Człowieka robi się w łóżku

Człowieka robi się w łóżku

Genetycy potrafią już sklonować ludzkie komórki i „wywróżyć” z genów, co nas może czekać. Jak sobie z tym poradzić, pytamy profesor genetyki Magdalenę Fikus.

Kiedy już wszyscy, łącznie z pogodynkami i politykami, omówili obustronną mastektomię Angeliny Jolie, chyba nadszedł moment na podstawowe pytania. Badania genetyczne pozwalają z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć niektóre choroby, w tym śmiertelne, ale nikt nas nie nauczył, jak sobie z taką wiedzą radzić. I teraz, jak sądzę, poradnie genetyczne zatłoczą się ludźmi, którzy rozpaczliwie będą chcieli się dowiedzieć, czy mogą zachorować na choroby nowotworowe, alzheimera i wiele innych. Zapłacą, dostaną wyniki do ręki i… będą bezradni wobec tej wiedzy.

Magdalena Fikus: To nie oni poczują się bezradni, tylko nauka się czuje bezradna. Bo choroby, które się wykrywa w uszkodzeniu genów, są nieuleczalne. Medycyna może zaproponować tylko zestaw statystycznych zabiegów prewencyjnych.

Ale równocześnie nauka w osobie lekarza powie pacjentowi: prawdopodobnie umrzesz na…

Nie, określi to procentowo. Z taką procentową wiedzą żyje się trudniej, a niektórym na pewno nieznośnie. Dlatego genetycy często pytali ludzi: czy chcecie naprawdę znać swoje geny? Bo sama wiedza nie wystarczy, problem w tym, co dalej z tą wiedzą zrobić. Można trochę inaczej żyć, np. nie palić papierosów, nie objadać się tłuszczami, cukrami, nie opalać się – co może zmniejszyć prawdopodobieństwo rozwoju wykrytych zagrożeń.

Ale jak sobie poradzić ze strachem, który się budzi po przeczytaniu wyników takich badań?

Ze strachem sobie nie można poradzić.

Więc to wiedza diabelska!

Każdy ma swobodny wybór, czy chce takie badania zrobić. Badania genetyczne nie wykrywają jeszcze choroby, tylko jej możliwość. Jeżeli kobieta wie od 20. roku życia, że ma predyspozycje do nowotworu piersi, to może prowadzić inny tryb życia, częściej się badać. Badanie tylko uświadamia: kochana, tobie się to może zdarzyć, ba, jest to bardziej prawdopodobne, że to się zdarzy tobie niż koleżance, która tego obciążenia nie ma. Jeżeli jednak zachować te wszystkie zasady prewencji, to ogromnie spada prawdopodobieństwo zachorowania, z 80 do 20 proc., a to już coś. Pan mówi o strachu… Ale pan nie chodzi z żadnym strachem boskim nad sobą, nie wisi coś nad panem, że może wyjdzie pan na ulicę i wpadnie pod samochód.

Wypadek to splot przypadków, a nie kilkudziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo.

To nie jest coś innego.

Badanie genetyczne to taka sytuacja: na wizycie u sapera diagnosty dowiaduję się: rzeczywiście ma pan w sobie bombę, niech pan nie podskakuje, bo wybuchnie...

Nie wiadomo, czy wybuchnie. My, genetycy, nie mamy jednak w tej chwili innej propozycji. 50 lat temu nikt by panu nawet nie powiedział, czy pan ma tę bombę, czy nie.

I w 2013 r. czytam sobie na stronie internetowej popularnej poradni genetycznej, że ich badania wykrywają skłonność do raka piersi, raka jajnika, płuc, prostaty, tarczycy, czerniaka, do choroby Alzheimera, dziedzicznej skłonności miażdżycowej, zakrzepicy, odporności na wirusa HIV.

Jednak to nie jest tak, że panu powiedzą: zachoruje pan na alzheimera. Powiedzą, że jest pewien gen, który ma cztery wersje, najgorsza jest ta czwarta. Jeżeli mamy tę czwartą, to pewno szybciej zachorujemy na alzheimera. Jest nieuleczalny, ale można go opóźnić, jeżeli już pan wie, że taką bombę w sobie nosi. My wszyscy nosimy w sobie około trzystu takich bomb. No i co?

No i czy jesteśmy na takim etapie rozwoju, żeby sobie te bomby uświadamiać bezkarnie? Czy raczej posypiemy się emocjonalnie uderzeni taką wiedzą?

Człowiek może powiedzieć: „Nie chcę”. Albo: „Polecę jutro do genetyków i zapytam ich, czy mam ten gen, czy nie”.

Sprawa się o tyle komplikuje, że za chwilę być może ubezpieczyciele będą wymagali badań genetycznych przy ubezpieczeniu na życie. A pracodawcy przy niektórych umowach o pracę…

Może będą, choć taka możliwość powinna być rozstrzygana prawnie. Ale i dzisiaj, jak pan powie, że ma padaczkę, to nie dostanie pan prawa jazdy. Bo gdzieś musi być odpowiedzialność za te bomby w sobie. A, przypominam, mamy ich trzysta. Wyobraźmy sobie jednak, że genetycy nauczyli się te trzysta bomb rozbrajać. I co? Powstaną nowe. Wszystkie błędy się odrodzą, na tym polega życie. Nie ma na świecie idealnego człowieka, nie ma na świecie wzorcowego genomu. Jakoś musimy umrzeć i ileś żyć. Ja na przykład nie za bardzo bym chciała usłyszeć od lekarzy: to jest nieuleczalny rak płuc.

Czemu?

Bo póki jest nadzieja, to człowiek różne rzeczy jeszcze sobie planuje. Życie z nadzieją jest dobre, życie bez nadziei jest żadne. A jeżeli tę nadzieję ktoś kupuje za cenę niewiedzy, to jest jego wybór.

Badania genetyczne też stanowią pewne zagrożenie dla bliskich. Bo jeżeli dowiadujemy się czegoś o sobie, to dowiadujemy się też o swoich bliskich.

O bliskich, ale i o tym, co ich czeka, jak zachoruję na alzheimera, mając 60 lat, a nie 90.

I co czeka moje dzieci obciążone moim DNA. To chyba też wiedza nie do uniesienia?

Pana dzieci i tak już dostały geny od pana i matki. Jeżeli pański zły gen jest recesywny, a matki dobry, to nie zachorują nigdy, przekażą tylko swoim dzieciom pański recesywny gen, który się cofa przed genem matki. Jeżeli pana jest dominujący, to nic pan na to już nie poradzi.

Skoro genetycy tyle potrafią, to ktoś nas powinien w szkołach przygotowywać do noszenia wiedzy uzyskanej dzięki nim?

Powinien, od tego są nauczyciele biologii.

To nawet nie chodzi o wiedzę, ale o umiejętność radzenia sobie ze strachem przed możliwą chorobą.

Nie przesadzajmy. Po prostu w tej chwili skoncentrowaliśmy się na pytaniu: „Co robić z wiedzą o naszych genetycznych defektach?”, o których każdy wie, że jakieś ma. Ewolucja doprowadziła ludzkość do stanu, w jakim jest. Ludzkość ten stan psuje – papierosami, samochodami, chemikaliami itd. I trzeba rozumieć tego konsekwencje. Jak człowiek żył w jaskini, to umierał bardzo zdrowy i na żadnego raka piersi nie chorował. Przedłużyliśmy sobie życie, nauczyliśmy się sprawdzać, czy mamy raka, i jednak go leczyć, choć nie zawsze z powodzeniem. To w tej chwili umiemy. Być może za sto lat – jeżeli nie będzie się stawiać ostrych jak teraz barier dla manipulacji na zarodkach – doradca genetyczny będzie proponował rodzicom usunięcie strasznych chorób w zarodku ich dziecka. Nie wiem, jak ludzie z tego wybrną, ale mają bardzo dużo problemów do rozwiązania. I wszystkie się kończą na etyce. A oczywiście dla części osób na Panu Bogu.

Kilkanaście lat temu robiliśmy z Jackiem Żakowskim w programie „Tok szok” odcinek poświęcony genetyce, zaczynały się badania komercyjne. Jacek nie chciał tyle o sobie wiedzieć, ja wysłałem swoje DNA i dostałem między innymi odpowiedź, że mam uszkodzony gen generujący mukowiscydozę.

Czyli jeżeli pan by się spotkał z kobietą, która też ma ten gen uszkodzony, to dziecko na pewno by zachorowało.

Ale nigdy nie poprosiłbym kobiety, żeby zrobiła sobie takie badanie.

To jeszcze nie leży w naszej mentalności. I człowiek sobie myśli: w Polsce na 300 tys. dzieci rocznie rodzi się ok. 2,5 tys. z mukowiscydozą, dlaczego ma się mnie wydarzyć? A jak się takie dziecko urodzi, to się potem ponosi konsekwencje. Na nasze wybory emocjonalne zaczynają się nakładać możliwości racjonalne, ludzie tego nie lubią. Jeżeli strasznie kogoś kochamy, a dowiadujemy się, że nie powinniśmy mieć dzieci, to źle to znosimy.

To jest powrót do dawnej kastowości?

Tylko że oparty na nauce, genetyce.

Teraz może panią rozśmieszę… Jest grupa naukowców, która uważa, że prawdziwym zwycięzcą ewolucji nie jest człowiek, ale nowotwór.

To ładnie pomyślane.

Że tak naprawdę człowiek jest tylko jednym z nosicieli tego zwycięzcy. Co pani na to?

Trzeba zacząć od tego, że człowiek jest tylko nosicielem genów ludzkich, choć to strasznie redukcjonistyczne spojrzenie.

Tamci mogą mieć rację?

Nie wiem, nowotwory są wciąż jeszcze tajemnicą i naszym strachem, moim także.

I nas pokonują.

Nie zawsze i nie do końca. Umrzeć kiedyś trzeba. Powiem panu rzecz intymną… Zaczęłam mieć kłopoty z oddychaniem trzy lata temu i doszłam do wniosku, że jeżeli muszę umrzeć, to wolałabym na serce niż na nowotwór. Postanowiłam więc nie dowiadywać się, co mi jest.

Co zyskała pani dzięki temu?

Już radośnie sobie szłam ku śmierci na zawał! Jednak zrobiło mi się tak ciężko z oddychaniem, że poszłam do lekarza, i okazało się, że mam chore płuca, a nie serce. Ale wcześniej ze strachu dokonałam wyboru niewiedzy.

Czyli pani profesor genetyki jest ciemnogrodem?

Nie, to jest właśnie ta emocjonalna część mojego życia i ciemnogród nic do tego nie ma. To jest pytanie już całkowicie życiowe, czy się chce wiedzieć, że mężczyzna zdradza. Jak nie wiesz, może jest ci łatwiej? A może gorzej, może trzeba go szybciej wygonić z domu? Tu jest tak samo, to jest sfera emocji, nad którymi nie bardzo możemy panować.

Może powinno być tak, że lekarze dzieliliby się wiedzą z badań genetycznych tylko między sobą, poza świadomością pacjenta?

Nie, człowiek ma prawo do informacji. Jeżeli przychodzi do lekarza genetyka, to – po pierwsze – pyta: „Co mi jest?”, a po drugie: „Co mam zrobić?”. I to drugie jest największym problemem lekarzy. Z wieloma rozmawiałam i oni mówią, że swoisty kodeks zabrania im radzić. Masz wiedzę: 80 proc., że zachorujesz, 20 proc., że będziesz zdrowy.

I śpij tu potem spokojnie!

Teraz idź sobie do domu, porozmawiaj ze swoim kochanym Bradem Pittem i ustalcie, co robicie. Nie można zwalać tego na lekarza genetyka.

Czeka nas epidemia przestraszonych pacjentów, którzy wyszli z pracowni badań genetycznych i chcą sobie amputować piersi, wycinać jajniki, prostaty, jądra profilaktycznie, bo strach żyć z tymi procentami?

W Polsce coś takiego nie grozi, istnieje NFZ oraz ograniczone środki własne, będą też różne ograniczenia społeczne. Gdyby w tej chwili milion kobiet w Polsce chciało sobie usunąć piersi, toby tego nie zrobiły, bo nie ma takich fizycznych ani finansowych możliwości. Sam pan wie, jak to wygląda z zabiegiem in vitro. Jest jakaś liczba par, która chciałaby to zrobić i nie ma takiej możliwości.

Rząd im pomoże, 15 tys. par w trzy lata. My w Polsce kłócimy się o in vitro, a świat zelektryzowała ostatnio wiadomość, że udało się sklonować komórki zarodka ludzkiego.

Nie sklonowano zarodków ludzkich. W naukowym artykule nie ma w ogóle słowa o klonowaniu.

Więc jak to nazwać, mnożenie?

To jest manipulacja ludzkim oocytem po to, żeby się namnożyły komórki. Krzyk powstał dlatego, że wychodzimy z oocytu, czyli z komórki jajowej, z której też zaczyna się człowiek. Ale tego tworu z komórek macierzystych nie można wszczepić kobiecie po to, by urodził się z tego człowiek. Bo one są niepełnocenne. Wyprodukowano więc po raz pierwszy 150 komórek, które mogą być przekształcone w jakieś typowe dla różnych tkanek, koniec, kropka. Czyli to nie jest klonowanie człowieka. To doświadczenie idzie w takim kierunku, żeby mieć komórki macierzyste, bo w nich dziś upatrujemy leku na wszystkie choroby. Chodzi o choroby, nie o klonowanie.

Ale jesteśmy krok dalej. Może trzeba już wyraźnie ludziom powiedzieć: tak, kiedyś sklonujemy człowieka. Trzeba się z tym pogodzić?

Zawsze możemy stawiać bariery. W tej chwili we wszystkich prawodawstwach milcząco lub głośno ustalone jest, że nie klonujemy człowieka. W Polsce nie ma takiego prawa, ale oczywiście nikt by się do tego nie zabrał.

Są miejsca na ziemi, w których nie przestrzega się żadnych praw.

Wiem. Owca Dolly urodziła się 17 lat temu, od tego czasu prace z komórkami zwierząt naczelnych i człowieka podejmowano w różnych miejscach. Nigdzie się nie udało i trochę już wiemy dlaczego. Zazwyczaj chodzi o to, że się robi stymulację hormonalną, żeby w kobiecie dojrzała więcej niż jedna komórka jajowa. Ta stymulacja może dawać komórki jajowe gorszej jakości. To wszystko jest delikatne, bo my cały czas nie wiemy do końca, co się naprawdę odbywa. To jest ta wielka tajemnica ludzkiego rozmnażania się. Działamy metodą prób i błędów.

A co właściwie jest strasznego w klonowaniu?

Tego chyba też nie wiem. Oczywiście mogę myśleć, że to byłby jakiś problem dla tych dwóch osób – tej, która dała materiał genetyczny, i tej, która się urodziła i ma identyczny. Co nie znaczy, że będzie identyczna, bo będzie żyła w zupełnie innych warunkach. Ale nadal nie wiem, po co klonować ludzi. To są jakieś straszne wydatki, próby i cierpienia kobiet, które musiały jajeczkować wielokrotnie… Człowieka trzeba robić w łóżku. Cała ta technika klonowania terapeutycznego albo ewentualnie reprodukcyjnego jest pełna tylu niewiadomych, że nikt nie chce jej nazwać bezpieczną. Ja do dzisiaj nie wiem, jak to jest z in vitro, wciąż chciałabym się dowiedzieć, czy rzeczywiście rodzi się więcej uszkodzonych genetycznie dzieci w tej populacji niż wśród dzieci poczętych tradycyjnie.

Krytycy in vitro mówią jeszcze, że dzięki zabiegom medycznym rodzą się dzieci, które tak naprawdę nie powinny się urodzić, i to zaburza naturalną pulę genetyczną.

To może być problem. I pan przychodzi z pytaniem: „Genetycy, dlaczego jeszcze nie umiecie?”. A genetycy próbują robić różne rzeczy, mając za plecami laickich etyków, buddyjskich etyków, katolickich etyków, którzy mają swoje zdania na temat, czy powinniśmy to robić i jak to robić.

Ale na koniec możecie się okazać...

Zbawcami...

Albo potworami.

Tak. Jak sklonowano Dolly, to się uważało, że to jest otwarcie drogi, która nie wiadomo do czego doprowadzi! A dziś ja na przykład uważam, że ci, którzy walczą z takim GMO, jakie jest dopuszczone do istnienia, robią źle. No więc jak? Badać, próbować, tworzyć i pytać, czy to dobrze, czy to źle? A może w ogóle przestać uczyć genetyki, przestać o niej myśleć.

Zakazać?

Albo zakazać. Uczyć tylko, że człowiek ma głowę, ręce i nogi. Ja bym nie zakazała, bo robiłam to całe życie i miałam piękne życie. Ale po prostu nie wiem.

Na pewno możemy doradzić czytelnikom, że jak już chcą pójść do poradni genetycznej, to muszą wiedzieć, po co to robią, bo mogą wyjść stamtąd innymi ludźmi.

Tak, zawsze trzeba określić cel. Wiele lat propagowałam naukę, co roku przychodzili do mnie dziennikarze oraz dziennikarki i pytali się: po co to robicie, po co pani to robi? I za każdym razem denerwowałam się, słysząc to, bo chciałam rozmawiać o tym, jak to robię. I myślałam: ona już powinna chyba wiedzieć, po co ja to robię! Ale to nie jest zupełnie głupie pytanie. ■

Okładka tygodnika WPROST: 23/2013
Więcej możesz przeczytać w 23/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 23/2013 (1580)

  • Sprawa Olewnika – prokuratorzy się ośmieszają? 2 cze 2013, 20:00 Rozpoczął się proces funkcjonariuszy policji, którzy mieli za zadanie odnaleźć Krzysztofa Olewnika. Prokuratura zarzuca im niedopełnienie obowiązków. To kozły ofiarne dla opinii publicznej, by prokuratura mogła powiedzieć, że winni... 4
  • Kim pan jest, panie Wojtku? 2 cze 2013, 20:00 Żyjemy w wolnym kraju, w którym wiele rzeczy jest dozwolonych. Każdy ma prawo zarabiać na życie tak, jak umie, jeżeli nie łamie prawa ani nie krzywdzi innych. W ramach zdrowego rozsądku i zwykłej przyzwoitości każdy może z życia... 4
  • Kopacz wybrała wolność 2 cze 2013, 20:00 Marszałek Ewa Kopacz jedzie. Po absolutnej bandzie. Druga osoba w państwie z najwyższą starannością wybrała datę 4 czerwca na termin oficjalnej wizyty w Chińskiej Republice Ludowej. Po co tam jedzie właśnie tego dnia, który dla świata... 4
  • Skaner 2 cze 2013, 20:00 Palikot szuka celebrytek Ruch Palikota próbował namówić Korę do startu w wyborach do europarlamentu – twierdzi nasze źródło w partii. – Ale rozmowy te utknęły – dodaje. Andrzej Rozenek, rzecznik RP, przekonuje, że nic... 6
  • Dlaczego piszemy o Cam Media 2 cze 2013, 20:00 Jak Cam Media pomagała ministrom Nowakowi i Grasiowi w kampanii wyborczej i jak zdobywa kontrakty od rządowych instytucji i państwowych spółek. 14
  • Spotkanie z mecenasem sztuk 2 cze 2013, 20:00 Po Warszawie krążą informacje, że Wojciech Fibak, właściciel galerii sztuki, biznesmen, tenisista ze światowej czołówki, pośredniczy w zaznajamianiu młodych dziewczyn z zamożnymi panami. Postanowiłam to sprawdzić. 20
  • Mówił, że spodobamy się jego kolegom 2 cze 2013, 20:00 O spotkaniu z Wojciechem Fibakiem opowiada Magdalenie Rigamonti koleżanka Maliny Błańskiej, Jola* 22
  • Zawsze wszystkich łączę 2 cze 2013, 20:00 No dobrze, a co ja mogę zrobić, żeby to nie poszło? Obiecuję współpracę do końca życia – mówi Wojciech Fibak 24
  • Ostatnia afera Gudzowatego 2 cze 2013, 20:00 5 mln dolarów za złamanie umowy offsetowej dostała od Lockheed Martin firma Aleksandra Gudzowatego. Otwiera to drogę do pozwów setkom polskich firm. 26
  • Niedźwiedź na horyzoncie, można dzielić skórę 2 cze 2013, 20:00 Pozornie bezsensowna misja profesora Piotra Glińskiego może się okazać przydatna, jeśli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory w 2015 r. 30
  • Odbijanie Podkarpacia 2 cze 2013, 20:00 PiS wróciło do władzy w Podkarpackiem. Zaczyna od politycznej czystki w urzędzie marszałkowskim i zapowiada kolejne zwycięstwa. 34
  • Stosy zapłoną 2 cze 2013, 20:00 Dojście do władzy PiS będzie oznaczać krzywdę dla wielu ludzi – uważa publicysta Waldemar Kuczyński. 36
  • Powrót kanclerza 2 cze 2013, 20:00 Leszek Miller wraca do gry. Cel ma prosty: po wyborach objąć fotel wicepremiera lub nawet szefa rządu. I wiele wskazuje na to, że mu się uda. 40
  • Kozetka szarlatana 2 cze 2013, 20:00 Terapia dla dorosłych dzieci alkoholików to zdaniem dr. Tomasza Witkowskiego psychologiczna prostytucja i hochsztaplerstwo. Pacjenci są jednak innego zdania. 42
  • Oni zatrzymali Tuska 2 cze 2013, 20:00 Z pozoru Elbanowscy to para, jakich w Polsce wiele. Kilkoro dzieci, dość tradycyjne podejście do ich wychowania. Wyróżnia ich to, że pokrzyżowali plany rządu Tuska. 44
  • Rozkaz: chronić papieża 2 cze 2013, 20:00 Płk Mieczysław Jesionek był blisko Jana Pawła II podczas jego pielgrzymek do Polski. Nam opowiada o udaremnionych zamachach i chwilach, gdy był z nim sam na sam. 46
  • Kanapka z szarańczą 2 cze 2013, 20:00 Karaczany, mączniki czy Szarańcza to nie tylko smaczne jedzenie, ale też sposób na przemysłową produkcję ekologicznej żywności. Trzeba tylko zwalczyć obrzydzenie. 50
  • Jak uzdrowić wielką waginę 2 cze 2013, 20:00 Chrystus zawisł na pomniku Czynu Rewolucyjnego, potocznie zwanym wielką waginą. Nie ukoił jednak serc rzeszowian, którzy o monument toczą ostrą walkę. 52
  • Człowieka robi się w łóżku 2 cze 2013, 20:00 Genetycy potrafią już sklonować ludzkie komórki i „wywróżyć” z genów, co nas może czekać. Jak sobie z tym poradzić, pytamy profesor genetyki Magdalenę Fikus. 54
  • Chciał ich zatrzymać tylko dla siebie 2 cze 2013, 20:00 Wiem na pewno, że będzie nadal zabijał – mówi Teresa Gens, psycholog, która 23 lata temu badała seryjnego mordercę pedofila Mariusza Trynkiewicza. 58
  • Co zrobić, żeby nie zabijali 2 cze 2013, 20:00 Kilku groźnych przestępców skazanych pierwotnie na śmierć wkrótce ma wyjść na wolność. Chodzi o takie osoby jak Leszek Pękalski czy Mariusz Trynkiewicz, którym na mocy amnestii w 1989 r. zamieniono karę zasadniczą na 25 lat... 60
  • Instrukcja zabijania 2 cze 2013, 20:00 Szczegółowa instrukcja wykonywania kary śmierci w PRL była w całości tajna. 62
  • Europa w kieszeni Chin 2 cze 2013, 20:00 Prawa człowieka przehandlowane. W kryzysie to Chiny rozdają karty. Nikt nie chce im podpaść, bo kto pyskuje, nie dostaje kasy. 64
  • Kościuszko bierze Paryż 2 cze 2013, 20:00 Nowa gwiazda francuskiej polityki Nathalie Kosciusko- -Morizet chce zdobyć paryski ratusz, skąd może zawalczyć o Pałac Elizejski. 67
  • Wściekli, bo obcy 2 cze 2013, 20:00 W Europie rosną dwie twierdze. W jednej ukryli się ortodoksyjni muzułmańscy imigranci, w drugiej ksenofobiczna prawica. Najgorsze przed nami – wieszczą eksperci. 68
  • Miliony z wyzysku 2 cze 2013, 20:00 Wstydliwa tajemnica naszych ciuchów, czyli wszystko czego nie wiemy o produkcji ubrań a dla świętego spokoju sumienia wolimy nawet nie pytać. 70
  • Steve Jobs na polską miarę 2 cze 2013, 20:00 Bogdan Wiciński zaczynał od sprzedaży gier. Dziś na jego zlecenie Chińczycy produkują tablety, telefony i telewizory. Samsung i Apple mają w Polsce godnego przeciwnika. 72
  • Masz firmę? Zagraj w karty! 2 cze 2013, 20:00 Już w niedalekiej przyszłości sklepy czy punkty usługowe, w których nie można płacić bezgotówkowo, w walce o klientów znajdą się na straconej pozycji. 74
  • Łowcy nowych gatunków 2 cze 2013, 20:00 Małpa z rodziny makakowatych, która ma rozczulające oczy oraz błękitne narządy rozrodcze i zad, wygrała w plebiscycie na najciekawsze gatunki odkryte i opisane w zeszłym roku. 76
  • Filmy spokojnej starości 2 cze 2013, 20:00 Amerykanie nazywają to „siwym dolarem”. Kino przypomniało sobie o dojrzałych widzach. To dla nich powstaje fala filmów o starszych ludziach, intensywnie przeżywających schyłek życia. 80
  • Swój facet z Maine 2 cze 2013, 20:00 Już 4 czerwca światowa premiera „Joylandu”, najnowszej powieści Stephena Kinga, najsympatyczniejszego chyba literackiego celebryty naszych czasów. 84
  • Mózg daje władzę 2 cze 2013, 20:00 Był gangsterem, bitnikiem, a w ZSRR został oskarżony o szpiegostwo. Richard Lourie, przyjaciel Czesława Miłosza, tłumaczył polską literaturę. Wreszcie został pisarzem. 86
  • Film 2 cze 2013, 20:00 Kuźnia, bójki i dżentelmen Harry Potter i Czara Ognia”, „Książę Persji: Piaski czasu”. W swojej karierze Mike Newell miał ostatnio czas lepszy finansowo niż artystycznie. Jednak po blockbusterach realizowanych dla... 88
  • Muzyka 2 cze 2013, 20:00 Wycieczka do źródeł TRICKY wraca do melodyjnego trip-hopu Po różnych, często mocno hermetycznych eksperymentach na kilku ostatnich płytach Tricky postanowił zatoczyć artystyczne koło i wrócić do estetyki „Maxinquaye”,... 89
  • Książka 2 cze 2013, 20:00 Śmierć niczego nie obiecuje W 2010 r. Christopher Hitchens, brytyjski pisarz i dziennikarz, obrońca racjonalizmu i ateizmu, zachorował na raka krtani. Pod koniec 2011 r. zmarł. Kara boska? Raczej ironia losu – tak przynajmniej patrzył... 89
  • SPA - zdrowie dzięki wodzie 2 cze 2013, 20:00 Buduje nasze ciało, gasi pragnienie, pielęgnuje i leczy – woda, bez której życie nie mogłoby istnieć. 90
  • Wakacyjne koło ratunkowe 2 cze 2013, 20:00 Nie wymaga wychodzenia z domu, zajmuje kilka minut i nie zrujnuje kieszeni. Za to sprawi, że wakacje rozpoczniemy na luzie – oto zalety ubezpieczenia turystycznego. 94
  • Spa klasy europejskiej 2 cze 2013, 20:00 EuropeSpa jest międzynarodowym znakiem jakości wydawanym ośrodkom wellness i spa - mówi Wojciech Henrykowski, prezes Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji SA. 96
  • Bomba tygodnia 2 cze 2013, 20:00 Groch z kapustą Zamieszanie rodzinne u celebrytów trwa w najlepsze. Robert Janowski triumfuje. Po tym jak jego narzeczona została oskarżona o kradzież w sklepie w USA i czeka na wyrok, Janowski nie był pewien, jak się potoczą losy jego... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany