Gry zręcznościowe

Gry zręcznościowe

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kto broni interesów hazardowego lobby


Podczas śledztwa w sprawie zabójstwa Pershinga (w grudniu ubiegłego roku) okazało się, że głównym źródłem legalnych dochodów przywódcy Pruszkowa były wygrane w kasynach - legitymował się on stosownymi zaświadczeniami, a jego prawnik zapewniał publicznie, że klient miał wyjątkowe szczęście w grze. Wstępne wyniki śledztwa dowodzą też, że Pershing pobierał haracz niemal od wszystkich zarejestrowanych w Polsce automatów do gier zręcznościowych (nie uznawanych dotychczas za hazard, czyli grę losową), co dawało mu dochody w wysokości ponad 20 mln zł miesięcznie. W śledztwie okazało się także, że kilka spektakularnych wygranych w kasynach (w dwóch wypadkach miało chodzić o ponad milion złotych) przytrafiło się osobom spokrewnionym z parlamentarzystami. A i sami posłowie kilkanaście razy wygrywali spore sumy. Kasyna i salony gier są uznawane przez Interpol za wygodne narzędzia prania brudnych pieniędzy. Przygotowana przez Ministerstwo Finansów nowelizacja ustawy o grach losowych ma ukrócić ten proceder, resort spodziewa się też dodatkowych dochodów - wskutek wprowadzenia podatku liniowego w wysokości 45 proc. - szacowanych co najmniej na 80 mln zł rocznie. Tymczasem niektórzy posłowie sprzeciwiają się rządowym propozycjom, inni mnożą poprawki wydłużające prace nad nowelizacją ustawy, a jeszcze inni domagają się długiego vacatio legis - do 1 stycznia 2001 r. W celu zachowania za wszelką cenę status quo stworzono nawet egzotyczną koalicję SLD-AWS. O co chodzi hazardowemu lobby?
Poseł Ludwik Dorn z koła ROP przypomniał w Sejmie, że ustawa o grach losowych i zakładach wzajemnych była przedmiotem bardzo intensywnego lobbingu. To o tyle ciekawe, że formalnie kasyna i salony gier są w wielu wypadkach deficytowe - zysków nie przynosi 10 z 34 kasyn. Zdaniem posła Adama Łozińskiego z AWS, gdyby przyjęto poselski projekt zmian w ustawie o grach losowych i zakładach wzajemnych, w Polsce mogłoby powstać ponad 800 kasyn, ok. 1000 salonów gier oraz ponad 900 salonów bingo. Nad takim bogactwem jaskiń hazardu nie zapanowałby nikt. I chyba właśnie o to chodzi hazardowemu lobby.
Okazuje się, że dotychczasowe prawo nie tylko nie chroni przed praniem brudnych pieniędzy, ale umożliwia też uzyskiwanie nie opodatkowanych dochodów - idących w setki milionów złotych - z gier zręcznościowych. Obecne zapisy ustawy pozwalają na to, by tzw. gier zręcznościowych, czyli gry w kości czy gier audiotekstowych, nie uznawać za gry losowe. W konsekwencji fiskus nie ma dochodów z kilkudziesięciu tysięcy "maszyn do hazardu" ustawionych w restauracjach, barach i pubach. Rozliczni posłowie twierdzili, że wygrane są w tym wypadku tak niskie, że trudno mówić o hazardzie. Posłanka Joanna Fabisiak (AWS) domagała się pozostawienia - inaczej opodatkowanych - tzw. automatów o niskich wygranych, argumentując, że należy się opowiedzieć za "właściwą i godziwą rozrywką".
Przeprowadzona w 1999 r. kontrola NIK wykazała, że aż 29 z 39 spółek zajmujących się hazardem łamało ustawę. Koncesję cofnięto jednak tylko jednej z nich. Obecnie nie ma żadnych narzędzi uniemożliwiających inwestycje gangów w hazard. Nowelizacja ustawy zmierza do tego, by środki inwestowane w hazard miały legalne pochodzenie, by koncesjonariusze regularnie płacili podatki i składki ubezpieczeniowe, by każdą wygraną można było udokumentować i przypisać konkretnej osobie. Co zaskakujące, niektórzy posłowie twierdzą, że nowelizacja ustawy godzi w bud-żet państwa. Stanisław Stec z SLD przytaczał z sejmowej trybuny szacunki hazardowego lobby, wedle którego budżet straci na nowelizacji 800 mln zł rocznie, a 
15 tys. osób pozbawionych zostanie pracy. Krzysztof Oksiuta z AWS-SKL przestrzegał przed bankructwem ośmiu kasyn, twierdził też, że kasyna i salony gier nie są pralniami brudnych pieniędzy, lecz miejscami rozrywki, gdzie przychodzą zwykli ludzie.
Czy zwykli ludzie oferują miliony złotych za korzystne dla hazardowego lobby decyzje ustawodawcy? W 1992 r., gdy uchwalano ustawę o grach losowych i zakładach wzajemnych, lobby to operowało - jak podaje raport Banku Światowego - sumą 500 tys. dolarów, ostatnio wzrosła ona do 3 mln USD, czyli prawie 13 mln zł. Ceny wynikają z prostej kalkulacji - są częścią dotychczas uzyskiwanych korzyści, które w wyniku zmian legislacyjnych mogą zostać utracone. Na razie traci wyłącznie budżet państwa. W latach 1998-1999 urzędy skarbowe przeprowadziły w salonach gier i kasynach 70 kontroli. Stwierdzono liczne uszczuplenia podatkowe o łącznej wartości 52 mln zł. Rzeczywiste straty mogą być kilkakrotnie wyższe.
W istocie problem nie dotyczy tylko strat budżetu, lecz tego, jakie ma być w Polsce prawo i czy przestępcy będą wpływać na poszczególne rozwiązania ustawodawcze. Na szczęście wydruki głosowania nad konkretnymi ustawami są jawne i każdy obywatel może zobaczyć, z czyim interesem liczą się posłowie, kogo w Sejmie naprawdę reprezentują.

Więcej możesz przeczytać w 17/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0