Anatomia katastrofy

Anatomia katastrofy

Od tamtego poranka minęły prawie dwa lata. Teoretycznie wystarczająco długo, by zbliżyć się do prawdy o katastrofie. W rzeczywistości wciąż wiemy niewiele, a lista pytań – zamiast się kurczyć – pęcznieje.
CZY GEN. BŁASIK BYŁ W KOKPICIE?

Są tacy, którzy wciąż twierdzą, że tak. – W mojej ocenie gen. Błasik do  końca był w kabinie, a sądząc po krakowskim stenogramie, mogły tam być jeszcze inne osoby – mówi „Wprost" mec. Andrzej Werniewicz, pełnomocnik wdowy po pierwszym pilocie mjr. Arkadiuszu Protasiuku. To jednak tylko hipoteza, której nie sposób dowieść. Do tej pory komisja Millera twierdziła, że dowodem na obecność generała w kokpiciebyło odnalezienie jego zwłok przy nawigatorze. Tyle że, jak ujawniliśmy kilka dni temu, leżały one tam razem z ciałami jedenastu innych pasażerów. I – co równie ważne – wśród nich nie było zwłok mjr. Protasiuka. Te znaleziono znacznie dalej, prawdopodobnie z kabiny wyrzuciła je siła zderzenia z  ziemią. Gdyby więc kierować się logiką komisji Millera, to trzeba by  uznać, że dowódca samolotu tuż przed katastrofą wyszedł z kokpitu i  oddał stery pasażerom.

KIM JEST „TADEK" Z KRAKOWSKIEGO STENOGRAMU?

„Tadek, proszę…" – mówi niezidentyfikowany mężczyzna na dwie minuty przed katastrofą. Na pokładzie Tu-154 było trzech pasażerów o imieniu Tadeusz: Lutoborski, były prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska, ks. gen. Płoski, biskup polowy Wojska Polskiego, i gen. Buk, dowódca Wojsk Lądowych. O którego z nich chodziło? Lutoborski w chwili katastrofy miał 83 lata, a ks. Płoski był hierarchą, trudno więc sobie wyobrazić, by  ktoś zwracał się do nich po imieniu. I to na dodatek w kokpicie. Zostaje więc Tadeusz Buk. Były szef komisji badającej katastrofę Jerzy Miller zasugerował w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej", że mógł on zajrzeć do  pilotów razem z gen. Błasikiem. To prawdopodobne, bo zanim mikrofony w  kokpicie zarejestrowały imię „Tadek”, nierozpoznany głos użył tam liczby mnogiej „generałowie”. Całość brzmi logicznie: Buk i Błasik byli po  imieniu i dobrze się znali, obaj nosili na mundurach generalskie wężyki. Obecność Buka tłumaczyłaby też sens słów „mechanizacja skrzydła przeznaczona jest do…”, które w rosyjskim stenogramie przypisano gen. Błasikowi. – Ta wypowiedź może oznaczać, że ktoś spoza załogi, prawdopodobnie lotnik, wyjaśniał jakiemuś nielotnikowi, co w danej chwili dzieje się z samolotem – uważa Maciej Lasek, członek komisji Millera. To jednak tylko domysły. Pewności, że „Tadek” to gen. Buk, nie  ma nikt. – To mógł być on, ale teoretycznie mogło też być tak, że ktoś dzwonił z kokpitu i zwracał się tym imieniem do kogoś przez telefon –  zastrzega Lasek. Jest jeszcze jedno sensowne wytłumaczenie. Słowa „Tadek” i „generałowie” mogły paść w prezydenckiej salonce, która sąsiadowała z kabiną. Drzwi do kokpitu były otwarte do samego końca, więc mikrofony zamontowane przy fotelach pilotów mogły zebrać co  głośniejsze strzępy rozmów Lecha Kaczyńskiego. 


CO SIĘ DZIAŁO W KOKPICIE W TRAKCIE LĄDOWANIA?

Poruszenie panowało do samego końca. Jeden z naszych rozmówców zasiadających w komisji Millera porównuje kabinę Tu-154 do ruchliwego biura, do którego co chwila ktoś zaglądał lub wchodził. – W naszym stenogramie było kilka nieprzypisanych powitań. Podejrzewaliśmy, że w  ostatnich minutach lotu do kokpitu mogło wchodzić więcej osób niż jedna. Brakowało nam jednak dowodów. Słowa „Tadek" i „generałowie" odczytane przez Instytut rzucają nowe światło, wskazują, że do kabiny mógł wchodzić ktoś jeszcze – dodaje Lasek. Wiele mówi też sekwencja wypowiedzi nagrana minutę przed katastrofą. Najpierw odzywa się kobieta, a po chwili odpowiada jej mężczyzna. Lasek interpretuje to tak: – Może chodzić o rozmowę osób będących w dalszej części kokpitu. Być może to  głos stewardesy, która prosiła jednego z pasażerów o wyjście z kabiny i  zajęcie swojego miejsca. Bezsporne jest także to, że wcześniej do  kokpitu zaglądał dyrektor protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusz Kazana.

CZY PILOTOM KAZANO LĄDOWAĆ?

Ekspert lotniczy Tomasz Hypki twierdzi, że tak można interpretować polecenia „siadajcie" i „siadaj", które według biegłych z krakowskiego Instytutu im. Sehna padły na kilka minut przed katastrofą. „Siadać” to w  lotniczym żargonie „lądować”. To jednak dyskusyjna interpretacja. Te  słowa równie dobrze mogły paść w prezydenckiej salonce, w której pasażerowie sami nawoływali się do zajęcia miejsc. – Skądinąd wiemy, że  w samolocie panował duży ruch, wiele osób siedziało nie na swoich miejscach – mówi Lasek.

CZY ZAŁOGA TUPOLEWA POPEŁNIŁA BŁĄD W OSTATNIEJ FAZIE LOTU?

Tak, i to nie jeden. Przede wszystkim, niedopuszczalny był ruch w  kokpicie. Od trzech tysięcy metrów kabina powinna być sterylna: żadnych rozmów niezwiązanych z lądowaniem ani tym bardziej wizyt pasażerów w  kabinie. Drugi problem to współpraca członków załogi. Z krakowskiego stenogramu wynika, że to drugi pilot, a nie gen. Błasik, jak wcześniej stwierdziła komisja Millera, poprawnie odczytywał wysokość samolotu. Według części polityków i ekspertów oznacza to, że załoga w ostatniej fazie lotu zachowywała się bez zarzutu. Nic bardziej mylnego. Maciej Lasek: – Ten materiał jest jeszcze bardziej gorzki niż to, czym dysponowała komisja. Pokazuje, że w załodze panował ogromny chaos komunikacyjny. Wysokość podawały naraz dwie osoby: drugi pilot i  nawigator. Trwał w tej sprawie spór, padają przecież słowa: „jakie 300?’, „weź sobie policz". Taki harmider jest niedopuszczalny. Kogo w  tej sytuacji miał słuchać dowódca? Zwróćmy też uwagę na brak szybkiej reakcji po słowach „sto metrów", po których załoga powinna natychmiast odejść na drugi krąg. Tu dwie komendy „odchodzimy” padają, ale z dużym opóźnieniem. Rzeczywiście: według krakowskiego stenogramu od komunikatu „sto metrów” do drugiej komendy „odchodzimy” mija aż 8,6 sekundy.

JAK PRZEBIEGAŁA OSTATNIA TELEFONICZNA ROZMOWA LECHA I JAROSŁAWA KACZYŃSKICH PRZEPROWADZONA Z POKŁADU SAMOLOTU?

Szanse na to, że poznamy jej dokładny zapis, stopniały do zera. Prokuratorzy prawie rok temu zwrócili się o nagranie tej rozmowy do  Danii, która 10 kwietnia 2010 r. miała prowadzić nasłuch satelitarny na  trasie przelotu polskiego tupolewa. Odpowiedź przyszła w czerwcu ubiegłego roku. Duńczycy twierdzą, że nie mają tego nagrania.

KTO PRZYPISAŁ GEN. BŁASIKOWI WYPOWIEDŹ ZNAJDUJĄCĄ SIĘ W STENOGRAMIE MAK?

Chodzi o słowa „mechanizacja skrzydła przeznaczona jest do…". To, że  wypowiada je dowódca sił powietrznych, stwierdzili Polacy, a nie Rosjanie. Kto konkretnie? Nie wiadomo, bo eksperci, którzy słuchali w  Moskwie nagrań z czarnych skrzynek, wzajemnie się w tej sprawie oskarżają. Pod rosyjskim stenogramem podpisały się trzy osoby: dwaj członkowie komisji Millera Waldemar Targalski i Sławomir Michalak oraz  były pilot Tu-154 ppłk Bartosz Stroiński. Targalski już pół roku temu umywał od wszystkiego ręce. – Kto go rozpoznał, nie wiem, bo wtedy nie  byłem akurat w Moskwie – tłumaczył w rozmowie z „Naszym Dziennikiem".Z kolei Michalak i Stroiński znali gen. Błasika słabo, w związku z czym raczej nie mogli rozpoznać jego głosu. Obaj uczestniczyli głównie w  identyfikacji głosów załogi. Z ustaleń „Wprost” wynika jednak, że taśm w  Moskwie słuchało znacznie więcej osób. Jedna z nich opowiada: – Kiedy doszedłem do słów o mechanizacji, powiedziano mi, że mam iść dalej, bo  tę wypowiedź już przypisano Błasikowi. Mieli to zrobić Benedict z  Grochowskim, którzy dobrze się znali z generałem. Ppłk Robert Benedict i  płk Mirosław Grochowski to dwaj kolejni członkowie komisji Millera. Obaj zgodnie twierdzą, że nie mieli nic wspólnego z identyfikacją Błasika. –  Ja? W ogóle nie zajmowałem się odsłuchami – mówi Benedict. – To się odbywało w salce na dole, a ja nigdy tam nie schodziłem. Czy wiem, kto rozpoznał głos gen. Błasika? Proszę pytać tych, którzy się podpisali pod  stenogramem. No i naszego akredytowanego Edmunda Klicha. To on brał za  wszystkie prace odpowiedzialność – podpowiada Grochowski. Idę za jego radą i umawiam się z Klichem. – Jak wiadomo, najwięcej czasu na  odsłuchiwaniu taśm spędzili Targalski i Michalak, ale chodzili tam i  inni. Ja w tym nie uczestniczyłem, bo nie mam muzycznego słuchu. A kto rozpoznał ten głos? Nie wiem, nie dopytywałem kolegów. Czasem wychodziliśmy razem na papierosa, ale o generale nikt mi tam nie  wspominał – mówi Klich. Tak czy inaczej, wypowiedź została przypisana Błasikowi. Rosjanie nawet tego nie weryfikowali. Skoro polscy eksperci sami rozpoznali głos swojego generała, to żadne dodatkowe ekspertyzy nie  były im potrzebne. Jeszcze wyszłoby z nich coś innego. Ciąg dalszy wywiadu Targalskiego dla „Naszego Dziennika”: – Cały materiał, którym dysponowali Rosjanie, powstał z tego, co my odczytaliśmy. Oni na tym polegali. Ich raport mówi, że to oni odczytali, ale było inaczej. Jedynie tłumaczenie weryfikował rosyjski tłumacz przysięgły. MAK poprzestał na wykorzystaniu wyników naszej pracy.

W JAKI SPOSÓB GEN. BŁASIK TRAFIŁ DO STENOGRAMU KOMISJI MILLERA?

W zapisie dołączonym do raportu Millera są aż trzy wypowiedzi dowódcy sił powietrznych: „dwieście pięćdziesiąt metrów", „sto metrów" i „nic nie widać”. Stenogram powstał na podstawie ekspertyzy sporządzonej przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji. Jeśli jednak ktoś sądzi, że to policyjni biegli przypisali gen. Błasikowi te słowa, to  jest w błędzie. Zrobili to sami członkowie komisji. Maciej Lasek, jej członek, twierdzi, że nie ma w tym nic złego. – Wśród nas także byli biegli specjalizujący się w analizie rejestratorów lotu – mówi. A  Benedict zapewnia: – Tę identyfikację zaakceptował cały skład. Czy to  oznacza, że współpracownicy Millera mają słuch czulszy od  specjalistycznej aparatury policyjnego laboratorium? Nic z tych rzeczy, komisja wpisała gen. Błasika do stenogramu, bo tak jej wyszło z analizy „kontekstu sytuacyjnego”. – Po pierwsze, jego ciało zostało znalezione przy ciele jednego z członków załogi. Po drugie, te słowa były poprzedzone oficjalnymi powitaniami („Witam”, „Dzień dobry”), co  oznacza, że ktoś musiał wchodzić do kabiny. I po trzecie, podchodząc do  lądowania, członkowie załogi posługują się skrótami: zamiast „250 metrów” mówią „250”. Przyjęliśmy założenie, że „250 metrów” musiał powiedzieć ktoś spoza załogi. Naszym zdaniem gen. Błasik czytał te  wysokości, mając świadomość, że piloci go nie słyszą – przekonuje Lasek. Ta teoria opiera się jednak na wątłych podstawach. Razem ze zwłokami generała znaleziono przecież ciała dwunastu innych pasażerów, a  tyle osób nie mogło zmieścić się w kokpicie. Jeśli chodzi natomiast o  powitania, to pojawiają się one w obu polskich stenogramach, ale nigdzie nie jest powiedziane, że załoga kierowała je akurat do generała Błasika. A „metry”? Skoro w lotnictwie wszyscy posługują się językiem pełnym niedopowiedzeń i skróceń, to tak samo powinien mówić generał Błasik. Także pilot. – Czy przypisywanie wypowiedzi poszczególnym osobom na  podstawie kontekstu sytuacyjnego jest zgodne z metodologią odsłuchu? –  pytam eksperta z policyjnego laboratorium. Nie wolno mu się wypowiadać pod nazwiskiem, prosi więc o anonimowość: – Interpretacja kontekstu dostarcza wiedzy uzupełniającej, ale nie może być jedynym dowodem. Komisja poszła o krok za daleko. Przytaczam te zarzuty Laskowi. W  odpowiedzi słyszę: – Czym innym jest przygotowanie dowodu dla sądu i  orzekania o winie, a czym innym zbadanie przyczyn katastrofy w celach profilaktycznych. Tak pracują wszystkie komisje badające wypadki lotnicze.

CZY ROSJANIE SZPERALI W TELEFONACH I KOMPUTERACH PASAŻERÓW TU-154 ZNALEZIONYCH NA MIEJSCU KATASTROFY?

Wszystko wskazuje na to, że tak. Wynika to z ekspertyzy Departamentu Bezpieczeństwa Teleinformatycznego ABW sporządzonej na zlecenie prokuratury. Agencja miała sprawdzić, czy telefony, komputery i aparaty fotograficzne były uruchamiane zarówno w trakcie lotu do Smoleńska, jak i już po zderzeniu z ziemią. „Wprost" ustalił, że tak – ingerencja miała miejsce i przed wypadkiem, i po nim. Nasze informacje potwierdza mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego, który widział dokument sporządzony przez ABW. – To, że coś takiego miało miejsce po  katastrofie, jest bardzo niepokojące – mówi „Wprost". Czego dokładnie szukano w sprzęcie pasażerów Tu-154, na razie nie wiadomo. Prokuratura zleciła w tej sprawie kolejną ekspertyzę mającą wyjaśnić, kiedy dokładnie komórki pasażerów logowały się do sieci operatorów zagranicznych. Chciała też odzyskać dane z dwóch telefonów: LG i Nokia 6300. Niestety nie udało się nam ustalić, do kogo one należały.

CZY PASAŻEROWIE TU-154 ROBILI ZDJĘCIA W TRAKCIE LOTU DO SMOLEŃSKA?

Tak. Na jednym z nich, zrobionym telefonem komórkowym, został nawet uwieczniony Lech Kaczyński. Prezydent przechadza się na nim między fotelami, jest lekko uśmiechnięty, ma na sobie marynarkę i krawat. To  ostatnie zdjęcie Lecha Kaczyńskiego. Znajduje się ono w aktach śledztwa, ale nie wiadomo, kto je zrobił. Początkowo biegli z ABW – a w ślad za  nimi także prokuratorzy – błędnie przypisali autorstwo fotografii Leszkowi Solskiemu, działaczowi Rodzin Katyńskich. O dostęp do zdjęcia od kilku miesięcy stara się Jarosław Kaczyński. Na razie bezskutecznie. Śledczy twierdzą, że najpierw muszą ustalić, kto naprawdę jest jego autorem, a potem uzyskać zgodę jego rodziny na udostępnienie kopii.

CZY MOŻNA WIERZYĆ ROSYJSKIM WYNIKOM SEKCJI ZWŁOK OFIAR KATASTROFY?

Pytanie jest ważne, bo to Rosjanie stwierdzili, że gen. Błasik w chwili katastrofy miał we krwi 0,6 promila alkoholu. Większość informacji zawartych w protokołach sekcyjnych jest prawdziwa, ale znalazło się w  nich także wiele błędów i nieścisłości. Najbardziej niedbała jest dokumentacja dotycząca Zbigniewa Wassermanna, u którego Rosjanie stwierdzili obecność organów usuniętych podczas operacji przebytej kilka lat wcześniej. Równie niefrasobliwie wykonano protokół sekcji Przemysława Gosiewskiego. Rosjanie pomylili jego wagę i wzrost. Te  przykłady można by mnożyć – jednemu z pasażerów przypisano sztuczną szczękę zamiast naturalnego uzębienia, u innego, cierpiącego na chorobę układu kostnego, stwierdzono, że kościec jest prawidłowy… Sama obecność alkoholu u gen. Błasika raczej nie budzi wątpliwości. W końcu potwierdziła ją polska prokuratura. Choć z drugiej strony i w tym przypadku Rosjanie nie ustrzegli się błędu – nie opieczętowali próbki krwi pobranej z ciała generała. Oznacza to, że teoretycznie ktoś mógł podmienić zawartość probówki.

KIEDY SKOŃCZY SIĘ ŚLEDZTWO W SPRAWIE KATASTROFY?

Z liczby ekspertyz zamówionych przez prokuraturę można wnioskować, że  dochodzenie będzie trwało jeszcze bardzo długo. Śledczy zwrócili się do  ekspertów o analizę całego zgromadzonego do tej pory materiału dowodowego. To prawie 350 tomów akt. Całość została zeskanowana i  przekazana biegłym. Prokuratorzy czekają teraz na sylwetki psychologiczne członków załogi Tu-154, opinie z zakresu techniki pilotażu, aerodynamiki, budowy płatowca, napędów odrzutowych, meteorologii, procedur lotniczych, medycyny sądowej, szkolenia lotniczego, łączności i wielu innych. Sporządzenie tak dużej liczby ekspertyz to jak przeprowadzenie śledztwa w śledztwie. Uzbrójmy się więc w cierpliwość.

Okładka tygodnika WPROST: 4/2012
Więcej możesz przeczytać w 4/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 15
  • Tadeusz IP
    Dość o Smoleńskie! Im życia nie wrócisz! A żyć trzeba.
    • Andrzej IP
      To czemu owe mikrofony nie wyłapały choćby strzępów rozmowy prezydenta z bratem?
      • abdank@onet.eu IP
        Dziękuję wyborcom z Piotrkowa Trybunalskiego, że wybrali pana Macierewicza na posła. Strach pomyśleć jak by w Sejmie nudą powiało bez niego. Sam prezes tak mnie nie rozmawia jak poseł Macierewicz. Pan poseł Palikot także nie da rady całego narodu rozbawić, choć robi co może. A Macierewicz potrafi :)
        • azet IP
          Obejrzałem wypociny amerykańskich polakopochodnych ekspertów. Ile to gó... kosztowało? Kilkugodzinne łącza z USA!!! Kto za to płacił? Sejm? PiS? Tak czy owak - POLSKI PODATNIK!!! Nie życzę sobie by barany PiSowskie az tak szargały naszymi pieniędzmi !!!
          • net125@onet.pl IP
            Zapytajcie tego Pana czy uwzględnił siły aerodynamiczne działające na skrzydło Tu-154m w locie. Na skrzydło w locie poziomym dziąła siła równa mniej więcej połowie ciężaru samolotu w locie. Dla Tu-154m jest to siła około 40 ton. Jest to siła minimalna, która może wzrosnąć nawet 2, 3 krotnie w momencie podrywania samolotu. Określona wyżej siła zgina i skręca skrzydło. Takich obciążień nie wytrzyma uszkodzona struktura skrzydła. Do czego prowadzi używanie niewłaściwych metod obliczeń pokazuje przykład mostu w Tacoma wystarczy wygoolować.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 4/2012 (1510)

            • Zamordyzm zły i dobry 22 sty 2012, 12:00 Okazuje się, że zamordyzm nie musi być wcale zły. Wszystko zależy od tego, czyja jest morda, a przede wszystkim – kto za mordę trzyma. 4
            • NA SKRÓTY 22 sty 2012, 12:00 Robert Kubica opuścił szpital w Mantui, w którym zoperowano mu złamaną kość piszczelową prawej nogi. Kubica upadł na ścieżce nieopodal swojego domu we Włoszech. Pechowo kość pękła w tym samym miejscu, w którym kierowca złamał ją podczas wypadku w czasie rajdu Ronde di Andora.... 7
            • Wprawka 22 sty 2012, 12:00 Rozpoczynając mój kolejny felieton, zwracam się do mojego redaktora naczelnego, żeby go nie czytał. Ponieważ nie mam ustabilizowanych stosunków z wydawnictwem, chciałbym warsztatowo spróbować napisać coś, co w przyszłości mogłoby mi zagwarantować stałą rubrykę w tygodnikach... 9
            • Co ja pacze? 22 sty 2012, 12:00 Mamy tydzień polskiej muzyki w zagranicznych mediach. Duży, przekrojowy artykuł o polskiej scenie muzycznej zamieścił „The Guardian”. Autor artykułu utrzymuje między innymi, że Doda może osiągnąć międzynarodowy sukces, jak jeszcze trochę popracuje nad piosenkami. Z... 10
            • Anatomia katastrofy 22 sty 2012, 12:00 Od tamtego poranka minęły prawie dwa lata. Teoretycznie wystarczająco długo, by zbliżyć się do prawdy o katastrofie. W rzeczywistości wciąż wiemy niewiele, a lista pytań – zamiast się kurczyć – pęcznieje. 14
            • Żałoba z żółtym paskiem 22 sty 2012, 12:00 Jak żyć, gdy prywatna żałoba staje się żałobą narodową, a osobista tragedia telewizyjnym newsem? Ile razy można ginąć w tej samej katastrofie? 18
            • To nie brzoza 22 sty 2012, 12:00 Zbadałem to przy różnym kącie uderzenia, różnej prędkości samolotu, grubszej średnicy brzozy, zmieniłem też gęstość brzozy smoleńskiej. W żadnym przypadku skrzydło się nie urwało w wyniku zderzenia z brzozą – mówi prof. Wiesław Binienda, ekspert z Ohio, współpracujący z... 22
            • Marszałek premiera 22 sty 2012, 12:00 Ewa Kopacz zmieniła stołek i zamieniła wspomnienia. Fotel marszałka Sejmu sprawił, że natychmiast zapomniała, co robiła wcześniej. 26
            • Tajna broń Kościoła 22 sty 2012, 12:00 Gdybyż Kościół na bonieckich stał, to rzeczywiście bylibyśmy potęgą religijną! 29
            • Nie rozumiem 22 sty 2012, 12:00 Zwykle nie rozumiemy działań polityków nie dlatego, że stanowią one nieprzeniknioną tajemnicę, lecz dlatego, że są niedorobione, ułomne i głupie. 30
            • Ostatni i jedyny przed śmiercią wywiad Rysia z „Klanu” 22 sty 2012, 12:00 Kiedy umierała Hanka Mostowiak, kraj spowiła żałoba i wściekłość. Los nas nie oszczędza, niedługo umrze kolejny bliski Polaków. Przesłuchiwany przez nas Piotr Cyrwus przyznaje się do udziału w tym zabójstwie. 32
            • Zachwycające, urocze, piękne 22 sty 2012, 12:00 Amerykanie mają celebrycką rodzinę Kardashian, my mamy grycanki. Synowa potentata lodowego i jego trzy wnuczki szturmem biorą salony i media. 38
            • Musimy o tym porozmawiać 22 sty 2012, 12:00 Patrzą na córkę czy syna i czują głuchą niechęć. Myślą: niech zniknie. Głośno tego nie mówią, bo przecież wstyd. Jak można nie kochać własnego dziecka? 42
            • Hodowcy dzieci 22 sty 2012, 12:00 W czasie kiedy politycy kłócą się o in vitro, lekarze w Gdańsku idą dalej: selekcjonują zarodki i wybierają tylko te, które nie mają wad genetycznych. To jeszcze medycyna czy już eugenika? 45
            • Wibrujący seks 22 sty 2012, 12:00 W Warszawie powstał pierwszy w Polsce butik z kobiecymi gadżetami erotycznymi. Czy odniesie sukces w kraju, w którym masturbacja to ciągle tabu? 48
            • Suplementy strachu 22 sty 2012, 12:00 Mają czynić cuda: wzmacniać, odchudzać, likwidować zmarszczki albo zgagę. Reklamowane przez celebrytów suplementy diety Polacy łykają garściami, nabijając kieszeń producentom. Ale sami płacą coraz wyższą cenę. 50
            • Awantura o laurkę 22 sty 2012, 12:00 Jodi Kantor napisała książkę „Obamowie” tak jak Styka malował Pana Boga – na kolanach. Mimo to Biały Dom książkę zaatakował. Dlaczego? 52
            • Ta wojna już trwa 22 sty 2012, 12:00 Izraelski wywiad od miesięcy prowadzi tajną wojnę w Iranie. Toczy się ona w cieniu brutalnej rywalizacji o to, kto będzie rządził w Teheranie. 56
            • Świat według Brzezińskiego 22 sty 2012, 12:00 20 lat po upadku komunizmu status Ameryki jest nadwątlony, a dominacja zachodu dobiega końca. Unia Europejska zachowuje się tak, jakby za swój cel uznała stworzenie najbardziej luksusowego domu starców na świecie. 58
            • Ze śmiercią mu do twarzy 22 sty 2012, 12:00 To produkt jak każdy inny – mówi z uśmiechem, przypalając cygaro. Za jego plecami wisi firmowy kalendarz: trumny, a przy nich nagie modelki pomalowane w narodowe barwy Szwecji, Norwegii, Niemiec... To rynki, które już podbił, podbija albo zamierza podbić. 60
            • Zwalniacza zatrudnię 22 sty 2012, 12:00 W kryzysie jedna profesja ma się świetnie: to specjaliści od zwolnień. Zimni profesjonaliści czy empatyczni fachowcy od naszych uczuć? 64
            • Portfel Partii Herbacianej 22 sty 2012, 12:00 Mają 50 miliardów dolarów i dziesiątki firm nie tylko w USA. Wydali wojnę Barackowi Obamie, mówią, że chcą bronić Ameryki przed „socjalizmem”. Ale ważniejsze są dla nich pieniądze. 68
            • Clooney kontra Clooney 22 sty 2012, 12:00 Aktywista walczy w nim z celebrytą, reżyser z aktorem, bawidamek z człowiekiem z misją, amant z wąsaczem z nadwagą. On naprawdę ma wiele wcieleń, najnudniejsze („obywatel Clooney”) możemy właśnie oglądać w „Idach marcowych” 71
            • Starość wściekłego byka 22 sty 2012, 12:00 Martin Scorsese odebrał właśnie Złoty Glob za film „Hugo i jego wynalazek” i szykuje się do batalii o Oscara. Do polskich kin „Hugo...” wchodzi 10 lutego, a już dziś tłumaczymy, dlaczego niegdysiejszy wściekły byk amerykańskiego filmu wziął się do kina... 73
            • Magia chwili 22 sty 2012, 12:00 Krystian Zimerman uznał go za swego następcę. Właśnie wydaje nową płytę z utworami Debussy’ego i Szymanowskiego. Koncertuje na całym świecie, ale chętnie wraca na swoją wieś między Bydgoszczą a Nakłem. 76
            • Kopia mistrzów 22 sty 2012, 12:00 Co ich różni od Pink Floyd? Tylko to, że wciąż grają. 78
            • Połącz kropki 22 sty 2012, 12:00 Pięć lat temu pracował w diamentach, dziś pokazuje kolorowe kółka. Damien Hirst, brytyjska ikona przedkryzysowej sztuki, wypełnił nimi jedenaście superprestiżowych galerii na całym świecie. Równocześnie. 80
            • Tahrir po polsku 22 sty 2012, 12:00 Czy kiedy 31 października roku pańskiego 1517 marcin luter przybijał swoje tezy do drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze, ktokolwiek spodziewał się, że oto zaczyna się wielki rozłam w zachodnim chrześcijaństwie? Że sprzeciw wobec handlu odpustami prowadzi właśnie do narodzin... 84
            • Klincz bankowy 22 sty 2012, 12:00 Prezes banku spółdzielczego jest znany w swoim środowisku. Można go spotkać zarówno na zakupach w sklepie, jak i w kościele czy na miejskich uroczystościach. Budzi zaufanie, tym bardziej że zarabia nieźle, ale nie są to miliony budzące zawiść. 86
            • Spółdzielcze oszczędzanie 22 sty 2012, 12:00 Gwiazdki to są na niebie, a nie w naszych informacjach o lokatach – mówią prezesi banków spółdzielczych. Bank musi być rzetelny, żadnych obiecanek, tylko czarno na białym ile i za co. 87
            • Jesteśmy dobrym sąsiadem 22 sty 2012, 12:00 Paweł Pawłowski, prezes zarządu SGB–Banku SA, porównuje strategię banków spółdzielczych do wysiłku wspinacza – wspinać trzeba się odważnie, konsekwentnie, ale bez nadmiernego ryzyka 88
            • Daj palec, weź pieniądze 22 sty 2012, 12:00 Polskie banki spółdzielcze przodują pod względem rozwiązań technicznych. Jako pierwsze w branży finansowej w Europie wprowadziły bankomaty biometryczne. 90
            • Poznać dobrze klienta 22 sty 2012, 12:00 Banki spółdzielcze rzeczywiście znajdują się blisko swoich klientów. Osobiste relacje między ich pracownikami a lokalnymi przedsiębiorcami i samorządami są codziennością. 92
            • Lekkie przerażenie 22 sty 2012, 12:00 Pani sędzia, która skazała Dodę, mocno zaryzykowała. Nie chciałbym być w jej skórze, jeśli pewnego dnia naukowcy wedrą się do grobu proroka Ezechiela i po zbadaniu jego szczątków orzekną, iż są w nich ślady alkoholu lub substancji odurzających. Trzeba będzie wstydzić się do... 94
            • Jaja na stoku 22 sty 2012, 12:00 Z grupą przyjaciół, częściowo zapalonych narciarzy, trafiłam w ferie do jednej z górskich miejscowości w Polsce. Górskie miejscowości w Polsce roztaczają zimą urok podobny do polskich miejscowości nadmorskich w lecie. 96
            • Z ziemi polskiej do włoskiej, czyli pocztówka z ferii zimowych 22 sty 2012, 12:00 KTO Z PAŃSTWA NIE POCZUŁ UKŁUCIA W SERCU, WIDZĄC, POWIEDZMY, TYSKIE W LONDYNIE? Albo komu łezka nie zakręciła się w oku, kiedy spotkał Kubusia Playa na przykład w Czechach? Bo o Orlen w Niemczech nawet nie pytam, to już nie żadna łezka tylko ryk radości. Każdy, choćby... 97
            • Nie Palikot, tylko pali joint 22 sty 2012, 12:00 Zdaniem posła Roberta „Palikot” Biedronia istnieje w Polsce jeszcze jedna straszna jednostka chorobowa: „narkofobia”. Fobii, jak wiadomo, mieć się nie powinno. Jednak, co tu kryć, po pierwsze, fobie ludzie mają, po drugie, jest wielu chętnych, by z tych... 97
            • Pieluchy Ziobry 22 sty 2012, 12:00 W całkiem poważnym celu zebrało się nie do końca poważne grono, aby jak co roku podczas Biesiady Felietonistów podsumować najbardziej dramatyczne, śmieszne i idiotyczne wydarzenia minionych 12 miesięcy. Tym razem gościł nas sopocki lokal Zatoka Sztuki z ładnym widokiem na... 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany