Musimy o tym porozmawiać

Musimy o tym porozmawiać

Patrzą na córkę czy syna i czują głuchą niechęć. Myślą: niech zniknie. Głośno tego nie mówią, bo przecież wstyd. Jak można nie kochać własnego dziecka?
Dr Barbara Arska-Karyłowska, psycholog dziecięcy: – Po premierze filmu „Musimy porozmawiać o Kevinie" dostałam sporo listów od kobiet, które pisały: to o mnie. Wreszcie ktoś odczarował temat tabu. Miłość rodzicielska z założenia powinna być uczuciem bezwarunkowym, pojawiającym się w chwili poczęcia. Zdarza się jednak, że jest inaczej. Czasem na miłość trzeba poczekać, bo przychodzi później, wraz z  poznaniem dziecka. Czasami niestety nie przychodzi wcale.

Żałuję, że urodziłam

32-letnia Barbara z Rzeszowa słyszała o tym filmie, ale oglądać go nie chce. W niczym jej nie pomoże wiedza, że inne matki mają tak samo źle jak ona. Że wychowują małego potwora i codziennie zastanawiają się, gdzie popełniły błąd.

Kiedy kilka tygodni temu Barbara napisała na  internetowym forum dla rodziców, że nie kocha swojego 4-letniego syna i  żałuje, że się urodził, internauci obrzucili ją wyzwiskami. „Suka i  wyrodna matka„ – pisali. „Skąd się biorą takie wynaturzone baby?" –  zastanawiał się ktoś. „Oddaj dziecko do adopcji” – doradzał Barbarze inny.

Bardzo ją te wpisy zabolały. Owszem – przyznaje dziś – trochę się wtedy zagalopowała, pisząc, że gdyby mogła cofnąć czas, usunęłaby ciążę. Nie, nie zrobiłaby tego. Ale co może poradzić, że czasem tak myśli? Bo  jej życie to piekło, a syn to diabeł wcielony. 

Na tym samym forum Barbara wyczytała, że 4 lata to najgorszy wiek. Czas, gdy dzieci sprawdzają, jak daleko mogą się posunąć. – Mój syn przekroczył już wszystkie granice. Nie mam do niego sił. Wiem, że nie powinnam tak czuć. Tłumaczę sobie, że to tylko nerwy, jestem przemęczona, a tak naprawdę go  kocham. Ale w głębi serca wiem, że to nieprawda – mówi.

Olaf był nieplanowanym dzieckiem. Mąż Barbary wściekł się, gdy przyznała się, że  jest w ciąży. Mówił: możesz sobie bachora urodzić, ale nie oczekuj, że  będę ci przy nim pomagał. Ona myślała, że jak mąż zobaczy dziecko, to je pokocha. I rzeczywiście przez jakiś czas pomagał jej przy kąpieli, przewijaniu i usypianiu. Szybko się jednak rodzicielskimi obowiązkami znudził i została sama z dzieckiem. Marudnym, niereagującym na  pieszczoty, budzącym się co noc z płaczem. – Tuliłam go i głaskałam, ale  on nie przestawał wrzeszczeć. Zasypiał dopiero nad ranem, wycieńczony własnym krzykiem – opowiada Barbara.

Potem było jeszcze gorzej. Olaf przestał płakać, za to stał się złośliwy i okrutny. Wychodził w nocy z  łóżka i rzucał się na śpiącą matkę. – Bił mnie czym popadnie. Metalowym samochodzikiem, pilotem od telewizora, książką. Kiedy pytałam, dlaczego to robi, wzruszał ramionami. Pewnego razu znalazł w koszu na śmieci kawałek szkła i przejechał mi nim po twarzy. Nie zrobił mi krzywdy, ale  wpadłam w szał. Zaczęłam nim potrząsać, rzuciłam na łóżko. A on wcale się nie przestraszył: patrzył mi w oczy i się śmiał.

Tamtej nocy mąż Barbary po raz pierwszy przyznał, że z Olafem jest jakiś problem. Wcześniej nie wierzył, gdy opowiadała mu, że syn potrafi z całej siły uszczypnąć ją w brzuch albo uderzyć pięścią w twarz. A potem zapytać z  uśmiechem, czy bolało. Olaf bije też dzieci w przedszkolu. Równo, chłopców i dziewczynki. Już raz rodzice innych dzieci napisali petycję, żeby go wyrzucić, ale Barbara ubłagała dyrekcję, żeby dać mu jeszcze jedną szansę. Zmarnował ją, ostatnio znowu były skargi.

– Wszyscy mi współczują, tylko nikt mi nie powie, co ja mam właściwie robić. Psycholog w przedszkolu rozkłada ręce i mówi, że gdyby to było ADHD, można by podać leki. Ale to nie jest ADHD. Bo dzieci z nadpobudliwością psocą nieświadomie, a mój syn z pełną premedytacją doprowadza wszystkich do szału – tłumaczy matka. Nie, to nie jest tak, że od początku Olafa odrzucała. Bardzo stara się go zaakceptować: chwali, gdy coś dobrze zrobi, daje nagrody i przytula. Co z tego, skoro on ją wtedy odpycha albo bije w twarz. I ta jego złośliwość. Potrafi zrobić kupę w majtki podczas wizyty u znajomych, a potem krzyczy triumfalnie, że śmierdzi. A  ostatnio zsikał się w taksówce, mimo że od dawna załatwia się na  nocniku. Kierowca kazał im wtedy wysiąść, a Barbara trzęsąc się z  wściekłości, poczuła, że chce własne dziecko udusić.

Kamilla Leszczyńska, psycholog: – Ta kobieta jest bardzo sfrustrowana i  bezradna. Nie chciała ciąży, partner emocjonalnie ją opuścił. Na dodatek trudne dziecko daje dużo mniejszą gratyfikację za macierzyński trud włożony w jego wychowanie. Do mojego gabinetu przychodzi sporo pacjentów z podobnymi problemami. Nikt nie mówi wprost: „Nie kocham mojego dziecka". Do tego trudno się przyznać nawet przed sobą, bo takie uczucia w naszej kulturze nie są akceptowane. Rodzina jest święta, dziecko jest aniołem, a matka zawsze je kocha. Więc pacjenci mówią raczej, że nie radzą sobie z dzieckiem, nie rozumieją go, oddalają się od niego. I proszą o  pomoc. Co ciekawe, o wiele więcej ludzi mówi, że nie byli kochani. To  łatwiej wyznać.

Niech na chwilę zniknie

– Nie mogę znieść mojego dziecka – przyznaje Jagoda, matka 2,5-letniej autystycznej Emilki. – Mam nadzieję, że to w końcu minie, że to tylko kryzys, ale w tej chwili mam jej naprawdę dość. Dawniej jej krzyki, nadruchliwość nie irytowały mnie aż tak strasznie. Teraz wystarczy, że  usłyszę jej marudny głos i mam ochotę uciekać – tłumaczy 32-latka z  Wrocławia. Na początku wszystko było jak w bajce. Dziecko urodziło się zdrowe, była w szczęśliwym związku. Ale potem zmarła mama Jagody, a  partner przyznał się do gigantycznych długów, nie wspierał w żałobie. Rozstali się w styczniu zeszłego roku. Chwilę wcześniej u Emilki wykryto autyzm.

To był przypadek: któregoś dnia dziewczynka spadła z ławy, zaniosła się przeraźliwym płaczem i zemdlała. Po obserwacji w szpitalu okazało się, że wszystko jest w porządku, ale Jagoda była nadal niespokojna i zaczęła córkę uważnie obserwować. I nagle zobaczyła wszystko, co do tej pory umykało jej uwagi: że Emilka od kilku miesięcy nie zrobiła żadnych postępów w rozwoju, że nie reaguje na swoje imię, jakoś dziwnie się zamyśla, kręci się w kółko i chodzi na palcach wyprężona jak struna. No i nie ma z nią kontaktu wzrokowego.

Gdy lekarze postawili diagnozę, Jagoda wpadła w wir terapii. Po całym dniu jeżdżenia od specjalisty do specjalisty, od urzędu do urzędu, padała ze zmęczenia. Potem jakoś sobie to wszystko zorganizowała na tyle, że czasem udawało jej się nawet poczytać książkę. A kiedy we wrześniu Emilia poszła do  przedszkola, odetchnęła: miała dla siebie całe pięć godzin.

– A potem zachorowałam na mononukleozę i nie miałam jak odwozić dziecka do  przedszkola czy na terapię. Bardzo mi wtedy pomogli znajomi, na zmianę zajmowali się moją córką. Ale kiedy wyzdrowiałam, coś we mnie pękło. Tak jakby odnowienie dawnych kontaktów uświadomiło mi, w jak trudnej jestem sytuacji. I nagle okazało się, że te pięć godzin, które Emilka spędza w  przedszkolu, to za mało. Często myślę, że chciałabym, by nie wróciła z  przedszkola, chociaż na jeden dzień – Jagoda ma zdławiony głos.

A córka jak na złość ostatnio strasznie daje w tyłek. Nie znosi, gdy matka choć na chwilę się od niej oddala. Robi dzikie awantury i nic nie jest jej w  stanie uspokoić. Tak jakby – przynajmniej Jagoda tak to odbiera –  chciała ją ukarać za to, że przez ostatnie dwa miesiące miała lżej, że  zrobiła coś tylko dla siebie. Co czuje? Jagoda zastanawia się chwilę, a potem odpowiada: złość. I  samotność. Ostatnio Emilka rzucała zabawkami, trzaskała drzwiami i za nic nie chciała się uspokoić. W końcu Jagoda zniecierpliwiona krzyknęła: „Nie jestem twoją niewolnicą!" – Potem aż zamarłam, bo przecież, kurczę, to jest moje dziecko. Chciałam dziecka i je mam. Tyle tylko, że jest mi ciężko. Najtrudniejsze jest to, że kontakt z córką jest ograniczony. Dzięki terapii patrzy mi częściej w oczy, sama inicjuje kontakt, ale na  tym koniec. Nawet bawić się z nią jest trudno, bo ona jest na poziomie rocznego dziecka. Patrzę na córkę mojej przyjaciółki i wiem, że Emilka nigdy nie da mi tego, co ona. Mam w sobie mnóstwo niedobrych emocji i  nie jestem z nich dumna. Wstydzę się i czuję się winna.

Barbara Arska-Karyłowska: – Tu nie ma mowy o żadnej winie. Skoro kobieta tak czuje, to znaczy, że inaczej poczuć nie może. Nie potrafi. Tymczasem społeczeństwo zamiast jej pomóc, wzbudza jeszcze silniejsze poczucie winy. A gdyby wysłuchali, nie krytykowali, tylko zaoferowali pomoc, być może ona sama spojrzałaby na problem inaczej.

Zrujnowałaś mi życie

30-letnia Katarzyna z Warszawy do dziś pamięta pewną zimową noc, gdy chciała porzucić córkę w kościele. – Po raz nie wiem już który z rzędu nie zmrużyłam oka. Byłam wykończona, a gówniarz ryczał i ryczał. O  piątej rano ubrałam się, owinęłam ją w kołdrę i wyszłam z domu. W głowie miałam tylko jedną myśl: gdzie i komu ją oddać.

Pomyślałam, że pójdę do  pobliskiej katedry. Na schodach spotkałam sąsiadkę, która wychodziła na  spacer z psem. Kiedy zapytała, gdzie idę o tej porze, wykrzyczałam, że  albo weźmie ode mnie bachora, albo go oddam, albo zabiję. Wzięła. Poklepała mnie po ramieniu, kazała iść się wyspać i  zapukać do niej wieczorem, jak ochłonę – wspomina. Katarzyna przyznaje, że nie chciała być matką.

Kiedy zaszła w ciążę, miała 19 lat, a w głowie tylko ciuchy i dyskoteki. Wiedziała, że będzie sama, bo partner, który tak chętnie uprawiał z nią seks w namiocie na obozie harcerskim, ulotnił się zaraz po tym, jak pokazała mu test ciążowy. Postanowiła jednak urodzić dziecko. Pierwsze miesiące były koszmarem: ciągły ryk i wiecznie czerwona twarz potwora, który cichł tylko, gdy nosiła go na rękach. – Im  Ania była starsza, tym bardziej jej nie lubiłam. Czy kochałam? Nie  zastanawiałam się nad tym. Ona mnie brzydziła, widziałam w niej same wady. Wszystko robiła za wolno, była chaotyczna i roztrzepana. Ślamazarność odziedziczyła po ojcu i chyba to mnie w niej najbardziej denerwowało. Wkładając rękawiczki, wyłamywałam jej palce. Kiedy szłyśmy razem, ciągnęłam ją za rękę tak mocno, żeby zabolało. Gdy płakała, czułam satysfakcję. Myślałam: zrujnowałaś mi życie, gówniarzu, to masz.

Gdy Ania podrosła, Katarzyna zaczęła obsesyjnie porównywać ją z kilka miesięcy młodszą córką siostry. – Tamta była zaradna, wygadana i  odważna. A moja coś tam mruczała pod nosem sama do siebie. Basia układała trudne puzzle, a Ania nie umiała narysować drzewa – wspomina. Coś zaczęło się zmieniać dwa lata temu, gdy związała się z nowym partnerem. Rafał też krytykował Anię i ciągle porównywał ją ze swoim siostrzeńcem. Że tamten mądrzejszy, ma lepsze stopie i już zna angielski. A Ania to taka sierota. I wtedy Katarzyna zaczęła stawać w  obronie córki. Najpierw z przekory, a potem już z przekonaniem, bo  zaczęła dostrzegać jej zalety. Że przecież jest grzeczna, empatyczna i  lubi zwierzęta. – Rok temu urodziłam drugą córkę i Ania mnie znowu zaskoczyła. Pomaga mi przy małej, czyta jej bajki i śpiewa. Pewnego dnia, gdy patrzyłam na nie obie śpiące w jednym łóżku, oblała mnie fala miłości. Rozryczałam się i po raz pierwszy pomyślałam, że straciłam 11 lat, nienawidząc własnej córki.

Teresa Jadczak-Szumiło, psycholog: – Wszystkie te historie są smutne, bo pokazują, że żadna z matek nie  dostała w odpowiednim czasie pomocy. Nie ma złych dzieci, a relacji nawet z tymi najtrudniejszymi można się nauczyć. Pracowałam kiedyś z  15-latką, której ciąża była wynikiem gwałtu zbiorowego. Choć wydawało się to niemożliwe, udało się nastawić ją do tego dziecka pozytywnie. Dziś ma ono 17 lat i świetną relację z matką.

Okładka tygodnika WPROST: 4/2012
Więcej możesz przeczytać w 4/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 4/2012 (1510)

  • Zamordyzm zły i dobry 22 sty 2012, 12:00 Okazuje się, że zamordyzm nie musi być wcale zły. Wszystko zależy od tego, czyja jest morda, a przede wszystkim – kto za mordę trzyma. 4
  • NA SKRÓTY 22 sty 2012, 12:00 Robert Kubica opuścił szpital w Mantui, w którym zoperowano mu złamaną kość piszczelową prawej nogi. Kubica upadł na ścieżce nieopodal swojego domu we Włoszech. Pechowo kość pękła w tym samym miejscu, w którym kierowca złamał ją podczas wypadku w czasie rajdu Ronde di Andora.... 7
  • Wprawka 22 sty 2012, 12:00 Rozpoczynając mój kolejny felieton, zwracam się do mojego redaktora naczelnego, żeby go nie czytał. Ponieważ nie mam ustabilizowanych stosunków z wydawnictwem, chciałbym warsztatowo spróbować napisać coś, co w przyszłości mogłoby mi zagwarantować stałą rubrykę w tygodnikach... 9
  • Co ja pacze? 22 sty 2012, 12:00 Mamy tydzień polskiej muzyki w zagranicznych mediach. Duży, przekrojowy artykuł o polskiej scenie muzycznej zamieścił „The Guardian”. Autor artykułu utrzymuje między innymi, że Doda może osiągnąć międzynarodowy sukces, jak jeszcze trochę popracuje nad piosenkami. Z... 10
  • Anatomia katastrofy 22 sty 2012, 12:00 Od tamtego poranka minęły prawie dwa lata. Teoretycznie wystarczająco długo, by zbliżyć się do prawdy o katastrofie. W rzeczywistości wciąż wiemy niewiele, a lista pytań – zamiast się kurczyć – pęcznieje. 14
  • Żałoba z żółtym paskiem 22 sty 2012, 12:00 Jak żyć, gdy prywatna żałoba staje się żałobą narodową, a osobista tragedia telewizyjnym newsem? Ile razy można ginąć w tej samej katastrofie? 18
  • To nie brzoza 22 sty 2012, 12:00 Zbadałem to przy różnym kącie uderzenia, różnej prędkości samolotu, grubszej średnicy brzozy, zmieniłem też gęstość brzozy smoleńskiej. W żadnym przypadku skrzydło się nie urwało w wyniku zderzenia z brzozą – mówi prof. Wiesław Binienda, ekspert z Ohio, współpracujący z... 22
  • Marszałek premiera 22 sty 2012, 12:00 Ewa Kopacz zmieniła stołek i zamieniła wspomnienia. Fotel marszałka Sejmu sprawił, że natychmiast zapomniała, co robiła wcześniej. 26
  • Tajna broń Kościoła 22 sty 2012, 12:00 Gdybyż Kościół na bonieckich stał, to rzeczywiście bylibyśmy potęgą religijną! 29
  • Nie rozumiem 22 sty 2012, 12:00 Zwykle nie rozumiemy działań polityków nie dlatego, że stanowią one nieprzeniknioną tajemnicę, lecz dlatego, że są niedorobione, ułomne i głupie. 30
  • Ostatni i jedyny przed śmiercią wywiad Rysia z „Klanu” 22 sty 2012, 12:00 Kiedy umierała Hanka Mostowiak, kraj spowiła żałoba i wściekłość. Los nas nie oszczędza, niedługo umrze kolejny bliski Polaków. Przesłuchiwany przez nas Piotr Cyrwus przyznaje się do udziału w tym zabójstwie. 32
  • Zachwycające, urocze, piękne 22 sty 2012, 12:00 Amerykanie mają celebrycką rodzinę Kardashian, my mamy grycanki. Synowa potentata lodowego i jego trzy wnuczki szturmem biorą salony i media. 38
  • Musimy o tym porozmawiać 22 sty 2012, 12:00 Patrzą na córkę czy syna i czują głuchą niechęć. Myślą: niech zniknie. Głośno tego nie mówią, bo przecież wstyd. Jak można nie kochać własnego dziecka? 42
  • Hodowcy dzieci 22 sty 2012, 12:00 W czasie kiedy politycy kłócą się o in vitro, lekarze w Gdańsku idą dalej: selekcjonują zarodki i wybierają tylko te, które nie mają wad genetycznych. To jeszcze medycyna czy już eugenika? 45
  • Wibrujący seks 22 sty 2012, 12:00 W Warszawie powstał pierwszy w Polsce butik z kobiecymi gadżetami erotycznymi. Czy odniesie sukces w kraju, w którym masturbacja to ciągle tabu? 48
  • Suplementy strachu 22 sty 2012, 12:00 Mają czynić cuda: wzmacniać, odchudzać, likwidować zmarszczki albo zgagę. Reklamowane przez celebrytów suplementy diety Polacy łykają garściami, nabijając kieszeń producentom. Ale sami płacą coraz wyższą cenę. 50
  • Awantura o laurkę 22 sty 2012, 12:00 Jodi Kantor napisała książkę „Obamowie” tak jak Styka malował Pana Boga – na kolanach. Mimo to Biały Dom książkę zaatakował. Dlaczego? 52
  • Ta wojna już trwa 22 sty 2012, 12:00 Izraelski wywiad od miesięcy prowadzi tajną wojnę w Iranie. Toczy się ona w cieniu brutalnej rywalizacji o to, kto będzie rządził w Teheranie. 56
  • Świat według Brzezińskiego 22 sty 2012, 12:00 20 lat po upadku komunizmu status Ameryki jest nadwątlony, a dominacja zachodu dobiega końca. Unia Europejska zachowuje się tak, jakby za swój cel uznała stworzenie najbardziej luksusowego domu starców na świecie. 58
  • Ze śmiercią mu do twarzy 22 sty 2012, 12:00 To produkt jak każdy inny – mówi z uśmiechem, przypalając cygaro. Za jego plecami wisi firmowy kalendarz: trumny, a przy nich nagie modelki pomalowane w narodowe barwy Szwecji, Norwegii, Niemiec... To rynki, które już podbił, podbija albo zamierza podbić. 60
  • Zwalniacza zatrudnię 22 sty 2012, 12:00 W kryzysie jedna profesja ma się świetnie: to specjaliści od zwolnień. Zimni profesjonaliści czy empatyczni fachowcy od naszych uczuć? 64
  • Portfel Partii Herbacianej 22 sty 2012, 12:00 Mają 50 miliardów dolarów i dziesiątki firm nie tylko w USA. Wydali wojnę Barackowi Obamie, mówią, że chcą bronić Ameryki przed „socjalizmem”. Ale ważniejsze są dla nich pieniądze. 68
  • Clooney kontra Clooney 22 sty 2012, 12:00 Aktywista walczy w nim z celebrytą, reżyser z aktorem, bawidamek z człowiekiem z misją, amant z wąsaczem z nadwagą. On naprawdę ma wiele wcieleń, najnudniejsze („obywatel Clooney”) możemy właśnie oglądać w „Idach marcowych” 71
  • Starość wściekłego byka 22 sty 2012, 12:00 Martin Scorsese odebrał właśnie Złoty Glob za film „Hugo i jego wynalazek” i szykuje się do batalii o Oscara. Do polskich kin „Hugo...” wchodzi 10 lutego, a już dziś tłumaczymy, dlaczego niegdysiejszy wściekły byk amerykańskiego filmu wziął się do kina... 73
  • Magia chwili 22 sty 2012, 12:00 Krystian Zimerman uznał go za swego następcę. Właśnie wydaje nową płytę z utworami Debussy’ego i Szymanowskiego. Koncertuje na całym świecie, ale chętnie wraca na swoją wieś między Bydgoszczą a Nakłem. 76
  • Kopia mistrzów 22 sty 2012, 12:00 Co ich różni od Pink Floyd? Tylko to, że wciąż grają. 78
  • Połącz kropki 22 sty 2012, 12:00 Pięć lat temu pracował w diamentach, dziś pokazuje kolorowe kółka. Damien Hirst, brytyjska ikona przedkryzysowej sztuki, wypełnił nimi jedenaście superprestiżowych galerii na całym świecie. Równocześnie. 80
  • Tahrir po polsku 22 sty 2012, 12:00 Czy kiedy 31 października roku pańskiego 1517 marcin luter przybijał swoje tezy do drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze, ktokolwiek spodziewał się, że oto zaczyna się wielki rozłam w zachodnim chrześcijaństwie? Że sprzeciw wobec handlu odpustami prowadzi właśnie do narodzin... 84
  • Klincz bankowy 22 sty 2012, 12:00 Prezes banku spółdzielczego jest znany w swoim środowisku. Można go spotkać zarówno na zakupach w sklepie, jak i w kościele czy na miejskich uroczystościach. Budzi zaufanie, tym bardziej że zarabia nieźle, ale nie są to miliony budzące zawiść. 86
  • Spółdzielcze oszczędzanie 22 sty 2012, 12:00 Gwiazdki to są na niebie, a nie w naszych informacjach o lokatach – mówią prezesi banków spółdzielczych. Bank musi być rzetelny, żadnych obiecanek, tylko czarno na białym ile i za co. 87
  • Jesteśmy dobrym sąsiadem 22 sty 2012, 12:00 Paweł Pawłowski, prezes zarządu SGB–Banku SA, porównuje strategię banków spółdzielczych do wysiłku wspinacza – wspinać trzeba się odważnie, konsekwentnie, ale bez nadmiernego ryzyka 88
  • Daj palec, weź pieniądze 22 sty 2012, 12:00 Polskie banki spółdzielcze przodują pod względem rozwiązań technicznych. Jako pierwsze w branży finansowej w Europie wprowadziły bankomaty biometryczne. 90
  • Poznać dobrze klienta 22 sty 2012, 12:00 Banki spółdzielcze rzeczywiście znajdują się blisko swoich klientów. Osobiste relacje między ich pracownikami a lokalnymi przedsiębiorcami i samorządami są codziennością. 92
  • Lekkie przerażenie 22 sty 2012, 12:00 Pani sędzia, która skazała Dodę, mocno zaryzykowała. Nie chciałbym być w jej skórze, jeśli pewnego dnia naukowcy wedrą się do grobu proroka Ezechiela i po zbadaniu jego szczątków orzekną, iż są w nich ślady alkoholu lub substancji odurzających. Trzeba będzie wstydzić się do... 94
  • Jaja na stoku 22 sty 2012, 12:00 Z grupą przyjaciół, częściowo zapalonych narciarzy, trafiłam w ferie do jednej z górskich miejscowości w Polsce. Górskie miejscowości w Polsce roztaczają zimą urok podobny do polskich miejscowości nadmorskich w lecie. 96
  • Z ziemi polskiej do włoskiej, czyli pocztówka z ferii zimowych 22 sty 2012, 12:00 KTO Z PAŃSTWA NIE POCZUŁ UKŁUCIA W SERCU, WIDZĄC, POWIEDZMY, TYSKIE W LONDYNIE? Albo komu łezka nie zakręciła się w oku, kiedy spotkał Kubusia Playa na przykład w Czechach? Bo o Orlen w Niemczech nawet nie pytam, to już nie żadna łezka tylko ryk radości. Każdy, choćby... 97
  • Nie Palikot, tylko pali joint 22 sty 2012, 12:00 Zdaniem posła Roberta „Palikot” Biedronia istnieje w Polsce jeszcze jedna straszna jednostka chorobowa: „narkofobia”. Fobii, jak wiadomo, mieć się nie powinno. Jednak, co tu kryć, po pierwsze, fobie ludzie mają, po drugie, jest wielu chętnych, by z tych... 97
  • Pieluchy Ziobry 22 sty 2012, 12:00 W całkiem poważnym celu zebrało się nie do końca poważne grono, aby jak co roku podczas Biesiady Felietonistów podsumować najbardziej dramatyczne, śmieszne i idiotyczne wydarzenia minionych 12 miesięcy. Tym razem gościł nas sopocki lokal Zatoka Sztuki z ładnym widokiem na... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany