Czas młotkowania, czyli Gortat podbija Amerykę

Czas młotkowania, czyli Gortat podbija Amerykę

W Polsce Marcin Gortat stał się gwiazdą i symbolem sukcesu już parę lat temu, gdy przebił się do NBA i podpisał z Orlando Magic wielomilionowy kontrakt. Ale dopiero teraz, gdy gra w Phoenix Suns, za gwiazdę koszykówki zaczęli uznawać go Amerykanie.
Marzec 2011. Zawodowa liga koszykówki NBA. To tu grają najlepsi zawodnicy świata. I najlepiej opłacani – zarobki gwiazd idą w dziesiątki milionów dolarów za sezon. Wśród 450 szczęśliwców jedyny Polak – 27-letni Marcin Gortat, który za pięć lat gry zarobi 34 mln dolarów. Jego nowa drużyna, Phoenix Suns, której zawodnikiem jest od grudnia, kończy spotkanie z New Orleans Hornets. Po straconym koszu Polak odwraca się, by jak najszybciej pobiec do ataku. Nie spostrzega, że drogę zabiega mu kolega z drużyny i jej największy gwiazdor, Steve Nash. Gortat z całej siły wali twarzą w tył głowy Kanadyjczyka. Pada na parkiet, trzymając się za krwawiący nos. Schodzi do szatni i już nie wraca.

Złamanie nosa. Przerwa? Gdzie tam! Dwa dni później Gortat znów szaleje na parkiecie. W meczu z Dallas Mavericks wychodzi w pierwszej piątce, gra bez maski ochronnej. I jest najlepszy w zespole. Kandydatom do mistrzostwa rzuca 20 punktów i ma 15 zbiórek!

– Nie chciałem grać w masce. Ograniczałaby mi widoczność. „Polska Maszyna" nie potrzebuje takiej ochrony – tłumaczy po meczu dziennikarzom. I przypomina, że wychował się w łódzkiej dzielnicy Bałuty, o której mieszkańcach mówi się: „bez kija i noża nie podchodź do bałuciorza”. 

Hammer time!

– Nasz ulubiony Marcin ostatnio jest bestią. Kiedy trafił do Phoenix, więcej gadał, niż robił, teraz jest odwrotnie. Gra twardo, zbiera piłki, dobrze broni, pomaga zespołowi – chwali Polaka ekspert stacji Studio FS Arizona, Tom Chambers. Bo też był to kolejny z serii świetnych występów Gortata. Przez trzy lata w walczącym o mistrzostwo Orlando Magic nie mógł wyjść z cienia najlepszego środkowego na świecie Dwighta Howarda. Grał ogony. Za to w o wiele słabszym Phoenix, choć też jako rezerwowy, już kilka razy pobił życiowe rekordy pod względem liczby zdobytych punktów i bloków. Nie przez przypadek kandyduje więc do dwóch wyróżnień – najlepszego rezerwowego i zawodnika, który wykonał największy postęp w sezonie (Most Improved Player).

– Będzie z niego kawał zawodnika, zrobi dużą karierę w NBA. Swoją postawą zasługuje na szacunek – mówi wielki gwiazdor, a dziś komentator Charles Barkley.

Doceniają Polaka i kibice w hali US Airways Centre w Phoenix, którzy po każdym zdobytym przez niego punkcie szaleją w takt puszczanego z głośników fragmentu przeboju MC Hammera „Can’t Touch This". A konkretnie do frazy „Hammer time!” (czas młotkowania). Bo Gortat zazwyczaj nie rzuca do kosza, ale wbija w niego piłki z furią ponad głowami rywali.

Upór ojca, kotlety mamy

W styczniu przekroczył granicę 1000 punktów zdobytych w NBA, do której dwaj inni Polacy, którzy grali w NBA, nawet się nie zbliżyli. Dlaczego udało się właśnie Gortatowi, który dziś został obok Agnieszki Radwańskiej najbardziej rozpoznawalnym polskim sportowcem na świecie?

Odpowiedź jest krótka: bo ma niezłomny charakter, zapał do pracy nad sobą oraz skromność i żelazną konsekwencję w dążeniu do celu. Kiedy dziś wszyscy chwalą Gortata za postawę w Phoenix, odpowiada, że z każdym meczem uświadamia sobie, jak wiele ma jeszcze do poprawienia. – W lecie będę ciężko pracować nad grą, szczególnie nad manewrami tyłem do kosza. Bez tego nie stanę się zawodnikiem kompletnym – zapowiada. Podkreśla, że tak świetną skuteczność zawdzięcza jednemu z najlepszych podających NBA, Steve’owi Nashowi. – Gdyby nie Steve, byłoby mnie o 50 proc. mniej. Bez niego byłbym dzisiaj innym zawodnikiem – przyznaje.

Skąd u niego upór? – Po rodzicach, głównie po ojcu – odpowiada. Rozmiary – 214 cm i 116 kg wagi, buty nr 50 – też ma po rodzicach. Jako noworodek ważył 5,350 kg i mierzył 63 cm. Mama siatkarka ma 180 cm wzrostu, tata, dwukrotny medalista olimpijski w boksie, 189 cm.

Jestem dziś twardszy

O NBA marzył od początku, zwłaszcza gdy dowiedział się, że urodził się w tym samym dniu co najlepszy koszykarz wszech czasów Michael Jordan. Koledzy śmiali się z tych marzeń, bo choć na parkiecie imponował walecznością, koszykówkę zaczął trenować, mając 17 lat i nie umiał nawet porządnie kozłować piłki. – Kiedy zaczynałem grać, nie wiedziałem, ilu zawodników jest w drużynie – wspomina. Wcześniej uprawiał pchnięcie kulą, skok wzwyż, grał też w piłkę nożną.

Sport miał być lekiem na całe zło Bałut. Ojciec boksował w Warszawie, więc na co dzień zastępowała go matka. W domu była dyscyplina. Marcin płynnie mówi po angielsku, niemiecku i serbsku. Matce, jak mówi, zawdzięcza połowę sukcesu. Ojciec nauczył go nikogo się nie bać.

Jako zawodnika ukształtował go słynny Saša Obradović, pod którego skrzydła trafił w RheinEnergie Kolonia. Do dziś traktuje trenera jak guru. W Phoenix gra z numerem 4, z którym występował kiedyś Serb. W Niemczech z dwumetrowej tyczki przeobraził się w dobrze blokującego i szybko biegającego zawodnika – kluby z NBA szybko się nim zainteresowały. Wreszcie 28 czerwca 2005 r. w nowojorskiej Madison Square Garden wziął udział w drafcie NBA, czyli wyborze nowych zawodników. Wzięła go drużyna z Orlando, ale minęły prawie trzy lata, nim doczekał się debiutu w lidze. Kiedy po kolejnych wakacjach morderczych treningów z Orlando słyszał: „Wróć za rok", pomyślał, że ma dość. Ale obejrzał kolejny mecz NBA i stwierdził, że niektórzy wcale nie byli dużo lepsi od niego. Postanowił, że nie odpuści. Aż przyszedł 1 marca 2008 r. W meczu z Knicks trener wpuścił go na boisko na 2 minuty i 11 sekund, zdobył 2 punkty, miał zbiórkę i faul.

Prawdziwy Lodzermensch

Miłość do Łodzi to nie są w jego przypadku puste słowa. Po finale NBA nie pojechał jak koledzy na wakacje, ale zdecydował się na lot w rodzinne strony, by wziąć udział w turnieju koszykówki rodzinnej. Grał w koszulce z herbem miasta i opaską „Chłopak z Bałut" i obiecał, że wróci do ukochanego ŁKS, choć w wieku 45 lat. – Łódź jest wspaniała. Rozmawiałem z Charlesem Barkleyem, że gdyby chciał wpaść, to właśnie położyli tam tory tramwajowe. I mamy dwa drapacze chmur – żartował. Za 1,5 mln zł kupił akcje ŁKS.

Lubi wpadać do Polski i trenować z juniorami z ŁKS. – Przyjeżdżam się uczyć od tych chłopaków. Im nikt nie płaci za grę, sami do tego dokładają. Ja mam wszystko: mnóstwo pieniędzy, ogromny dom nad jeziorem, jeżdżę supersamochodem. Właśnie ci chłopcy mogą mi dać kopa. Nauczyć dodatkowego zaangażowania, by trenowanie koszykówki nie było obowiązkiem. Żeby za każdym razem czerpać z tego przyjemność – opowiada. 16-letni chłopcy tyle samo uczą się od Gortata. Widzą, gdzie można zajść pracą i zawziętością.

Gortat cały czas jest na fali. Mimo swych wad, o których mówi dość kokieteryjnie. – Muszę popełnić jakiś błąd ze 20 razy, aby wyciągnąć z tego wnioski. Szybko też uprzedzam się do ludzi – ktoś powiedział coś głupiego o Polakach i już wiem, że jak będę miał możliwość, to utrudnię mu życie. I za szybko jeżdżę. Na autostradzie zdarza mi mieć na liczniku 310 km/h – przyznaje.

Ale za to w przeciwieństwie do wielu zawodników NBA, których ponad 60 proc. przyznało się w anonimowej ankiecie do palenia marihuany i innych używek, prowadzi higieniczny tryb życia. – Nie palę, nie paliłem i nie zamierzam palić marihuany, bo gdybym przez to miał pogrzebać karierę, byłbym najgłupszym człowiekiem w historii polskiej koszykówki – mówi.

Zastrzeżenie na wyrost. Bo jedno o Gortacie można powiedzieć na 100 proc. – żadnej szansy nie zaprzepaści, każdą wykorzysta. Szuka zresztą następnych. Właśnie zapowiedział, że po sezonie weźmie udział w walce bokserskiej. Tak jak ojciec.

Okładka tygodnika WPROST: 14/2011
Więcej możesz przeczytać w 14/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2011 (1469)

  • Wariaci kontra zdrajcy 3 kwi 2011, 12:00 Smoleńska katastrofa była wielką klęską polskiego państwa. Posmoleński rok okazał się wielką klęską narodowej wspólnoty Polaków. 6
  • Na skróty 3 kwi 2011, 12:00 PSL może uratować partię Kluzik-Rostkowskiej Czy Waldemar Pawlak rzuci linę ratunkową partii Joanny Kluzik-Rostkowskiej? Bardzo możliwe. Jeśli PJN nie będzie w stanie zarejestrować własnych list wyborczych, to posłowie tej partii będą... 8
  • Nobles obliż 3 kwi 2011, 12:00 SLD proponował zalegalizować marihuanę do celów leczniczych. Reszta Sejmu była przeciw. Ciekawe, skąd politycy Sojuszu wiedzą, że terapia jest skuteczna, a pozostali, że nieskuteczna? No? No? No właśnie. PiS przedstawiło raport o... 11
  • Powrót dziecka Rosemary 3 kwi 2011, 12:00 Tydzień temu napisałem, że Maryla Rodowicz kupi sobie porsche za ZAIKS-y, które spłyną jej na konto za pomocą ustawy regulującej procent polskich piosenek w radiowym eterze. Popełniłem błąd, gdyż pani Maryla autorką swoich piosenek... 12
  • Już nigdy nie będę szczęśliwy 3 kwi 2011, 12:00 Mnie nauczono od dzieciństwa, że mężczyźni nie płaczą. I rzeczywiście nie płakałem po śmierci brata. Ale to nie ma nic wspólnego z uczuciami, to jest pewien trening - mówi w rozmowie z Tomaszem Machałą i Renatą Kim Jarosław Kaczyński. 16
  • Kameleon znów kusi 3 kwi 2011, 12:00 Jarosław Kaczyński łagodnieje na naszych oczach. Który to już raz? Czy „ciemny lud to kupi”? Dlaczego nie? Kupował tyle razy, dlaczego nie miałby kupić raz jeszcze? 23
  • Pamiętam dokładnie 3 kwi 2011, 12:00 Paweł Deresz, wdowiec po Jolancie Szymanek-DereszPAMIĘTAM DOKŁADNIE: jest sobota 10 kwietnia, 5 rano. Żona mnie budzi, całuje w czoło, mówi: „Spójrz, czy dobrze wyglądam". Ja mówię, że bardzo dobrze i że czekam na nią... 26
  • Lecą bociany 3 kwi 2011, 12:00 Widok Jarosława Kaczyńskiego przybierającego przez ostatni rok przeróżne wcielenia nasuwa pytanie: czy ten, kto ma prawo do największej żałoby, ma również prawo do największego cynizmu? 30
  • On jeszcze z tej misji nie wrócił 3 kwi 2011, 12:00 Wiadomo, komu przeszkadzał za życia, ale dlaczego przeszkadza nadal? Przecież stamtąd już nie wyśle do Sejmu weta. Nie skieruje ustawy do Trybunału. 34
  • Pochowałem prezydenta 3 kwi 2011, 12:00 W cztery dni trzeba było zorganizować pogrzeb pary prezydenckiej i przyjąć najważniejszych żałobników na świecie. Tomasz Orłowski zrobił to i dzięki temu wtedy nie cierpiał. 38
  • Chłopaki jeszcze wierzą 3 kwi 2011, 12:00 Teoretycznie nie mają szans, ale wciąż żyją złudzeniami, że wrócą do dużej polityki. Albo dokładniej – że z niej na wieki wieków nie wylecą. Czy PO naprawdę skreśliła Mirosława Drzewieckiego i Zbigniewa Chlebowskiego? 42
  • Zawsze drugi 3 kwi 2011, 12:00 Był premierem i prezesem wielkiego banku. wyrzucał z polski radzieckie wojska i zarabiał miliony. Mimo to czuje się niespełniony, bo były zastępca zajmuje jego miejsce w historii, a dawny uczeń go przerasta. Jan Krzysztof Bielecki wciąż marzy o wielkości. 46
  • Urok Tuska 3 kwi 2011, 12:00 A nie mówiłem? A nie pisałem? Platforma obudziła się, tylko jeszcze nie wiadomo, czy wstała na równe nogi. 49
  • Partia seksistów 3 kwi 2011, 12:00 Zachowania Leppera, bon moty Millera, rechot Węgrzyna są seksistowskie, dyskryminujące, wyrażają pogardę dla kobiet i prowadzą, niekiedy, do rzeczywistej przemocy. 50
  • Prezydent broni Poznania 3 kwi 2011, 12:00 Każde miasto, każda mała społeczność ma swoje białe i czarne plamy. Nie uprawnia to jednak do „straszenia Poznaniem”, stawiania tez o „klątwie”, ksenofobii i nietolerancji – prezydent Poznania Ryszard Grobelny polemizuje z prof. Magdaleną Środą. 53
  • Nie należy rozpaczać 3 kwi 2011, 12:00 Jak człowieka boli 30 lat, to się musi jakoś bronić wewnętrznie. Jeśli nie chce popełnić samobójstwa, musi żyć w miarę normalnie. Nie ma wyjścia 54
  • Szarak nie zrozumie kibica 3 kwi 2011, 12:00 Kochają piłkę, a wyrażają to rozmaicie. Na przykład śpiewając wulgarne piosenki albo goniąc się po lasach na kibolskich ustawkach. Wiadomo – piłka to emocje. 59
  • Maja wyszła z cienia 3 kwi 2011, 12:00 Była menedżerką polskich gwiazd. Czy tyle wystarczy, by sama została gwiazdą? Maja Sablewska pojawiła się jako jurorka w programie „X Factor” w TVN i natychmiast ściągnęła na siebie zmasowaną krytykę. 62
  • Czas młotkowania, czyli Gortat podbija Amerykę 3 kwi 2011, 12:00 W Polsce Marcin Gortat stał się gwiazdą i symbolem sukcesu już parę lat temu, gdy przebił się do NBA i podpisał z Orlando Magic wielomilionowy kontrakt. Ale dopiero teraz, gdy gra w Phoenix Suns, za gwiazdę koszykówki zaczęli uznawać go Amerykanie. 64
  • Naftowa pułapka 3 kwi 2011, 12:00 Abdullah al-Saud, Mahmud Ahmadineżad, Władimir Putin, Hugo Chávez, Muammar Kaddafi – to oni trzymają klucze do sejfu z ropą naftową. Czy to nie jest wystarczający powód, żeby zająć się na serio alternatywnymi źródłami energii? 66
  • Nasz człowiek w Białym Domu? 3 kwi 2011, 12:00 Ma swojsko brzmiące nazwisko, jest byłym gubernatorem stanu Minnesota i konserwatystą idealnym. Teraz zamarzył o Białym Domu. 70
  • Bankier biedaków 3 kwi 2011, 12:00 Muhammad Yunus, człowiek, który pomógł milionom ludzi, jest oskarżany o to, że wspiera neoliberalizm i utrwala wizerunek Bangladeszu jako kraju zacofanego. Jeśli kampania przeciw głosicielowi nowej ekonomii będzie się przedłużać, ucierpią głównie jego ubodzy stronnicy 72
  • Wirtualne eldorado 3 kwi 2011, 12:00 Na „Wiedźmina 2” czekają w Korei, „Bulletstorm” kosztowała więcej niż „Quo vadis", a „Call of Juarez” uwiodła miłośników westernów. Polskie gry komputerowe podbijają światowy rynek. 74
  • Co zobaczył Gagarin 3 kwi 2011, 12:00 Jego lot trwał 108 minut. 27-letni Jurij Gagarin był pierwszym człowiekiem w kosmosie. Dokładnie 50 lat po tym wydarzeniu będziemy mogli spojrzeć na Ziemię oczami Gagarina. 76
  • Tao fotografa 3 kwi 2011, 12:00 W Sztokholmie właśnie otwiera wystawę swoich fotografii. Własną galerię przenosi z Warszawy do Budapesztu. Odniósł międzynarodowy sukces. A w Polsce wciąż go pytają o pieniądze ojca. 80
  • Mała dłoń, wielki talent 3 kwi 2011, 12:00 Zaczynał u boku Tomasza Stańki. Dziś wygląda na to, że uczeń zaczyna przerastać mistrza. 84
  • Polak na tropach yeti 3 kwi 2011, 12:00 W kinach film „Niepokonani” Petera Weira o brawurowej ucieczce Polaków z syberyjskiego łagru do Indii. Mamy być dumni z rodaków czy wstydzić się tego zmyślonego szwindlu? 86
  • Szpagat osobisty 3 kwi 2011, 12:00 Nawet najbardziej dociekliwi prawicowi blogerzy nie odkryli pełni mej diabolicznej przewrotności. Teraz przedstawię całą prawdę, nagą w swej bezwstydności prawdziuchę. 90
  • Podziękujmy lasom 3 kwi 2011, 12:00 Co roku powierzchnia lasów w Europie wzrasta przeciętnie o 70 tys. hektarów. To mniej więcej tyle, ile miejsca zajęłoby 3400 obiektów o wielkości budowanego na Euro 2012 Stadionu Narodowego. 92
  • Leśne biuro podróży 3 kwi 2011, 12:00 Lasów mamy na tyle dużo i są one tak równomiernie rozmieszczone, że każdy Polak jest w stanie dotrzeć do najbliższego w mniej niż godzinę. Często jest on łatwiej dostępny niż najbliższa galeria handlowa, z pewnością mniej zatłoczony, działa zbawiennie na nasze samopoczucie, a... 94
  • Budyń nie do poznania 3 kwi 2011, 12:00 W ubiegłym tygodniu obchodziliśmy światowy dzień budyniu. Naprawdę. 96
  • Prima aprilis, drugi aprilis, trzeci aprilis... 3 kwi 2011, 12:00 Popularny tygodnik zamieścił felieton Jarosława Kaczyńskiego – a tak naprawdę to Jarosława Kaczyńskiego primaaprilisowego. 97
  • Nasz pierwszy kwiecień powszedni, czyli liderzy mówią 3 kwi 2011, 12:00 Opis: Piękny wiosenny dzień. Wszyscy czujemy, że coś na nowo się zaczyna, coś się zmienia. W tym duchu w różnych miejscach kraju różni ludzie mówią różne rzeczy. 97
  • Cała Polska skacze 3 kwi 2011, 12:00 Możemy się spodziewać wysokich skoków ciśnienia, skakania do oczu oraz wystrzałowych wyskoków politycznych. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany