Husaria w akcji

Husaria w akcji

Dodano: 
Rozmowa z WIESŁAWEM WALENDZIAKIEM, szefem kampanii wyborczej Mariana Krzaklewskiego, wiceprezesem Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego
"Wprost": - W Kolbuszowej doszło do starcia husarii Mariana Krzaklewskiego z przeciwnikami jego udziału w wyborach prezydenckich. Wierzy pan, że AWS czeka zwycięska "bitwa pod Kircholmem"?
Wiesław Walendziak: - Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, ale sądząc po Kolbuszowej, bój o prezydenturę będzie dla prawicy czasem konsolidacji, a tym samym zwycięstwa.
- Dlaczego Marian Krzaklewski ma szanse na zwycięstwo?
- Dlatego, że wybory prezydenckie są w Polsce starciem opcji politycznych. Dlatego Lech Wałęsa w starciu z Aleksandrem Kwaśniewskim w 1995 r. był o włos od zwycięstwa. Czy u startu kampanii Lech Wałęsa był bardzo popularnym politykiem?
- Sądząc po ostatnich notowaniach, w starciu opcji politycznych Krzaklewski nie ma większych szans.
- Elektoraty prawicy i lewicy są stałe i bardzo lojalne. W tej kampanii jeden i drugi kandydat będą usiłowali je zidentyfikować. Marianowi Krzaklewskiemu rozpoznanie elektoratu prawicy da przepustkę do drugiej tury wyborów. I nie będzie innego kandydata, który mógłby zyskać poparcie "twardego" elektoratu prawicowego.
- Który na razie nie opowiada się zdecydowanie za przewodniczącym akcji...
- Marian Krzaklewski musi potwierdzić, że jest przywódcą prawicy.
- Przecież przewodzi prawicy!
- Musi być przywódcą nie tylko dla prawicowych polityków, ale i w społecznym odczuciu. Należy przypomnieć, że to on współorganizował rząd, wskazał premiera, był współautorem programu AWS i rządu, ochraniał fundamentalne dla pomyślnego rozwoju państwa i życia obywateli reformy. Tymczasem odbierany jest jako człowiek, który pojawia się jedynie w czasie konfliktów społecznych. Musimy powiedzieć: wszystko, co się wam podoba, wszystko, co w ciągu ostatnich lat zostało dobrze zrobione, to głównie zasługa Mariana Krzaklewskiego.
- Na razie wielu obywateli przypisuje te zasługi urzędującemu prezydentowi.
- Czy możemy sobie wyobrazić Aleksandra Kwaśniewskiego wśród strajkujących górników, protestujących rolników i niezadowolonych hutników? Obecny prezydent był zawsze przedstawicielem establishmentu, bardzo sprawnym w odcinaniu kuponów politycznych w różnych kryzysowych sytuacjach, a nie w tłumieniu konfliktów. Siłą Krzaklewskiego jest umiejętność rozwiązywania konkretnych problemów, słabością, którą chcemy pokonać - nieumiejętność wykazania swej siły.
- "Domagam się, żeby Marian Krzaklewski sformułował scenariusz zwycięstwa, a nie plan przetrwania do wyborów" - mówił pan dla "Wprost" w lutym tego roku. Czy Marian Krzaklewski przygotował taki scenariusz?
- Scenariusz zwycięstwa zostanie przedstawiony 9 lipca na konwencji programowej. Jeżeli prawica nie będzie zdolna do konsolidowania sił, "zasysania" energii społecznej, jeżeli nie będzie potrafiła zaproponować programu dla państwa, to się rozpadnie. W tych wyborach chodzi nie tylko o to, żeby Marian Krzaklewski był liderem prawicy, ale również o to, czy prawica będzie zdolna do rządzenia państwem przez wiele lat tak jak prawica niemiecka lub brytyjska, czy też będzie to prawica typu francuskiego lub włoskiego - potwornie pokłócona, zajmująca się głównie sobą. Skupienie się wokół kandydatury Krzaklewskiego przesądza, że AWS pójdzie do wyborów parlamentarnych jako jeden blok, a wtedy plan budowania jednego sojuszu prawicowego zostanie podtrzymany.
- Jeśli Marian Krzaklewski nie zakwalifikuje się do drugiej tury, rozpad AWS wydaje się nieunikniony.
- Przegrana w pierwszej turze - trzeba powiedzieć o tym szczerze - miałaby skutki katastrofalne. Prawica może liczyć na 30 proc. elektoratu, co pozwala jej uczestniczyć w walce o oblicze państwa. Niezdolność do zagospodarowania tego elektoratu byłaby klęską polityczną nie tylko Mariana Krzaklewskiego, lecz wszystkich przywódców centroprawicy.
- W wypadku wysokiej przegranej Krzaklewskiego w obozie prawicy do głosu mogłyby dojść siły radykalne.
- Wszyscy ci, którzy tak uporczywie domagają się, aby AWS się podzieliła na nurt liberalno-europejski, związkowo-chrześcijańsko-narodowy i w końcu radykalno-prawicowy, proponują bardzo zły model sceny politycznej. Wówczas prawica utraciłaby zdolność do uczestniczenia w procesie budowania państwa.W toku kampanii wyborczej proponujemy inny scenariusz - jednoczenia prawicy i zwiększania jej zdolności do budowy państwa.
- Czy komitety wyborcze Mariana Krzaklewskiego mają być zalążkiem nowej zjednoczonej prawicy?
- Mają raczej wspomóc proces myślenia w tym kierunku. W komitecie wyborczym Krzaklewskiego - wbrew obawom - znaleźli się liderzy wszystkich partii współtworzących AWS. Konsolidacja będzie następowała, jeśli politycy zobaczą, że dzięki niej mają większy wpływ na rządzenie państwem.
- Jakie są szanse na realizację tak dalekosiężnych planów, jeżeli trzy miesiące przed wyborami musi pan organizować niemal od zera kampanię wyborczą?
- Czasu jest mało i trudno będzie zmienić wizerunek Mariana Krzaklewskiego. Dlatego kładę nacisk na uświadomienie obywatelom, że wybierają między różnymi obozami, między różnymi koncepcjami uosabianymi przez liderów.
- Jest pan postrzegany jako nieformalny lider środowiska młodych konserwatys-tów. Czy ułatwi to panu zdobycie na rzecz kampanii i ludzi, i pieniędzy?
- Ludzi na pewno, pomysłów też. Ludzie, o których państwo mówicie, pracowali w różnych mediach, współtworzyli telewizje komercyjne, robili światowe wystawy. Oni przygotują profesjonalną kampanię. Martwię się trochę o czas.
- A o pieniądze?
- Z tym jest kłopot. Zrobimy więc kampanię skromną, ale precyzyjną.
- W przeprowadzonej wśród biznesmenów ankiecie BCC Krzaklewski zyskał jedynie 1,41 proc. poparcia.
- Gratuluję wyczucia biznesmenom. Jak tak dalej pójdzie, będą mogli zapracować na rząd Leszka Millera, a on wówczas zrealizuje swoją "deklarację londyńską", która niemal przypomina nacjonalizacyjne pomysły prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki.
- Jednak kandydat na prezydenta Marian Krzaklewski zapowiedział skrócenie tygodniowego czasu pracy.
- Politykę mierzy się faktami. W Polsce, gdzie teoretycznie związkowcy mają tak istotne wpływy, w ciągu ostatnich trzech lat doszło do bardzo głębokich przemian gospodarczych, poważniejszych niż w Czechach i na Węgrzech. Czy dzięki Leszkowi Balcerowiczowi? W istotnej mierze tak, był motorem pozytywnych działań. Ale ktoś je musiał jeszcze ochraniać, ktoś je antycypował, wspierał i poprawiał, gdyż bez tego Polska mogłaby się równać raczej z Bałkanami niż z Półwyspem Iberyjskim. W naszej części świata nie ma rozwoju gospodarczego bez spokoju społecznego. Tym, który umożliwił przebudowę kraju, był Marian Krzaklewski.
Okładka tygodnika WPROST: 28/2000
Więcej możesz przeczytać w 28/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0