Clooney kontra Clooney

Clooney kontra Clooney

Aktywista walczy w nim z celebrytą, reżyser z aktorem, bawidamek z człowiekiem z misją, amant z wąsaczem z nadwagą. On naprawdę ma wiele wcieleń, najnudniejsze („obywatel Clooney”) możemy właśnie oglądać w „Idach marcowych”
Ostatnie Złote Globy były spektakularnym pojedynkiem George’a Clooneya z  George’em Clooneyem. Druga odsłona potyczki już w lutym – podczas oscarowej gali, gdzie „Spadkobiercy" Alexandra Payne’a (w polskich kinach od 17 lutego) i „Idy marcowe” (właśnie wchodzą do kin) wyreżyserowane, wyprodukowane i zagrane przez Clooneya, znów staną w  szranki w najważniejszych kategoriach. Podczas Złotych Globów Clooney aktor odniósł spektakularny sukces, a rozpolitykowany reżyser przegrał z  kretesem.

Gwiazdor kontra działacz

Jeśli w podparyskim S?vres miałby się kiedykolwiek znaleźć idealny wzór glamouru, trzeba by umieścić w gablocie George’a Clooneya. Coś z  Cary’ego Granta, coś z Warrena Beatty’ego. Szelmowski uśmiech, brązowe oczy, nienaganna sylwetka, lekka siwizna, która dodaje mu tylko uroku. U  boku coraz piękniejsze kobiety, żadnych zobowiązań i żadnych skandali. Pełna swoboda i poczucie humoru, klasa i wdzięk. Celebryta idealny. Inteligentny i wygadany Clooney jest wdzięcznym gościem talk-show i  świetną osobą do wręczania wszelkich nagród. W czasie gali Złotych Globów ze wzruszeniem dziękował Bradowi Pittowi za wszystko, co ten robi dla ludzkości, by po chwili zażartować z Michaela Fassbendera, który pokazuje się nago w doskonałym „Shame": „Michael, mógłbyś grać w golfa z  rękami założonymi na plecach! Człowieku, spróbuj!”. Jednak dla Clooneya glamour to za mało. Gdy tylko zniknął ze statuetką w  kuluarach, zaczął krytykować republikańskiego kandydata na prezydenta. Bo jeśli cokolwiek na tym świecie ten człowiek traktuje serio, to swoją misję naprawiania świata. – Gwiazdy mogą skupić uwagę mediów, gdy te  unikają odpowiedzialności – deklarował w jednym z wywiadów. – Nie możemy uprawiać polityki, możemy jednak mobilizować polityków. 

Zbierał pieniądze dla rodzin zabitych w zamachach z 11 września, dla ofiar huraganu „Katrina", trzęsienia ziemi na Haiti. Od lat apelował do  amerykańskich władz o zaangażowanie w kwestię Darfuru. Mało tego, ufundował satelitę, który monitoruje południe Sudanu, miejsce jednego z  najkrwawszych konfliktów ostatnich dekad. – Jestem paparazzo, który działa przeciw ludobójstwu – deklaruje, używając dobrze sobie znanych porównań. Sudan to swego rodzaju specjalność Clooneya, który w jednym z  wywiadów dla amerykańskiej prasy cieszył się, że młodzi aktorzy są nie  tylko zaangażowani, lecz mają również wiedzę na temat spraw, którym patronują: – Dziś już nikt nie jest po prostu „działaczem na rzecz pokoju”; każdy ma swoją specjalizację!

Deklaruje, że jest liberałem, od  dawna uchodzi za główny lewicowy głos Hollywood. Popierał Obamę, wcześniej Johna Kerry’ego, krytykował Busha, protestował przeciw inwazji na Irak. Odbierając w 2006 r. Oscara za rolę w politycznej „Syrianie", mówił wzruszony: „Byliśmy tymi, którzy mówili o AIDS, gdy inni zaledwie szeptali, mówiliśmy o prawach obywatelskich, gdy nie było to mile widziane. Jestem dumny, będąc częścią tej Akademii”. (Przypomnijmy, że  mowa o tej samej Akademii, która nie miała odwagi nagrodzić gejowskiej „Tajemnicy Brokeback Mountain” i która dopiero niedawno po raz pierwszy nagrodziła kobietę – Kathryn Bigelow – za reżyserię filmu). Dziś Clooney stał się adwokatem małżeństw homoseksualnych, o których prawa walczy, m.in. występując w sztuce „Prop 8”. Jej autorem jest scenarzysta „Obywatela Milka”.

– Jestem wstrząśnięty, że geje i lesbijki są wciąż w  tym kraju obywatelami drugiej kategorii – deklarował niedawno oburzony gwiazdor, niestety, nie mając w zanadrzu żadnych prowokacyjnych bon motów, które jego oburzenie uczyniłyby nieco mniej świętym. – Nie  rozumiem, dlaczego chcemy, by celebryci zastępowali dyplomatów – dziwił się pytany o fenomen gwiazd aktywistów prof. William Easterly z New York University. – To tak, jakbyśmy wzięli osobę szkoloną do bycia aktorem albo piosenkarzem i kazali jej naprawić elektrownię jądrową. Z całą pewnością George Clooney podjąłby się także tego zadania.

Reżyser kontra aktor

No właśnie: nie ma nic gorszego niż Clooney na serio. Clooney misjonarz, Clooney polityk, Clooney jako głos lewicowego Hollywood, obywatel Clooney. Wystarczy zobaczyć wyprodukowane i wyreżyserowane przez niego „Idy marcowe", w których zagrał rolę prezydenta, kandydata demokratów, ubiegającego się o reelekcję. Gdy brakuje poczucia humoru, z Clooneya wychodzi cała jego naiwność. „Idy marcowe” są opowieścią o kuluarach polityki, brudnych, złych, mrocznych, o idealistach na zapleczach knajp, w ciemnych barach, hotelowych pokojach, którzy za kulisami wyborów są przerabiani na cyników. Mimo nawiązań do Szekspira (raczej deklarowanych niż widocznych) i do słynnych id marcowych, do których wprost odsyła tytuł („I ty, Brutusie, przeciwko mnie?”– na pewno pamiętacie to ze szkoły), Clooneyowi – reżyserowi nie udało się zbudować w filmie żadnych głębszych metafor ani sprowokować głębszych refleksji.

Nie po raz pierwszy zresztą okazało się, że choć sam siebie uważa dziś przede wszystkim za reżysera, aktorstwo traktując zarobkowo, daleko mu jeszcze do klasy choćby Clinta Eastwooda. Być może dlatego, że reżyserowanie Clooney traktuje jako przedłużenie swojej społecznej misji. Najlepszy był, jak dotąd, jego debiutancki „Niebezpieczny umysł", szalony, komiksowy film, oparty na równie szalonych faktach. Stylowe „Good Night, and Good Luck” było czarno-białe nie tylko z powodu koloru taśmy, ale  też wizji świata – zupełnie jak „Idy marcowe”. O sportowych „Miłosnych gierkach” świat dawno już zapomniał. „Idy marcowe” także nie były hitem amerykańskich kin. I wcale nas nie dziwi, że o wiele częściej hitami zostają filmy, w których George Clooney robi to, co potrafi najlepiej: gra.

Wąsacz kontra gładki gość

Osobiście najbardziej lubię, kiedy George Clooney przegrywa. Kiedy skacząc na jednej nodze, zakłada buty i pędzi mokrą szosą – jak ładnie napisał któryś z amerykańskich krytyków: „niczym ptak ze złamanym skrzydłem" – zdruzgotany wiadomością o tym, że zdradza go  żona (w filmie „Spadkobiercy”). Albo kiedy wsiada do nowojorskiej taksówki, rzucając: „Po prostu jedź”. I przez dobre dwie minuty przyglądamy się jego twarzy: faceta wchłoniętego, przeżutego i wyplutego przez korporację, który wygląda, jakby się właśnie obudził na  gigantycznym kacu („Michael Clayton”). A on powoli nabiera i wypuszcza powietrze. Już jest po wszystkim.

A finał nostalgicznego „Amerykanina"? Znów widzimy Clooneya, rannego, w aucie, którym próbuje dotrzeć na  umówione spotkanie. Nie tyle prowadzi, ile desperacko trzyma się kierownicy, nie dowierzając, że w jego życiu nigdy nie nastąpi już nowy początek – a on tak bardzo chce dojechać. Lubię, kiedy traci złudzenia („Syriana”), wpada w paranoję („Tajne przez poufne”, i znów to  zdziwienie w oczach, gdy dowiaduje się, że żona chce rozwodu) albo w  zwyczajne poczucie winy, po tym jak wzrokiem zabija spokojnie przeżuwającą kozę („Człowiek, który gapił się na kozy”).

A „W chmurach"? Clooney stojący pod domem kobiety, którą już-już zaczął sobie wyobrażać jako życiową partnerkę, gdy niespodziewanie drzwi otwiera mu dziecko, a  z głębi mieszkania męski głos pyta: „Kochanie, kto tam?”. To właśnie ten moment, gdy zadowolony z siebie bohater twardo ląduje na ziemi (niemal słychać zgrzyt podwozia). To zazwyczaj Clooney o parę kilogramów cięższy, o parę zmarszczek starszy, często wąsaty, wyjątkowo mało seksowny. Taki wujek albo ojciec, który trochę przypomina tego gwiazdora z Ameryki. Maskowanie urody to oczywiście hollywoodzka specjalizacja, za  którą dostaje się Oscary ( jakby wyglądanie jak 99 proc. ludzi na tym globie było godnym najwyższego podziwu wyczynem). Jednak jest coś, co  wyróżnia Clooneya na tle innych gwiazd, które pozwalały dokleić sobie nos i zjadły obiad, żeby przytyć: autoironia, doskonale wyczuwana na  ekranie, demonstrowana także poza nim. I w „Spadkobiercach”, i w „W  chmurach” czy w „Amerykaninie” gwiazdor gra z własnym wizerunkiem amanta, dystansując się do niego. Zupełnie inaczej niż choćby drugi z  bogów Hollywood: Brad Pitt, który traktuje swój ekranowy wizerunek ze  śmiertelną powagą.

O ironio, ostentacyjnie przystojny George Clooney to  aktor, który amantem jest częściej poza ekranem niż na nim. W życiu aż  huczy o jego romansach, a u boku gwiazdora pojawiają się kolejne piękności. Na ekranie jest zdradzany i porzucany. W życiu uchodzi za  mężczyznę, któremu nikt się nie oprze. W reklamach będzie grał zadowolonego z siebie amanta, zamiast którego kobiety wolą jednak filiżankę kawy. Rewelacyjnie zażartował sam z siebie w szalenie popularnej na You Tube reklamówce jednego z banków. Najpierw widzimy budzącą się – z ewidentnym bólem głowy – w luksusowym pokoju hotelowym, niemłodą i niepiękną kobietę, która z przerażeniem ogląda otaczające ją pobojowisko, wśród którego wala się suknia ślubna.

Wtedy do pokoju wchodzi Clooney w piżamie i witając radośnie totalnie już zszokowaną dziewczynę, pokazuje na laptopie zdjęcie domu, który dla nich wybrał. „Niektórzy w życiu mają szczęście" – głosi hasło – „Cała reszta powinna pomyśleć o oszczędnościach”. Jeśli nawet pojawia się w filmach jako ogolony na gładko, zadowolony z siebie człowiek sukcesu („W chmurach”, „Michael Clayton”, „Idy marcowe”), pod koniec maska opada, a oczom widzów ukazuje się zmęczony, przegrany facet. I właśnie te jego role są doceniane i nagradzane, vide Złoty Glob (a pewnie i Oscar, chyba że  sprzątnie mu go sprzed nosa, nie powiem czym, Michael Fassbender, gwiazda „Wstydu”) za „Spadkobierców”, Glob i Oscar za „Syrianę”, nominacje do Oscara za „Michaela Claytona” i „W chmurach”. Przegrywać z  kretesem i być za to uwielbianym?! Cóż, niektórzy w życiu mają szczęście. Cała reszta powinna pomyśleć o oszczędnościach.

Okładka tygodnika WPROST: 4/2012
Więcej możesz przeczytać w 4/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 4/2012 (1510)

  • Zamordyzm zły i dobry 22 sty 2012, 12:00 Okazuje się, że zamordyzm nie musi być wcale zły. Wszystko zależy od tego, czyja jest morda, a przede wszystkim – kto za mordę trzyma. 4
  • NA SKRÓTY 22 sty 2012, 12:00 Robert Kubica opuścił szpital w Mantui, w którym zoperowano mu złamaną kość piszczelową prawej nogi. Kubica upadł na ścieżce nieopodal swojego domu we Włoszech. Pechowo kość pękła w tym samym miejscu, w którym kierowca złamał ją podczas wypadku w czasie rajdu Ronde di Andora.... 7
  • Wprawka 22 sty 2012, 12:00 Rozpoczynając mój kolejny felieton, zwracam się do mojego redaktora naczelnego, żeby go nie czytał. Ponieważ nie mam ustabilizowanych stosunków z wydawnictwem, chciałbym warsztatowo spróbować napisać coś, co w przyszłości mogłoby mi zagwarantować stałą rubrykę w tygodnikach... 9
  • Co ja pacze? 22 sty 2012, 12:00 Mamy tydzień polskiej muzyki w zagranicznych mediach. Duży, przekrojowy artykuł o polskiej scenie muzycznej zamieścił „The Guardian”. Autor artykułu utrzymuje między innymi, że Doda może osiągnąć międzynarodowy sukces, jak jeszcze trochę popracuje nad piosenkami. Z... 10
  • Anatomia katastrofy 22 sty 2012, 12:00 Od tamtego poranka minęły prawie dwa lata. Teoretycznie wystarczająco długo, by zbliżyć się do prawdy o katastrofie. W rzeczywistości wciąż wiemy niewiele, a lista pytań – zamiast się kurczyć – pęcznieje. 14
  • Żałoba z żółtym paskiem 22 sty 2012, 12:00 Jak żyć, gdy prywatna żałoba staje się żałobą narodową, a osobista tragedia telewizyjnym newsem? Ile razy można ginąć w tej samej katastrofie? 18
  • To nie brzoza 22 sty 2012, 12:00 Zbadałem to przy różnym kącie uderzenia, różnej prędkości samolotu, grubszej średnicy brzozy, zmieniłem też gęstość brzozy smoleńskiej. W żadnym przypadku skrzydło się nie urwało w wyniku zderzenia z brzozą – mówi prof. Wiesław Binienda, ekspert z Ohio, współpracujący z... 22
  • Marszałek premiera 22 sty 2012, 12:00 Ewa Kopacz zmieniła stołek i zamieniła wspomnienia. Fotel marszałka Sejmu sprawił, że natychmiast zapomniała, co robiła wcześniej. 26
  • Tajna broń Kościoła 22 sty 2012, 12:00 Gdybyż Kościół na bonieckich stał, to rzeczywiście bylibyśmy potęgą religijną! 29
  • Nie rozumiem 22 sty 2012, 12:00 Zwykle nie rozumiemy działań polityków nie dlatego, że stanowią one nieprzeniknioną tajemnicę, lecz dlatego, że są niedorobione, ułomne i głupie. 30
  • Ostatni i jedyny przed śmiercią wywiad Rysia z „Klanu” 22 sty 2012, 12:00 Kiedy umierała Hanka Mostowiak, kraj spowiła żałoba i wściekłość. Los nas nie oszczędza, niedługo umrze kolejny bliski Polaków. Przesłuchiwany przez nas Piotr Cyrwus przyznaje się do udziału w tym zabójstwie. 32
  • Zachwycające, urocze, piękne 22 sty 2012, 12:00 Amerykanie mają celebrycką rodzinę Kardashian, my mamy grycanki. Synowa potentata lodowego i jego trzy wnuczki szturmem biorą salony i media. 38
  • Musimy o tym porozmawiać 22 sty 2012, 12:00 Patrzą na córkę czy syna i czują głuchą niechęć. Myślą: niech zniknie. Głośno tego nie mówią, bo przecież wstyd. Jak można nie kochać własnego dziecka? 42
  • Hodowcy dzieci 22 sty 2012, 12:00 W czasie kiedy politycy kłócą się o in vitro, lekarze w Gdańsku idą dalej: selekcjonują zarodki i wybierają tylko te, które nie mają wad genetycznych. To jeszcze medycyna czy już eugenika? 45
  • Wibrujący seks 22 sty 2012, 12:00 W Warszawie powstał pierwszy w Polsce butik z kobiecymi gadżetami erotycznymi. Czy odniesie sukces w kraju, w którym masturbacja to ciągle tabu? 48
  • Suplementy strachu 22 sty 2012, 12:00 Mają czynić cuda: wzmacniać, odchudzać, likwidować zmarszczki albo zgagę. Reklamowane przez celebrytów suplementy diety Polacy łykają garściami, nabijając kieszeń producentom. Ale sami płacą coraz wyższą cenę. 50
  • Awantura o laurkę 22 sty 2012, 12:00 Jodi Kantor napisała książkę „Obamowie” tak jak Styka malował Pana Boga – na kolanach. Mimo to Biały Dom książkę zaatakował. Dlaczego? 52
  • Ta wojna już trwa 22 sty 2012, 12:00 Izraelski wywiad od miesięcy prowadzi tajną wojnę w Iranie. Toczy się ona w cieniu brutalnej rywalizacji o to, kto będzie rządził w Teheranie. 56
  • Świat według Brzezińskiego 22 sty 2012, 12:00 20 lat po upadku komunizmu status Ameryki jest nadwątlony, a dominacja zachodu dobiega końca. Unia Europejska zachowuje się tak, jakby za swój cel uznała stworzenie najbardziej luksusowego domu starców na świecie. 58
  • Ze śmiercią mu do twarzy 22 sty 2012, 12:00 To produkt jak każdy inny – mówi z uśmiechem, przypalając cygaro. Za jego plecami wisi firmowy kalendarz: trumny, a przy nich nagie modelki pomalowane w narodowe barwy Szwecji, Norwegii, Niemiec... To rynki, które już podbił, podbija albo zamierza podbić. 60
  • Zwalniacza zatrudnię 22 sty 2012, 12:00 W kryzysie jedna profesja ma się świetnie: to specjaliści od zwolnień. Zimni profesjonaliści czy empatyczni fachowcy od naszych uczuć? 64
  • Portfel Partii Herbacianej 22 sty 2012, 12:00 Mają 50 miliardów dolarów i dziesiątki firm nie tylko w USA. Wydali wojnę Barackowi Obamie, mówią, że chcą bronić Ameryki przed „socjalizmem”. Ale ważniejsze są dla nich pieniądze. 68
  • Clooney kontra Clooney 22 sty 2012, 12:00 Aktywista walczy w nim z celebrytą, reżyser z aktorem, bawidamek z człowiekiem z misją, amant z wąsaczem z nadwagą. On naprawdę ma wiele wcieleń, najnudniejsze („obywatel Clooney”) możemy właśnie oglądać w „Idach marcowych” 71
  • Starość wściekłego byka 22 sty 2012, 12:00 Martin Scorsese odebrał właśnie Złoty Glob za film „Hugo i jego wynalazek” i szykuje się do batalii o Oscara. Do polskich kin „Hugo...” wchodzi 10 lutego, a już dziś tłumaczymy, dlaczego niegdysiejszy wściekły byk amerykańskiego filmu wziął się do kina... 73
  • Magia chwili 22 sty 2012, 12:00 Krystian Zimerman uznał go za swego następcę. Właśnie wydaje nową płytę z utworami Debussy’ego i Szymanowskiego. Koncertuje na całym świecie, ale chętnie wraca na swoją wieś między Bydgoszczą a Nakłem. 76
  • Kopia mistrzów 22 sty 2012, 12:00 Co ich różni od Pink Floyd? Tylko to, że wciąż grają. 78
  • Połącz kropki 22 sty 2012, 12:00 Pięć lat temu pracował w diamentach, dziś pokazuje kolorowe kółka. Damien Hirst, brytyjska ikona przedkryzysowej sztuki, wypełnił nimi jedenaście superprestiżowych galerii na całym świecie. Równocześnie. 80
  • Tahrir po polsku 22 sty 2012, 12:00 Czy kiedy 31 października roku pańskiego 1517 marcin luter przybijał swoje tezy do drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze, ktokolwiek spodziewał się, że oto zaczyna się wielki rozłam w zachodnim chrześcijaństwie? Że sprzeciw wobec handlu odpustami prowadzi właśnie do narodzin... 84
  • Klincz bankowy 22 sty 2012, 12:00 Prezes banku spółdzielczego jest znany w swoim środowisku. Można go spotkać zarówno na zakupach w sklepie, jak i w kościele czy na miejskich uroczystościach. Budzi zaufanie, tym bardziej że zarabia nieźle, ale nie są to miliony budzące zawiść. 86
  • Spółdzielcze oszczędzanie 22 sty 2012, 12:00 Gwiazdki to są na niebie, a nie w naszych informacjach o lokatach – mówią prezesi banków spółdzielczych. Bank musi być rzetelny, żadnych obiecanek, tylko czarno na białym ile i za co. 87
  • Jesteśmy dobrym sąsiadem 22 sty 2012, 12:00 Paweł Pawłowski, prezes zarządu SGB–Banku SA, porównuje strategię banków spółdzielczych do wysiłku wspinacza – wspinać trzeba się odważnie, konsekwentnie, ale bez nadmiernego ryzyka 88
  • Daj palec, weź pieniądze 22 sty 2012, 12:00 Polskie banki spółdzielcze przodują pod względem rozwiązań technicznych. Jako pierwsze w branży finansowej w Europie wprowadziły bankomaty biometryczne. 90
  • Poznać dobrze klienta 22 sty 2012, 12:00 Banki spółdzielcze rzeczywiście znajdują się blisko swoich klientów. Osobiste relacje między ich pracownikami a lokalnymi przedsiębiorcami i samorządami są codziennością. 92
  • Lekkie przerażenie 22 sty 2012, 12:00 Pani sędzia, która skazała Dodę, mocno zaryzykowała. Nie chciałbym być w jej skórze, jeśli pewnego dnia naukowcy wedrą się do grobu proroka Ezechiela i po zbadaniu jego szczątków orzekną, iż są w nich ślady alkoholu lub substancji odurzających. Trzeba będzie wstydzić się do... 94
  • Jaja na stoku 22 sty 2012, 12:00 Z grupą przyjaciół, częściowo zapalonych narciarzy, trafiłam w ferie do jednej z górskich miejscowości w Polsce. Górskie miejscowości w Polsce roztaczają zimą urok podobny do polskich miejscowości nadmorskich w lecie. 96
  • Z ziemi polskiej do włoskiej, czyli pocztówka z ferii zimowych 22 sty 2012, 12:00 KTO Z PAŃSTWA NIE POCZUŁ UKŁUCIA W SERCU, WIDZĄC, POWIEDZMY, TYSKIE W LONDYNIE? Albo komu łezka nie zakręciła się w oku, kiedy spotkał Kubusia Playa na przykład w Czechach? Bo o Orlen w Niemczech nawet nie pytam, to już nie żadna łezka tylko ryk radości. Każdy, choćby... 97
  • Nie Palikot, tylko pali joint 22 sty 2012, 12:00 Zdaniem posła Roberta „Palikot” Biedronia istnieje w Polsce jeszcze jedna straszna jednostka chorobowa: „narkofobia”. Fobii, jak wiadomo, mieć się nie powinno. Jednak, co tu kryć, po pierwsze, fobie ludzie mają, po drugie, jest wielu chętnych, by z tych... 97
  • Pieluchy Ziobry 22 sty 2012, 12:00 W całkiem poważnym celu zebrało się nie do końca poważne grono, aby jak co roku podczas Biesiady Felietonistów podsumować najbardziej dramatyczne, śmieszne i idiotyczne wydarzenia minionych 12 miesięcy. Tym razem gościł nas sopocki lokal Zatoka Sztuki z ładnym widokiem na... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany