Mapa Polski

Mapa Polski

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wybory samorządowe '98
- Rzeczywiste wyniki wyborów poznamy nie za kilka dni, ale za miesiąc, gdy powstaną samorządowe koalicje i zakończą się batalie o wybór prezydentów i burmistrzów - uważa Tomasz Żukowski, politolog.

Wstępne wyniki wyborów do rad powiatowych i miejskich wskazują na wygraną dwóch największych ugrupo- wań - Akcji Wyborczej Solidarność i Sojuszu Lewicy Demokratycznej. - Idą łeb w łeb - komentowano w wielu komisjach wyborczych. Nie ukrywają rozczarowania politycy Unii Wolności. - Nastąpiła polaryzacja silniejsza niż w wyborach parlamentarnych. To efekt ordynacji wyborczej i liczenia głosów metodą D?Honta - uważa Mirosław Czech, sekretarz generalny UW. Zdaniem Pawła Piskorskiego, wiceprzewodniczącego Klubu Parlamentarnego UW, wynik wyborów będzie rozstrzygnięciem plebiscytu na popularność partii. - Sądzę, że negatywny wpływ na wizerunek unii mogły mieć trudne koalicje, także z SLD, zawarte w poprzedniej kaden- cji - podkreśla Stanisław Kracik, poseł UW, burmistrz Niepołomic, gdzie akurat unia uzyskała rewelacyjny wynik: w 28-osobowej radzie miejskiej partia zdobyła prawdopodobnie 21 mandatów. Inni działacze mieli mniej powodów do zadowolenia. - Proponowanie podatku liniowego, powstałe tuż przed wyborami kontrowersje wokół likwidacji ulgi budowlanej nie mogły przynieść innego rezultatu - mówią rozgoryczeni unici. Obronili się najlepsi, jak Kracik czy burmistrzowie Polkowic i Iławy. Jednak na przykład w Szczecinie, gdzie unia cieszyła się zwykle poparciem 25 proc., teraz zyskała tylko 14 proc. głosów.
AWS dobre lub bardzo dobre notowania osiągnęła na Podkarpaciu, w Rzeszowie, Krakowie, Białymstoku, a także Trójmieście. We Wrocławiu prawdopodobnie tyle samo mandatów otrzyma akcja i koalicja skupiona wokół Unii Wolności - Wrocław 2000 Plus. Z kolei SLD będzie zapewne rządził w tradycyjnie "czerwonych" miastach: Radomiu, Włocławku, Kielcach, Łodzi, Elblągu, Olsztynie. Wbrew obawom nie rozproszyły się głosy oddane na prawicę - niewielkie poparcie otrzymały Ruch Patriotyczny Ojczyzna i Stowarzyszenie Rodzina Polska. Wstępne wyniki pokazują, że najwięcej głosów te ugrupowania uzyskały w okręgach, gdzie startowały wspólnie z AWS. Także SLD nie musi się obawiać konkurencji Przymierza Społecznego, którego skargi na preferującą większe ugrupowania ordynację Leszek Miller, lider sojuszu, nazwał "piskiem myszy".


W wielu regionach kraju, na wybory udał się ledwie co trzeci uprawniony

Ekstremalnie podzieleni okazali się mieszkańcy Płońska na Mazowszu. Według wstępnych wyników, w 28-osobowej Radzie Miasta zasiadać będzie po 14 radnych z AWS i SLD. - Unia dostała sporo głosów, ale ordynacja wyborcza sprawiła, że nie otrzymała żadnego mandatu. Zabrakło nam pięciu głosów do zyskania przewagi - mówi Andrzej Pietrasik, burmistrz Płońska (AWS). Jeśli politycy obu ugrupowań nie dogadają się, a wyniki pozostaną niezmienne, miastu grozi zarząd komisaryczny, a w konsekwencji nowe wybory.
Przykładem niezrozumienia zasad reformy może być Morąg, który nie został powiatem, a jego obrażeni mieszkańcy zbojkotowali wybory powiatowe . Zdaniem Celestyna Bachorza, burmistrza Wrześni, nieporozumieniem było również nadmierne upolitycznienie kampanii. - Ludzie boją się wielkich reform, więc głosowali przeciw koalicji rządzącej - tłumaczy wzrost popularności lewicy. - Upolitycznienie i polaryzacja mogą mieć zbawienne skutki dla młodej demokracji. W innym wypadku powstają bowiem wyborcze efemerydy, z których kandyduje się tylko po to, by załatwić własne sprawy - uważa z kolei Andrzej Kieryłło, polityk AWS.
Rzeczywiście, wstępne wyniki wskazują, że tym razem znacznie mniej będzie w samorządach tworów powstałych wyłącznie na potrzeby wyborów. Często też jednak partie polityczne skrywały się pod swojsko brzmiącymi nazwami komitetów. Polityka nadal kojarzy się wyłącznie z ideologicznymi kłótniami. - U nas nigdy nie było polityki. To pozwala gminie się rozwijać - mówi Jan Mielczarek, wójt (czyli lokalny polityk) dynamicznie rozwijającej się gminy Rzgów w Łódzkiem.
Za porażkę reformatorów i sukces opozycji można uznać niską frekwencję. - W niektórych wsiach wynosiła ona prawie sto procent - mówi Piotr Maciejewski, wójt Długołęki w województwie dolnośląskim. W wielu regionach kraju, także w miastach, które utraciły status wojewódzki, na wybory udał się jednak ledwie co trzeci uprawniony.
W setkach miejscowości już rozpoczęło się montowanie koalicji, często wedle zasady: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W praktyce odgrywający rolę "języczka u wagi" mogą być równorzędnym partnerem dla formalnie silniejszych. Dopiero po takim rachunku wyborczych strat i zysków przyjdzie czas na podsumowanie przywódców partii.


Więcej możesz przeczytać w 42/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0