne wakacje, od przypadków młodych dziewczyn, które na własną rękę szukają bogatego sponsora, choćby bywając w niektórych warszawskich restauracjach czy klubach?

Sugeruje pani, że są dziewczyny, które same dbają o własne interesy, bez pośrednictwa sutenerek. Tak się dzieje, bo biznes prostytucji wciąż ewoluuje, dostosowując się do nowych czasów. Dziś burdel menedżerki – tak je nazywam, bo skoro prowadziły międzynarodowy, ekskluzywny biznes, zasługują na wyższe miano niż burdel mamy – są w odwrocie. Ten zawód zamiera, bo jego funkcję zaczął przejmować Instagram. Dziewczyny same wyszukują bogaczy z Dubaju, zagadują, składają propozycje. Wszystko odbywa się bez pośredników, bez dowodów. Właściwie legalnie.

To naprawdę nic nowego, że biznesy, stanowiska, układy są załatwiane przez łóżko.

Co nie znaczy, że mamy się na to godzić. Ja się nie godzę. Żeby była jasność – ja tych dziewczyn nie krytykuję. Nie oceniam. Niech każdy robi, co chce, wedle swojego sumienia i morale. Ale rzygać mi się chce, gdy widzę, jak jedna pani, która notorycznie jeździła i sprzedawała się zagranicznym szejkom, biznesmenom czy polskim artystom, dziś nagle uczy dzieciaki, co jest dobre, a co złe. Druga z prostytutek organizuje spotkania biznesowe, chwali się zdjęciami z byłą pierwszą damą, staje w jednym rzędzie ze znanymi feministkami. Na dodatek media takie panie lansują, ocieplają ich wizerunek, kreują na kobiety sukcesu, które ciężką pracą doszły do tego, co mają. A prawda jest taka, że z uczciwą pracą miało to niewiele wspólnego. Młode dziewczyny widzą, że taka pani ma szczupłe ciało i 5 mln followersów na Insta, i też chcą być takie jak ona. Co z tego, że jest tępa, pusta, plastikowa. Ale jest zapraszana do telewizji o największej oglądalności. Jest piękna i bogata. A kto nie chciałby być?

Jednak nie podaje pan w książce nazwisk. Dlaczego?

Prostytucja w Polsce jest legalna, nielegalne jest sutenerstwo i stręczycielstwo. Gdybym podał nazwiska, największe uderzenie spadłoby na prostytutki, a nie na stręczycielki. Czułem, że mam obowiązek je chronić, zwłaszcza że w sądzie zeznawały w charakterze świadków. Długo się zastanawiałem, jak to ugryźć, miałem przecież absolutne prawo podać bez skrupułów i skutków prawnych imiona i pierwsze litery nazwisk. Znam obecną sytuację wielu dziewczyn. Mają mężów, dzieci, pewnie już się nie sprzedają. Dlaczego miałbym zniszczyć im życie? Chciałem też chronić klientów, nierzadko z pierwszych stron gazet, choćby przed własnymi dziećmi. Po co miałyby poznawać upodobania seksualne tatusia, które często były obrzydliwe.

Po premierze książki rozpoczęło się polowanie na czarownice. Prasa strzela, która z celebrytek była w Dubaju.

Taka jest cena sławy, zwłaszcza gdy ma się czarną przeszłość do ukrycia. Ja zrobiłem wszystko, żeby chronić swoje bohaterki. Pytanie, czy one same się ochronią. Nie będę potępiał plotkarskich portali i prasy brukowej, bo to jest ich praca. Niech szukają, prowadzą własne śledztwa, a jeśli znajdą dowody – niech ujawniają nazwiska. Może takie polowanie jest potrzebne, żeby oczyścić środowisko. Laureatki konkursu miss piszą oświadczenia, że to nie one są bohaterkami książki. Niech piszą, zobaczymy, czy te, które występują w książce, też napiszą takie słowa i skłamią.

Ale ktoś może dostać rykoszetem, niesłusznie.

Jest popłoch wśród tych, które mają coś do ukrycia, ale boją się też te, które nie chcą być kojarzone z aferą. Odkąd poszła fama, że piszę książkę, dostaję dziesiątki e-maili, telefonów z prośbami, żebym wyrzucił nazwiska i historię, choć nikt jeszcze nie wiedział, co napiszę w książce. Kilka dni temu na przykład, o piątej nad ranem, dostałem SMS od pani Angeliki Fajcht, znanej głównie z tego, że wystąpiła w programie telewizji śniadaniowej, grając na gitarze elektrycznej niepodłączonej kablem do wzmacniacza. Pani Fajcht wysłała mi screen informacji z portalu plotkarskiego, który spekuluje, czy to ona mogła być jedną z dziewczyn z Dubaju. A potem pytała mnie, jakim prawem ujawniłem jej nazwisko, i przestrzegła przed sądowym procesem. A w wersji pisowni oryginalnej – przed sondowym procesem, więc domniemuję, że będzie przeprowadzać jakąś sondę. Jestem w szoku, bo ta pani w mojej książce w ogóle nie występuje. Sprawdza się powiedzenie „uderz w stół, a nożyce się odezwą”.

Opisuje pan wyjazdy Polek z prominentami arabskiego pochodzenia. Jak działała ta machina?

Bohaterami wyjazdu był książę Santo z Dubaju wraz ze swoimi ludźmi, czyli Carlosem i Bilalem, którzy podawali się za Włochów, ale mogli także być Arabami, oraz DJ Samem, który był prawą ręką księcia i dogadywał szczegóły wyjazdów dziewczyn. Jak zeznała Emilia P., sutenerka i mózg operacji międzynarodowych, poznała ich za pośrednictwem czarnoskórego przyjaciela o imieniu Czad. Książę organizował dwa wyjazdy w roku. Każdy trwał ponad dwa miesiące. Jeden, zimowy, do Courchevel, kurortu w Alpach francuskich. To raj dla bogatych ludzi, a szczególnie to miejsce upodobali sobie szejkowie arabscy. Drugi wyjazd, letni, do Saint-Tropez, Cannes czy na Ibizę. Emilia P. przygotowywała dwa takie wyjazdy. W międzyczasie wysyłała księciu dziewczyny na kilka dni czy weekend do Barcelony, Libanu czy USA.

Czy książę Santo jest faktycznie sprawującym władzę monarchą?

Dobre pytanie, ale nie znam na nie odpowiedzi. Panowie wśród dziewczyn używali fałszywych imion. A więc nie wiadomo, czy książę był Santo ani czy był księciem, czy był tylko cholernie bogaty. Wiadomo, że wszyscy mężczyźni byli piekielnie przystojni.

Czy dziewczyny były do czegoś zmuszane? Mężczyźni bywali natarczywi lub agresywni?

Nie, nie było gwałtu, przemocy. Narkotyki były i dziewczyny z nich korzystały, ale z własnej woli. Sutenerki, zeznając, mówiły prawdę, że wiele dziewczyn do księcia chciało jeździć z własnej woli, same dzwoniły i dopytywały, czy jest dla nich miejsce. O tych wyjazdach w Warszawie było wówczas bardzo głośno. Słynęły jako najlepsze, bo warunki były pierwsza klasa, niewiele trzeba robić, a stawki wysokie. Niektóre dziewczyny podkochiwały się w księciu i jego kuzynach. Zdarzyło się nawet, że na własną rękę jeździły po świecie i ich szukały. Łudziły się, że z takiego układu może wyjść prawdziwy romans. Ale to myślenie naiwne, bo ze względów kulturowych Arab nigdy nie związałby się z prostytutką.

Ale losy jednej prostytutki przypominają historię Pretty Woman.

Dlatego wymyśliłem dla niej imię Julia. Była prostytutką i sutenerką. Startowała niegdyś w wyborach samorządowych w małym mieście na Śląsku. Mieszkańców chciała przekonać tym, że zwiększy liczbę nocnych klubów i pubów, bo miasto potrzebuje rozrywki. Dziś mieszka w Paryżu, w pałacu wartym 75 mln zł. Między nią a Richardem, multimilionerem z branży IT, jest ponad 20 lat różnicy. Dla niej rzucił żonę, z którą miał dzieci. Dziś Julia zwiedza z nim cały świat i bryluje na paryskich salonach. Piszą o niej zagraniczne media, zamieszczają zdjęcia z bankietów i imprez. Jako dziewczyna do towarzystwa zaczęła pracować w wieku 19 lat. Chętnie korzystała z proponowanych przez sutenerki wyjazdów, a z czasem sama namawiała dziewczyny i brała pieniądze za pośrednictwo.

Ile dziewczyn było na jednym wyjeździe u księcia? Czy to były tylko Polki?

Dziewczyn w jednym czasie było około setki, ale wciąż trwała rotacja. Były Brazylijki, Amerykanki, Ukrainki. Te szczególnie ładne i najbardziej pożądane zostawały na całe dwa miesiące. Inne wracały po dwóch tygodniach, na ich miejsce przylatywały nowe. Dziewczyny mogły odmówić seksu bez żadnych konsekwencji, ale tylko ludziom księcia. Gdy odmówiły samemu Santo, wracały do domu. Zresztą wszystkie obowiązywał ścisły regulamin. Na taki wyjazd dziewczyna mogła przyjechać tylko raz. Przypuszczam, że ten warunek wynikał ze względów bezpieczeństwa. Wszystkie musiały się szanować, czyli nie mogły wychodzić do klubów nocnych same ani współżyć z obcymi mężczyznami, bo za to groziła banicja. Musiały być wypoczęte, zrelaksowane, piękne i gotowe. Zakwaterowane w luksusowych warunkach: na jachtach, w drogich hotelach, na statkach pasażerskich, w dzień na ogół spały, a wieczorem były imprezy. Nie wszystkie kobiety sypiały z mężczyznami. Były takie, które przez dwa miesiące nie uprawiały seksu, a dostawały taką samą stawkę jak te czynne seksualnie.

Czy dziewczyny były dostępne tylko dla tych czterech mężczyzn?

Czasem księcia ktoś odwiedzał. Na przykład rodzina, zwykle starsi mężczyźni. Oni też mogli „używać” dziewczyn, ale musieli im dodatkowo płacić. Książę i świta wtedy inaczej się zachowywali, traktowali dziewczyny bardziej arogancko, z góry. Ale za to dziewczyny dostawały napiwek, na przykład 5 tys. euro za jeden numerek. Jedna za sam masaż dostała 30 tys. euro. To była rekordzistka. Potem, zachęcona, chodziła za księciem, aż w końcu się przespali i książę dał jej 200 tys. euro za ten jeden raz.

Cała kwota szła do ich kieszeni?

Nie. Dziewczyny miały układ z Emilią P. O każdym napiwku musiały informować i odpalać 20 proc. dla szefowej. Dziewczyny kombinowały, jak oszukać szefową. Ale nie spodziewały się, że DJ Sam trzymał rękę na pulsie, dokładnie wiedział, ile która dziewczyna zarabia i od kogo dostała napiwek. Wszystko przekazywał Emilii P. Tym dziewczynom, które się nie rozliczyły, Emilia P. potrącała ze stawki podstawowej. Na ogół był to ich ostatni wyjazd i ostatni klient. Bo Emilia P. nie wybaczała braku lojalności.

Media skupiły uwagę na prostytutkach. Ale wobec prawa winne są stręczycielki, które werbowały dziewczyny, często pod pretekstem pracy hostessy czy kelnerki.

I to jest niesprawiedliwe. Wszyscy się skoncentrowali na celebrytkach, a nikt nie zauważył, że cierpiały dziewczyny nieznane w show-biznesie, studentki, a nawet pielęgniarki. To prawda, że wiele z dziewczyn było świadomych charakteru pracy. Ale większość była mamiona i werbowana jako hostessy czy modelki. Opisałem przypadek, gdy wysyłana była niepełnoletnia dziewczyna, z koleżanką. Miały dorobić w czasie wakacji jako kelnerki. Nie wiedziały, na co się piszą. Gdy odmówiły prostytuowania się, menedżer klubu powiedział bez pardonu, żeby chociaż robiły klientom fellatio. Dziewczyny bały się powiedzieć rodzicom, więc poprosiły znajomych, żeby kupili im bilety powrotne, i zwiały do Polski. Sutenerki robiły straszną robotę. Wraz ze zwiększeniem zapotrzebowania werbowały obce dziewczyny, wyszukując ich zdjęcia na popularnym wówczas portalu Nasza Klasa. Pozyskiwały kontakty do modelek przez znajomości w redakcjach pism dla mężczyzn „Playboy” i „CKM”, a potem namawiały je do nierządu. Założę się, że pracownicy redakcji nie wiedzieli, że udostępnione przez nich kontakty posłużą do rozkręcenia trybu wielkiej machiny. Nagabywały dziewczyny, obiecywały złote góry, zatajając, rzecz jasna, że chodzi o prostytucję. Robiły im zdjęcia, nagrywały je, a potem dostarczały materiał do klientów, aby mogli sobie wybierać. A informacja, że dziewczyna jest lub będzie na okładce magazynu, podnosiła jej stawkę. W korespondencji między dziewczynami nigdy nie pada słowo seks lub prostytucja. Gdy jakaś dziewczyna pytała, czy w tym wszystkim nie chodzi przypadkiem o usługi intymne, organizatorka dopiero na osobistym spotkaniu mówiła, że może się pojawić taka propozycja, ale zawsze można odmówić. Nie wspominały, że odmowa księciu wiąże się z natychmiastowym powrotem do Polski.

Niektóre sutenerki zostały skazane wyrokiem sądu.

Sprawę położyła Prokuratura Regionalna (kiedyś apelacyjna) we Wrocławiu. W trakcie postępowania odsunięto od sprawy jednego prokuratora, być może dlatego, że chciał przesłuchać znanego polityka, kojarzonego ze sprawą. Stery przejęła prokurator Anna Zimoląg, która przez pewien czas zajmowała także stanowisko rzecznika prasowego prokuratury, a prowadząc tak duże postępowanie, w którym przewija się ponad 300 osób, trudno sprostać innym obowiązkom. Już na pierwszy rzut oka widać nieprawdopodobnie dużo zaniedbań w postępowaniu. Decyzje prokurator Zimoląg są, delikatnie mówiąc, trudne do racjonalnego wytłumaczenia.

Ile kobiet stanęło przed sądem?

Zarzuty postawiono sześciu sutenerkom. Cztery z nich dobrowolnie poddały się karze, proces dwóch wciąż trwa. Jedna z nich odwleka sprawę, przedstawiając dowody, że jej psychiczny stan zdrowia nie jest stabilny. Jednocześnie robi program telewizyjny, czego prokuratura i sąd, zdaje się, nie wiedzą.

Jak stręczycielki trafiły na radar policji?

Pewien bandyta, niejaki Henryk G., został kolejny raz zatrzymany za gwałt i organizowanie prostytucji. W zamian za złagodzenie kary zaczął sypać i wydał dwie kobiety, które były mózgiem operacji. Prokuratura skupiła się zwłaszcza na jednej, której nazwisko było publicznie znane, i po wybuchy afery, kiedy akt oskarżenia trafił do sądu, to ona została główną medialną sutenerką w kraju. Co było bzdurą, bo wprawdzie Joanna B., córka znanego muzyka rockowego, razem ze swoją mamą Danutą B. miała rozbudowaną siatkę klientów, ale w Polsce. Za klientów zagranicznych, w tym księcia Santo i jego ludzi, odpowiadała Emilia P. Obie panie przyznały zresztą, że wymieniały się dziewczynami.

W czerwcu 2009 r. zatrzymano podejrzanych.

W sposób skandaliczny. Operacyjne rozpoznanie zawiodło na całego. Gdy nad ranem policja weszła do domu Karoliny Z. pseudonim Kinia, która poniekąd wkręciła Emilię P. do biznesu, policjanci dowiedzieli się, że ta jest w zaawansowanej ciąży bliźniaczej, w dodatku zagrożonej. Wedle rozkazu z góry odstąpili od czynności. To zdaniem prokuratury właśnie „Kinia” po odejściu policjantów chwyciła za telefon i uprzedziła dziewczyny, żeby zmieniały numery telefonów, nie kontaktowały się z nikim, a najlepiej, żeby się rozpłynęły w powietrzu. Emilię P. policja podczas zatrzymania zastała w klinice medycyny estetycznej na planowanym od dawna zabiegu. Właśnie poddawała się operacji plastycznej. Zatrzymanie trwało kilka godzin. Prosto z kliniki kobieta trafiła do aresztu na osiem miesięcy, najdłużej ze wszystkich sutenerek. Tak przeprowadzone zatrzymanie pokazuje, jak bardzo prokuratura nie była przygotowana. Dziewczyny były w trakcie organizacji kolejnego wyjazdu do Cannes i Saint-Tropez. Wystarczyło poczekać i na przykład na lotnisku zgarnąć wszystkie naraz.

Czy zostali przesłuchani zagraniczni klienci? Prokuratura namierzyła księcia Santo?

Oczywiście, że nie, chociaż mogła. W materiałach śledztwa są dowody i poszlaki, na podstawie których można ustalić, kim są książę Santo i jego ludzie, bo na przykład płacili przelewy przez Western Union, więc musieli okazać paszport lub dowód. Gdyby prokuratura wystąpiła o informacje, czy dnia tego i tego pani X odbierała pieniądze w Genewie, to znaliby nazwiska tych, którzy wysłali pieniądze. Prokuratura poszła na łatwiznę i przesłuchała jedynie polskich klientów, bo tak było łatwiej, szybciej i taniej. Po 

straszyła trochę, zrugała. Światowej odsłony problemu nawet nie liźnięto. A co jeszcze gorsze, prokurator Zimoląg nie włączyła i nie przesłuchała kolejnych co najmniej czterech sutenerek. Nie zdecydowała się na postawienie zarzutów także czterem prostytutkom, które oprócz tego wcielały się w role sutenerek, mimo że wciąż przewijały się w zeznaniach i są dowody, że te dziewczyny pomagały w prowadzeniu międzynarodowego burdelu. Część sutenerek pracuje do dziś w Warszawie, na Wybrzeżu i w Londynie. I pozostają bezkarne.

Dziwi także wymiar dotychczas zasądzonych kar.

Najpierw cztery kobiety od razu dobrowolnie poddały się karze: Joanna B., jej matka Danuta B., Karolina Z. i Emilia P. Ta ostatnia przed sądem wycofała wniosek, pierwsze trzy dostały zawiasy. Trzy lata, dwa lata i półtora roku w zawieszeniu na trzy lata. Danuta B. dostała karę grzywny tysiąca złotych. To prawdziwy skandal, bo to ona wysłała na Majorkę niepełnoletnią dziewczynę. Joanna B. dostała grzywnę w wysokości 30 tys. zł, choć tylko jeden ze świadków zeznał, że załatwiła mu co najmniej 100 prostytutek, za co zapłacił co najmniej 100 tys. zł. Emilia P. jako jedyna odbyła karę aresztu. Długo nie przyznawała się do winy. Po trzech latach trwania śledztwa ponownie dobrowolnie poddała się karze. Takie wyroki pokazują, że warto zostać stręczycielką, zarabiać ogromne sumy, a kara nas ominie.

Ile dokładnie zarobiły sutenerki?

Nie wiadomo. Prokuratura nie doprowadziła do ustalenia cennika i realnych dochodów. W aktach są jedynie zapiski jednej z sutenerek, a na nich cennik: Polska, noc – 3 tys. zł, weekend – 7 tys. zł. Europa, noc – 1,5 tys. euro, świat, noc – 2,5 tys. dolarów.

Sprawę badała ta sama prokuratura, która prowadziła postępowanie w sprawie Igora Stachowiaka.

Ta prokuratura jest rażąco słaba. W zasadzie nic tam nie działa, a co gorsze, nikt tego nie kontroluje. Może minister sprawiedliwości i prokurator generalny pochyli się nad skontrolowaniem tego śledztwa. Jest czas, choć niewiele, bo przestępstwa sutenerek przedawnią się dopiero w 2019 r. Być może taka będzie korzyść z napisania tej książki.

Okładka tygodnika WPROST: 19/2018
Więcej możesz przeczytać w 19/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2018 (1834)

  • PO i PiS grają na PO-PiS 6 maj 2018, 20:00 Z przytupem rozpoczęli polityczne harce kandydaci Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej (i Nowoczesnej) na prezydenta Warszawy, czyli Patryk Jaki i Rafał Trzaskowski. Napisałbym, że zaczęli „kampanię wyborczą”, ale szef Państwowej Komisji Wyborczej przytomnie... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 6 maj 2018, 20:00 Wyjątkowo apolitycznie wyglądało w tym roku przyjęcie u prezydenta z okazji święta Konstytucji 3 maja. Zaproszono 1000 gości, ale polityków przybyło jak na lekarstwo. 6
  • Obraz tygodnia 6 maj 2018, 20:00 126 mln euro Tyle zainkasował w mijającym sezonie Lionel Messi, co czyni go najlepiej zarabiającym piłkarzem na świecie. Na najwyższym podium zastąpił Cristiano Ronaldo, który w tym roku musiał się zadowolić drugim miejscem, z zaledwie... 10
  • Info radar 6 maj 2018, 20:00 Pierwsza dama wkracza do gry? Czy wizyta u protestujących w Sejmie niepełnosprawnych to przełom, czy jedynie incydent w podejściu Agaty Dudy do pełnienia roli prezydentowej? Pierwsza dama w odpowiedzi na list rodziców niepełnosprawnych... 11
  • Pierwsza dama i jej różdżka 6 maj 2018, 20:00 Pierwsza dama rzadko wychodzi z ukrycia. Ostatni raz widziano ją w Teatrze im. Słowackiego, gdy odbierała medal św. Alberta za pomoc osobom niepełnosprawnym. Jak pomaga, komu pomaga i czy rzeczywiście pomaga, tego publiczność nie wie, bo pierwsza dama „nie jest osobą... 12
  • Patriotyzm ma się dobrze 6 maj 2018, 20:00 Polski patriotyzm – chociaż mówi się inaczej – poddawany był nieustannej krytyce... przez patriotów. 12
  • O co walczą Polacy 6 maj 2018, 20:00 W 2016 r. Polki walczyły, by nie zaostrzać prawa antyaborcyjnego, zaś poseł Liroy toczył bój w obronie marihuany. „Wprost” jak zawsze trzymał rękę na pulsie i nie bał się zadawać trudnych pytań. 14
  • Pracowałem u Trumpa 6 maj 2018, 20:00 W 2016 r. wybory prezydenckie w USA budziły emocje, nie tylko w Ameryce, ale też na Podkarpaciu. „Wprost” dotarł do byłego pracownika Trumpów, dziś przedsiębiorcę, szefa sieci placówek „Medyk” z Rzeszowa. Stanisław Mazur przyznawał, że Trumpowie zatrudniali ludzi nielegalnie,... 15
  • Bezkarna jak sutenerka 6 maj 2018, 20:00 Resort sprawiedliwości powinien skontrolować śledztwo w sprawie sutenerek wysyłających polskie prostytutki do krajów arabskich – mówi Piotr Krysiak, autor książki „Dziewczyny z Dubaju”. 16
  • Morawiecki kontra Ziobro 6 maj 2018, 20:00 Czy ugrupowanie Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego zastąpi w koalicji rządowej Solidarną Polskę? Jak nieoficjalnie dowiedział się „Wprost”, taki wariant jest ostatnio rozpatrywany w kręgach Zjednoczonej Prawicy. 22
  • Pójdziemy razem z PiS 6 maj 2018, 20:00 Polityka zagraniczna rządu w ogóle mi się nie podoba – mówi Kornel Morawiecki, lider ugrupowania Wolni i Solidarni, ojciec premiera. 26
  • Szantaż współczucia 6 maj 2018, 20:00 Ksiądz Stanisław Jurczuk mówi, że tzw. protest matek ma „formę niewłaściwą” i polega na „męczeniu osób niepełnosprawnych i zmuszaniu ich do koczowania na podłodze w Sejmie”. – Nie zgadzam się z taką formą protestu – dodaje. Ale Jurczuk mówi jeszcze coś więcej. 29
  • Ludzie z przepaści 6 maj 2018, 20:00 Dzięki garstce ludzi koczujących od trzech tygodni w Sejmie, ale także dzięki niechęci władzy do spełnienia ich postulatów, mieliśmy w mediach prawdziwy festiwal wiedzy o ludziach z niepełnosprawnościami. 30
  • Wyścigi konstytucyjne 6 maj 2018, 20:00 Szykuje się spór między prezydentem a PiS o ustawę zasadniczą. Oba ośrodki władzy mają własne pomysły i nie zamierzają ustąpić. 32
  • Prawo do godnej śmierci powinno należeć do praw człowieka 6 maj 2018, 20:00 Znajoma dziennikarka radiowa zachorowała na raka. Kiedy widziałam ją ostatni raz, już bardzo umęczona powiedziała: „Nie wyobrażam sobie, żeby rozmawiać jeszcze o polityce czy gospodarce. Tylko jeden temat wydaje mi się wart rozmowy – eutanazja”. Eutanazja, czyli dobra śmierć. 34
  • Gdzie się leczyć 6 maj 2018, 20:00 Polska kardiologia trzyma się świetnie, a w leczeniu zawałów nadal utrzymujemy się w ścisłej światowej czołówce. Tegoroczny ranking szpitali „Wprost” zaczynamy od tej głównej dziedziny krajowej medycyny. 37
  • Serce dziecka 6 maj 2018, 20:00 Nasi pacjenci to dzieci – mówi dr hab. n. med. Ireneusz Haponiuk. 43
  • Na końcu internetu 6 maj 2018, 20:00 Biją matkę, grożą śmiercią, nakłaniają nieletnie dziewczyny do obnażania się. Piją alkohol i prowokują bójki. Na to wszystko w internecie patrzą dzieci. I płacą jak za bilet do zoo. 44
  • Nie chcę płacić składki na Ryanaira 6 maj 2018, 20:00 Lotnisko w Modlinie działa dziś jako przepompownia środków publicznych do firmy prywatnej, jaką jest Ryanair – mówi Mariusz Szpikowski, prezes PPL. 48
  • Na pierwszej linii 6 maj 2018, 20:00 Wykonujemy ponad 800 koronaroplastyk rocznie – mówi lek. med. Włodzimierz Krasowski. 49
  • Legalny bandyta 6 maj 2018, 20:00 Po nowelizacji ustawy hazardowej wzrosły wpływy do budżetu z branży bukmacherskiej. Wkrótce na rynek wrócą automaty do gry. 52
  • Dym bez ognia 6 maj 2018, 20:00 Eksperci alarmują – zakaz informowania o nowych produktach dostarczających nikotynę w praktyce ogranicza konsumentom dostęp do mniej szkodliwych alternatyw palenia tytoniu. 54
  • Ustawa o zniewoleniu 6 maj 2018, 20:00 Zakaz handlu na razie pozostawił nam dwie handlowe niedziele w miesiącu, w 2019 r. – jedną, w 2020 r. zaś sklepy i hipermarkety stracą możliwość funkcjonowania w tym dniu. Rafał Trzeciakowski i Maciej Orczyk z Forum Obywatelskiego... 56
  • PCC od zakupu kryptowalut 6 maj 2018, 20:00 Pod koniec marca 2018 r. środowisko inwestorów obiegła informacja o działaniach fiskusa zmierzających do pozyskania anych klientów giełd, które pośredniczą w handlu wirtualnymi walutami opartymi na technologii blockchain. 57
  • Hossa Bessa 6 maj 2018, 20:00 Na co idą nasze podatki? Aż 21 491 zł wyniósł w zeszłym roku „Rachunek od Państwa” – wynika z dorocznego raportu Forum Obywatelskiego Rozwoju. Fundacja Leszka Balcerowicza po raz siódmy przeanalizowała, jak rozkładają się wydatki... 58
  • Polskie ciepło 6 maj 2018, 20:00 PGE Energia Ciepła, realizująca strategię ciepłowniczą Polskiej Grupy Energetycznej, ma duży wpływ na bezpieczeństwo energetyczne kraju. 59
  • Samorząd na rozdrożu 6 maj 2018, 20:00 Co dalej z Polską lokalną? Nie uciekniemy od odpowiedzi na to pytanie, jeśli chcemy skutecznie rozwiązywać problemy małych ojczyzn oraz rozmawiać o przyszłości kraju. 60
  • Pomorskie Orły nagrodzone 6 maj 2018, 20:00 Podczas gali w Gdańsku uhonorowani zostali nie tylko przedsiębiorcy. 64
  • Plusy S9+ 6 maj 2018, 20:00 Poprzeczka oczekiwań w stosunku do nowych flagowców Samsunga była postawiona tak wysoko, że trudno było nie przeżyć lekkiego zawodu. Co lepszego ma bowiem ten smartfon od poprzednika, czyli od S8+, by warto go było wymienić już po roku używania. 66
  • Powrót Kratosa 6 maj 2018, 20:00 Kratos, największy twardziel Sparty, wraca. 66
  • T-ROChę mniejszy 6 maj 2018, 20:00 T-Roc to kolejny SUV Volkswagena. Nieco mniejszy od innych SUV-ów tej marki, wygodny i bardzo bezpieczny. 67
  • Skorumpowani 6 maj 2018, 20:00 Wielu czołowych polityków świata trafiło ostatnio za kraty. Trwa też spór, czy krucjata przeciwko korupcji to triumf sprawiedliwości, czy polityczna nagonka. 69
  • Miły jak Kim 6 maj 2018, 20:00 Północnokoreański dyktator postanowił pokazać, że w gruncie rzeczy jest sympatycznym gościem. Tylko czy świat kupi tę słodką bajeczkę? 72
  • Polskie korzenie Izraela 6 maj 2018, 20:00 70 lat temu ONZ proklamowała powstanie Izraela. Żydzi tę państwowość wywalczyli sobie sami, głównie rękami imigrantów z Polski, a także przy tajnej pomocy II RP. 74
  • Snom należy się szacunek 6 maj 2018, 20:00 Dbałość o sen leży nie tylko w interesie jednostki, lecz także społeczeństwa, ludzkości – mówi Zenon Waldemar Dudek, psychiatra, psychoterapeuta, twórca autorskiej metody analizy marzeń sennych. 76
  • Zastaw się, a zaśpiewaj 6 maj 2018, 20:00 Od kilku lat Eurowizja przeżywa drugą młodość: lansuje prawdziwe gwiazdy i dociera do większej liczby widzów. Tylko co się bardziej liczy na festiwalu – muzyka czy polityka? 80
  • Małe wielkie filmy 6 maj 2018, 20:00 Na międzynarodowych festiwalach polskie krótkie metraże zdobyły wiele nagród. Teraz w końcu trafiły do polskich kin. 84
  • Uczta dla podniebienia nad Bałtykiem 6 maj 2018, 20:00 Restauracje w hotelach Zdrojowej, usytuowane tuż przy nadbałtyckich plażach, oferują nie tylko możliwość spędzenia czasu w wyjątkowych, pięknych wnętrzach, ale przede wszystkim wyśmienitą kuchnię. 87
  • Trzy szóstki na muzyce 6 maj 2018, 20:00 Wciąż musi przekonywać, że ma coś więcej do powiedzenia niż to, co przekazuje przez swoje aktorstwo. Arek Jakubik z podziwu godną konsekwencją powtarza mantrę, że tylko muzyka daje pełnię wolności artystycznej. 88
  • Film 6 maj 2018, 20:00 Rosyjski terror Kiedyś Roberto Benigni szokował komedią o Auschwitz. Teraz Armando Iannucci w konwencji pół żartem, pół serio pokazuje sowiecki reżim lat 50. I zatrzymana w Rosji przez ministerstwo kultury „Śmierć Stalina” broni... 90
  • Kalejdoskop 6 maj 2018, 20:00 W małym dworku Gdy J.M. Rymkiewicz nie chciał jeszcze wieszać komunistów, a nawet żył z komunistami w symbiozie, miał poczucie humoru. Jego przykładem jest sztuka „Ułani”, w której Ciotunia broni cnoty Zosi, no chyba żeby na tę... 92
  • Książka 6 maj 2018, 20:00 Raperska literatura Dorota Masłowska znów pokazała, na co ją stać. Kilkanaście lat temu, kiedy ukazała się „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną”, uchodziła za cudowne dziecko polskiej literatury. Potem wydała „Pawia... 94
  • Muzyka 6 maj 2018, 20:00 Jest progresja Któż może im podskoczyć? Któż może mówić, jak trzeba grać, a jak nie? Ponieważ są tacy, którzy próbują, powiedzmy jasno: to Behemoth wyznacza kierunki i granice. A bardziej pokazuje, że jedyne, które są, istnieją... 95
  • Zapalić się do czegoś! 6 maj 2018, 20:00 Na początku lat 90. świat był młody, my byliśmy młodzi i w ogóle wszystko było świeże jak dopiero co wykiełkowana rzeżucha. Właśnie upadł stary system, w który zresztą nikt od dawna nie wierzył i pojawiła się próżnia. W tej... 96
  • Unio! Montenegro ante portas! 6 maj 2018, 20:00 I znów jestem w Podgoricy. Kiedyś w swojej książce, będącej zapisem podróży po różnych kontynentach, o tym kraju pisałem „Czarna Góra przemytu”. Tak, w powszechnej opinii, przeszło dekadę wstecz, gdy byłem tu pierwszy raz, Montenegro kontrabandą stało. A mimo to, o tempora, o... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany