Dla mnie Tomek żyje

Dla mnie Tomek żyje

Tomasz Mackiewicz
Tomasz Mackiewicz / Źródło: Facebook / Mackiewicz
Gdy syn przez narkotyki podciął sobie żyły, powiedziałem: „Za bardzo cię kocham, żeby patrzeć, jak idziesz do grobu. Opuść mój dom” – mówi Witold Mackiewicz, ojciec tragicznie zmarłego himalaisty.

ROZMAWIAŁA Anita Szarlik

Pamięta pan ostatnie spotkanie z synem?

Nie było wyjątkowe, przecież w góry jeździł często. „Powodzenia,synek, cześć!”. Potem jeszcze kilka razy rozmawialiśmy przez telefon.

Wiedział pan, że znów jedzie zdobywać Nanga Parbat?

Znałem plany Tomka na tę górę. Wiedziałem, że w okolicach 25 stycznia będzie atak szczytowy. Tego dnia wracałem z Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Działoszynie. Bardzo miło – wiersze miejscowego poety, śpiewy, ciasto. Byłem w świetnym humorze, pomyślałem, że spojrzę na konto Tomka na Zrzutka.pl – czy po zdobyciu góry będzie miał za co wrócić do domu. Nie było tego wiele, dorzuciłem mu więc parę groszy od siebie. Potem wieczorna modlitwa i położyłem się spać. Następnego dnia rano dzwoni siostrzenica i mówi: „Wiesz, wujek, co się dzieje?”. Zrozumiałem, że poważna sprawa. Rozdzwoniły się telefony. I zaczęły się kalkulacje – czy wystarczy na akcję ratunkową dla Tomka. Czy ci spod K2 dotrą na czas…

Akcją żyła cała Polska. Postać pana syna – jego miłość do gór, ale też niechęć do profesjonalnego wspinania – wzbudziła wśród Polaków ogromne emocje.

Tomek kochał wolność. Nie przepadał za ludźmi, którzy szli w góry dla poklasku czy dla kasy. I za to też go kocham.

Był do pana podobny?

Ja byłem – a może wciąż jestem – typem pracoholika. Kiedyś tłumaczyłem sobie, że robię to wszystko, żeby zapewnić rodzinie byt. Co tu kryć, nie byłem wzorem ojca. Większość czasu spędzałem poza domem – na różnych budowach i przy remontach. To był mój największy błąd. Żona częściej była z dziećmi, ale i tak najwięcej czasu Tomek i jego siostra Agnieszka spędzali z dziadkami.

W połowie lat 80. wyjechaliście państwo z Działoszyna do Częstochowy. Wzięliście ze sobą córkę, 13-letni Tomek został z dziadkami. Dlaczego?

W 1985 r. zmarł mój ojciec, odziedziczyliśmy mieszkanie w Częstochowie, córka miała wkrótce iść do liceum, a Tomek był dopiero w czwartej klasie. Pomyśleliśmy, że w Działoszynie ma swoich kolegów, ukochaną babcię, jest tam szczęśliwy, więc nie będziemy go na razie przenosić do miasta. No i nie było z nim wtedy żadnych problemów. Gdy przyszedł czas przeprowadzki, Tomek nic na ten temat nie powiedział. Nie protestował. Z dziadkami był wolnym ptakiem. Choć… tylko od poniedziałku do piątku. Bo w piątek babcia mówiła do niego: „Jutro wszystko powiem ojcu” i cały dzień mogła nim „orać”. I Tomek autentycznie zaczynał się bać. Gdy zapytałem: „Cześć synek, co tam w szkole?”, jemu nogi już dygotały.

Był pan surowy?

Według mnie nie. Zasadę cielesnego dyscyplinowania zastosowałem raz. Nie pamiętam za co, ale pamiętam, że to zrobiłem. To były dwa lub trzy klapsy, które zresztą sam bardzo przeżyłem. Więcej go nie uderzyłem. Nie musiałem, bo – jak mi potem powiedział – i tak się mnie bał. Kiedyś, już jako dorosły, wykrzyczał mi w twarz: „Ty zawsze byłeś dla mnie jakimś wielkoludem, który tylko by mnie karał!”. Bardzo mnie tym zdziwił.

13-letni chłopiec bez problemu mógł zobaczyć w panu wielkoluda. Jest pan postawnym mężczyzną.

Dziś, rozmawiając z wnukami, przyklękam – żeby patrzeć im w oczy. Staram się nie dominować. Ale 30 lat temu nie miałem o tym pojęcia. A co do kar… Wciąż się zastanawiam, czy rzeczywiście go karałem. Bo ja pamiętam coś wręcz przeciwnego. Na przykład kiedyś zostałem wezwany do szkoły w Działoszynie, bo Tomek palił papierosy. Wychodzimy razem ze szkoły. „Synek, palenie to palenie, ale żeś się dał złapać!” – mówię mu. I dopytuję: „Smakowało ci?”, „Nie, porzygałem się”. „No widzisz, ja też się w twoim wieku porzygałem. Umówmy się tak – ty, synek, długo nie weźmiesz papierosa do ust, a ja nie mówię nic babci i mamusi”. Zawarliśmy męską sztamę.

Jak mu szło w szkole?

W Działoszynie uczył się dobrze. Może nie był orłem, ale nigdy nie był zagrożony. Był zdolny, chwytał szybko. Widziałem w nim siebie z młodości.

W tym czasie pan zaczął robić karierę.

Kuzyn załatwił mi pracę w Hamburgu. Potem, w czasach transformacji, byłem maklerem giełdowym na giełdzie towarowej. Duże emocje i duże pieniądze, no i pierwsze komputery. Praca życia! Tyle że przynosiłem ją do domu, zawsze było coś jeszcze do załatwienia. No a kilka miesięcy później przyszła choroba. Raczysko. Zachorowałem na raka złośliwego jelita grubego, lekarze mówili o kilku miesiącach życia. Wyszedłem z tego, ale to nie był łatwy czas. Ani dla mnie, ani dla mojej rodziny.

Tomek już wtedy mieszkał z wami?

Tak. Miał 15 lat i szukał nowych przyjaciół. To wtedy spiknął się z chłopakami z Ostatniego Grosza.

Co to za miejsce?

To dzielnica Częstochowy, dziś głównie blokowisko. Przed wojną nocowali tu pielgrzymi i handlarze, były knajpy i można było tam ostatni grosz stracić. Stąd nazwa. Myśmy mieszkali dwa kilometry dalej, w starszej części miasta. Tomek poszedł w Częstochowie do zawodówki samochodowej. Miał talent manualny i zmysł techniczny. Robił wspaniałe rzeczy, reperował każdy mechanizm, na praktykach w warsztacie bardzo go chwalili. Kupiłem mu więc stary 30-letni samochód, pięknego moskwicza – żeby go zrobił na cacuszko, a także, żeby go odciągnąć od kolegów z Ostatniego Grosza. No i pewnego dnia widzę, jak ten samochód jedzie koło naszego bloku! Obok Tomka, za kierownicą siedzi jego kolega, z tyłu z czterech innych chłopaków. Wybiegłem z domu, powyrzucałem wszystkich z auta. Został tylko Tomek, z którym pojechałem na łąkę – żeby się uspokoić i z nim pogadać. Chciałem ten samochód podpalić.

Sam pan to auto Tomkowi dał.

Ale nie żeby nim jeździł! Nie spodziewałem się też, że on to auto doprowadzi do stanu zdolnego do jazdy. Przecież on miał wtedy 15 czy 16 lat, nie miał nawet prawa jazdy. Chodziło mi o to, żeby go od tych kumpli odciągnąć, a nie żeby ich tym samochodem woził. Oni wszyscy dziwnie się jakoś wtedy zachowywali. Nie umiałem tego zdiagnozować. Nigdy nie miałem do czynienia z narkotykami. Co innego – alkohol. Ten znałem, i to za dobrze.

Był pan uzależniony?

Jak każdy alkoholik mówiłem sobie, że nie mam problemu. Teraz, gdy jako terapeuta pomagam innym poradzić sobie z nałogiem, wiem, że alkoholik nie musi wyglądać jak menel i leżeć w rowie. U mnie alkoholowy problem zaczął się w czasie choroby nowotworowej. Odreagowywałem. W knajpie byłem częściej niż w domu. No a potem piłem, żeby zapomnieć o chorobie. A potem, żeby z przytupem zakończyć ziemską wędrówkę. Piłem, bo byłem za granicą. Albo że jestem w Polsce. Każdy pretekst był dobry.

Dziś pan nie pije?

Nie. Przestałem z dnia na dzień. Wszystko dzięki żonie mojego kolegi, która zadała mi pewnego dnia pytanie, czy wierzę w Boga oraz czy wierzę Bogu. Tak postawione pytania wstrząsnęły mną. Żeby komuś wierzyć, trzeba znać jego plan. A jak to się ma z Bogiem i Jego planem? W jednej chwili przeżyłem nawrócenie. Następnego dnia zaczepili mnie koledzy od kieliszka. Odmówiłem.„Nie po drodze mi do knajpy z Przyjacielem, którego zaprosiłem do swego życia, z Jezusem” – mówiłem otwarcie. Chłopaki przeżyli szok. A ja stałem się częścią wspólnoty zielonoświątkowej.

Nie chciał pan zabrać do niej też Tomka?

To był już dorosły mężczyzna, miał 20 lat. Dziwiło mnie, że skończył szkołę i nie bierze się do pracy. To, że jest z Tomkiem naprawdę źle, dotarło do mnie z mocą młota kowalskiego pewnej niedzieli. Wracałem z nabożeństwa, a pod domem stoi pogotowie. Tomek podciął sobie żyły w łazience, kiedy obok była matka. Zrobił to, żeby mu dali w szpitalu odpowiedni lek – dla narkomanów.

Nie domyślał się pan wcześniej, że bierze narkotyki?

Mama i babcia kryły go i nic mi nie mówiły. Zresztą ja też nie wiedziałem, co to głód narkotykowy, jak silne jest to uzależnienie. Jak Tomek wyszedł ze szpitala, próbowałem różnych metod – przywiązywałem go nawet do kaloryfera, żeby nie mógł wyjść. On oporu nie stawiał, sam wyciągał ręce do tyłu. No ale potem wracał na Ostatni Grosz.

Pewnego dnia wyrzucił pan syna z domu.

Bo poczułem, jak bardzo Tomka kocham. Ale to była miłość twarda, taka, w której nie ma kompromisów dla zła. Powiedziałem mu: „Synu, za bardzo cię kocham, żeby patrzeć, jak ty na własną prośbę idziesz do grobu. Opuść mój dom”. A on bełkotał… Ja nie odpuściłem. Całą noc modliłem się przy jego łóżku. Rano mówię: „Tu jest spakowany plecak”. On wtedy spojrzał na mnie wzrokiem, w którym widać było rozpacz, bezsilność i strach. I wówczas powiedział: „Tato, ja nie umiem sobie już z tym poradzić, pomóż mi”. Na co ja przytuliłem go i mówię: „Tomuś, ja też nie potrafię. Ale są ludzie, którzy się na tym znają”. Koło nas był ośrodek monarowski, a tam wspaniała psycholog. Długo z nim rozmawiała, po czym Tomek dostał skierowanie do Gaudynek na Mazurach. Wcześniej siostra zawiozła go na detoks – tydzień, półtora, pod kroplówkami, żeby już go tak nie bolało.

Uspokoił się pan w końcu?

Niestety, po kilku miesiącach zjawił się ni z tego ni z owego w domu, w Częstochowie. To był cios. Okazało się, że w ośrodku spotkał Łukasza, dawnego kumpla od ćpania. Niby mieli zakaz rozmowy ze sobą, ale wychodzili razem po chrust do lasu – w tych ośrodkach podopieczni sami przynoszą opał, rąbią drwa, panują tam twarde warunki. No i w tym lesie od słowa do słowa umówili się na jakiegoś grzybka. Wyrzucono ich obu. Łukasz wkrótce się zaćpał.

Wysłał pan Tomka znowu do ośrodka?

Chciałem, ale w Gaudynkach już nie chcieli go przyjąć. Psycholog z częstochowskiego Monaru znalazła mu inny ośrodek – w Wyszkowie pod Warszawą. Jacy byliśmy wtedy szczęśliwi! Wszyscy, Tomek też. Poszliśmy z nim na dworzec, rozmawialiśmy jak przyjaciele. Kupiłem mu bilet, dostał jedzenie na drogę. Tyle że babcia na koniec po kryjomu wcisnęła mu do ręki 100 zł. To wystarczyło. Wysiadł na Centralnym, obsiadły go tam „sępy”… Jak dotarł do Wyszkowa, już był pod wpływem. Nie przyjęli go. W domu pojawił się po tygodniu. Psycholog po raz kolejny zadzwoniła do Gaudynek. Na szczęście tym razem się zgodzili. Agnieszka zawiozła go na miejsce.

Leczył się dwa lata.

Wiedzieliśmy, że jest pod opieką specjalistów i że krzywda mu się nie stanie. Zdawaliśmy sobie też sprawę, co by się stało, gdyby stamtąd za wcześnie wyszedł. Tam jest taka zasada, że pół roku jest totalna izolacja. Potem może dzwonić, a nawet wychodzić. Tomek wychodził na prostą. Zapisał się do szkoły w Giżycku, zrobił maturę.

Skończył terapię z sukcesem?

Tak, to był jego wielki sukces. Po wyjściu z Gaudynek nie wrócił już na stałe do Częstochowy. Zamieszkał w Warszawie, u znajomego z terapii – Witka Kondrackiego. Zaczął pracować i studiować filozofię na UW. Poznał całą rodzinę Kondrackich – Joannę, siostrę Witka, z którą po kilku latach się ożenił. Ojca, też Witolda, zafascynowanego Indiami, niewidomego profesora fizyki. Witold Kondracki senior stał się dla Tomka mentorem, wręcz kimś w rodzaju przewodnika duchowego. To on wysłał Tomka do ośrodka dla trędowatych Jeevodaya prowadzonego przez dr Helenę Pyz. Potem z nim po tych Indiach jeździł.

Kiedy w życiu Tomka pojawiły się góry?

Pierwszą poważną górą był Mount Logan w Kanadzie, na którą wybrał się w 2009 r. z Markiem Klonowskim, przyjacielem z Irlandii. Wysłał mi stamtąd filmik, jak się razem wspinają. Też mi się to podobało! Za ten wyczyn dostał nagrodę Kolosa. Potem były Chan Tengri w Tienszanie, następnie Nanga Parbat, kolejne podejścia… Ale w góry, a może raczej górki, chodził od młodości. Możnapowiedzieć, że w te góry uciekał. Zielona Góra, Orle Gniazdo, pobliski Olsztyn… Znikał na weekend, a potem mi o tym opowiadał. Jak siedział przy ognisku, że czuł się taki wolny!

Te najwyższe góry świata zobaczył po raz pierwszy w 2000 r., w czasie wyprawy do Indii.

Ta podróż otworzyła nowy rozdział w jego życiu. Pojechał do Indii stopem, pracował przez pół roku z trędowatymi. W pewnym momencie skończyła mu się wiza i musiał opuścić kraj. Wymyślił, że pojedzie rowerem do Bangladeszu. Na mapie to było kilka centymetrów, ale w rzeczywistości 2,5 tys. km. Jak wjechał w dżunglę, to ślad po nim zaginął. Dowiedzieliśmy się o tym od Witka Kondrackiego seniora, a dokładnie dowiedziała się moja żona, która odebrała telefon. „Tam są tygrysy, stada dzikich małp, skorpiony… W każdej wiosce jest internet, powinien dać znać, a nie daje! Podejrzewam najgorsze!” – tłumaczył Witek. Na co ja odparłem: „Nawet gdyby coś się stało, to matce się takich rzeczy nie mówi. Bo my możemy sobie porozmawiać, zastanowić się, co dalej. A ty matkę doprowadziłeś do stanu zapaści!”. Ale oczywiście też się zdenerwowałem. Tej nocy obudził mnie potworny strach. Taki łapiący za gardło, niepozwalający oddychać. Wstałem, spojrzałem na dół przez okno. A tam w krzakach chodzi Tomek, a obok niego lew… Naprawdę ich zobaczyłem! Upadłem na kolana, zacząłem się modlić — żeby Bóg posłał Tomkowi swoich aniołów, żeby go uratowali. Potem okazało się, że to był sąsiad ze swoim labradorem. Co ważniejsze – po dwóch dniach żona przeszczęśliwa mówi: „Tomuś się odnalazł, na dodatek jeszcze go w gazetach opisali!”. Znowu zadzwonił Witek, tym razem z wiadomością, że Tomek jest już w Bangladeszu. Rzeka wylała, miał kłopot, żeby przez nią przejść. Więc – jak mi potem opowiadał – paszport i ciuchy w zęby, i wpław z rowerem pod pachą. On się łatwo nie poddaje! Gdy dotarł do pierwszego miasteczka, rozwinął hamak, ale wieczorem zatrzymali go policjanci. Ostrzegli, że w pobliżu grasuje tygrys ludojad i że musi iść do hotelu. Całe zdarzenie opisał miejscowy dziennikarz. Mówiłem pani o wzywanych przeze mnie aniołach? Może to byli właśnie ci bengalscy policjanci? Po tym zdarzeniu byłem przekonany, że Tomka będzie już otaczać Boża opieka. Przyzwyczaiłem się, że on idzie w te góry, ale zawsze wraca.

Kiedy pan przyjął do wiadomości, że teraz nie wróci?

Dla mnie Tomek żyje – tak czuję. Po prostu śpi, lekko się uśmiecha, nie jest mu zimno. Oczywiście rozumowo wiem, że nie wróci, wydałem nawet oświadczenie w połowie lutego – że za dużo czasu upłynęło, że nasze działania ratunkowe były torpedowane i że już nic się nie da zrobić… No i w marcu przyszedł akt zgonu. Ale wie pani, papier to tylko papier, a uczucia to uczucia.

Zrezygnował pan z tej prywatnej akcji ratunkowej chyba jako ostatni.

Długo wierzyłem, że jest szansa, że ktoś pójdzie po niego, jak po Eli. Przecież Tomek radził sobie w najbardziej ekstremalnych sytuacjach. Był silny, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Był w stanie wytrzymać dłużej niż przeciętny człowiek. Tydzień, dwa… Jestem laikiem jeśli chodzi o góry, ale znam syna. Wspierało mnie w tym wiele osób, w tym Michał M. Lisiecki i Bartek Czernecki, którym jestem bardzo wdzięczny. Chciałbym także podziękować innym, którzy deklarowali i organizowali pomoc, którzy się za niego modlili – w zborach, w kościołach katolickich, w domach.

Często jest pan o Tomka pytany?

Opowiadłem o moim synu, o tym, że można wyjść z bagna, że pasja może być uzależnieniem, ale prowadzącym na szczyty. Mówiłem do liderów młodzieżowych, którzy podjęli się pracy na ulicach i podwórkach miast i miasteczek w woj. łódzkim. Muszą zdążyć przed dilerami. Pragnę, by Tomka śmierć nie poszła na marne. Co nie znaczy, że za nim nie tęsknię. Kilka dni po zakończeniu akcji napisałem wiersz: „Śpij, synku, na nagiej górze, wtulony w puszysty śnieg biały. Nie straszne ci już śnieżne burze. Broniące wejścia do chwały”. Kiedy zadzwonił mój wnuk, chciałem mu przeczytać ten wiersz, ale nie mogłem. Pierwszy raz w dorosłym życiu rozpłakałem się. Jak dziecko. A Tomek odzywa się czasami do nas w naszych snach, we wspomnieniach i w relacjach z naszymi wnukami. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 25/2018
Więcej możesz przeczytać w 25/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 25/2018 (1840)

  • Oto moja propozycja referendum 17 cze 2018, 20:00 Wygląda to tak, jakby prezydenckie referendum konsultacyjne na temat konstytucji się zakończyło, zanim jeszcze się rozpoczęło. Osądzam tak na podstawie opinii, jakie pojawiły się po ogłoszeniu w ubiegłym tygodniu 15 pytań, które... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 17 cze 2018, 20:00 PREZYDENT ANDRZEJ DUDA ODBIERA LICZNE SYGNAŁY OD SZEREGOWYCH POSŁÓW PIS, że byliby mu ogromnie wdzięczni, gdyby głowa państwa zawetowała obniżki pensji parlamentarnych uchwalone przez Sejm. Niewykluczone, że w takiej sytuacji puściliby... 6
  • Info radar 17 cze 2018, 20:00 POLITYKA Tusk nie chce wspólnej opozycyjnej listy Donald Tusk nie chce tworzyć wspólnej listy opozycji w wyborach do Parlamentu Europejskiego. O ewentualnej odrębnej liście szefa Rady Europejskiej, obok Platformy Obywatelskiej, media... 12
  • Referendum, którego nikt nie chce 17 cze 2018, 20:00 REFERENDUM KONSULTACYJNE PREZYDENTA ANDRZEJA DUDY JESZCZE NIE ZOSTAŁO ROZPISANE, a już poniosło porażkę. 15 pytań na temat ewentualnych zmian w konstytucji, które zaprezentowała Kancelaria Prezydenta, można podzielić na absurdalne (np.... 13
  • Foka jako obcy 17 cze 2018, 20:00 NA POLSKICH PLAŻACH GINĄ FOKI I RÓŻNE SĄ TEORIE, KTÓRE WYJAŚNIAJĄ TO ZJAWISKO. Foki nie popełniają samobójstw. Może dotknęła je jakaś zaraza? Ale żadna zaraza nie roztrzaskuje głów. Zapewne ktoś je zabija. Rybacy? Jest taka... 14
  • Drukarz na kursie kolizyjnym 17 cze 2018, 20:00 DRUKARZ, KTÓRY PROCESUJE SIĘ O PRAWO DO NIEWYDRUKOWANIA ULOTKI O TREŚCI BUDZĄCEJ W NIM PROTEST, STAŁ SIĘ BOHATEREM SPOREJ CZĘŚCI PRAWICY. Oto Polak indywidualista, na dodatek przeciwnik ruchów LGBT, zmuszany przez sąd (ha!) do wykonania... 14
  • Kukiz się sypie 17 cze 2018, 20:00 Tuż przed wyborami samorządowymi ugrupowanie Kukiz’15 przeżywa trudne chwile, które mogą zmieść tę formację ze sceny politycznej. 16
  • Lewica kontra lewica 17 cze 2018, 20:00 Wypadły z parlamentu, straciły rzesze wyborców, ale ciągle ekscytują się głównie pytaniem, kto kogo ostatecznie pokona. Ugrupowania lewicowe. 20
  • Verheugen jak łyk świeżego powietrza 17 cze 2018, 20:00 Nigdy nie miałem sympatii politycznej dla komisarza Güntera Verheugena. Zbyt dobrze pamiętam, jak niegdyś wywierał presję na polskich polityków, aby bez szemrania akceptowali niekorzystną dla Polski zmianę w systemie głosowań w UE. Albo... 23
  • Zajazd na Litwie 17 cze 2018, 20:00 Fundacja podległa MSZ zawiadomiła prokuraturę o przekrętach w Związku Polaków na Litwie. I sama znalazła się pod ostrzałem polityków związanych z obozem rządzącym. 24
  • Tusk będzie w Radzie Europejskiej do ostatniego dnia kadencji 17 cze 2018, 20:00 Obaj z Januszem Lewandowskim przekonujemy, że Parlament Europejski nie powinien wprowadzać cięć w polityce spójności. Nadal będziemy to robić, choć pewnie na koniec i tak zostaniemy zdrajcami – mówi Jan Olbrycht, europoseł PO. 26
  • Synu, pomówmy o seksie 17 cze 2018, 20:00 Spędzanie czasu z dzieckiem jest konieczne, aby w dorosłym synu odnaleźć partnera – o męskości i ojcostwie opowiadają ojciec Zbigniew Lew-Starowicz i syn Michał. 30
  • Gruppensex nad Wisłą 17 cze 2018, 20:00 Wiecie, co jest najgorsze w seksie grupowym? To, że można zostać pominiętym. Przypomniał mi się ten stary dowcip, gdy przeczytałam w poprzednim numerze „Wprost” artykuł „Między nami swingersami”. Zdaje się, że warszawscy radni,... 35
  • Dla mnie Tomek żyje 17 cze 2018, 20:00 Gdy syn przez narkotyki podciął sobie żyły, powiedziałem: „Za bardzo cię kocham, żeby patrzeć, jak idziesz do grobu. Opuść mój dom” – mówi Witold Mackiewicz, ojciec tragicznie zmarłego himalaisty. 36
  • Wojna o foki 17 cze 2018, 20:00 Dla rybaków są szkodnikami, które wyjadają im ryby. Dla pracowników fokarium to Balbin, Helenka, Celebrytka, a przede wszystkim zwieńczenie lat pracy nad przywróceniem Polsce fok. 42
  • Śmierdzący problem 17 cze 2018, 20:00 Mieszkańcy wsi kontra inwestor rozwijający przemysłowy chów świń – instytucje państwa nie są w stanie rozstrzygnąć sprawy związanej z jakością życia i zdrowiem ludzi. 46
  • Pieniądze z drugiej ręki 17 cze 2018, 20:00 Dawne lumpeksy i second-handy to dziś duże sieciowe salony z używaną odzieżą. Zasada jest taka, że nic się nie marnuje. 49
  • Zarobić na chaosie 17 cze 2018, 20:00 Jak wrócić z wakacji mądrzejszym, zainspirowanym i z większym dystansem do świata? Trzeba przeczytać te książki. 52
  • Hossa Bessa 17 cze 2018, 20:00 Końcówka ubiegłego piątku to kolejna odsłona wojny handlowej, którą wypowiedziała już jakiś czas temu administracja Donalda Trumpa. Znów padło na Chiny. Prezydent USA oficjalnie ogłosił, że nałoży dodatkowe cła na wartą 50 mld... 54
  • Know How 17 cze 2018, 20:00 Monitor dla wszystkich To dowód, że da się tworzyć produkty budżetowe, czyli takie, które nie będą nas kosztowały majątku i jednocześnie nie będą wyglądały, jak byśmy właśnie przywieźli je z Chin. Za niecałe 800 zł możemy... 56
  • Odwaga tworzenia 17 cze 2018, 20:00 O nowej koncepcji budowania mieszkań na wynajem mówi Piotr Hofman, prezes HM Inwest SA – Grupa Inwest. 57
  • Salonowiec Kim 17 cze 2018, 20:00 Donald Trump dopieszczał w Singapurze przywódcę Korei Północnej, jak się dało. Ale już następnego dnia Amerykanie dali jasno do zrozumienia, że jeśli Kim będzie próbował migać się od rozbrojenia, nie uzyska nic poza pamiątkowym zdjęciem z prezydentem USA. 58
  • Kokainowe problemy hiszpańskiej prawicy 17 cze 2018, 20:00 Przez Galicję wlewa się do Europy rzeka kokainy, ale lokalni politycy długo przymykali na to oko. Jeden z nich kandyduje dziś na lidera hiszpańskiej prawicy i może zostać premierem. 62
  • Złapać przemytnika za rękę 17 cze 2018, 20:00 Rozmowa z NACHO CARRETERO, autorem zakazanej w Hiszpanii książki o przemycie kokainy. Czy ktoś potężny obawia się informacji zawartych w pana książce i dlatego zakazano jej sprzedaży? Nie sądzę, żeby w grę wchodziła wielka polityka.... 63
  • To niemożliwe, że nie jesteś szczęśliwa 17 cze 2018, 20:00 Oczekuje się, że będą radosne, a one są smutne i nieszczęśliwe. Depresje związane z macierzyństwem są najmniej społecznie akceptowane. To wciąż temat tabu. 67
  • Mały fiat, wielka polityka 17 cze 2018, 20:00 45 lat temu zaczęto produkować w Polsce auto, które zrewolucjonizowało życie Polaków. 70
  • My wszyscy z niego 17 cze 2018, 20:00 Opisując życie najsłynniejszego polskiego jazzmana Krzysztofa Komedy, Magdalena Grzebałkowska opisuje też środowisko artystyczne lat 60. 72
  • Emerytura jest do kitu 17 cze 2018, 20:00 Ozzy Osbourne znów zawita do Krakowa. Wystąpi z projektem solowym, do którego oprawę stworzył polski artysta. 76
  • Zwierzęta mają swój głos 17 cze 2018, 20:00 Słodki maluszek może okazać się czarnym charakterem opowieści – mówią sir David Attenborough i Michael Gunton, twórcy legendarnych programów przyrodniczych. 78
  • Wydarzenie 17 cze 2018, 20:00 MUZEUM Bar wniebowzięty Jeszcze do 2007 r. wytwarzano tu 250 tys. butelek wódki na dobę. Trudno więc wyobrazić sobie lepsze miejsce na muzeum tego trunku, tym bardziej, że Koneser staje się przestrzenią, gdzie powstają nie tylko... 80
  • Film 17 cze 2018, 20:00 DOKUMENT Ofiara seksu JEGO ANIMACJE FASCYNOWAŁY, FABULARNE „OPOWIEŚCI NIEMORALNE” STAŁY SIĘ WE FRANCJI KASOWYM HITEM, „Dzieje grzechu” miały premierę w Cannes. Był częścią kulturowej rewolucji seksualnej i nie bał się... 82
  • Muzyka 17 cze 2018, 20:00 HIP-HOP Cholernie zdolny bufon Nie znać Kanye Westa można tylko wtedy, kiedy całkowicie odetniemy się od świata popkultury. By obiektywnie ocenić jego muzykę, przydałoby się odciąć od wszystkiego, co o nim i jego słynnej rodzinie... 84
  • „Dwie pary do pary” – wakacyjna premiera teatru Capitol! 17 cze 2018, 20:00 Kazadi, Romanowska, Wierzbicka, Żurek i Cieszyński w sztuce w reżyserii Olafa Lubaszenki! Gdy noc poślubna zmienia się w koszmar… to publiczność śmieje się do łez! 85
  • Książka 17 cze 2018, 20:00 POWIEŚĆ Historyczny Bond Arturo Péreza-Reverte nie ma powodu przedstawiać. Jego najnowsza powieść dzieje się w czasie hiszpańskiej wojny domowej, a jej tytułowy bohater jest bardzo tajnym agentem służb specjalnych gen. Franco. To wręcz... 86
  • Kalejdoskop 17 cze 2018, 20:00 FESTIWAL Stronice i granice Goście niemal z całej Europy, ale również z Izraela i USA. Nie tylko pisarze, ale również dziennikarze, biolog ewolucyjny, psycholog, reżyser teatralny czy kompozytorka i wokalista – Big Book Festival nie od... 87
  • Sportowcy z żelaza 17 cze 2018, 20:00 Trzecia edycja Enea IRONMAN 5150 Warsaw zapisze się na kartach warszawskiego triatlonu jako rekordowa pod względem frekwencji i temperatury. 88
  • Kulturalna trzynastka 17 cze 2018, 20:00 Andrzej Krzywy WOKALISTA ZESPOŁU DE MONO 1. Najbardziej znienawidzona lektura? Lubiłem czytać, więc nie miałem jakichś koszmarów związanych z książkami. Najgorzej czytało mi się „Chłopów”. 2. Którym bohaterem z literatury... 90
  • Kultura wtórnego obiegu 17 cze 2018, 20:00 MICHAŁ WITKOWSKI Kiedy do niedawna mieszkałem jeszcze na Chmielnej, codziennie zderzany byłem z fenomenem TKMaxxa. Wystarczyło wyjść z domu i zejść na podwórko, dlatego patrolowałem go dzielnie. Przedziwne połączenie adrenaliny... 91
  • Uwielbiam uczyć się od innych 17 cze 2018, 20:00 Nigdy nie chciałam mieć jednego wzorca do naśladowania. Inspiracji szukam w każdym napotkanym na swojej drodze człowieku. 92
  • Skuteczne oszczędzanie pieniędzy 17 cze 2018, 20:00 Zbliżają się wakacje, a my znowu nie mamy odłożonych pieniędzy? Tłumaczymy się niskimi pensjami lub wysokimi kosztami życia. Szczerze? To wszystko wymówki. Skutecznie oszczędzać może każdy. 94
  • Jak podróżować z dziećmi 17 cze 2018, 20:00 Radzi Anna Olej-Kobus, podróżniczka, autorka książek, m.in. „Podróżuj z dzieckiem” i cyklu „Podróżownik”. 96
  • Frans jedzie do Moskwy, a siatkarki Moskwę leją... 17 cze 2018, 20:00 Działo się w zeszłym tygodniu! Na niwie europejskiej i sportowej. W Strasburgu osiwiały – z powodu Polski zapewne – towarzysz Timmermans Frans (nie, nie jest „towarzyszem sztuki drukarskiej” ani też „towarzyszem broni pancernej”,... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany