Nowy impuls

Nowy impuls

Dodano: 
Rząd ma za sobą przygotowanie pakietu reform
Teraz potrzebna jest ciężka praca, by do końca wypełnić zobowiązania wobec wyborców. Potrzebny jest nowy impuls - mówi poseł Piotr Żak, rzecznik Akcji Wyborczej Solidarność.

Obecna formuła stylu rządzenia się wyczerpuje. "Realizujemy wielkie reformy i już wkrótce wszyscy odczujemy ich pozytywne skutki" - powtarza premier. Społeczeństwo jest jednak z natury konserwatywne i obawia się zmian, zwłaszcza gdy jest ich wiele i nie są do końca przygotowane. Według CBOS, jeszcze w grudniu ubiegłego roku rząd cieszył się dobrą opinią u 48 proc. obywateli. Teraz o gabinecie Jerzego Buzka pozytywnie wypowiada się 35 proc. osób. Ale źle go ocenia połowa Polaków. Rekordowa liczba obywateli, bo 47 proc., jest niezadowolona, że rządem kieruje Jerzy Buzek. Złe notowania mają też AWS i UW. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w maju, SLD i PSL - nawet bez Unii Pracy - utworzyłyby większościową koalicję. Wreszcie dla obozu postsolidarnościowego druzgocące są wyniki sondaży dotyczących wyborów prezydenckich. Półtora roku - i już tylko półtora roku - przed tą próbą sił Aleksander Kwaśniewski może liczyć na zwycięstwo nawet w pierwszej turze. Znaczna część Polaków jest zmęczona reformami i rozdrażniona koalicyjnymi kłótniami. W tej sytuacji powtarzanie, że wszystkim wkrótce będzie lepiej, może zaowocować tym, iż koalicji będzie gorzej. Szarzy obywatele nie wczytują się w tabele statystyczne. Widzą, że brakuje pieniędzy na pomoc społeczną, na odprawy dla górników, na skup, na podwyżki dla sfery budżetowej, czasem jeszcze dostrzegają, iż pieniędzy nie dostają ich nowe samorządy. Czas głoszenia pochwały reform mija. Jeżeli koalicja chce nie tylko głosić swoje racje, ale i zachować władzę, aby te racje realizować, powinna zapoczątkować czas spokoju. Czyli odpoczynku od wielkich zmian, publicznych walk o stanowiska, lustracyjnego tańca pogo, rozpanoszonej przestępczości, męczącej biurokracji. Scenariusz, według którego obóz rządzący tak sprawnie przeprowadzi trudne reformy, że społeczeństwo odczuje ich skutki jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, może być zrealizowany, jeżeli przywódcy koalicji już teraz zasadniczo zmienią jej wizerunek. W czasie spadku popularności i wzrostu napięć społecznych są dwie drogi rozwoju wydarzeń politycznych. Pierwsza - na którą wkracza koalicja - to nasilenie tendencji odśrodkowych w rządzącym obozie i wzmożone kokietowanie własnych wyborców. Tak upadł gabinet Hanny Suchockiej i to przyczyniło się do wyborczej porażki SLD, a zwłaszcza PSL, w ostatnich wyborach. Druga droga to przeprowadzenie konkretnych rozmów, zawarcie paktu o nieagresji i niezaskakiwanie się różnorodnymi inicjatywami, czyli zwarcie koalicyjnych szeregów na czas najtrudniejszych zmian. Wybór jednej z tych dróg zależy przede wszystkim od klasy politycznych przywódców, od tego, czy zrozumieją, że jeśli będą działać osobno, to razem przegrają. Jedni mogą przypomnieć sobie, że Kongres Liberalno-Demokratyczny już nie istnieje, a Unia Wolności ma ok. 10 proc. poparcia. Szlachetnie jest rządzić tak, jak wyliczenia rachunków nakazują, ale warto też pamiętać, że udział w rządzeniu umożliwiają m.in. związkowcy. Z kolei inni politycy we własnym długofalowym interesie powinni porzucić taktykę, w której oni są "dobrymi", a "złym" - skąpiący pieniędzy Leszek Balcerowicz.


Czas głoszenia pochwały reform mija. Jeżeli koalicja AWS-UW chce zachować władzę, powinna zapoczątkować czas spokoju

W ubiegłym tygodniu Sejm, w dużej mierze głosami AWS, przeforsował wbrew stanowisku premiera zwiększenie zasiłku wychowawczego. Uczynił to z ominięciem - o ile nie naruszeniem - konstytucji, gdyż bez wskazania realnych źródeł finansowania. Przejawianie troski o ubogich poprzez linczowanie własnego rządu na sejmowej sali świadczy o głupocie. Z kolei Leszek Balcerowicz, wicepremier i minister finansów, oznajmił, że pieniędzy na górnicze odprawy już nie ma, a dodatkowo protestujących górników odesłał do Janusza Steinhoffa, ministra gospodarki. No to teraz ogląda górników przed oknami swego gabinetu. To są przykłady antyrządzenia. Rządzący muszą zespolić koalicję, zmienić swe oblicze, zracjonalizować działania i uspokoić sytuację w kraju, tym bardziej że stan finansów publicznych z powodu kosztów wdrażania wielkich reform staje się krytyczny. Powstaje więc pytanie, czy koalicja nie powinna się przyjrzeć jeszcze raz na przykład ostatniej ze startujących reform - oświatowej. Jej sprawne wdrożenie powinno poważnie wzmocnić rządzących. Ewentualny brak autobusów, pieniędzy, bałagan itd. spowodują jednak takie zmęczenie wyborców, że będzie konieczna zmiana gabinetu. Pusta kasa oznacza również, że pole manewru rządu wobec protestujących grup jest mocno ograniczone i trudno będzie "kupić" przychylność wyborców już w tym roku. Można jednak przeprowadzić działania nie wiążące się z ogromnymi wydatkami. Tylko od sprawności koalicyjnych polityków zależy ustawowe ukrócenie "dzikiej lustracji", niszczącej autorytet premiera, rządu i zmniejszającej szanse wyborcze Mariana Krzaklewskiego. Bardzo poważny wzrost poczucia bezpieczeństwa obywateli przyniosłoby zaostrzenie walki z przestępczością. To oznacza, że losy rządu Buzka zależą zarówno od Leszka Balcerowicza, jak i od Janusza Tomaszewskiego, wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz Hanny Suchockiej, minister sprawiedliwości, borykającej się z oporem części środowiska prawniczego. Organa państwa powinny nie tylko walczyć z bandytyzmem, ale i stać się bardziej elastyczne - co nie znaczy ustępliwe - wobec nielegalnie protestujących. Rządzącym może się politycznie opłacać siłowe ukrócenie szczególnie jaskrawych przejawów anarchizacji. Podobnie jak do tej pory, użycie siły powinno być ostatecznością, ale nie - jak do tej pory - ostatecznością głównie teoretyczną. W tej chwili bowiem do organizowania blokad biorą się nie tylko silne, zorganizowane grupy społeczne, ale również ludzie chcący załatwić interesy swego miasteczka czy wsi. Autorytet władzy mógłby się wzmocnić, gdyby rząd pozbył się biurokratów, likwidując masę zbędnych przepisów, upraszczając różnorodne procedury. Jest jeszcze kilka innych sposobów poprawy nastrojów społecznych. Jeśli rządzący z nich nie skorzystają, mogą się pojawić rozważania o ewentualnej zmianie rządu.

Okładka tygodnika WPROST: 22/1999
Więcej możesz przeczytać w 22/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0