Uwięzieni w więzi

Uwięzieni w więzi

Prezydent Obama chce przełomu na Bliskim Wschodzie, ale jedno jego zdanie sprawiło, że przełom stał się wątpliwy. A awantura jest faktem. Obama chce, by państwo palestyńskie miało granice sprzed 1967 r. Premier Izraela Beniamin Netanjahu mówi jasno: Nie ma mowy.
Przed wystąpieniem Obamy premier Netanjahu zadzwonił do Hillary Clinton i zażądał, by jej szef usunął fragment o granicach z 1967 r., czego Obama oczywiście nie zrobił. Netanjahu to chyba jedyny światowy przywódca, któremu może wpaść do głowy pomysł stawiania takich żądań prezydentowi USA. Obama nie ustąpił również podczas wizyty premiera w Białym Domu, ale wkrótce potem zapewnił, że stosunki amerykańsko-izraelskie dalekie są od kryzysu. Przemawiając na forum American Israel Public Affairs Committee (AIPAC), organizacji lobbystycznej broniącej interesów Izraela, stwierdził, że państwo żydowskie i Amerykę łączy specjalna więź, która nigdy nie zostanie zerwana.

Specjalna więź, owszem, łączy Izrael i USA, lecz z pewnością nie Obamę i Netanjahu – należących do dwóch różnych politycznych światów. Ich stosunki od początku układały się źle. W marcu ubiegłego roku, podczas wizyty wiceprezydenta Joe Bidena, izraelskie władze podjęły decyzję o rozbudowie osiedla żydowskiego we Wschodniej Jerozolimie. Według ówczesnego doradcy politycznego Obamy Davida Axelroda była to prowokacja obliczona na udaremnienie rozmów pokojowych, nim się zaczęły. Teraz komentatorzy spekulują, że premier zaognia sytuację, by nie dopuścić do reelekcji Obamy. Prezydent potrzebuje wsparcia amerykańskich Żydów, ale musi też wysłać sygnał, że w konflikcie między Izraelem a Palestyńczykami nie jest bezradny. Wie, że do rozmów trzeba dwojga, i deklarując poparcie dla Izraela, stara się pozostać partnerem wiarygodnym dla Palestyńczyków. Sięgnął więc po retoryczny kij, gdy Netanjahu pokazał, że na marchewkę wziąć się nie da. Ameryka jest potrzebna Izraelowi bardziej niż Izrael Ameryce. Obama tę prawdę delikatnie przypomniał niesfornemu Bibi Netanjahu, choć w sumie to i tak bez znaczenia: negocjacji między konserwatywnym rządem Netanjahu a Palestyńczykami zapewne nie będzie.

Bibi mówi „nie" Zarówno amerykańscy politycy, jak i zwykli obywatele w większości mają do Izraela stosunek szczególny. Podszyty z jednej strony poczuciem winy za obojętność wobec Holocaustu, z drugiej – bliskowschodnią Realpolitik. Państwo żydowskie to jedyny regionalny sojusznik, na którego Ameryka może liczyć w stu procentach, powiązany z nią na śmierć i życie. Antysemityzm jest wAmeryce zjawiskiem marginalnym iraczej specyficznym etnicznie. Żydów „nie lubi” duża część Polaków znowojorskiego Green-pointu i chicagowskiego Jackowa, Arabowie oraz radykalni Murzyni, którzy wierzą, że to żydowscy kupcy wymyślili handel niewolnikami. Tyle że przy całej sympatii Amerykanów do Izraela polityka zagraniczna nie przesądza o decyzjach elektoratu. Liczą się wskaźniki bezrobocia, cena benzyny, oprocentowanie kredytów mieszkaniowych.

Czy Netanjahu faktycznie może mieć wpływ na wynik przyszłorocznych wyborów? Kto wie? Po jego starciu z Obamą republikańscy kandydaci na prezydenta natychmiast stanęli po jego stronie. Tim Pawlenty orzekł, że prezydent „wepchnął Izrael pod autobus". Newt Gingrich, stary kumpel Netanjahu, uznał pomysł Obamy za „niebezpieczny”. Nawet Sarah Palin dorzuciła z Alaski swoje trzy grosze, uspokajając Izraelczyków, że propozycję złożył „tymczasowy przywódca”. Powtarzając manewr sprzed 15 lat, Netanjahu powiedział połączonym izbom Kongresu, nad głową prezydenta, że jest gotów do „bolesnego kompromisu” pokojowego z Palestyńczykami. Ustawodawcy przerywali mu owacjami na stojąco 28 razy, choć konkretów zaoferował niewiele, a wszystko, co mówił, świadczyło o tym, że żadnego kompromisu nie będzie. Przemówienie było więc kolejnym prztyczkiem dla Obamy.

Ktoś mógłby spytać: po co prezydent w ogóle wsadzał kij w mrowisko u progu sezonu wyborczego? Z czystego idealizmu? Nie do końca. Zmiany zachodzące w krajach arabskich każą przypuszczać, że Palestyńczykom może się wkrótce znudzić czekanie na pokojowe propozycje Netanjahu i pójdą śladami młodych rebeliantów z Maroka, Egiptu, Libii, Syrii, Jemenu, Bahrajnu. Akolejna, tym razem „pokojowa" inaprawdę masowa intifada, ilustrowana na Facebooku zdjęciami kobiet i dzieci zabitych mniej lub bardziej przypadkowo przez izraelskich żołnierzy, nie leży w niczyim interesie. Także stricte politycznym interesie Baracka Obamy, któremu natychmiast by zarzucono, że przez swoją bezczynność doprowadził do tego, że ciąg dalszy „arabskiej wiosny” będzie wymierzony w Amerykę. Chcąc nie chcąc, ryzykuje więc utratę sympatii części amerykańskich środowisk żydowskich.

Lobby żydowskie

Wokół „lobby żydowskiego" w USA narosło wiele mitów. Jego trzon to po prostu elektorat. Zdecydowana większość amerykańskich Żydów skłania się ku demokratom, a zarazem jedynie ultraortodoksyjni chasydzi – stanowiący niewielki procent populacji – są przeciwni istnieniu państwa żydowskiego, bo uważają, że mógłby je wskrzesić dopiero mesjasz. Reszta postrzega Izrael jako spełnienie marzeń snutych przez ponad dwa tysiąclecia: gwaranta bezpieczeństwa, praw podstawowych, opieki dyplomatycznej zarówno dla obywateli, jak i diaspory. Amerykańscy Żydzi traktują Izrael jak skarb narodowy i w kwestii jego bezpiecznego, niezawisłego istnienia stoją murem.

Jednocześnie są najbardziej świadomym z etnicznych elektoratów. Żaden inny nie może poszczycić się tak wysokim odsetkiem udziału w wyborach. 94 proc. Żydów mieszka w13 kluczowych dystryktach, których głosy elektorskie mogą zadecydować o wyniku każdego prezydenckiego wyścigu. Jeśli dodamy do tego wspomnianych chrześcijańskich fundamentalistów „z założenia" wspierających kandydatów proizraelskich, okazuje się, że państwo żydowskie praktycznie dysponuje w amerykańskiej polityce prawem weta.

Siły zawodowych lobbystów nie należy lekceważyć. Przedstawiciele AIPAC spotykają się z każdym kandydatem do Kongresu, żeby szczegółowo ustalić jego stanowisko wobec Bliskiego Wschodu. Kiedy ustalą, odpowiednio rozprowadzają datki na kampanie z funduszu zasilanego przez wyborców. AIPAC jest wystarczająco mocny, by zdecydować o porażce lub zwycięstwie bardzo wielu kandydatów. Najgłośniejszą wyborczą porażkę sprokurowaną przez Komitet poniósł senator z Illinois Charles H. Percy, który wolał dotacje lobby saudyjskiego i poparł plan sprzedania Rijadowi samolotów AWACS. AIPAC na same reklamówki godzące w senatora przeznaczył 1,1 mln dolarów. Percy był politycznie martwy.

Raczej niewielką rolę odgrywają w procesach politycznych proizraelskie think tanki. Natomiast na opinię publiczną spory wpływ mają proizraelscy publicyści.

Prawdziwy problem Izraela

Obama rzeczywiście wiele ryzykuje, ale w sumie znacznie mniej niż Netanjahu. Kiedy 15 lat temu premier usiłował porozumieć się z Kongresem za plecami Clintona, wskórał tylko tyle, że prezydent się wściekł. Otwarty konflikt z Białym Domem sprawił, że izraelscy wyborcy wymienili Netanjahu na Ehuda Baraka i o mały włos nie doszło do drugiego – tym razem „państwowotwórczego" – Camp David. Niestety, Clinton był już na wylocie i miał za mało czasu.

Trudno powiedzieć, dlaczego Netanjahu uważa, że historia nie lubi się powtarzać. Zwłaszcza że Izrael jest dziś w znacznie gorszej sytuacji niż za Clintona trzymającego w ryzach obie strony konfliktu. Amerykanom coraz trudniej bronić państwa żydowskiego, które podczas rządów Busha przestało liczyć się nie tylko z Palestyńczykami, lecz także z resztą świata. W lutym, przed głosowaniem Rady Bezpieczeństwa ONZ nad rezolucją potępiającą budowę nowych osiedli na Zachodnim Brzegu, ambasador USA nie zdołał przekonać żadnego z najbliższych sojuszników – przedstawicieli Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji – aby choć wstrzymali się od głosu, nie mówiąc już o głosowaniu przeciw.

Obama użył sformułowania, które można obrócić przeciw niemu, ale to nie wystarczy, by wyborcy żydowscy rzucili się nagle w ramiona republikanów. Musiałby chyba zaproponować Palestyńczykom nie tylko granice z 1967 r., ale jeszcze Jerozolimę na dokładkę z Tel Awiwem. Na Obamę głosowało 3 lata temu 77 proc. żydowskiego elektoratu, na Kerry’ego (2004) – 74, na Gore’a (2000) – 79. To Netanjahu, a nie Obama, powinien martwić się o reelekcję. Prezydent jest wystarczająco inteligentny i sprawny, by przekonać amerykańskich Żydów, że prawdziwym problemem Izraela jest nie Obama, lecz Netanjahu.


Autor jest korespondentem Radia Zet
Okładka tygodnika WPROST: 22/2011
Więcej możesz przeczytać w 22/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • basiadp@tlen.pl   IP
    Jak to bylo ? Kto i kiedy pozwolil Izraelowi zajac ziemie Palestyny?

    Spis treści tygodnika Wprost nr 22/2011 (1477)

    • W kwestii śliny 29 maj 2011, 12:00 Nie ma takiej bredni, głupoty i plugastwa, której w imię wolności słowa nie wypowiedzieliby u nas obrońcy wolności słowa, ostrzegający przed zagrożeniem dla wolności słowa. 4
    • Na skróty 29 maj 2011, 12:00 Prezydent nie chce wyborów pod dyktando PO Bronisław Komorowski myśli o rozpisaniu wyborów na 16 października. Przypomnijmy, że zarząd PO jeszcze w styczniu zarekomendował 23 października jako dzień w którym powinny się odbyć wybory... 6
    • Na górze - rurze 29 maj 2011, 12:00 Chciałbym zacząć ten tekst od zdecydowanego sprzeciwu. Wyrażam sprzeciw wobec redaktorów, którzy mieniąc się poważnymi komentatorami politycznymi, szydzą z osoby, której nie znają, i z partyjnego poparcia dla niej wyrażanego przez... 10
    • Tylko koni żal 29 maj 2011, 12:00 Zobaczyłem film „Uwikłanie" Jacka Bromskiego i powiem jedno: dobry thriller o ubeckiej superkonspiracji byłby naprawdę ciekawy. „Uwikłanie”, film, który sprawia wrażenie, jakby reżyser przespał zdjęcia, a aktorzy... 12
    • Niby-poseł 29 maj 2011, 12:00 Po co jest aż 460 posłów? Żeby wciskali guziki, jak każe partia. A po co w Sejmie piosenkarze i uczestnicy programu „Top Model”? Jak nie może być mądrze, to niech chociaż będzie zabawnie. 16
    • Premier Kwaśniewski? 29 maj 2011, 12:00 Biuro Aleksandra Kwaśniewskiego jest blisko łazienek, a przede wszystkim blisko kancelarii premiera. Były prezydent, będąc w Polsce, codziennie przejeżdża tuż obok. O czym myśli? Całkiem możliwe, że o przeprowadzce. 20
    • Spowiedź byłego pisowca 29 maj 2011, 12:00 PiS nie jest normalną partią. Kaczyński nie zostanie premierem, bo 40 proc. polaków go nie poprze, a każdy wie, że koalicja z nim oznacza śmierć – mówi Michał Kamiński, eurodeputowany, były spin doktor PiS. 24
    • Kapcie z łyka 29 maj 2011, 12:00 Waldemar Pawlak zgadza się właściwie na wszystko. Przynajmniej na początku, bo za pięć dwunasta często się rozmyśla. Przychodzi i mówi: „Wiesz, Donald, może byśmy to jeszcze przegadali?”. I wtedy się zaczyna 28
    • Dzieci nie mieszkają w Polsce 29 maj 2011, 12:00 Z tego, co słyszały i z tego, c co wiedzą, to bycie dzieckiem jest fajniejsze niż bycie dorosłym. Rozmowa do czytania nie tylko w Dzień Dziecka. 32
    • Misja seksmisja 29 maj 2011, 12:00 86,6 proc. tematów podejmowanych przez medialną publicystykę dotyczy spraw mających niewiele wspólnego z życiem przeciętnego obywatela. 38
    • Poniżenie posła 29 maj 2011, 12:00 Po co posłowi kompetencje, wiedza i inteligencja? Wystarczy, że w Sejmie będzie 40 posłów, których da się pokazać w telewizji. Reszta to wypełniacz. 40
    • Plotka dźwignią handlu 29 maj 2011, 12:00 Plotka to dochodowy towar. Żyją z niej medialne koncerny, menedżerowie gwiazd, styliści, paparazzi i sami celebryci. A także zwykli śmiertelnicy, którzy przypadkiem znaleźli się w pobliżu którejś z gwiazd i wiedzą, że informacje o niej można sprzedać. 45
    • Seks, czyli śmiertelna choroba 29 maj 2011, 12:00 Uczą, że seks przedmałżeński jest tak samo zły jak hazard i używki. Ponad setka nauczycieli od trzech lat wprowadza w polskich szkołach seksualną rewolucję rodem z najbardziej konserwatywnego stanu USA. Właśnie dołączyli do nich kolejni. 48
    • Pozwólcie zabić Krzysia 29 maj 2011, 12:00 Matka błaga sąd, aby pozwolił jej zabić nieuleczalnie chorego syna. W razie odmowy gotowa jest wywieźć go do kraju, gdzie eutanazja jest legalna. 50
    • Rewolucja we mgle 29 maj 2011, 12:00 Setki tysięcy młodych wyszły na ulice miast, by protestować przeciw hiszpańskiej polityce. Powody są jasne: brak nadziei i gniew. Ale skutki dość mgliste. 50
    • Wydać rzeźnika 29 maj 2011, 12:00 Z daleka nie można było go rozpoznać. Miał czapkę z daszkiem i siwe włosy. Szedł chwiejnym krokiem, bardzo powoli. Otaczało go kilku policjantów, którzy raczej obawiali się, że zasłabnie, niż że ucieknie. Ratko Mladić, zbrodniarz wojenny. 54
    • Uwięzieni w więzi 29 maj 2011, 12:00 Prezydent Obama chce przełomu na Bliskim Wschodzie, ale jedno jego zdanie sprawiło, że przełom stał się wątpliwy. A awantura jest faktem. Obama chce, by państwo palestyńskie miało granice sprzed 1967 r. Premier Izraela Beniamin Netanjahu mówi jasno: Nie ma mowy. 58
    • Kankan w paryskim chaosie 29 maj 2011, 12:00 Tu jest wielki tenis i wielki luz. Na trybunach śmiechy, krzyki i hiszpańska fala. I nawet gwiazdy mniej niedostępne. Tak się to robi w Paryżu. 62
    • Miliard torebek na ulicach Pekinu 29 maj 2011, 12:00 1,3 miliona chińskich milionerów zastanawia się, na co wydać pieniądze. Ułatwić im to chce milionerka z komunistyczną przeszłością, właścicielka imperium mody Prada. 65
    • Tarapaty Świętych Mikołajów 29 maj 2011, 12:00 Od opiekuńczej Skandynawii po premiująca indywidualną zaradność Amerykę rządom coraz trudniej wywiązać się z obietnic złożonych kiedyś obywatelom. Zaciskanie pasa i okrawanie przywilejów nabiera tempa. 68
    • Sztuka kontra naród 29 maj 2011, 12:00 Wzburzenie obrońców zwierząt wytłumaczyć najprościej. Gdy kilka miesięcy temu na warszawskim placu Zamkowym z transparentami „Świnie czują tak jak psy i koty" chcieli rozpocząć zaplanowaną demonstrację, Yael Bartana... 71
    • Ojciec superbohaterów 29 maj 2011, 12:00 Postaci z jego komiksów nie są ucieleśnieniem dobra. Kiedy akurat nie ratują świata, zmagają się z alkoholizmem lub kłócą z żonami. Stan Lee stworzył nowy typ superbohatera. Do kin wchodzi „X-Men: Pierwsza klasa”, ekranizacja jednego z jego najpopularniejszych... 74
    • Kraków oddycha 29 maj 2011, 12:00 Kraków w pocie czoła inwestuje i wzmacnia swoją kulturalną ofertę – przybywa wystaw, wydarzeń i zaproszonych sław. To już nie jest senne miasto spod znaku precla i wódeczki. Ale proces odbywa się nie bez bólu i zgrzytania zębów. 76
    • Wszechświat według Malicka 29 maj 2011, 12:00 Mówią o nim genialny, ekscentryczny, nieobliczalny. Właśnie zdobył Złotą Palmę w Cannes za film „Drzewo życia”. Kręcił go blisko trzy lata, ale pracę nad nim zaczął 40 lat temu. 78
    • HEY, HEY, USA! 29 maj 2011, 12:00 Siedzę w zablokowanej w monstrualnym korku taksówce, klniemy z panem kierowcą na paraliż miasta z powodu wizyty Obamy, a że taksówkarz wiekowy, to mu się z wizytą Breżniewa kojarzy, chichoczemy z focha Lecha Wałęsy, który prezydentowi... 82
    • Wyjęci spod prawa 29 maj 2011, 12:00 Człowiek, który celowo krzywdzi drugiego człowieka, zadając mu zamierzony ból, czyni to w głębokim przekonaniu, że taka forma cierpienia na pewno będzie dotkliwa. Na przykład oblewa kogoś kwasem, bo wie, że to będzie cierpienie... 84
    • System różnych szans 29 maj 2011, 12:00 Uniwersytet warszawski i Akademia Leona Koźmińskiego to zwycięzcy naszego tegorocznego rankingu szkół wyższych. Jedna z najstarszych polskich uczelni, a obok niej budująca swą pozycję szkoła biznesowa o niespełna 20-letniej historii. 86
    • Dyplom od uczelni, nie od państwa 29 maj 2011, 12:00 Uczelnie będą odpowiedzialne za jakość kształcenia, a pracodawcy zaczną rozróżniać wydawane przez nie dyplomy – twierdzi prof. Marek Rocki, szef Państwowej Komisji Akredytacyjnej. 87
    • Drażliwy szpinak 29 maj 2011, 12:00 Zalewa mnie morze zieloności. pamiętam, jak tęskniłam do tego koloru pod koniec zimy i wciąż nie przestaję cieszyć się tym, że jest go wokół tak dużo. O tej porze roku zdecydowanie najbardziej zielony z zielonych jest szpinak.... 96
    • Żwirek zagubiony pomiędzy systemami 29 maj 2011, 12:00 OPIS: Słyszymy najsmutniejszą melodię świata, a kamera powoli przybliża się do samotnego domku wśród liści i paproci. Domek to dziupla idealna dla dwóch skrzatów, ale już Rusałka się tam nie zmieści. A dwie jeszcze bardziej nie.... 97
    • Wasze Wieliczestwo Mr Obamo! 29 maj 2011, 12:00 W imieniu ludzi pracy zwracam się do pana, Panie Obamo, z listą spraw do załatwienia w naszej kapitalistycznej Ojczyźnie, bo one są niezałatwione, chociaż podnoszone wielokrotnie w obliczu Pana zastępców i po prostu, po robociarsku... 97
    • Szyfrem do mnie mów! 29 maj 2011, 12:00 Podejrzewaliśmy to od dawna – były przecieki, niepewne informacje, domysły i sugestie, ale dopiero teraz wyjaśniła się pewna zagadka ze szczytów władzy. Media opublikowały wieści o tym, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego... 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany