Prawdziwy koniec naszej motoryzacji

Prawdziwy koniec naszej motoryzacji

W czasach świetności FSO było nazywane perłą socjalistycznej ojczyzny. Dziś między opustoszałymi halami produkcyjnymi widać więcej bezpańskich kotów niż pracowników. I wszystko wskazuje na to, że w swoje 60. urodziny fabryka na warszawskim Żeraniu przestanie istnieć.
"Hala numer 1 Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu lśni czystością. Na  wysokich drabinach stoją dziewczęta i szerokimi ruchami pędzla zręcznie bielą ściany" – donosiła w przeddzień otwarcia FSO „Trybuna Ludu”. Uroczysta akademia odbyła się 6 listopada 1951 r. Budynki obwieszono czerwonymi sztandarami, na robotników idących do pracy, przodowników patrzyli z portretów Józef Stalin i Bolesław Bierut. O godz. 14 z taśmy produkcyjnej zjechał pierwszy po wojnie wyprodukowany w Polsce samochód osobowy – słynna warszawa M20. Nad produkcją czuwali radzieccy inżynierowie.

Dziś w fabryce na Żeraniu pracuje 1700 osób, dziesięć razy mniej niż w najlepszym okresie FSO. Wiele hal produkcyjnych stoi pustych, na parkingu dla pracowników straszą wolne miejsca. Pracy też jest coraz mniej. – Obniżają pensje, każą siedzieć w domu, wpisują nas do banku rezerw i płacą grosze. Odlewnia gnije, hala produkcji silników gnije - opowiada pan Marek, spawacz.

Pod koniec października dyrekcja oficjalnie oznajmiła, że szykują się grupowe zwolnienia. Mają objąć ponad 90 proc. załogi. Zostanie garstka lakierników. Pracę stracą również podwykonawcy, w sumie 3500 osób w  całej Polsce. – Nawet strajkować nie mamy siły – żali się pan Marek. – W  lecie wszyscy na zakładzie wzięli dzień wolny na żądanie, jak jeden mąż poszli strajkować pod gabinet dyrektora. Nic to nie dało – wspomina. Przed bramą FSO codziennie stoi pan Adam. Dorabia po godzinach, sprzedając z bagażnika jabłka i orzechy. W fabryce pracował 18 lat.

Syrenka spod młotka

Za czasów PRL pracować na Żeraniu to było coś. Przez cały listopad 1951 r. na pierwszej stronie „Trybuny Ludu" publikowano „zwycięskie meldunki z FSO”. Cały naród trzymał kciuki za polską motoryzację. – Pracowaliśmy po dwadzieścia godzin, na sen zostawały cztery. Oczywiście spaliśmy na  terenie zakładu. Do domu szło się na niedzielę – wspomina jeden z  pierwszych pracowników.

W książce „Opowieść o FSO" pierwsi pracownicy fabryki opowiadają niesamowite historie: „W zimie mieli my koksowniki, przy nich było ciepło. Ale gdy się odeszło kilka metrów, ręce przymarzały do blachy”. „Brakowało narzędzi. Przynosiło się z domu własne albo kupowało na bazarze”. „Jako ciężko pracującym przyznano nam dodatek 15 deko wędliny. A po dwudziestu czterech godzinach bezustannej pracy otrzymywało się pół litra mleka” – to tylko niektóre z cytatów.

W 1957 r. z taśmy produkcyjnej zjechała syrena, pierwszy po wojnie samochód osobowy całkowicie polskiej konstrukcji. Gdy do fabryki na  wizytację przyjeżdżała partyjna delegacja, kierownicy wstydzili się mechaników używających tylko młotka i śrubokrętu – kazali im się gdzieś schować. A mimo to robotnicy pracujący w fabryce czuli się tak, jakby złapali Pana Boga za nogi. Dostawali przecież darmowe przydziały reglamentowanych towarów, papierosy podobno dowożono im z hotelu Bristol.

– No i piękne bale tu były, jeszcze za Bieruta – wspomina pan Eugeniusz, mieszkaniec Żerania. – Niejedną dziewczynę z fabryki się zapoznało – dodaje z rozrzewnieniem. W 1958 r. w jednej z hal, na  platformie transportowej przerobionej na estradę, koncert dla załogi dał sam Jan Kiepura. Doszło wtedy do wzruszającego spotkania: okazało się, że przedwojenny szofer i kamerdyner Kiepury pracował teraz na Żeraniu jako brakarz obróbki cieplnej.

– To była wspaniała firma, bardzo przyjazna rodzinie. Później, w latach 70. otrzymywaliśmy przydziały na  mieszkania, w latach 80. dzieci jeździły na kolonie, a my z mężem na  wczasy do ośrodków w Muszynie i Augustowie – wspomina Wiesława Ignasiak. Męża poznała na wycieczce zorganizowanej przez FSO. Od tej pory historia fabryki przeplata się z historią rodzinną – na parkingu przed ich domem zawsze stał samochód wyprodukowany w FSO, najpierw zastawa, później fiat 125p, polonez i wreszcie lanos. – Mąż nigdy nie narzekał na żaden z  samochodów – zapewnia pani Wiesława.

Uwaga, sprawne hamulce!

W 1967 r. pełną parą ruszyła produkcja fiatów 125p produkowanych na  licencji włoskiego Fiata. Polacy oszaleli. – Duży fiat! Każdy chciał go  mieć – wspomina pan Edward, pracownik spawalni.

Duży fiat to było luksusowe auto: miało hamulce tarczowe na cztery koła, więc hamowało tak szybko, że jadące z tyłu warszawy i syrenki z lichymi hamulcami uderzały w jego zderzak. Właściciele fiatów umieszczali więc na tylnych szybach informację: „Uwaga, sprawne hamulce tarczowe!".

Gdy dużego fiata testował Józef Cyrankiewicz, nieopatrznie rozbił miskę olejową. Podobno był wściekły. Od tamtej pory miski olejowe miały specjalne osłony, niespotykane nigdzie na świecie. – Na dużego fiata mówiło się „kant", „kredens”, „cegła” – wspominają pracownicy. Jeździli nim prominentni działacze, dyrektorzy, milicja i pogotowie.

W połowie lat 70. włoska firma Ital Design opracowała prototyp poloneza. Nazwę samochodu, który zaczęto produkować w 1978 r., wybrali w plebiscycie czytelnicy „Życia Warszawy". Fabryka pracowała na trzy zmiany, żeby nadążyć z produkcją, a  Polacy musieli się na auto zapisywać.

Polonez to jedyny polski samochód, który przetestował w 1997 r. Jeremy Clarkson, brytyjski dziennikarz motoryzacyjny. Jego opinia była miażdżąca: „Polonez Obrzydliwy to dobra nazwa dla tego auta. Jest beznadziejne, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Horror, horror!" – komentował, jadąc tym autem. „Każda część tego pojazdu jest skopana, ale najgorsza jest przyczepność i  sterowność. Nie podoba mi się nawet wygląd tego auta”. Na koniec programu brytyjscy widzowie mogli obejrzeć scenę, w której zmieszany z  błotem polonez jest zrzucany z trzydziestometrowego dźwigu wprost na  beton.

Polacy żartowali, że polonez to auto, które zaczyna rdzewieć już na folderach reklamowych.Wojciech Kurdyła z FSO Motoklub uśmiecha się: –  Przerabiam i remontuję niedawno kupionego poloneza. Przed kupnem oglądałem go z każdej strony, przede wszystkim od spodu. Cała podłoga była pokryta fabryczną konserwacją, byłem pewien, że kupiłem bardzo przyzwoity egzemplarz. Niestety, okazało się, że w miejscach, gdzie spodziewałem się napotkać trochę korozji, udało mi się znaleźć tylko trochę blachy. Praktycznie całe podwozie musiałem zbudować od nowa –  opowiada.

Mimo to i on, i inni miłośnicy motoryzacji do dziś zabijają się o kolejne wersje kultowych już aut. Najstarsze nazywa się „borewiczami" na cześć porucznika Borewicza z serialu „07, zgłoś się”, który jeździł właśnie polonezem. Za prawdziwy rarytas uchodzi unikatowa wersja coupé. Produkcja tych modeli została uwieczniona w młodzieżowym serialu z lat 80. „Siedem życzeń”. Jeden z odcinków kręcono na Żeraniu –  w tle toczącej się akcji filmu widać, jak robotnicy składają poloneza.

– To była pierwsza automatyczna produkcja – mówi Dariusz Filipiak, który trafił do fabryki jako 18-letni chłopak na początku lat 90. W wolnych chwilach lubił przemykać się do hali, gdzie montowano samochody. To była magia. Z tamtych czasów dobrze zapamiętał też zakładową przychodnię. –  Tam byli lekarze chyba wszystkich możliwych specjalizacji! Takiej opieki nigdzie później nie widziałem – mówi.

Eugeniusz Kamiński pamięta dzień wprowadzenia stanu wojennego. Był wtedy młodym chłopakiem: – Dwa dni okupowaliśmy zakład. Żywność rzucali nam z zewnątrz mieszkańcy Pragi. Fabrykę otoczyły czołgi i ZOMO. Po dwóch dniach zomowcy weszli przez dach, zaczęli pałować – opowiada.

FSO nieraz bywało miejscem oporu przeciw władzy. To tutaj w 1956 r. słynny Lechosław Goździk stanął na  czele strajku, który przyczynił się do obalenia władzy Bolesława Bieruta. W latach 80. trwał tu w najlepsze karnawał „Solidarności".

Po przełomie 1989 r. dobra koniunktura zakładu zaczęła się psuć. –  Nasprowadzali tych niepełnosprawnych i nie wytrzymaliśmy konkurencji –  żali się Krzysztof, monter. – Mówiąc „niepełnosprawni", mam na myśli te  wszystkie zachodnie, nie w pełni sprawne samochody, co to się ich namnożyło u nas w latach 90. Wtedy sprzedaż fiatów i polonezów zaczęła spadać – tłumaczy poważnie.

– Równia pochyła – macha ręką inny z  pracowników. – Wtedy jeszcze się jako tako zarabiało, ale było coraz gorzej. Nikt już nie myślał o pracowniczych wczasach, o zakładowych Dniach Dziecka.

Porządni Koreańczycy

Nadzieją dla żerańskiej fabryki byli inwestorzy zagraniczni. O FSO ubiegali się producenci volkswagenów i opli. Ostatecznie wybór padł na  Koreańczyków i nieznaną wówczas nikomu firmę Daewoo. W fabryce nastały nowe czasy. – Koreańczycy zaprowadzili trochę porządku. Czyściej było, nie pozwalali się spóźniać, nowej technologii nazwozili – chwali Koreańczyków Adam pracujący w tłoczni.

Szefowie jeździli świeżo wyprodukowanymi lanosami. Kucharz sprowadzony z Seulu serwował oryginalne potrawy w barze przy zakładzie. Ludzie wspominają wyjazdy integracyjne i nieco inny rytm pracy. – Odkąd przyszli Koreańczycy, nie  chodziło się już na przerwę obiadową, tylko na lunch – śmieje się Wiesława Ignasiak. – Jeszcze w latach 80. w halach produkcyjnych często były błoto i smar. Gdy przyszli Koreańczycy, zrobiło się czyściutko!

Dochodziło też do wielu zabawnych sytuacji – wynikających głównie z  bariery językowej. Nieraz się zdarzało, że obrażony Polak odwracał się na pięcie, bo dziwne polecenie azjatyckiego przełożonego odbierał jak reprymendę.

Czas panowania Daewoo skończył się w 2004 r. z powodu zadłużenia koncernu. Na mocy porozumienia z bankiem z Korei dług zamieniono na akcje. Wydawało się, że Żerań ma znowu czyste konto. Nic bardziej mylnego. Ostatnio gruchnęła wiadomość, że do końca czerwca 2011 r. Polacy muszą spłacić cały dług. To gwóźdź do trumny żerańskiej fabryki.

– Wybór Koreańczyków na inwestora to był błąd. W Rumunii Dacia ma się dobrze, inwestuje w nią Renault. W Czechach Škoda ma się dobrze, bo inwestuje w nią Volkswagen. A w Polsce zamykamy Żerań – ubolewa Michał Chaciński z FSO Motoklub Polska.

W sobotę 6 listopada minęła rocznica rozpoczęcia produkcji samochodów w żerańskim zakładzie. Smutny jubileusz, bo to pożegnanie fabryki. FSO będzie produkować chevrolety aveo do końca lutego. W fabryce zostanie 110 hektarów gruntów, ich rynkowa wartość sięga 3 mld złotych. Akcjonariusze chcą sprzedać grunty, aby zebrać fundusze na odprawy dla pracowników. W miejscu fabryki powstaną nowoczesne wieżowce, hipermarkety, salony.

Pani Zofia, która pracuje jako ochroniarz, chciałaby jeszcze wzniecić w ludziach iskierkę nadziei: – Może rewolucję robotniczą trzeba wszcząć? – zaciera ręce. –  Ale jest nas tak mało, że chyba nie dałoby rady – dodaje po chwili z  rezygnacją w głosie. – FSO umrze w swoje sześćdziesiąte urodziny –  oblicza pan Marek, spawacz. – Nie ma co śpiewać „Sto lat!".

Okładka tygodnika WPROST: 46/2010
Więcej możesz przeczytać w 46/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 4
  • J IP
    Czyjej motoryzacji?
    W Tychach wyprodukują w tym roku 0,5 mln samochodów,
    w Gliwicach 0,2 mln, w Poznaniu podobnie.
    To raczej nie jest koniec.
    • michal49 IP
      I takiej drodze Polski dzisiaj służy WPROST - pod obecną dyrektywą.
      • WINI IP
        SUPER-MENAGEROWIE WSPOLCZESNEGO KAPITALIZMU.WY SIE ZABESPIECZYLISCIE,CHOLOTA MOZE ISC NA BEZROBOCIE.SOLIDARNOSC WYKONALA ZA WAS ROBOTE I MA REKE W NOCNIKU.A WY BAWICIE SIE NA GIELDZIE.CIEKAW JESTEM CO Z TEGO MA CALY NAROD?PEWNIE DUZE G ALE NIE GIELDE!
        • ekles IP
          Jak się przeczyta taki tekst to już wiadomo, czemu czytelnicy omijają dział biznes, bez polotu, kto to redagował? Nuda, bezpanskie koty, co to jest - chyba psy

          Spis treści tygodnika Wprost nr 46/2010 (1449)

          • Sekta zwiera szeregi 7 lis 2010, 12:00 Nie, nie odczuwamy w tygodniku „Wprost” żadnej satysfakcji, choć bilans – dwa wywiady z dwiema posłankami i obie wyrzucone z PiS – przyznają Państwo, jest imponujący. 4
          • Na skróty 7 lis 2010, 12:00 Prezydencie, zrób to sam Bronisław Komorowski zachęca nauczycieli w skierowanym do nich liście do przeprowadzania w szkołach specjalnych lekcji patriotyzmu. Uczniowie mają wykonywać w ich trakcie biało-czerwone kotyliony. Potrzebne są:... 8
          • Gdzie nie sięga ręka etyki 7 lis 2010, 12:00 Zbigniew Ziobro zapewnia o swym absolutnym oddaniu prezesowi Kaczyńskiemu. A to przez Joanne Kluzik- -Rostkowska, która bezczelnie ogłosiła, że gdyby Kaczynski nie był prezesem, to ona by powalczyła z Ziobrą o przywództwo. Bezczelnie, bo... 11
          • Tańcząca ze stonką 7 lis 2010, 12:00 Ciosem tego tygodnia jest teledysk supergrupy Zodiacus, w której występują Magda Femme, Michał Wiśniewski, Iza Trojanowska i Ilona Felicjańska. „Miłość jest wieczna" – zgodnie zawodzą muzycy w jakiejś nieokreślonej,... 12
          • Bez litości 7 lis 2010, 12:00 Partia polityczna to nie jest prywatna spółka. Dziś PiS na własne życzenie zagnało się do narożnika – mówiły nam Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak kilka godzin po wyrzuceniu ich z PiS. 16
          • Wdzięczność dla braci 7 lis 2010, 12:00 W mojej ocenie Lech Kaczyński to bezapelacyjnie najważniejszy człowiek ostatniego dwudziestolecia. Będzie też ojcem duchowego odrodzenia narodu – mówi Andrzej Urbański, były szef kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego i były prezes TVP. 20
          • Schyłek imperium 7 lis 2010, 12:00 Kryzys, czas i PO u władzy. To powody coraz większych problemów ojca Tadeusza Rydzyka. Zwolennicy się starzeją, władze nie patrzą przychylnie na biznesowe pomysły ojca dyrektora. Jest źle, lepiej już było. 25
          • Nie zabijajcie nas! 7 lis 2010, 12:00 Był człowiekiem Bronisława Geremka, a jest pupilem o. Rydzyka. Prowadził negocjacje z Amerykanami, a dziś urzęduje w zapyziałym biurze w Łodzi. To historia jedyna w swoim rodzaju. 29
          • Stan – porzucony prezydent 7 lis 2010, 12:00 To był szok. 20 lat temu człowiek znikąd wylądował w polsce z czarną teczką i pokonał tadeusza mazowieckiego w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Dziś zbiera grzyby w Kanadzie i wciąż jest przekonany, że wtedy został prezydentem. 32
          • Najsztub pyta: Ostatnia płyta Manna 7 lis 2010, 12:00 Nie umie śpiewać, pisać piosenek, tolerować niesprawiedliwych szefów. Na jego pogrzebie zagrają balladę Boba Dylana. Ale nieprędko. Przed państwem Wojciech Mann! 36
          • Polska imienia Kaczyńskiego 7 lis 2010, 12:00 Nasz patriotyzm nabrał teraz wiatru w żagle i płynie w kierunku symboliki, mitów i patronactwa, co zdaje się stanowić jakieś ważne remedium na narodowe kompleksy. 41
          • Z Piłsudskiego lekcje na dzisiaj 7 lis 2010, 12:00 Polityka nie jest dla ludzi słabej woli, marnej odwagi i takich, którzy sprawy ważne odkładają na jutro, aby nikogo nie drażnić. 42
          • Przeminęło z dymem 7 lis 2010, 12:00 Dokładnie za tydzień, 15 listopada, skończy się w Polsce era nieskrępowanego palenia, a zacznie czas tytoniowej prohibicji. Palacze jednak nie poddają się i już zaczynają tworzyć ruch oporu. 45
          • Pożegnanie nienarodzonych 7 lis 2010, 12:00 Są w Polsce szpitale, gdzie matka może pochować dziecko, nawet jeśli mierzyło tylko kilkanaście centymetrów. Ale takie miejsca to wciąż wyjątki. W większości placówek przedwcześnie zmarłe dzieci są nazywane płodami, wrzucane do słoików, zawijane w gazety, a potem... 48
          • Piłka pijana 7 lis 2010, 12:00 W polskim futbolu zawsze piło się na potęgę. Pili przedwojenni idole i powojenne gwiazdy. Piły Orły Górskiego i Piechniczka. Jest tylko jedna różnica: kiedyś pili i grali, teraz zostało tylko picie. 50
          • Rewolucja ma smak herbaty 7 lis 2010, 12:00 To było wyborcze referendum nad prezydenturą Baracka Obamy. Efekt? Republikanie wygrali wybory do Izby Reprezentantów. Demokraci z trudem uratowali Senat. Obama przegrał referendum. Pytanie, czy ocali prezydenturę. 54
          • Szkoła dżihadu 7 lis 2010, 12:00 Jemen zamienia się w nowe epicentrum terroryzmu. Ten biedny kraj, w którym rządzą lokalne klany, to raj dla Al-Kaidy. 58
          • Spalony słońcem 7 lis 2010, 12:00 Dla świata jest genialnym reżyserem. Nikicie Michałkowowi już to nie wystarcza, chce być też przewodnikiem narodu. Właśnie opublikował manifest polityczny „Prawo i prawda”. Nazwiska tu nie padają, ale nie ma wątpliwości: to prezent zrobiony premierowi Putinowi. 60
          • Prawdziwy koniec naszej motoryzacji 7 lis 2010, 12:00 W czasach świetności FSO było nazywane perłą socjalistycznej ojczyzny. Dziś między opustoszałymi halami produkcyjnymi widać więcej bezpańskich kotów niż pracowników. I wszystko wskazuje na to, że w swoje 60. urodziny fabryka na warszawskim Żeraniu przestanie istnieć. 62
          • Półprywatyzator 7 lis 2010, 12:00 Jak zjeść ciastko i wciąż je mieć? Aleksander Grad wie, jak to zrobić. i jak na tym zarobić. Prywatyzuje spółki za miliardy, a one w zasadzie i tak pozostają pod kontrolą państwa. Może dlatego jest najdłużej urzędującym ministrem skarbu w ostatnim dwudziestoleciu. 66
          • Czysty zysk z odzysku 7 lis 2010, 12:00 Śmieci krążą w światowej gospodarce i można na nich dobrze zarobić. Polskie firmy świetnie sobie radzą w tym biznesie. Jest duża szansa, że plastikowa butelka po wodzie wróci do ciebie jeszcze przed feriami pod postacią nowej bluzy polarowej. 68
          • TP rośnie za „chińskim murem” 7 lis 2010, 12:00 Przed rokiem Telekomunikacja Polska po latach sporów poszła z państwem na ugodę. Paradoksalnie okazało się, że wszystkim się to opłaciło. Co przyznaje nawet prezes TP Maciej Witucki. 70
          • Wszyscy jesteśmy kolaborantami 7 lis 2010, 12:00 Agata Tuszyńska napisała książkę o zapomnianej żydowskiej pieśniarce. I wywołała burzę. Bo Wiera Gran była oskarżana o kolaborację w warszawskim getcie, ale i oskarżała innych. Między innymi Władysława Szpilmana, pianistę, bohatera słynnego filmu Polańskiego. Miała powody? 72
          • Pokolenie HP 7 lis 2010, 12:00 Harry Potter ostatecznie wydoroślał. A z nim jego wierni fani. Co po całej dekadzie potteromanii zostanie im w głowach? 76
          • Edward wspaniały 7 lis 2010, 12:00 Szykuje się kolejna awantura o Wawel. W szacownych murach obok „Hołdu pruskiego” Jana Matejki zawisły kontrowersyjne obrazy Edwarda Dwurnika. Prowokacja na poważnie czy jeszcze jeden wygłup artysty celebryty? 80
          • Jedyna taka dziewczyna 7 lis 2010, 12:00 Gwiazda pop, która na kolejnych płytach spowiada się z najbardziej intymnych przeżyć, a przy okazji staje się wzorem dla milionów rówieśniczek na całym świecie? Proszę bardzo: oto Rihanna wraca z nową płytą. 82
          • Spreparowane wyścigi konne 7 lis 2010, 12:00 Ponieważ tu i ówdzie słyszę, że pójście na wybory jest moim psim obowiązkiem, powiem wam, co i spośród kogo będzie wybierane. 86
          • Enea to dopiero początek 7 lis 2010, 12:00 Inwestycja w Eneę to kolejny krok w realizacji naszej strategii. Enea ma się stać ośrodkiem konsolidacji aktywów w regionie – mówi Dariusz Mioduski, prezes Kulczyk Investments 88
          • Test na konkurencję 7 lis 2010, 12:00 Przepisy obowiązujące w UE będą poddane ocenie, która pomoże ustalić, czy europejski przemysł jest konkurencyjny. Testy te wprowadza się, gdy w UE rozważa się m.in., czy można zwiększyć redukcję emisji CO2 do 30 proc. A takie regulacje wpływają na energetykę i konkurencyjność... 90
          • Czas atomu 7 lis 2010, 12:00 Świat pozbył się wątpliwości – elektrownie atomowe to najpewniejsze źródło energii i klucz do niezależności energetycznej. 92
          • Uwodzicielski bakłażan 7 lis 2010, 12:00 Jest obłędnie piękny. Jego ponętne, kobiece kształty sprawiają, że nie tylko kobiety pragną go dotykać. W wielu kulturach jest uważany za silny afrodyzjak. 96
          • Zbyszek i Kopciuszek 7 lis 2010, 12:00 Opis: Na wielkiej, ostro oświetlonej scenie stoją Kopciuszek i Zbigniew Ziobro. Publiczność szaleje. Nawet opanowany zwykle Krzysztof Ibisz zdaje się być podekscytowany w sposób wykraczający poza to, do czego zobowiązuje go kontrakt. 97
          • Wojna poznańsko-poznańska 7 lis 2010, 12:00 Lech Poznań ledwo dyszy w polskiej lidze i przegrywa nawet ze słabeuszami. Zresztą – sam jest słabeuszem. Lech Poznań wygrywa w europejskiej lidze, stając się liderem grupy znacznie trudniejszej, niż polska liga. Zagadka, co? Rozwiązałem ją. Jest zupełnie jasne, że mamy... 97
          • Złe słowa 7 lis 2010, 12:00 Wszystkim się wydaje, że jeżeli będą się wysławiać kulturalnie, to jakość naszego życia politycznego skoczy w górę jak Małysz w najlepszym sezonie. 98

          ZKDP - Nakład kontrolowany