Żałoba z żółtym paskiem

Żałoba z żółtym paskiem

Jak żyć, gdy prywatna żałoba staje się żałobą narodową, a osobista tragedia telewizyjnym newsem? Ile razy można ginąć w tej samej katastrofie?
Prosektorium cuchnie tak samo, takie same są czarne, plastikowe worki-pokrowce na szczątki. Osobiste przedmioty: portfel, obrączka, łańcuszek. Fragmenty ubrań w błocie. Ci, którzy tracą bliskich w  karambolu, i ci, którzy tracą ich w wypadku lotniczym, przeżywają tę  samą traumę. Dla wdów po ofiarach katastrofy smoleńskiej różnica to  żółty pasek w TVN 24, setki tekstów w portalach i gazetach. Plus hektolitry jadu na forach internetowych po konferencjach prokuratury, rosyjskiego MAK i komisji Millera.

OBRĄCZKI

Katastrofa smoleńska dotknęła osobiście wiele osób – żony, mężów, rodziców i dzieci – najbliższych ofiar. Jak po niemal dwóch latach żyją wdowy? Niektóre walczą o własną prawdę o Smoleńsku. Inne oswajają Smoleńsk. Jeszcze inne po prostu starają się zapomnieć. Ewa Komorowska: – Chcę żyć. Nie chcę zginąć w tej katastrofie. Dla wielu każda kolejna konferencja prasowa, przeciek ze śledztwa i nagranie z czarnej skrzynki oznacza tabletki na uspokojenie albo bezsenność. Telefony od znajomych i  od nawiedzonych: – Słyszała pani, że rannych w katastrofie Rosjanie dobijali strzałami w tył głowy? W pierwszych godzinach pojawia się informacja, że troje pasażerów tupolewa przeżyło. Niemal każda z nich trzyma się myśli, że to jej mąż jest wśród uratowanych. Ale to  nieprawdziwa informacja. Z okładek tabloidów dowiadują się, jakie przedmioty zostały po ich mężach. W gazecie oglądają zdjęcia strzępów ubrań. Potem już na własne oczy w wielkiej hali pod Mińskiem Mazowieckim, dokąd zwożone są rzeczy ofiar. Książki, dokumenty, obrączki, garnitury. Wszystko śmierdzące, brudne i przesiąknięte naftą. Obrączki po mężach wieszają na szyi, na łańcuszkach albo chowają na dnie szuflady. Odbierają telefony od dziennikarzy. Po pytaniu „Pani X?" już wiedzą, kto dzwoni. Odkładają słuchawkę lub mówią, że pomyłka. 


ZNIECZULENIE

Wdowy po ofiarach ból łączy krótko. Przez kilka tygodni. Potem wdowieństwo po Smoleńsku zabarwia się na kolor polityczny. Media wiążą je w osobne pęczki. Dlatego jeszcze w maju 2010 r. wdowy piszą list otwarty do polityków i dziennikarzy: „Nie ulegajcie pokusie prowadzenia politycznej gry naszą żałobą". Podkreślają: najważniejsza jest dobra pamięć o ofiarach. Ewa Komorowska: – Cierpienie po śmierci najbliższej osoby jest nie do wyobrażenia. Nie chodzi o to, że jest większe, ale  inne. Organizm jest w stanie szoku, który działa jak znieczulenie. To  stan fizyczny nieporównywalny z normalnym. Wywołuje poczucie jedności z  ludźmi, którzy są w podobnym stanie. Aż się chce ich przytulać do serca. To powodowało początkową bliskość członków rodzin katastrofy. Ale już wtedy list podpisuje tylko część z nich. Te, które nie podpisują, miesiąc później założą stowarzyszenie Katyń 2010. Małgorzata Szmajdzińska: – Na początku dużo się działo, często się spotykałyśmy. Teraz są inne emocje. Przełomowy był moment, gdy powstała nazwa stowarzyszenia: Katyń 2010. Wiele osób, nawet niezaangażowanych politycznie, było zniesmaczonych. Porównanie tej sytuacji z masowym mordem było nie na miejscu. Nie znalazłam w sobie takich emocji, żeby się pod tym podpisać. Zuzanna Kurtyka, szefowa Katynia 2010, na spotkaniach w Polsce podsumowuje wdowy niezaangażowane: – Ludzie mają różne potrzeby. Jedni chcą zapomnieć, zadowalają się kłamstwami, które słyszą w telewizji. Ja ich rozumiem, choć wybrałam inną drogę. Kurtyka krytykuje ekipę Tuska za  śledztwo w sprawie katastrofy. Na własną rękę przygotowuje uwierzytelnione tłumaczenie na język angielski uwag do raportu MAK (żeby zaistniały w opinii światowej). Walczy w sprawie Smoleńska. Już na  pierwszą rocznicę katastrofy na cmentarz na Wojskowych Powązkach w  Warszawie przychodzą osobno. Najpierw te, którym nie przeszkadza obecność Tuska i Komorowskiego. Godzinę po nich te z flagami z kirem i  nalepkami „Smoleńsk 2010 pamiętamy". Beata Gosiewska woli nie spotykać się na cmentarzu z rządem i prezydentem: – Wyjaśnienie przyczyn katastrofy to obowiązek rządu. Od dwóch lat na to czekam. Niestety, zamiast zająć się tą sprawą poważnie, wielokrotnie nas, rodziny ofiar, okłamywano i próbowano ośmieszyć.

PIEKŁO

10 kwietnia rano do Ewy Błasik dzwoni szwagier. Pyta: – Którym samolotem poleciał Andrzej? Jakiem czy tupolewem? Kiedy słyszy odpowiedź, mówi tylko: „Ewa, włącz telewizor". Przez pierwszy tydzień wdowa po generale nie płacze. Modli się. Nie ma siły lecieć do Moskwy na identyfikację. Ciało jej męża rozpoznają piloci (trumna z ciałem gen. Andrzeja Błasika wraca do Polski jako jedna z ostatnich). Potem zaczyna się śledztwo. Najgorzej mają wdowy po załodze i bliscy tych, których głosy pojawiły się w zapisach z czarnych skrzynek. Po konferencjach rozsyłają między sobą SMS-a: „Piekło się dopiero zaczyna. W kogo uderzą następnym razem?". Po Ewie Błasik przejeżdża medialny walec. Miesiącami czyta, ogląda, słucha: jej mąż, szef sił powietrznych, naciskał na załogę. Miał konflikt z pilotem Arkadiuszem Protasiukiem. Zbeształ go przed odlotem do Smoleńska, a potem stresował załogę swoją obecnością w kabinie. Wreszcie raport MAK: generał Błasik raz że stresował, dwa – był pijany. Od tego momentu Ewa Błasik nie ogląda telewizji. Szuka prawnika, które będzie bronił dobrego imienia męża. Mówi: przecież przed uroczystościami nigdy nie pił. To niemożliwe. Tym bardziej w drodze do Katynia. To  nagonka. Walczy tak, jak potrafi: zaraz po prezentacji raportu MAK jedzie do Sejmu, organizuje błyskawiczną konferencję. Roztrzęsiona mówi do dziennikarzy: „Na oczach całego świata obraża się polskiego generała”. Potem z „reżimowymi” dziennikarzami już nie rozmawia.

NAZWISKO

Pisze list do komisji MAK: że ogłaszanie wyników sekcji zwłok jej męża to złamanie konwencji chicagowskiej. Rosjanie oficjalnie się mitygują, wycinają z internetu fragmenty poświęcone sekcji Błasika. Zaraz potem rosyjski dziennik „Izwiestia" pisze, że Błasikowa boi się prawdy. Udziela wywiadów, głównie „Naszemu Dziennikowi". Mówi: – Rosjanie kłamią nam prosto w twarz. Śmieją się z Polaków. Oczerniają nas przed całym światem, a my w żaden sposób na to nie reagujemy. Jako żona ofiary ma  dostęp do części akt ze śledztwa smoleńskiego. Wie, że w prokuraturze są zeznania rodzin pilotów, które bardzo źle mówią o generale Błasiku. Jej pełnomocnikiem zostaje mecenas Bartosz Kownacki, były członek komisji weryfikacyjnej WSI. Mówi: – Wszyscy ci, którzy wykreowali fałszywy obraz mojego męża, chcieliby, żebym się poddała. Ja mam wrażenie, że oni nie  mówią o moim mężu, tylko o kimś innym. Zgadza się tylko nazwisko. Dziennikarze, publicyści, eksperci lotniczy, którzy przyznają rację Rosjanom, to zdrajcy. Wdowę po generale wspierają PiS i Radio Maryja. Ona w kampanii wyborczej wspiera mecenasa Bartosza Kownackiego, który startuje z list PiS (dostanie się do Sejmu). Po raporcie Millera mówi: „To są kpiny w żywe oczy, kłamstwa”. Kiedy w styczniu prokuratura przyznaje, że głosu Błasika nie słychać w kabinie, triumfuje. Mówi: „Wielkie zwycięstwo prawdy”.

ZDJĘCIE

Jesienią 2011 r. krewni ofiar smoleńskiej katastrofy ruszają na Wiejską. Wdowy z prawa, wdowy z lewa. Do Sejmu z PiS wchodzi Małgorzata Gosiewska (pierwsza żona Przemysława), a do Senatu Beata (druga żona Przemysława). Zuzanna Kurtyka też startuje, ale się nie dostaje. Beata Gosiewska idzie do Senatu, żeby wyjaśnić katastrofę: – Od początku zakładałam, że będę dążyć do poznania prawdy na temat przyczyn katastrofy. Niezależnie od  tego, jaki zawód będę wykonywać. Nadzieją na wyjaśnienie tego dramatu jest parlamentarny zespół Antoniego Macierewicza, którego jestem członkiem. Jest koniec marca 2010 r., kiedy ekipa TVN przyjeżdża do  Małgorzaty Szmajdzińskiej. Przed kamerą opowiada o sobie, żonie przyszłego kandydata lewicy na prezydenta. Pokazuje reporterom album ze zdjęciami: ona, mąż, dwójka dzieci. Szczęśliwa rodzina. Ten materiał nigdy się nie  ukaże. Półtora roku później Małgorzata Szmajdzińska startuje do Sejmu z  list SLD. I się dostaje. Po co jej Sejm? Znajomi, a za nimi dziennikarze spekulują: żeby wypełniać testament męża. Ale Szmajdzińska tylko macha ręką. Tłumaczy: od śmierci męża własne życie traktuje jak życie numer dwa. Szuka zajęć, żeby nie myśleć. – To jedyny sposób, żeby jakoś funkcjonować. Katastrofa jest ciągle analizowana w mediach. Nie da się przed tym uciec – mówi. – Nie ma spokoju. Druga rocznica wypada dzień po  świętach wielkanocnych, a w przeddzień są urodziny mojego męża. To  trudny moment. W domu tak jak przed katastrofą – zajmuje się wszystkim. Jest szyją i głową rodziny. Po katastrofie nie zaangażowała się w  stowarzyszenie Katyń 2010. Jednak z niektórymi wdowami utrzymuje kontakt. Z rodziną Jolanty Szymanek-Deresz tak jak przed katastrofą w  święto Trzech Króli spotyka się na rodzinnym obiedzie. – Relacje z  niektórymi wdowami są teraz po prostu koleżeńskie. Nie są związane z  podziałami politycznymi. Bardzo się lubimy z Barbarą Stasiak i Joasią Racewicz. To, co się stało, bardzo nas połączyło. Ale co innego spotkania członków rodzin, a co innego ocena organów państwa. Też mam wiele zastrzeżeń do śledztwa. Do takich sytuacji jak ta z generałem Błasikiem nie powinno nigdy dojść – uważa. Małgorzata Szmajdzińska po  wejściu do Sejmu ma tydzień wypełniony obowiązkami. Może dlatego czasem jej się wydaje, że do katastrofy doszło zaledwie kilka miesięcy temu. Wciąż nie jest gotowa, żeby rozpakować kartony z rzeczami męża, które przysłała jej Kancelaria Sejmu. Jego zdjęcia od 10 kwietnia 2010 r. wciąż stoją odwrócone do ściany.

ŻYCIE

Ewa Komorowska po katastrofie ucieka przed apatią w aktywność. Wymyśla, żeby poprosić prezydentową Annę Komorowską o pomoc w organizacji pielgrzymki rodzin na miejsce katastrofy. To ona zajmuje się techniczną stroną przedsięwzięcia. Już na miejscu przemawia w imieniu rodzin ofiar: – Nasze serca rozbiły się na tysiące kawałków – mówi. Jej znajomi opowiadają, że przechodzi przez żałobę bez złości i gniewu. Przez pierwszy rok po katastrofie często pojawiała się w mediach. Zawsze gdzieś z boku konfliktów, które rozpala Smoleńsk. Ewa Komorowska: –  Cierpienie trzeba jakoś oswoić. Niektóre wdowy wyszły za mąż w wieku 18 lat. Nie pracowały, poświęcały się rodzinie, mąż był dla nich całym światem. Muszą się teraz uczyć żyć tak, jakby uczyły się chodzić. Ja mam inne doświadczenie. Mam dzieci z wcześniejszego małżeństwa. Te dziesięć lat szczęścia, które spędziłam z mężem, to był dar. Wciąż jestem wdzięczna za ten dar, ale uważam, że ważniejsze od codziennego chodzenia na grób jest dobro czynione żywym, kochanym przez mojego męża. Chcę żyć. Nie chcę zginąć w tej katastrofie. Ewa Komorowska po roku od katastrofy usuwa się z mediów. Żyje własnym życiem. Kiedy w lipcu 2011 r. zapraszają ją na prezentację raportu komisji Millera, grzecznie dziękuje. Jest właśnie za granicą, na Krecie. Korzystaliśmy z książek J. Racewicz „12 rozmów o miłości" i D. Walusiaka „Wdowy smoleńskie"

Okładka tygodnika WPROST: 4/2012
Więcej możesz przeczytać w 4/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Kowalska   IP
    Bryndza nie macie o czym pisać?

    Spis treści tygodnika Wprost nr 4/2012 (1510)

    • Zamordyzm zły i dobry 22 sty 2012, 12:00 Okazuje się, że zamordyzm nie musi być wcale zły. Wszystko zależy od tego, czyja jest morda, a przede wszystkim – kto za mordę trzyma. 4
    • NA SKRÓTY 22 sty 2012, 12:00 Robert Kubica opuścił szpital w Mantui, w którym zoperowano mu złamaną kość piszczelową prawej nogi. Kubica upadł na ścieżce nieopodal swojego domu we Włoszech. Pechowo kość pękła w tym samym miejscu, w którym kierowca złamał ją podczas wypadku w czasie rajdu Ronde di Andora.... 7
    • Wprawka 22 sty 2012, 12:00 Rozpoczynając mój kolejny felieton, zwracam się do mojego redaktora naczelnego, żeby go nie czytał. Ponieważ nie mam ustabilizowanych stosunków z wydawnictwem, chciałbym warsztatowo spróbować napisać coś, co w przyszłości mogłoby mi zagwarantować stałą rubrykę w tygodnikach... 9
    • Co ja pacze? 22 sty 2012, 12:00 Mamy tydzień polskiej muzyki w zagranicznych mediach. Duży, przekrojowy artykuł o polskiej scenie muzycznej zamieścił „The Guardian”. Autor artykułu utrzymuje między innymi, że Doda może osiągnąć międzynarodowy sukces, jak jeszcze trochę popracuje nad piosenkami. Z... 10
    • Anatomia katastrofy 22 sty 2012, 12:00 Od tamtego poranka minęły prawie dwa lata. Teoretycznie wystarczająco długo, by zbliżyć się do prawdy o katastrofie. W rzeczywistości wciąż wiemy niewiele, a lista pytań – zamiast się kurczyć – pęcznieje. 14
    • Żałoba z żółtym paskiem 22 sty 2012, 12:00 Jak żyć, gdy prywatna żałoba staje się żałobą narodową, a osobista tragedia telewizyjnym newsem? Ile razy można ginąć w tej samej katastrofie? 18
    • To nie brzoza 22 sty 2012, 12:00 Zbadałem to przy różnym kącie uderzenia, różnej prędkości samolotu, grubszej średnicy brzozy, zmieniłem też gęstość brzozy smoleńskiej. W żadnym przypadku skrzydło się nie urwało w wyniku zderzenia z brzozą – mówi prof. Wiesław Binienda, ekspert z Ohio, współpracujący z... 22
    • Marszałek premiera 22 sty 2012, 12:00 Ewa Kopacz zmieniła stołek i zamieniła wspomnienia. Fotel marszałka Sejmu sprawił, że natychmiast zapomniała, co robiła wcześniej. 26
    • Tajna broń Kościoła 22 sty 2012, 12:00 Gdybyż Kościół na bonieckich stał, to rzeczywiście bylibyśmy potęgą religijną! 29
    • Nie rozumiem 22 sty 2012, 12:00 Zwykle nie rozumiemy działań polityków nie dlatego, że stanowią one nieprzeniknioną tajemnicę, lecz dlatego, że są niedorobione, ułomne i głupie. 30
    • Ostatni i jedyny przed śmiercią wywiad Rysia z „Klanu” 22 sty 2012, 12:00 Kiedy umierała Hanka Mostowiak, kraj spowiła żałoba i wściekłość. Los nas nie oszczędza, niedługo umrze kolejny bliski Polaków. Przesłuchiwany przez nas Piotr Cyrwus przyznaje się do udziału w tym zabójstwie. 32
    • Zachwycające, urocze, piękne 22 sty 2012, 12:00 Amerykanie mają celebrycką rodzinę Kardashian, my mamy grycanki. Synowa potentata lodowego i jego trzy wnuczki szturmem biorą salony i media. 38
    • Musimy o tym porozmawiać 22 sty 2012, 12:00 Patrzą na córkę czy syna i czują głuchą niechęć. Myślą: niech zniknie. Głośno tego nie mówią, bo przecież wstyd. Jak można nie kochać własnego dziecka? 42
    • Hodowcy dzieci 22 sty 2012, 12:00 W czasie kiedy politycy kłócą się o in vitro, lekarze w Gdańsku idą dalej: selekcjonują zarodki i wybierają tylko te, które nie mają wad genetycznych. To jeszcze medycyna czy już eugenika? 45
    • Wibrujący seks 22 sty 2012, 12:00 W Warszawie powstał pierwszy w Polsce butik z kobiecymi gadżetami erotycznymi. Czy odniesie sukces w kraju, w którym masturbacja to ciągle tabu? 48
    • Suplementy strachu 22 sty 2012, 12:00 Mają czynić cuda: wzmacniać, odchudzać, likwidować zmarszczki albo zgagę. Reklamowane przez celebrytów suplementy diety Polacy łykają garściami, nabijając kieszeń producentom. Ale sami płacą coraz wyższą cenę. 50
    • Awantura o laurkę 22 sty 2012, 12:00 Jodi Kantor napisała książkę „Obamowie” tak jak Styka malował Pana Boga – na kolanach. Mimo to Biały Dom książkę zaatakował. Dlaczego? 52
    • Ta wojna już trwa 22 sty 2012, 12:00 Izraelski wywiad od miesięcy prowadzi tajną wojnę w Iranie. Toczy się ona w cieniu brutalnej rywalizacji o to, kto będzie rządził w Teheranie. 56
    • Świat według Brzezińskiego 22 sty 2012, 12:00 20 lat po upadku komunizmu status Ameryki jest nadwątlony, a dominacja zachodu dobiega końca. Unia Europejska zachowuje się tak, jakby za swój cel uznała stworzenie najbardziej luksusowego domu starców na świecie. 58
    • Ze śmiercią mu do twarzy 22 sty 2012, 12:00 To produkt jak każdy inny – mówi z uśmiechem, przypalając cygaro. Za jego plecami wisi firmowy kalendarz: trumny, a przy nich nagie modelki pomalowane w narodowe barwy Szwecji, Norwegii, Niemiec... To rynki, które już podbił, podbija albo zamierza podbić. 60
    • Zwalniacza zatrudnię 22 sty 2012, 12:00 W kryzysie jedna profesja ma się świetnie: to specjaliści od zwolnień. Zimni profesjonaliści czy empatyczni fachowcy od naszych uczuć? 64
    • Portfel Partii Herbacianej 22 sty 2012, 12:00 Mają 50 miliardów dolarów i dziesiątki firm nie tylko w USA. Wydali wojnę Barackowi Obamie, mówią, że chcą bronić Ameryki przed „socjalizmem”. Ale ważniejsze są dla nich pieniądze. 68
    • Clooney kontra Clooney 22 sty 2012, 12:00 Aktywista walczy w nim z celebrytą, reżyser z aktorem, bawidamek z człowiekiem z misją, amant z wąsaczem z nadwagą. On naprawdę ma wiele wcieleń, najnudniejsze („obywatel Clooney”) możemy właśnie oglądać w „Idach marcowych” 71
    • Starość wściekłego byka 22 sty 2012, 12:00 Martin Scorsese odebrał właśnie Złoty Glob za film „Hugo i jego wynalazek” i szykuje się do batalii o Oscara. Do polskich kin „Hugo...” wchodzi 10 lutego, a już dziś tłumaczymy, dlaczego niegdysiejszy wściekły byk amerykańskiego filmu wziął się do kina... 73
    • Magia chwili 22 sty 2012, 12:00 Krystian Zimerman uznał go za swego następcę. Właśnie wydaje nową płytę z utworami Debussy’ego i Szymanowskiego. Koncertuje na całym świecie, ale chętnie wraca na swoją wieś między Bydgoszczą a Nakłem. 76
    • Kopia mistrzów 22 sty 2012, 12:00 Co ich różni od Pink Floyd? Tylko to, że wciąż grają. 78
    • Połącz kropki 22 sty 2012, 12:00 Pięć lat temu pracował w diamentach, dziś pokazuje kolorowe kółka. Damien Hirst, brytyjska ikona przedkryzysowej sztuki, wypełnił nimi jedenaście superprestiżowych galerii na całym świecie. Równocześnie. 80
    • Tahrir po polsku 22 sty 2012, 12:00 Czy kiedy 31 października roku pańskiego 1517 marcin luter przybijał swoje tezy do drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze, ktokolwiek spodziewał się, że oto zaczyna się wielki rozłam w zachodnim chrześcijaństwie? Że sprzeciw wobec handlu odpustami prowadzi właśnie do narodzin... 84
    • Klincz bankowy 22 sty 2012, 12:00 Prezes banku spółdzielczego jest znany w swoim środowisku. Można go spotkać zarówno na zakupach w sklepie, jak i w kościele czy na miejskich uroczystościach. Budzi zaufanie, tym bardziej że zarabia nieźle, ale nie są to miliony budzące zawiść. 86
    • Spółdzielcze oszczędzanie 22 sty 2012, 12:00 Gwiazdki to są na niebie, a nie w naszych informacjach o lokatach – mówią prezesi banków spółdzielczych. Bank musi być rzetelny, żadnych obiecanek, tylko czarno na białym ile i za co. 87
    • Jesteśmy dobrym sąsiadem 22 sty 2012, 12:00 Paweł Pawłowski, prezes zarządu SGB–Banku SA, porównuje strategię banków spółdzielczych do wysiłku wspinacza – wspinać trzeba się odważnie, konsekwentnie, ale bez nadmiernego ryzyka 88
    • Daj palec, weź pieniądze 22 sty 2012, 12:00 Polskie banki spółdzielcze przodują pod względem rozwiązań technicznych. Jako pierwsze w branży finansowej w Europie wprowadziły bankomaty biometryczne. 90
    • Poznać dobrze klienta 22 sty 2012, 12:00 Banki spółdzielcze rzeczywiście znajdują się blisko swoich klientów. Osobiste relacje między ich pracownikami a lokalnymi przedsiębiorcami i samorządami są codziennością. 92
    • Lekkie przerażenie 22 sty 2012, 12:00 Pani sędzia, która skazała Dodę, mocno zaryzykowała. Nie chciałbym być w jej skórze, jeśli pewnego dnia naukowcy wedrą się do grobu proroka Ezechiela i po zbadaniu jego szczątków orzekną, iż są w nich ślady alkoholu lub substancji odurzających. Trzeba będzie wstydzić się do... 94
    • Jaja na stoku 22 sty 2012, 12:00 Z grupą przyjaciół, częściowo zapalonych narciarzy, trafiłam w ferie do jednej z górskich miejscowości w Polsce. Górskie miejscowości w Polsce roztaczają zimą urok podobny do polskich miejscowości nadmorskich w lecie. 96
    • Z ziemi polskiej do włoskiej, czyli pocztówka z ferii zimowych 22 sty 2012, 12:00 KTO Z PAŃSTWA NIE POCZUŁ UKŁUCIA W SERCU, WIDZĄC, POWIEDZMY, TYSKIE W LONDYNIE? Albo komu łezka nie zakręciła się w oku, kiedy spotkał Kubusia Playa na przykład w Czechach? Bo o Orlen w Niemczech nawet nie pytam, to już nie żadna łezka tylko ryk radości. Każdy, choćby... 97
    • Nie Palikot, tylko pali joint 22 sty 2012, 12:00 Zdaniem posła Roberta „Palikot” Biedronia istnieje w Polsce jeszcze jedna straszna jednostka chorobowa: „narkofobia”. Fobii, jak wiadomo, mieć się nie powinno. Jednak, co tu kryć, po pierwsze, fobie ludzie mają, po drugie, jest wielu chętnych, by z tych... 97
    • Pieluchy Ziobry 22 sty 2012, 12:00 W całkiem poważnym celu zebrało się nie do końca poważne grono, aby jak co roku podczas Biesiady Felietonistów podsumować najbardziej dramatyczne, śmieszne i idiotyczne wydarzenia minionych 12 miesięcy. Tym razem gościł nas sopocki lokal Zatoka Sztuki z ładnym widokiem na... 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany