Kanclerz Buzek

Kanclerz Buzek

Jerzy Buzek nie ma nic do stracenia
Nie daliście mi wielkiego pola do rządzenia. To się musi zmienić - miał stwierdzić, według naszych informatorów, Jerzy Buzek podczas zamkniętego dla prasy posiedzenia klubu Akcji Wyborczej Solidarność. "Nowa sytuacja to nieporównanie większa rola i odpowiedzialność premiera. Zaplecze polityczne rządu, o którego przychylność i poparcie będę zabiegał, zdaje sobie z tego sprawę" - podkreślał premier w telewizyjnym wystąpieniu. Po czym błyskawicznie wybrał do swego rządu nowych ministrów.
- Premier konsultował kandydatury w ścisłym gronie doradców, lecz nie z Marianem Krzaklewskim - mówi jeden z przywódców akcji, dodając, że ten tryb powołania wzbudził u przewodniczącego AWS uczucia dalekie od entuzjazmu.
- Szansą na sukces jest jedynie dobra współpraca rządu z jego politycznym zapleczem - podkreśla Wiesław Walendziak, poseł AWS, polityk SKL. - Ujawnił się patriotyzm wobec gabinetu Jerzego Buzka. Posłowie AWS, kontestujący często prace rządu, mówią: dopóki był Balcerowicz, dopóty mogliśmy być kontra, ale naszemu rządowi nie chcemy robić kłopotów. To pozytywna strona kryzysu - zauważa Jan Maria Rokita, poseł AWS, prezes SKL. Jako dowód przytacza zgodę AWS na wprowadzenie trzyprocentowej stawki VAT w rolnictwie, którą uzyskano po odejściu Balcerowicza.
- Jerzy Buzek ma znakomitą szansę na umocnienie swojej pozycji, ponieważ jako premier jest nieusuwalny - ocenia Antoni Dudek, politolog. - Premier zapowiedział, że będzie wymagał od nas żelaznej dyscypliny - przyznaje Karol Łużniak, poseł AWS. A teraz Jerzy Buzek ma silne argumenty. Wszyscy wiedzą, że to od niego zależy, kiedy pójdziemy do wyborczych urn, kto będzie zasiadał w rządzie, i czy on sam nadal będzie nim kierował.
Siła premiera wynika ze swego rodzaju sprzężenia nowej sytuacji politycznej z zapisami konstytucji. Nowa sytuacja polityczna to przede wszystkim obawa posłów AWS i UW przed przyspieszonymi wyborami. Z kolei zapisy konstytucji dają premierowi dużą władzę, której Buzek nie wykorzystywał w pełni z obawy przed utratą większościowego zaplecza w Sejmie. Teraz nie ma już nic do stracenia. Może natomiast narzucać "zapleczu" swe zdanie. A jeżeli posłom AWS to się nie będzie podobać, premier może zagrozić podaniem się do dymisji, co oznaczałoby oddanie inicjatywy w ręce prezydenta i prawdopodobieństwo rozpisania wyborów już jesienią. Co więcej, klub parlamentarny nie może odwołać szefa rządu dopóty, dopóki nie uzyska w Sejmie większości 231 głosów. AWS, by zgłosić konstruktywne wotum nieufności (ze wskazaniem nowego kandydata na premiera), musiałaby więc znaleźć brakujące 45 głosów do swoich 186. Uwzględniając niepewność zachowań części posłów, jest to operacja nie do przeprowadzenia. Premier de facto stał się nieusuwalny. Albo sam zrezygnuje, albo będzie rządził. Co istotne, działająca w AWS grupa "wewnętrznej opozycji" wie, że skoro rząd i tak nie ma poparcia większości, wyrzucenie kilku niesfornych z klubu nie pogrąży gabinetu. - W końcu poczuli się postawieni pod ścianą - tłumaczy Jacek Janiszewski, poseł AWS, polityk SKL. Swoiste jedynowładztwo Jerzego Buzka może się zakończyć dopiero z chwilą nieuchwalenia budżetu przez Sejm do końca stycznia przyszłego roku. Wówczas prezydent może zarządzić skrócenie kadencji Sejmu.
Zmiana stylu kierowania rządem zmusza do reorganizacji także klub parlamentarny akcji. - Należy zreformować sposób zarządzania klubem. Zamierzam sprzyjać tym zmianom - zapowiada Maciej Płażyński, marszałek Sejmu, postrzegany jako polityczny konkurent Mariana Krzaklewskiego. W klubie osoba przewodniczącego budzi coraz większe niezadowolenie, a to oznacza, że Krzaklewski może być bardziej zależny od poparcia premiera niż premier od poparcia Krzaklewskiego. Opinia publiczna jest także po stronie premiera. Na pytanie CBOS, "co najbardziej utrudniało pracę rządu?", tylko 13 proc. respondentów wskazało premiera. Za główne przyczyny złej pracy gabinetu uznano (po 34 proc.) konflikty w AWS i między koalicjantami.
Jerzy Buzek nie powinien mieć również problemów na arenie międzynarodowej. Szybka wymiana ministrów zrobiła dobre wrażenie na przedstawicielach Unii Europejskiej. Słowenia, która również aspiruje do UE, nie potrafi się uporać z rządowym kryzysem już od kwietnia. Według Güntera Verheugena, komisarza odpowiedzialnego za rozszerzenie UE, rząd mniejszościowy nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale nie oznacza to, że proces integracji będzie opóźniony. Pewne wątpliwości wyrażane są jedynie w rozmowach nieoficjalnych - unijni urzędnicy zastanawiają się, czy polski parlament nie porzuci ambitnych planów uchwalenia dziesiątek ustaw.
Jest oczywiste, że gabinet Buzka potrzebuje w Sejmie sojuszników. Wracają pomysły z jesieni 1997 r., gdy zwycięska akcja rozważała zawarcie koalicji z Ruchem Odbudowy Polski i Polskim Stronnictwem Ludowym. - Oddanie stanowiska przewodniczącego sejmowej Komisji do spraw Kontroli Państwowej Józefowi Zychowi, posłowi PSL, jest gestem w stronę ludowców - przyznał Jacek Rybicki, wiceprzewodniczący klubu AWS. Jako ukłon w stronę pozarządowej prawicy i sygnał ostrzegawczy wobec Unii Wolności traktowana jest nominacja Lecha Kaczyńskiego (w miejsce Hanny Suchockiej) na ministra sprawiedliwości. Kaczyński obarczał Suchocką odpowiedzialnością za inwigilację opozycyjnej prawicy przez UOP w czasie, gdy była premierem. Również inni nowi ministrowie popadali w konflikty z UW. Najsilniej iskrzyło pomiędzy Leszkiem Balcerowiczem a Jerzym Kropiwnickim, szefem Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, i Januszem Steinhoffem, ministrem gospodarki. - Nominacje kadrowe uspokoiły kręgi biznesu - uważa jednak Janusz Lewandowski, poseł UW. Partia Leszka Balcerowicza opuściła jedynie pierwsze rzędy rządowych ław, pozostawiając w gabinecie Buzka ponad setkę swoich urzędników. To zaś daje możliwość prowadzenia rozmów o odtworzeniu koalicji, a zarazem premier zyskuje dodatkowy atut - bo to od jego decyzji zależy los unijnych fachowców. Być może więc uzyskiwanie poparcia w Sejmie nie będzie aż tak trudne. Nie można sobie wyobrazić, by w obecnej sytuacji klub AWS kontestował rząd, podobnie na wsparcie zdecyduje się w wielu sprawach Unia Wolności. A to może oznaczać, że do czasu bojów o ustawę budżetową premier kanclerz będzie miał szansę odzyskać znaczącą część popularności.

Okładka tygodnika WPROST: 25/2000
Więcej możesz przeczytać w 25/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0