Husaria Krzaklewskiego

Husaria Krzaklewskiego

Marian Krzaklewski walczy, inni atakują



Marian Krzaklewski po raz kolejny ma złoty róg w postaci wyborów. Róg jest wprawdzie podniszczony i pogięty, ale Krzaklewski może na nim jeszcze zagrać pieśń bojową. Jeśli nie zagra, to róg mu będzie odebrany - wieszczy Ryszard Czarnecki, poseł AWS, polityk ZChN. Na zgromadzeniu swej partii, Ruchu Społecznego AWS, Krzaklewski zdecydował się wreszcie nie tylko zagrać bojową pieśń, ale i stanąć na czele "husarii" AWS ruszającej do wyborczej walki. Czeka go jednak jeszcze sporo manewrów na skrzydłach AWS.

A jednak Marian, więc mamy problem - wzdychali liderzy partii współtworzących AWS: SKL, PPChD, ZChN, dodając, że są zawiedzeni sposobem ogłoszenia decyzji przez Mariana Krzaklewskiego. Tymczasem Krzaklewski do oficjalnego potwierdzenia swojej kandydatury potrzebuje akceptacji Rady Krajowej AWS. Oprócz poparcia NSZZ "Solidarność" i RS AWS musi otrzymać głosy dwóch z trzech partii. Najłatwiej uda się pozyskać aprobatę ZChN, a przynajmniej jego części. - Krzaklewski jest naturalnym kandydatem. Nie jest ideałem, ale ludzie nie oczekują ideału, tylko antykomunistycznego kandydata - uważa Ryszard Czarnecki, przewodniczący Rady Naczelnej ZChN. Nie jest tajemnicą, że politycy ZChN obawiali się, iż wystawienie kandydata bardziej liberalnego, który miałby także poparcie UW, mogłoby doprowadzić do podziału ich formacji, gdyż niektórzy zaangażowaliby się w kampanię radykalnego prawicowca Jana Łopuszańskiego. Mimo wszystko decyzja Krzaklewskiego dla części polityków ZChN pozostaje nie do przyjęcia. - Klęska Krzaklewskiego jest jednoznaczna z klęską AWS. Lepiej więc poprzeć kogoś takiego jak Łopuszański, u kogo 10 proc. będzie sukcesem - tłumaczy jeden z posłów ZChN. - Niestety, ta decyzja jest spóźniona o dwa miesiące. Krzaklewski często powołuje się na sentencje Napoleona, szkoda, że nie zapamiętał maksymy, iż lepsza jest decyzja zła, ale szybko podjęta, niż dobra, gdy nie ma już żadnego znaczenia - dodaje Paweł Łączkowski, lider Porozumienia Polskich Chrześcijańskich Demokratów. Prawdopodobnie PPChD ostatecznie poprze kandydaturę Krzaklewskiego, ale dopiero po 13 maja. Na razie do zorganizowania prawyborów obliguje ich własna uchwała.

W najtrudniejszej sytuacji zostało postawione Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, które stanowczo domagało się prawyborów, utrzymując, że nie tylko wzmocniłyby one system przywództwa, ale także samą akcję. Jednak już dziś widać, że również stronnictwo nie zajmuje jednolitego stanowiska. Aleksander Hall i Jan Maria Rokita konsekwentnie domagają się prawyborów, a Wiesław Walendziak uważa, że nie są one niezbędne. "Wydaje mi się, że czas na zorganizowanie prawdziwych prawyborów jest zbyt krótki" - powiedział Walendziak w wywiadzie dla radiowej Trójki.
Czy decyzja Krzaklewskiego o kandydowaniu ukróci spekulacje na temat zmian w rządzie? Na zjeździe RS AWS Marian Krzaklewski przeprosił za swe wypowiedzi Macieja Płażyńskiego, marszałka Sejmu, a za kłopoty - premiera Jerzego Buzka. Jednak wielu "partyjnych" członków AWS uważa, że wraz z kampanią prezydencką musi nastąpić "nowe otwarcie rządu". - Żadna zmiana nie jest możliwa przy zachowaniu teki premiera przez Jerzego Buzka - dowodzi jeden z posłów PPChD. Podobnie uważa 55 parlamentarzystów, autorów listu do Mariana Krzaklewskiego, wzywających m.in. do zmiany premiera i rekonstrukcji rządu. Po sobotniej deklaracji wierności i wdzięczności Mariana Krzaklewskiego w stosunku do premiera lider akcji raczej nie zdecyduje się na odsunięcie Jerzego Buzka. Część działaczy partii współtworzących AWS utwierdzi to w przekonaniu, że z ich zdaniem lider akcji mało się liczy.
Oficjalnie na pewno przeciwko swojemu kandydatowi nie wystąpi "Solidarność". Mimo że w czasie spotkania z szefami regionów w Częstochowie zarzucano Krzaklewskiemu zaniedbywanie spraw związkowych i obarczano go winą za przegrywanie rywalizacji z OPZZ, w ubiegłą sobotę ci sami ludzie, którzy odradzali mu start w wyborach, głosowali za jego kandydaturą. - W Częstochowie to była taka prywatna rozmowa, osądzaliśmy sprawę z punktu widzenia "Solidarności", a teraz z punktu widzenia kraju - tłumaczy jeden ze związkowców.

Zachowanie terenowych działaczy "Solidarności" i ich praca na rzecz kampanii Mariana Krzaklewskiego stoi jednak pod znakiem zapytania. Nie należy zapominać, że struktury regionalne RS AWS i osoby odpowiedzialne za zbieranie pieniędzy to wciąż ludzie Janusza Tomaszewskiego, który podczas zjazdu ruchu nie zamienił ani słowa z premierem i szefem akcji. Ludzie Tomaszewskiego, pozbawieni wpływów po odsunięciu byłego wicepremiera, wcale nie kwapią się do pomocy Krzaklewskiemu. - Do tego działacze terenowi rozumują prosto: póki był Tomaszewski, akcji się wiodło, od kiedy go odsunięto, tylko tracimy - twierdzi jeden z polityków AWS. O tym, jak silne pozostają wpływy Tomaszewskiego, świadczą owacje zgotowane mu na piątkowym zjeździe "Solidarności" w Łodzi. Czy uda mu się te wpływy utrzymać, jeśli Sąd Lustracyjny potwierdzi zarzuty o współpracy z tajnymi służbami - nie wiadomo. - Jeśli natomiast Tomaszewski zostanie oczyszczony, to będzie koniec Krzaklewskiego - uważa polityk AWS. Wyrok w sprawie byłego wicepremiera prawdopodobnie zapadnie w czerwcu.
- Krzaklewski nie jest naszym problemem, bo - jak uprzedzaliśmy - nie poprzemy go. Koledzy z AWS o tym wiedzieli, a jednak wysunęli tę kandydaturę. Świadczy to tylko o tym, że propozycja wystawienia wspólnego kandydata ich nie interesowała - uważa poseł Andrzej Potocki, rzecznik UW. A jednak unia ma kłopot i to bardzo poważny. Wciąż nie ma bowiem swojego "kandydata na kandydata", który ma zostać wyłoniony już 26 kwietnia. Co więcej, Andrzej Olechowski - popierany przez część unitów, a nie mający raczej szans na poparcie większości - zapowiedział, że się nie wycofa. Tymczasem to właśnie on może odebrać znaczną część głosów potencjalnemu pretendentowi UW do fotela prezydenckiego. Niemożność wyłonienia wspólnego kandydata niweczy też nikłe nadzieje na to, że Lech Wałęsa zrezygnuje z walki o urząd prezydencki.
"No problem" - komentowali decyzję lidera AWS prezydent i liderzy SLD. Ten pierwszy ograniczył się do stwierdzenia, że Krzaklewski jest dla niego takim samym kontrkandydatem jak wszyscy inni. Natomiast Leszek Miller chyba po raz pierwszy od trzech lat pochwalił Mariana Krzaklewskiego za podjęcie słusznej decyzji. Właśnie ta pochwała (bardziej niż obawy obozu posierpniowego) powinna zastanowić lidera AWS. W końcu nic dziwnego, że politycy lewicy są jedynymi, których bez zastrzeżeń cieszy jego deklaracja wyborcza - czwartego (po Lechu Wałęsie, Andrzeju Olechowskim i Janie Łopuszańskim) i nie ostatniego (przed kandydatem UW) pretendenta centroprawicy do fotela prezydenckiego. Fiasko wszelkich prób porozumienia dawnego obozu "Solidarności" czy obecnego obozu reform może już tylko ułatwić zwycięstwo Aleksandrowi Kwaśniewskiemu.
Okładka tygodnika WPROST: 17/2000
Więcej możesz przeczytać w 17/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0