Byłam zakapiorem

Byłam zakapiorem

Dziennikarka, podróżniczka Martyna Wojciechowska
Dziennikarka, podróżniczka Martyna Wojciechowska / Źródło: Newspix.pl / ALEKSANDER MAJDANSKI
Koledzy po fachu patrzyli na mnie z politowaniem, testowali mnie, próbowali wyszydzić, wytykali najmniejszy błąd i czekali na potknięcie. To było jak fala w wojsku – wspomina Martyna Wojciechowska.

Trudno było przebić szklany sufit do męskiego świata?

Wcześnie zaczęłam, jako mała dziewczynka w samochodowym warsztacie taty, kiedy podjęłam decyzję, że zostanę wyścigowym kierowcą motocyklowym. Moją motywacją nie była wtedy walka o równouprawnienie kobiet, ale potrzeba zrobienia czegoś, o czym po prostu marzyłam. Wtedy nie widziałam sufitu ani go nie czułam – byłam za mała, żeby to rozumieć. Dziś, ponad 30 lat później, wiem, że on wciąż wisi nad głowami kobiet. A ja faktycznie go przebiłam. I mam nadzieję, że w świecie uznawanym za męski utorowałam drogę innym dziewczynom, które być może nie są tak uparte jak ja.

Niewiele jest takich kobiet.

Zauważyła pani, że kobiety często mówią „udało mi się” coś zrobić, awansować, schudnąć, przebiec maraton? Nawet w lingwistyce wykazujemy przesadną skromność. Niestety kobiety czasem same rezygnują z marzeń, wycinają się z obrazka pod byle pretekstem – bo jestem kobietą, bo jestem za młoda, za stara, za mało przebojowa. Zanim dojdziemy do etapu realizacji, dochodzimy do wniosku, że nie warto. A przecież próbować zawsze warto.

Mężczyźni mówili, co ma pani robić, a czego nie wypada?

W domu zostałam wychowana w przekonaniu, że mogę wszystko, rodzice wspierali mnie w realizacji, jak się miało potem okazać, abstrakcyjnych pomysłów.

Ale poza domem wciąż słyszałam, że dziewczynie nie wypada, nie wolno albo że coś musi. Kiedy miałam 10 lat i przyjechałam do podstawówki na motorynce, koledzy wzięli mnie na forty wojskowe. To był test: „Chcesz się bawić w męskie zabawy, to co powiesz na to?”. Mało się tam nie zabiłam. Im bardziej miałam starte kolana, z tym większym zapałem pchałam motorynkę po piachu, pod górę i z góry. Ciągle chciałam udowadniać, że też coś potrafię. W czasach licealnych złamałam kręgosłup, bo założyłam się z kolegami, że zjadę na nartach z oblodzonej ściany przy złej widoczności. Byłam zakapiorem. Zrozumiałam, że żeby być z nimi w bandzie, muszę być jak oni, więc miałam krótkie włosy, nosiłam się jak chłopak. Powiedzenie, że jestem jak baba, było dla mnie obraźliwe. A dziś to komplement. Zresztą pejoratywna konotacja tego określenia jest seksizmem. I to też trzeba zmieniać. Dużo czasu mi zajęło, żeby uwierzyć, że mogę robić rzeczy uważane za męskie na swój kobiecy sposób. Każda z nas może.

Nie zniechęcało, że mężczyźni nie chcieli pani w swoim świecie?

Przeciwnie, motywowało mnie. Mam taką cechę, że się nie poddaję. Im jest trudniej, tym bardziej się zacinam i nie odpuszczam, dopóki nie osiągnę celu. Jaką szkołę zafundowali mi panowie dziennikarze motoryzacyjni na początku mojej pracy w mediach, tylko ja wiem. Naprawdę niewiele osób by to wytrzymało. A ja nigdy się nie przyznałam, że jest mi przykro, bo uważałam, że to dowód słabości. Dziś mam odwagę mówić, że coś mi się nie podoba.

A co dokładnie?

Spotkałam na swojej drodze wielu wspaniałych mężczyzn, którzy odnosili się do mnie z szacunkiem. Tak jak prezes Mariusz Walter, który jako pierwszy we mnie uwierzył i pozwolił prowadzić program motoryzacyjny. Wtedy to była rewolucja. Ale generalnie ten świat wyglądał tak: panowie w tweedowych marynarkach, w odpowiednim wieku i ja, 22-latka, podająca się za dziennikarkę motoryzacyjną, przesadnie podkreślająca swoją kobiecość. Koledzy po fachu patrzyli na mnie z politowaniem, testowali mnie, próbowali wyszydzić, wytykali najmniejszy błąd i czekali na potknięcie. To było jak fala w wojsku. Z drugiej strony, ponieważ byłam jedyną kobietą, ciekawostką przyrodniczą, to przeprowadzałam wywiady z najlepszymi kierowcami rajdowymi i F1. Po prostu żaden ochroniarz nie ośmielił się mnie zatrzymać przy wejściu do parku maszyn.

Mężczyźni opowiadali przy pani seksualne dowcipy?

Często. Do tego aluzje o zabarwieniu erotycznym. Panowało przeświadczenie, że kobieta przy samochodzie może być tylko skąpo ubraną hostessą, więc sama się prosi. Dziś wiem, że to się nazywa molestowanie.

Jak zatem ocenia pani akcję #MeToo?

Jest ważna i potrzebna. Sama padłam tego ofiarą, więc cieszę się, że nareszcie mówimy o tym głośno. Ale przykład Kevina Spacey’ego pokazuje, że nadużywane nie są jedynie kobiety. Akcja #MeToo stała się ogólnoświatowym protestem przeciw wykorzystywaniu władzy i pozycji. Jednak, jak we wszystkim, potrzebne jest wyważenie. Nie chciałabym, kosztem akcji, w relacjach damsko-męskich pozbyć się elementu flirtu. Ale w sytuacjach o charakterze profesjonalnym każdy powinien zastanowić się trzy razy, na co może sobie pozwolić.

Kobieta powinna przeglądać się w oczach mężczyzny. Tak myśli wielu.

Kobieta nie potrzebuje się przeglądać w niczyich oczach. Każdy z nas jest oddzielną, samostanowiącą jednostką. Długo żartowałam, że jestem starą panną z dzieckiem i dwoma kotami. Chciałam w ten sposób puścić duże oko do kobiet, odczarować niemądry stereotyp. Tego dystansu uczyłam się przez wiele lat. Wciąż jednak na wielu krańcach świata kobieta bez męża i dzieci jest bezwartościowa. W Polsce też pokutuje takie przeświadczenie. Na szczęście coraz rzadziej.

Musiało być trudno żyć w zmaskulinizowanym środowisku i wciąż coś komuś udowadniać.

Cholernie. Ale nie chciałam się przyznać, że nie radzę sobie z tym, że jestem oceniana przez pryzmat płci zamiast kompetencji. Kulminacyjnym momentem, kiedy odbiłam się od szklanego sufitu, były przygotowania do startu w Rajdzie Dakar. Już jako doświadczona dziennikarka poszłam do znajomego z firmy motoryzacyjnej, bo chciałam poprosić o drobne wsparcie przy organizacji wyprawy. On powiedział mi prosto w oczy, że nie opłaca mi się pomóc, bo nawet jak pojadę na rajd, to i tak nie dojadę do mety. I żebym przestała się łudzić, bo to nie miejsce dla kobiety, że Dakar to nie żarty, więc lepiej, żebym przestała się w końcu wygłupiać. Zresztą do dziś słucham wywiadów zawodników z Dakaru, którzy wciąż mówią, że to męski świat, tylko dla prawdziwych facetów.

Czy jako szefowa traktowała pani surowo mężczyzn, żeby ukrócić próby siły?

Mam naturalną umiejętność wchodzenia w rolę lidera, która ujawniała się już w szkole. Ale zawsze posługuję się metodą konsultacyjną. Samo bycie zwierzchnikiem grupy nie jest równoznaczne z szacunkiem i uznaniem. Władza powinna wynikać z kompetencji, umiejętności przywódczych, ale też – opiekuńczych. Prawdziwy lider, samica alfa, to jest ktoś, kto potrafi jednoczyć ludzi wokół swojej idei, nie używając twardych środków przymusu, nie stosując metody kija i marchewki.

Mężczyźni mieli problem, że szefową jest kobieta?

Jeśli mieli, to się po drodze wykruszyli.

A kobiety zawsze panią wspierały?

Znam tę tezę, że gdy kobiety osiągną więcej, okopują się na stanowisku i nie promują innych kobiet. Miałam szczęście do szefowych, które dawały mi szansę. Ale rywalizacji między kobietami doświadczyłam w środowisku górskim. Kobiety w ekipach wspinaczkowych nie chcą współpracować z kobietami, dochodzi do konfliktów. Wanda Rutkiewicz była inna. Była wizjonerką. Stawiała na kobiety i odkryła w himalaizmie nową, kobiecą kartę. Jej ideą była niezależność, dlatego organizowała całkowicie kobiece wyprawy. Żeby nie było wątpliwości, czy to nie kolega niósł plecak, rozbijał namiot albo podał kobiecie rękę. Przy tym wszystkim była piękna, seksowna, podkreślała swoją kobiecość. Nikt przed nią ani po niej nie zdobywał szczytów w takim stylu.

Lepiej pracuje się z mężczyznami czy kobietami?

Zależy. Jeśli chodzi o stanowiska kierownicze, pracuję głównie z kobietami. Lubię współpracować z matkami, bo są dobrze zorganizowane, nie mają pustych przebiegów, nie zajmują się plotkami, bo muszą wrócić do domu i ogarnąć równoległą rzeczywistość.

Sama jest pani matką samodzielnie wychowującą córkę. To trudne zadanie wychować świadomą siebie i swoich praw kobietę.

Wyzwaniem wydaje mi się wychowanie synów. Nauczenie chłopców, żeby okazywali kobietom szacunek, nie korzystali z przywileju, że są mężczyznami, potwierdzali swoją męskość na poziomie innym niż przemoc czy tradycyjny podział ról – to prawdziwa misja. Ja staram się wychować niezależną, silną kobietę, ale nie chcę wypuścić jej w świat, w którym będzie musiała rozpychać się łokciami i ciągle udowadniać, że jest coś warta.

Przebijać, jak ja, kolejne szklane sufity w patriarchalnym świecie.

Zna pani problemy kobiet na krańcach świata. Czy patriarchat na świecie w końcu upadnie?

Byłam w krajach, gdzie prawa człowieka, w tym prawa kobiet, to fikcja. Byłam tam, gdzie kobieta nie ma prawa głosu, gdzie nie inwestuje się w dziewczynkę, bo to marnotrawstwo. Lepiej edukować chłopca, bo on ma szansę z tego skorzystać, a rolą dziewczynki jest jak najwcześniej wyjść za mąż i urodzić jak najwięcej dzieci. Widziałam, jak instrumentalnie mężczyźni odnoszą się do kobiet, a one nie protestują. Według rankingów najgorszymi krajami do życia dla kobiety są Afganistan, Kongo, Pakistan. Jednym z największych problemów, obok braku dostępu do usług medycznych, edukacji, jest przemoc domowa. W krajach Ameryki Południowej istnieje przeświadczenie, że jeśli facet nie bije kobiety, to znaczy, że jej nie kocha. A więc, niestety, patriarchat ma się wciąż znakomicie.

I nie ma nic wspólnego z religią.

Na potrzeby porządkowania świata chcielibyśmy powiedzieć, że określone grupy społeczne czy religijne źle traktują kobiety, ale to nieprawda. Przemoc wobec kobiet występuje wszędzie. To się wiąże z poczuciem władzy, którą przypisuje się mężczyźnie. A przecież silny, pewny siebie mężczyzna wie, kim jest, nie ma potrzeby pokazywania wyższości w tak prymitywny i prostacki sposób. Jak powiedział Seneka, wszelkie zło rodzi się ze słabości.

Gdy spotkanym podczas podróży kobietom dzieje się realna krzywda, próbuje pani reagować, dawać rady?

Czasem czuję, że to paradoks, bo jeśli zbuntuję jednostkę, zrobię jej wielką krzywdę. Ona za bunt przeciw mężowi może zostać pobita albo nawet zabita. Emancypacja to długi proces.

Patrząc w skali świata, czy my, Polki, nie przesadzamy, bojąc się o własne prawa? Co pani myśli o czarnych protestach?

Nie przesadzamy. Majstrowanie przy zmianach legislacyjnych dotyczących praw kobiet to poważne zagrożenie. Protestując tutaj, w świecie zachodnim, walczymy o prawa kobiet na całym świecie. Nie robimy tego tylko dla siebie, swoich córek czy swoich rodaczek. Robimy to także dla kobiet na krańcach świata. Obchodzimy właśnie setną rocznicę nadania praw wyborczych kobietom w Polsce, wymuszonego oczywiście, bo nikt by nam ich nie dał. A przecież są kobiety, które dopiero zaczynają iść tą drogą, np. w Arabii Saudyjskiej, gdzie prawa wyborcze otrzymały trzy lata temu, a dopiero w ubiegłym miesiącu zdobyły prawo do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Jeśli one zobaczą, że my, Europejki, odpuszczamy, jeśli poczują, że nie umiemy tych wywalczonych praw obronić, utrzymać mocną ręką i nie dławimy w zarodku każdej próby odebrania nam choć cząstki naszych wolności, to przecież dla nich nie ma nadziei.

Ale feminizm niektórych odstrasza.

Feminizm to nic innego jak równouprawnienie, czyli jedyny słuszny i sprawiedliwy podział ról. Wracanie do dyskusji o feminizmie jest archaizmem. Nie wypada już tego robić. Niech bycie seksistą będzie łatką, z którą trudno się żyje. Na razie mamy kuriozalną sytuację, że to bycie feministką utrudnia życie.

W skali świata więcej kobiety łączy czy dzieli?

Więcej nas łączy. Drzemią w nas siła i mądrość. W swojej solidarności kobiety są mocne na każdym krańcu świata. Ciekawym przypadkiem odejścia od patriarchatu jest plemię Mosuo w Chinach Południowych, gdzie kobieta i mężczyzna nie zawierają małżeństwa, są tylko tak zwane związki chodzone. Mężczyzna przychodzi do kobiety wieczorem, wychodzi nad ranem. Teoretycznie kobiety mogłyby sypiać z kim chcą, jednak zwykle i tak spędzają większość życia z tym samym mężczyzną. Nie chodzi więc o rozwiązłość, ale o możliwość decydowania. To piękny przykład, że gdyby mężczyźni zrozumieli, że mając wolność, my dokonujemy mądrych wyborów, być może cały system patriarchatu miałby szansę upaść, na rzecz równości i partnerstwa.

Podczas dalekich podróży spotyka pani Polaków?

Polacy są wszędzie. Obserwuję z radością, że wielu Polaków robi sobie roczną przerwę, tzw. gap year, i rusza w podróż po świecie. Niskobudżetowo, bacznie, z otwartą głową i sercem. Miałam wiele świetnych spotkań z rodakami w zupełnie nieoczywistych miejscach i zawsze mogłam liczyć na ich pomoc i życzliwość. Na przykład na targu bawołów na Sulawesi w Indonezji trafiłam na parę, która już od siedmiu miesięcy podróżowała dookoła świata. Byliśmy jedynymi nielokalnymi ludźmi w okolicy.

Ale wielu Polaków nie jest gotowych na eksplorowanie świata. Wciąż są w nas lęki i uprzedzenia.

Ze smutkiem obserwuję ideę tworzenia polskich stref – to nowa moda w turystyce.

Na czym to polega?

Biura podróży proponują za granicą przestrzeń tylko dla Polaków. Jedziesz, powiedzmy do Maroka, a tam polskie jedzenie, polska obsługa, goście oddzieleni od obcokrajowców. Dla mnie ideą podróżowania jest wymiana międzykulturowa, uczenie się siebie, otwartość, tolerancja. A podróż do zamkniętego turystycznego getta raczej nie kształci.

Z drugiej strony przybywa tych, którzy gonią za ekstremalnymi przeżyciami.

Druga skrajność polega na tym, że kiedyś chcieliśmy się pochwalić nowym samochodem, a dziś największą zazdrość sąsiada wzbudza zdjęcie z podróży w społecznościowych mediach. Powstała nowa terminologia – nie idziemy na spacer, tylko na trekking i nie mamy wakacji tylko trip albo wyprawę. Padam ofiarą tej mody, bo nie ma przyjęcia, na którym ktoś nie odczuje potrzeby podzielenia się ze mną takimi doświadczeniami. Kluczowe zdania, które muszą wtedy paść, to: „Byliśmy poza szlakiem, bez biura podróży, pierwsi Polacy w okolicy”. A potem pokazują zdjęcia i widzę typowe turystyczne atrakcje, tylko inaczej podane. W dodatku często stosujemy podwójną moralność. Zamieszczamy na Facebooku zdjęcia plaży na Bali usłanej śmieciami, a nie zauważamy, że w Polsce niedługo będzie tak samo. Bo skoro 80 proc. ludzi w naszym kraju nie segreguje odpadów, to chyba znaczy, że ekologia nas nie obchodzi.

Ostatnio rozpętała pani internetową aferę, broniąc na Facebooku plastikowych opakowań.

Proszę nie powtarzać nieprawdziwych zdań, których nigdy nie wypowiedziałam. Ja nie promuję plastiku, nie promuję szkła, nie promuję metalu ani papieru. Prawda jest taka, że bez plastiku nie wyobrażamy sobie żadnej dziedziny życia, od medycyny po transport. A więc sam materiał nie jest naszym wrogiem, to my, ludzie, jesteśmy swoimi największymi wrogami. Musimy w końcu zrozumieć, jakie zagrożenia niesie dla naszej planety brak segregacji, bo w rękach każdego z nas jest to, czy dany kawałek plastiku czy innego surowca wróci do obiegu przemysłowego, czy na zawsze zaśmieci naszą planetę. W tej chwili najważniejsza jest zmiana naszych przyzwyczajeń. W Polsce poziom recyklingu odpadów jest szacowany, w zależności od źródła, na poziomie 17-26 proc. W 2020 r. zgodnie z wymogami UE ten poziom musi osiągnąć 50 proc. Inaczej poniesiemy ogromne kary i zatoniemy w śmieciach. Jak mamy to osiągnąć w niespełna dwa lata? Austriacy są już na poziomie 80 proc. Docelowo powinniśmy wdrożyć program „zero waste” i tu przykładem jest Japonia. W mieście Kamikatsu segregują odpady na 34 kategorie. A my nie umiemy segregować nawet trzech.

Czy na krańcach świata żyje się bardziej ekologicznie?

Prawdziwie ekologiczne są małe grupy społeczne, które biorą z natury tyle, ile jest im potrzebne. Dziś życie eko na skalę masową jest bardzo trudne. Zaburzyliśmy naturalny system i już tego nie cofniemy. Bycie eko kończy się wtedy, gdy ludzie, wspólnoty tracą kontakt z naturą i odcinają się od własnych korzeni.

Dlaczego tak się dzieje?

Dam przykład grupy etnicznej Badjao, morskich nomadów, mieszkających na łodziach i w chatach zbudowanych na wodzie między Filipinami, Indonezją i Malezją. Żaden rząd się do nich nie przyznaje, nie mają więc opieki medycznej, edukacji ani paszportów. Wiedzeni tym, że lepsze życie czeka ich w mieście, porzucają łodzie czy wodne wioski, odcinają się od naturalnego źródła pożywienia i przenoszą do miasta. Tam, aby jeść, trzeba mieć pieniądze, a oni nie mają szans na rynku pracy. Widziałam dzieciaki Badjao, które żebrzą, są głodne albo wąchają klej, żeby zabić poczucie beznadziei. Z czasem ci bardziej sprytni i przedsiębiorczy zaczynają korzystać z nowinek technologicznych, na przykład rybacy, którzy wykorzystują dynamit, żeby ogłuszyć ryby. Presja cywilizacyjna zmusza ich do tego, żeby łowili dużo więcej niż potrzebują, bo ryby można sprzedać. Grabieżcza gospodarka powoduje, że okoliczne wody są przełowione i w efekcie głodują wszyscy. Ludzie dostali do ręki zdobycze cywilizacji, choć nie byli na to gotowi, bo po prostu nie potrafią się z nimi obchodzić. Powstają też ogromne wyspy śmieci, co im nie przeszkadza, bo nie rozumieją, jak druzgocący ma to wpływ na środowisko. Zwłaszcza że do niedawna taki szklany, plastikowy pojemnik czy puszka były atrybutem statusu.

My, Europejczycy, rozumiemy zagrożenie, ale wciąż niewiele robimy.

Za zaśmiecenie planety w największym stopniu odpowiada pięć największych gospodarek Azji, głównie gospodarka chińska. Ale to nie oni są winni. Odpowiada za to cały świat, który produkuje w Chinach, bo chcemy wszystko mieć taniej. Zresztą nieważne, kto jest winien. Nadmierny konsumpcjonizm, niekorzystanie z odnawialnych źródeł energii, hodowla bydła na skalę masową, brak segregacji i przetwarzania zamiast spalania śmieci doprowadzą nas do samozagłady. A ja wierzę w oddolne inicjatywy, bo suma naszych działań może dać wielki pozytywny efekt. Choć brzmi to górnolotnie, każdy z nas odpowiada za tę planetę. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 29/2018
Więcej możesz przeczytać w 29/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2018 (1844)

  • Drużyna marzeń do geopolitycznej gry 15 lip 2018, 20:00 Szczyt NATO w Brukseli był kolejnym dowodem na to, że żyjemy w niestabilnych czasach. Dlatego trzeba dbać o sojusze i o polską rację stanu, jeśli sami tego nie zrobimy, nikt nas w tym nie zastąpi. Mundial się skończył, geopolityczna... 3
  • Obraz tygodnia 15 lip 2018, 20:00 500 tys. zł kaucji wpłacił poseł i były sekretarz generalny PO Stanisław Gawłowski, by opuścić areszt Wygrany Ks. Wojciech Lemański – kapłan niepokorny. Abp Henryk Hoser ukarał go w 2014 r. s uspensą. Dzisiaj Hoser na emeryturze, a... 9
  • Info Radar 15 lip 2018, 20:00 Chętnie wystąpimy z Metallicą Zachwyciły Dawida Podsiadłę, wydały właśnie debiutancką płytę, a na ostatnim Festiwalu w Opolu zdobyły aż trzy nagrody. Jeszcze pół roku temu praktycznie nikt o nich nie słyszał, a teraz podbijają... 10
  • Smutek Zgromadzenia Narodowego 15 lip 2018, 20:00 PO POSIEDZENIU ZGROMADZENIA NARODOWEGO ZWOŁANEGO Z OKAZJI 550-LECIA PARLAMENTARY- ZMU, który zbojkotowała opozycja, pozostało rozczarowanie, że politycy zaprzepaścili taką dobrą rocznicę. Od początku było wiadomo, że tę 550. rocznicę... 11
  • Trener wujek 15 lip 2018, 20:00 Z MUNDIALU Z ROSJI WRÓCILIŚMY NA TARCZY, A ADAM NAWAŁKA ZACHOWAŁ SIĘ HONOROWO. W kontekście nowego szkoleniowca wymieniało się nazwiska znanych trenerów z zagranicy (w tym Gianniego De Biasi), a tymczasem selekcjonerem reprezentacji... 12
  • Kto trenuje… matematyków? 15 lip 2018, 20:00 Polska pomału odżywa po tragedii na Mundialu. Było ciężko, nasi złoci chłopcy z reklam garniturów i telefonów po prostu nie dali rady. Pan od parówek, zwany trenerem narodowej kadry, również. I jest problem: co teraz zrobić z... 13
  • Kampania wrześniowa 15 lip 2018, 20:00 Na jesień opozycja szykuje się do wielkiej politycznej ofensywy. Ale kampanię samorządową mogą niespodziewanie zdominować protesty związków zawodowych. Działacze grożą, że stanie cała budżetówka. 15
  • Jesienią zacznie się batalia o Polskę 15 lip 2018, 20:00 Patryk Jaki to ślizgacz polityczny. Warszawiacy nie wybaczą mu osobistej hipokryzji – mówi Rafał Trzaskowski, kandydat PO na prezydenta Warszawy. 18
  • Zawiodłem się na Petru 15 lip 2018, 20:00 Ryszard Petru okazał się niedojrzały politycznie, egocentryzm jest u niego tak silny, że blokuje rozum. W efekcie szkodzi sobie, a przy okazji projektowi, który współtworzył – mówi prof. Leszek Balcerowicz, były wicepremier i minister finansów. 23
  • Kaczyński to mędrzec nad mędrcami 15 lip 2018, 20:00 Morawiecki ze swoją umiejętnością poruszania się po salonach jest niezwykle skuteczny w tłumaczeniu liderom europejskim, co tak naprawdę w Polsce się dzieje – mówi Joanna Lichocka, posłanka PiS. 26
  • Trump wychodzi z NATO 15 lip 2018, 20:00 Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zwykł z dużą aprobatą odnosić się do polityki Donalda Trumpa. Tuż przed brukselskim szczytem Sojuszu Stoltenberg dał na ten temat wywiad popularnej niemieckiej gazecie „Bild am Sonntag”, w... 29
  • Szydło na aucie 15 lip 2018, 20:00 Wicepremier została zmarginalizowana nie tylko w krajowej polityce. Oddala się też perspektywa objęcia przez nią prestiżowego stanowiska unijnego komisarza. 30
  • Faryzeusze 15 lip 2018, 20:00 Premier Morawiecki postanowił wziąć udział w konkursie „Sto dowcipów na 100-lecie niepodległości Polski” i wykonał happening, podpisując w Częstochowie akt zawierzenia Polski postaci z obrazu – Czarnej Madonnie. Z premierem o... 32
  • Prawica urosła na traumie Jedwabnego 15 lip 2018, 20:00 Mój dawny kolega firmuje działania CBA wobec mnie i kieruje czymś, co można nazwać policją polityczną PiS. To taka opowieść o bojownikach o wolność, którzy potem budują dyktaturę – mówi prof. Paweł Machcewicz. 34
  • Byłam zakapiorem 15 lip 2018, 20:00 Koledzy po fachu patrzyli na mnie z politowaniem, testowali mnie, próbowali wyszydzić, wytykali najmniejszy błąd i czekali na potknięcie. To było jak fala w wojsku – wspomina Martyna Wojciechowska. 39
  • Piasek, ropa i iperyt 15 lip 2018, 20:00 Bałtyk, niestety, nie jest ciepły i niebieski jak Adriatyk – jest żółty, zimny, a na jego dnie leżą bomby, beczki z gazami bojowymi i wraki okrętów wojennych. 44
  • Dokumentacja podatnika – papierowa czy elektroniczna? 16 lip 2018, 12:21 Przywiązanie organów podatkowych do dokumentów w wersji papierowej to tylko jeden z argumentów na rzecz tego, że fiskus mentalnie nadal tkwi w poprzednim stuleciu. 48
  • Mapa polskiego bogactwa 15 lip 2018, 20:00 Po trzech tygodniach powracamy do Listy 100 najbogatszych Polaków. Tym razem sprawdziliśmy, w którym regionie Polski mieszkają bohaterowie naszego zestawienia. Patrzyliśmy na to, w jakim mieście mają zarejestrowaną swoją działalność. Często nie było to łatwe, bo wielu z nich... 50
  • Hamulce dla firm 15 lip 2018, 20:00 W Polsce z powodu wielu barier rozwojowych liczba małych i średnich firm w przeliczeniu na mieszkańca jest najniższa w Unii Europejskiej. 58
  • Hossa Bessa 15 lip 2018, 20:00 Ronaldo kręci parkietem 112 mln euro, czyli prawie pół miliarda złotych wyda Juventus Turyn na zakup Cristiano Ronaldo z Realu Madryt. Na punkcie tego transferu oszaleli nie tylko kibice, ale też włoska giełda, gdzie notowane są akcje... 60
  • Piętrzą się bryły z dominantą 15 lip 2018, 20:00 Polacy kupują zamki i pałace. Ale to trudny rynek, ceny są zmienne, a remont trzeba robić pod okiem konserwatora. Czasem łatwiej wybudować zamek od nowa. 62
  • Know How 15 lip 2018, 20:00 Netflix sam pobierze film Netflix wprowadza funkcję, która może się przydać na wakacjach. Do tej pory użytkownicy, którzy ściągali sobie filmy i seriale na aplikację mobilną, musieli ręcznie zarządzać, co i kiedy zostanie pobrane.... 65
  • Rozmowa za jeden uśmiech 15 lip 2018, 20:00 Pocieszają, żartują, edukują, ale też słuchają obelg – praca doradców telefonicznych nie jest łatwa i stanowi dowód na słuszność teorii, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. 66
  • Gra Trumpa, gra Putina 15 lip 2018, 20:00 Umówione na 16 lipca spotkanie prezydentów USA i Rosji w Helsinkach to nie nowa Jałta – ma jedynie wzmocnić ich pozycje na własnych podwórkach. 69
  • Uwaga, jesteś w ukrytej kamerze 15 lip 2018, 20:00 Największe w historii Korei Południowej protesty kobiet wywołała plaga nagrywania ich za pomocą kamer ukrywanych w toaletach i przebieralniach. 71
  • Niebezpieczne przyjemności 15 lip 2018, 20:00 Upalne lato to między innymi czas wygrzewania się na słońcu i chłodzenia wlewaną do organizmu wodą. I jedno, i drugie – choć przyjemne – w nadmiarze szkodzi, o czym po raz kolejny przekonuje medycyna. 75
  • Zaraza czystych rąk 15 lip 2018, 20:00 Polio zaczęło doskwierać ludziom, gdy cywilizacja osiągnęła wystarczający poziom higieny. Dziś ta choroba wraca, bo odmawianie szczepień staje się coraz powszechniejsze. 78
  • Łyk narracji podczas wakacji 15 lip 2018, 20:00 Do plecaka czy walizki warto zapakować przed wyjazdem jakąś książkę, może nawet niejedną. Proponujemy kilka tomów opowiadań z najwyższej literackiej półki, którym warto poświęcić nieco czasu w trakcie wypoczynku. 81
  • Architektura jest rodzaju żeńskiego 15 lip 2018, 20:00 Przypadający w lipcu Światowy Dzień Architektury to wciąż święto mężczyzn. Niesłusznie, co udowodniła choćby niedawna wizyta w Polsce Odile Decq. 84
  • Siostro, kamera! 15 lip 2018, 20:00 Sięganie tam, gdzie wzrok nie sięga – o tym są filmy Darrena Aronofsky’ego. A jego serial „Przedziwna planeta Ziemia” na National Geographic nawet nas tam zabiera. 87
  • Wydarzenie 15 lip 2018, 20:00 Wyciszenie Florencji Florence and The Machine, „High as Hope”, Universal Music Każdy wielki zespół musi mieć albumy przejściowe. Kiedy jedna formuła się wyczerpuje, a druga jeszcze się nie wykrystalizowała, najlepiej byłoby dłuższy... 90
  • Film 15 lip 2018, 20:00 DOKUMENT Depresja komika „Robin Williams: Come Inside My Mind”, reż. Marina Zenovich, HBO/HBO GO Richard Pryor, Roman Polański, teraz Robin Williams. Marina Zenovich opowiada o świecie oczami artystów. W ich życiorysach znajduje znaki... 91
  • Muzyka 15 lip 2018, 20:00 Konfekcja w dobrym gatunku Nie ma przypadku. Ten album trafia do sprzedaży w wakacje, bo przynosi muzykę lekką, melodyjną, momentami nawet plażową. Ale po pierwszym uśmiechu (nawet z pobłażaniem) przychodzi refleksja, że to płyta, do... 92
  • Książka 15 lip 2018, 20:00 POWIEŚĆ Cień i blask TO POWIEŚĆ O WSPÓŁCZESNYCH MECHANIZMACH WŁADZY, A DOKŁADNIEJ O TYM SZCZEGÓLNYM OKRESIE JEJ FUNKCJONOWANIA, gdy charyzmatyczny wódz znika z politycznej sceny, a osierocony przez niego układ zmierza do... 93
  • Kalejdoskop 15 lip 2018, 20:00 WYSTAWA Z lotu wrony „Miasto z góry. Warszawa w przeddzień niepodległości”, Dom Spotkań z Historią, bezpłatna wystawa plenerowa przy ul. Karowej, do 30.07 Wsierpniu 1915 r. okupujący Warszawę Niemcy postanowili wykonać z samolotów... 94
  • Marzenie teściowej 15 lip 2018, 20:00 MICHAŁ WITKOWSKI Nie od dziś wiadomo piarowcom i zwykłym ciotkom przeczepionym do mediów, że aby gwiazdor dostał intratną reklamę telewizyjną, ale taką megadrogą i puszczaną w prajtajmie, musi się najpierw zmienić. Nie może być... 95
  • Śniłem amerykański sen 15 lip 2018, 20:00 Duży wpływ mieli na mnie ludzie, których spotkałem w czasie swoich studiów aktorskich Inspiruje nspiruje mnie Mick Jagger. Zawsze, kiedy już chciałbym powiedzieć, jaki jestem stary i że nic mi się nie chce, myślę sobie o Jaggerze.... 96
  • Kiedy i jak odejść z pracy 15 lip 2018, 20:00 Radzi Grzegorz Miecznikowski, specjalista od rozwoju biznesu Zastanawiasz się nad zmianą pracy? Najpierw policz, ile czasu jesteś w tej samej firmie, na tym samym stanowisku. Niech zgadnę: 24-30 miesięcy? Większość ludzi czuje wypalenie... 97
  • Jankesi i Helmuty 15 lip 2018, 20:00 Kiedy będą państwo czytali te słowa, będzie tuż po szczycie NATO w Brukseli, który może stać się terenem – niekoniecznie medialnej – konfrontacji między USA a Niemcami. Stany Zjednoczone to główny „sponsor” Paktu... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany